WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr.mm):
Powrót
Archiwum
NIE UDZIELAM INDYWIDUALNYCH PORAD NA FORUM.
Zanim zadasz pytanie, sprawdź, czy nie ma odpowiedzi w moich książkach lub w archiwum forum!

BIEŻĄCY TEMAT
2011.12.12Zima w pełni!
 Nie powiem, ale zima dopieszcza nas tym razem porządnie. Słonko, wprawdzie niziutko, ale cieszy, a złote poranki zachwycają. Jednak mrozy powoli się zbliżają. Czas wciągnąć ciepłe gatki, a na głowę porządne czapki. Nie zapominajcie o szalikach i rękawiczkach. Gotujcie i kombinujcie jak się nie poddać zimowej słabości, w tym skutkom letnich szaleństw. Proszę, róbcie to mądrze, w przeciwnym wypadku będziecie mieli zadymy. Ciasta zostawcie w spokoju, niech nie zaprzątają Waszych myśli. Również w Święta! Trzymajcie się ciepło i byle do wiosny :)
  Napisz i wyślij swoją opinię:

Autor:

Aby wysłać opinię, musisz przepisać kod z obrazka:
Kod (wyświetl inny kod)
 
 
 Prymulko, Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 26 kwietnia 2011 r. (sygn. akt II OSK 32/2011) – określił, że sankcje za nieszczpienie dziecka wynikające z art. 36 ust. 1 ustawy o chorobach zakaźnych lub z art. 115 par. 2 kodeksu wykroczeń wynikają wprost z przepisów prawa, nie ma zatem podstaw prawnych dla ich konkretyzowania w drodze decyzji administracyjnych organów publicznych, np. Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Sanepid nie może zmusić zatem rodziców do szczepień dzieci. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny tylko w przypadku podejrzenia lub rozpoznania zakażenia lub choroby zakaźnej może, w drodze decyzji, nakazać osobie podejrzanej lub osobie, u której rozpoznano zakażenie lub zachorowanie na chorobę zakaźną, poddać się obowiązkom szczepienia. koniec - kropka. znajdź sobie ten wyrok i poczytaj. pozdrawiam!
data: 2012.02.22
autor: Fox_India
 
 Witam. Prymulko jest na stronie którą podałam kilka /chyba 9/ orzeczeń sądowych.Podany tam jest dokładny przebieg spraw. A więc jakich argumentów użyli rodzice .Cała ich, powiedziała bym,droga przez mękę. Reakcje poszczególnych sądów, różne artykuły na którą obie strony się powołują. Kto wygrał ,kto przegrał. Trzeba usiąść z ołówkiem w ręku, pomału, nie przerażać się trudnym językiem urzędowym. Ewentualnie poprosić o pomoc w zrozumieniu i ułożyć plan działania.Zajrzyj w archiwum. Post p. Romana z 2006 11 12 ten pan pomagał w zdobyciu informacji jak postępować. Moze coś sie zmieniło nie wiem czy to aktualne.
data: 2012.02.22
autor: ostróżka
 
 Mekcyku, u nas torty są niemodne:). Jak chcesz przepis, to zajrzyj do książki kucharskiej, posegreguj składniki wg smaków i gotowe. Przypuszczam, że na tym forum nikt Ci takiego przepisu nie poda. Jak już piec tort, to polecam makowy z książek Pani Ani.
data: 2012.02.22
autor: Marcela
 
 Dziekuje Basiu z Bristolu i Anonimku za rady. Napewno poczytam. Podobnych ksiazek juz mam pokazny stosik i... Nic. Ale moze to ja cos knoce :) Pozdrawiam wszystkich
data: 2012.02.21
autor: Ela B
 
 Proszę mi powiedzieć ,dlaczego nie gotujemy razem w jednym garnku ziemniaków i marchwi na sałatkę? wierna pepowiczka
data: 2012.02.21
autor: irenka
 
 Irku, ten artykuł daje nadzieję i dodaje odwagi, ale... wyrok sądu dotyczy konkretnej sprawy i nie ma zastosowania ogólnego. A ja jestem na początku drogi. Dziękuję Ci :-) Poczucie, że nie jest się wyjątkiem, ale przypadkiem jednym z wielu też pomaga. Tyko nie wiem, jak zacząć...
data: 2012.02.21
autor: Prymulka
 
 Prymulko.Wejdź na stronę http://dziecisawazne.pl/przegrana-sanepidu-w-sprawie-szczepie/.Pozdrawiam.
data: 2012.02.21
autor: Irek
 
 Drodzy Forumowicze! Dostałam właśnie pismo z pogróżkami od Sanepidu w sprawie .... wiadomo, nie szczepimy. Jestem osamotniona w tej rozgrywce, bo mąż wprawdzie mnie popiera, ale nie robi nic więcej. Jeśli ktoś z Was miał do czynienia z Powiatowym Inspektoratem w Krakowie, bardzo proszę o kontakt i wsparcie. Będę bardzo wdzięczna prymulka12@gmail.com
data: 2012.02.21
autor: Prymulka
 
 Moje drogie Panie i ewentualni Panowie, bardzo proszę o przepis na tort waniliowy. Chciałabym razem z moją mamą upiec w piątek lub sobotę tort urodzinowy dla mojego siostrzeńca, który uwielbia smak waniliowy. Będę bardzo wdzięczna za przepis, oczywiście wg pp. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2012.02.21
autor: Mekcyk
 
 Elu B ja znalazlam odpowiedz u Lazariewa i Ogorevca:) Tytuly juz gdzies wczesniej byly podane. Pozdrawiam.
data: 2012.02.21
autor: Basia z Bristolu
 
 Elu B poczytaj książkę "Proś a będzie ci dane" - Hicks Esther, Hicks Jerry. Polecam nie tylko Tobie ale także wszystkim innym zainteresowanym prawem przyciągania :) Pozdrawiam forum.
data: 2012.02.21
autor: 
 
 Dziewczyny wytlumaczcie mi dlaczego jednemu sie uklada a innym ciagle pod gorke? Gdzie szukac odpowiedzi?
data: 2012.02.21
autor: Ela B
 
 Elka, cóż za postępowy ginekolog :) U mnie mięśniaka miała mama i to dużego, obawiam się więc, że to geny. Ale się nie poddam tak łatwo. Wiem już co robić, najgorzej ze znalezieniem czasu na siłownię, ale coś wymyślę. Dziękuję za słówko otuchy dla mnie, pozdrawiam wiosennie.
data: 2012.02.21
autor: Urszula ze Szczecina
 
 Witam forum.Co do ostrożenia Elka, to poczytaj w archiwum, będziesz wiedziała.A tak na pierwszy rzut to wsyp zioło do gara zimnej wody i na maluteńkim ogniu niech się zaparza jak najdłuzej, bo wszelkie dobroczynne składniki ostrożenia potrzebują długiego czasu wyparzania.Jak po długim czasie dojdzie do delikatnego wrzenia/takiego ciut, ciut/ ,to jeszcze ze 20min.Odcedzić i wykąpać się.... Very .ewa masz rację .Jeszcze możemy uśmiechać się za darmo,i ta umiejętność jest wspaniałym darem bożym.Trzeba tylko uwazać i odróżniać ów Dar od uśmiechu marketingowego który jest rozpowszechniony i wysoko opodatkowany / może tego nie widać/.
data: 2012.02.20
autor: ostróżka
 
 Kupiłam ostrożeń w sklepie zielarskim i nie bardzo wiem co z nim zrobić.@Ula ze Szczecina,wykryto u mnie mięśniaki ok.35roku życia,objawiało się przedłużoną miesiączką,nie bolało.Ginekolog powiedział że operacja nie jest potrzebna,radził częste współżycie,ale nie było z kim.Teraz mam 62 i właściwie nie pamiętam już o tym.
data: 2012.02.20
autor: Elka
 
 Dzięki za odpowiedzi w sprawie szafranu. Goździki są ostre.
data: 2012.02.20
autor: Margaretka
 
 Agnieszko Pięciu Przemian, bardzo dziękuje za sugestię, książkę zakupię. Koleżanka zaproponowała kurację olejem rycynowym, też zamierzam spróbować. Pozdrawiam serdecznie..
data: 2012.02.20
autor: Urszula ze Szczecina
 
 tak, szafran jest gorzki
data: 2012.02.20
autor: Nika2012
 
 Wyczytałam, że szafran jest gorzki ;-) A czy wiesz, jaki smak mają goździki? Wg mnie ostry, ale maja też mocny smak gorzki, więc nie jestem pewna... Pozdrawiam
data: 2012.02.20
autor: bozena
 
 Margaretka, tak szafran jest gorzki. Nawet jak go próbujesz, to daje się wyczuć ewidentny smak goryczki.
data: 2012.02.20
autor: Kejla
 
 Ostróżko, póki co można się jeszcze uśmiechać bez podatku:) W większości przypadków:)
data: 2012.02.20
autor: very.ewa na gmailu
 
 Witam,mam sugestię dla Uli ze Szczecina i innych Pań - kochana, mięśniaki to nie koniec świata ! Kup ksiażkę dr. Preeti Agrawal" Siła jest w Tobie" i czytaj, czytaj ...Zachwycisz się i zrozumiesz wiele a książka ta tak jak książki P. Anny wyznaczy Ci drogę i otworzy horyzont. Pozdrawiam forum.
data: 2012.02.20
autor: Agnieszka Pięciu Przemian..
 
 Jeszcze mam pytanie, a nie znajduję w archiwum - czy szafran jest gorzki?
data: 2012.02.19
autor: Margaretka
 
 Nadrabiam zaległości w czytaniu forum i trafiłam na wątek nieakceptowania pp przez innych. I dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak to było u mnie. Otóż moja teściowa nie zaakceptowała "tej diety", nie zrozumiała do tej pory, że to styl-sposób życia i jedzenia, a nie dieta, i posuwała się coraz dalej aż do mówienia, że jestem chora psychicznie skoro jestem chuda a ciągle jestem na diecie, i mówiła o tym i mężowi mojemu i dalszej rodzinie. Na męża wpłynęło to- stopniowo wycofywał się z pp, a mnie męczyło i niestety w dobrej wierze, by byc grzeczną i z teściową w spory nie wchodzić nic nie mówiłam. Do czasu, gdy miałam dość i się jej sprzeciwiłam. Od tej pory jest obrażona, kontaktu nie ma. Ale nadal swoje mówi o mnie i "tej chorej diecie". Niestety, nie miałam na czas dość odwagi by na bieżąco mówić, ani dość dystansu by nie brać do siebie. Oczywiście nasze relacje nigdy wcześniej nie były przyjazne i inne kwestie zapewne miały wpływ na to co się zadziało. Ale fakt jest i taki, że moja niepewnosc siebie i trudność w wypowiadaniu i bronieniu swojego zdania ujawniły się, bo zaczęłam stopniowo luzować, sięgać po słodkie sama się rozgrzeszając, że przecież inni jedzą byle co, byle jak i tak się dobrze mają; sama zaczęłam poddawać w wątpliwość zasadność dyscypliny i ...źle na tym wyszłam. Nie warto. Teraz to wiem. W ten oto sposób pp mnie przemienia i ujawnia słabości.
data: 2012.02.18
autor: Margaretka
 
 Po głębokiej analizie sytuacji doszłam do wniosku, że wszystkie nasze dochody, zakupy, czynnosci i potrzeby życiowe są opodatkowane.A do czynnosci nieopodatkowanych należą; drapanie, kichanie, prywatne rozmowy w domu, mruganie, gimnastyka i rytuały tybetańskie wykonywane w domu.Przy czym te ostatnie dwie czynnosci powodują NIEOPODATKOWANY I DARMOWY POBÓR ENERGII.Mamy tylko to ,korzystajcie puki władza nie jest zorientowana. Jak się zorientują to kamera i dodatkowy licznik w chałupie pewny.I to na razie koniec mojego produkowania się tutaj, bo okazało się właśnie, że moja wnusia ma ospę i muszę ją dotulić. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2012.02.18
autor: ostróżka
 
 Ostróżko ja pisząc o moim synu że jest to heroina i będzie łatwiej utrzymać go w domu miałam na myśli że dopiero zaczoł brać i dlatego będzie łatwiej a heroina wiem że to najgorszy i uzależniający na całe życie narkotyk.Siedzę teraz i czytam w kółko to co do mnie napisałaś i cały czas się zastanawiam co mam zrobić . Ale to prawda co napisałaś -ja nic nie mogę zrobić , to on musi sam sobie pomóc . Ja będę tylko z nim rozmawiała żeby się leczył i próbował kolejny raz . Tak jak to robię od dwunastu lat.
data: 2012.02.18
autor: Aina
 
 " Wolne Media-Sanepid przegrał w NSA w sprawie szczepień.Opisana jest gehenna jaką przeszła mama z Poznania która nie chciała zaszczepić dziecka. Sprawę wygrała.Warto jest przyjrzeć się temu aby wiedzieć jak sobie radzić.Przeglądałam przebieg kilku spraw i jestem zaskoczona, nie sądziłam że mogą być takie wysokie grzywny w dodatku ściągane z pensji bez sądu i uprzedniego powiadomienia o ściągnięciu kary.Po prostu rodzic się dowiaduje jak nie ma kasy na koncie.
data: 2012.02.18
autor: ostróżka
 
 P.Aniu bardzo przepraszam,ale jeszcze tylko kilka uwag i temat zakończę.W/G Łazariewa i Hellingera i nie tylko ich, narkoman to ktoś kto; 1/może cierpieć z potrzeby zadośćuczynienia za przodka wykluczonego, skrzywdzonego lub za jego ofiarę którą skrzywdził 2/może odpłacać matce za to, że wpoiła synowi przekonanie, że tylko od niej otrzyma dobro, bo ojciec jest niewiele wart.Nie ma czegoś takiego jak wyleczenie z narkomanii. Jest odtrucie organizmu, ochrona przed kontaktami ze środowiskiem,ochrona przed naciskami i prześladowaniem dilerów,rozbudzenie w sobie pragnienia życia, zrozumienie skąd się wzięły problemy, rozwiązanie ich lub wypracowanie dystansu , dbanie o kondycję ciała i duchowe odrodzenie. Tu PP moze sporo pomóc. Jeżeli to nie będzie osiągnięte jeden nałóg zamieni się na drugi.Przestaje się ćpać zaczyna się pić. Aino chcesz pogadać moja poczta jest podana w archiwum.Pozdrowienia dla forum.
data: 2012.02.18
autor: ostróżka
 
 Ostróżko bardzo ci dziękuję za ten post do mnie,słowa które piszesz są bardzo mądre i wiem że masz rację .Syn mój bywał w tych ośrodkach ale bardzo krótko ; zawsze uciekał.Wychodził z tego siedząc w domu , póżniej szukał pracy, pracował i jak tylko tracił sęs życia znowu sięgał po narkotyki . Kilka lat temu brał blokery sprowadzane z za granicy ( NALOREKS) ale to sa drogie tabletki i nie lecza tylko wyciszają problem , no ale długo był spokój . Teraz nie ma juz pieniędzy to nikt mu nie da narkotyków , nie ma tez pieniędzy na wysłanie go do ośrodka , nie pracuje i zaraz skończy mu się ochrona medyczna . wiem że potrafi przezwyciężyć ten głód narkotykowy bo juz nie raz to robił jak nie za długo brał. Wiem że PP go nie wyleczy ale może rozjaśni mu umysł , może inaczej spojrzy na świat i dostrzeże w nim sens życia a ma dla kogo żyć bo ma cztero letnią córeczkę .
data: 2012.02.18
autor: Aina
 
 Aino jesli twój syn boryka się z nałogiem już 12 lat to można o nim powiedzieć, że jest doświadczonym narkomanem. Jeżeli był w osrodkach i na detoksach to wie, doskonale wie że nie możesz mu pomóc.Tylko on sam może sobie pomóc zgadzając się na kolejny detoks i pobyt w ośrodku. Pobyt od początku do końca.Uzależnienie jest na całe życie.Całe życie trzeba się pilnować.Nie tylko nie brać, ale także unikać towarzystwa, sytuacji,rzeczy które kojarzą się z ćpaniem.Widać pobyt w ostatnim ośrodku nie zbudował w nim siły i chęci do przeciwstawienia się temu co dla niego ciężkie.Nie chciał się leczyć ,chciał tylko przetrwać ośrodek. Życie go nadal boli a narkotyk, to dla niego ulga. On zgodził się na to co mu zaproponowałaś dla twojego i swojego spokoju,ty będziesz gotowała a on będzie ćpał.Twoje słowa " to jest heroina wię może będzie łatwiej utrzymać go w domu" świadczą o tym że sama błądzisz. Heroina to twardy narkotyk. Wiem jak to sobie wyobrazasz ; zatrzymam go w domu i będę mu dawać jeśc w/g PP . Zatrzymasz 30 letniego mężczyznę?Nie będzie wychodził z domu?To mu przyniosą do domu i może mu przynieść narkotyk kolega któremu Ty zaufasz.Już oni się o to postarają coby Cię za przeproszeniem wykiwać.Rozumiesz jak bardzo uważna i stanowcza musisz być.Dieta PP na pewno wzmocni jego narządy ale to powolny proces zanim coś się zregeneruje.Przez ten czas on będzie zdany na powtarzające się ciągle objawy głodu i własne udręki z myślami. Czy sądzisz że zrozumiesz go i powiesz te słowa które mu faktycznie pomogą, albo zniesiesz to co ma Tobie do powiedzenia.Może P.Ania zna jakiś cudowny lek który zlikwiduje objawy głodu skuteczniej niż tabletki a dieta pomoze odzyskać zdrowie i równowage. Nie wiem .Ale na mój rozum to powinnaś synowi bezwzględnie i stanowczo pokazać droge do ośrodka ,a jak go ukończy to jako doświadczona w gotowaniu, możesz go wesprzeć dietą PP.Bardzo współczuje Tobie, twojemu synowi i całej rodzinie bo narkomania niszczy rodzine.Uwierz, ze narkomanami zostają ci wrażliwsi, ale matka ktora rozczula się nad narkomanem i uważa, że sama mu pomoże wyjść z nałogu dobrze się nim opiekując, pomaga mu tylko kopać grób.Poza tym, po dłuższym okresie abstynencji organizm nie jest przyzwyczajony do większej dawki. Twojego syna męczy nie tylko głód ale i poczucie winy, może się zdarzyć że chcąc bardziej się wyluzować i na dłużej, moze łatwo przedawkować i po prostu umrze.Proszę więc rozsądnie rozważ wszystkie swoje decyzje i bądz silna. Znam narkomanów co się wyzwolili po 18 latach. Ale pamiętam wielu których już nie ma
data: 2012.02.18
autor: ostróżka
 
 Wiola,właśnie na "półce" w moim mieście nie ma ostrożenia z Herbexu więc zamawiam u P.Ani razem z innymi przyprawami.
data: 2012.02.18
autor: 
 
 Very.ewa źle mnie zrozumiałaś albo źle się wyraziłam. Zbyt wiele chyba tematów niepotrzebnych poruszyłam w jednym poście, ale powiem szczerze że dobrze mi się z wami "rozmawia". Macie zawsze inny punkt widzenia, a przy problemach czy rozterkach to bardzo ważne. Z tym dzieciństwem chodziło mi o to że chyba niewiele osób miało szczęśliwe rodzeństwo. Ale jednak są tacy szczęśliwcy. Z podejściem "teraz to już trudno" masz racje. Jednak jest tu pewne ale i chyba szkoda takiej fajnej przestrzeni na moje tłumaczenia (pewnie głównie przed samą sobą). Pozdrawiam i dziękuję za odzew.
data: 2012.02.18
autor: agnieszka
 
 Elka, ja kupiłam w zielarskim. Z czystych upraw :) Ale stosowałam tylko na wysypkę u córeczki. Pozdrawiam!
data: 2012.02.17
autor: Kejla
 
 Mam pytanie - czy ktoś z was ma lub miał problem z narkomanem ? Ja nie dawno pisałam że jakoś mi się wszystko poukładało w domu i w rodzinie a tu nie stety wszystko znowu wróciło .Mój dorosły już trzydziestoletni syn ma problem narkotykowy od osiemnastego roku życia , zrywał z nałogiem już wiele razy ,nie dawno wrócił z pracy za granicą i znowu sięgnoł po narkotyki .Kiedyś próbowałam go ratować wożąc na detoksy i do różnych ośrodków , na chwilę był spokój i zaraz znowu wracał do narkotyków . trzy lata temu wyszedł z nałogu i wyjechał do pracy za granicą . dzwonił i mówił że wszystko dobrze że jest zadowolony . Miesiąc temu wrócił do domu i ostatnio cchyba tydzień temu zoriętowałam się że znowu bierze . Teraz jak jestem na PP widzę ten problem inaczej tylko nie wiem czy będę miała na tyle siły żeby mu pomóc , nie wiem od czego zacząć żeby zrobić to dobrze .Z synem już rozmawiałam i mówi że jest w stanie przejść na PP ale on zawsze godził się na wszystko co mu mówiłam jak tylko czuł że sam już nie da rady funkcjonować . teraz jest dopiero krótki okres jak zaczoł brać a jest to chyba heroina więc może będzie łatwiej utrzymać go w domu. Sama nie mam jeszcze zbyt dużego doświadczenia w PP bo to dopiero nie całe dwa lata ale spróbuję .On jest całkiem rozwalony psychicznie i nie radzi sobie z niczym , ale jak choć trochę stanie na nogi to zaraz dam mu nasze książki do przeczytania . Proszę was bardzo mocno jak wiecie coś na ten temat jak kąkretnie żywić i postępować z taką osobą to proszę napiszcie . Pani Aniu proszę o pomoc !
data: 2012.02.17
autor: Aina
 
 Ostróżko ostrożeń w zielarskich tak na półce to nie zawsze jest ale na zamówienie z Herbexu zawsze mogą sprowadzić, przeważnie mają z darów natury który jest do picia, w sklepiku po prostu jest ostrożeń z Herbexu do kąpieli-taki sam czysty jak inne.
data: 2012.02.17
autor: wiola
 
 Agnieszko, z podejściem "teraz to już trudno" - nie trudno o spięcia:). Chciałabyś, żeby uczył Cię języka nauczyciel, który nie zadbał o podstawy, a potem, kiedy jesteś już na wyższym poziomie i wciąż popełniasz podstawowe błędy, nie korygował ich, na zasadzie "teraz to już trudno, niech tak mówi":)? Jeśli chodzi o seniorów - nie idealizujemy dzieciństwa. Są również osoby, dla których młodość była koszmarem i które nie chcą do niej wracać, mimo upływu czasu i pozornego zaleczenia ran. To tak bardzo indywidualna kwestia... Po prostu, nie uważam, żeby wszystko można wrzucić do jednego wora, a z Twojego pierwszego postu biło jakieś takie przekonanie, że każdy miał nieszczęśliwe dzieciństwo, z czym się nie zgadzam, i to chciałam wyjaśnić.
data: 2012.02.17
autor: very.ewa na gmailu
 
 Witam wszystkich bardzo serdecznie, wczoraj zdiagnozowano u mnie mięśniaka w macicy wielkości 2 cm. Wg lekarza czeka mnie wycięcie macicy w niedalekiej przyszłości. Mam jeszcze trochę czasu, chciałabym się więc spytać czy któraś z Was miała mięśniaka i czy udało się go metodami naturalnymi pozbyć. Będę wdzięczna za każdą sugestię. Rozmawiałam już z panią Anią, wiem, że mam popracować nad świadomością (cały czas pracuję), dodać ćwiczenia na siłowni, masować meridiany żołądka i wątroby, no i dyscyplina (to akurat moja najmocniejsza strona). I kąpiele codzienne z ostrożenia przez miesiąc. Dodam, że na PP jestem od 1,5 roku. W archiwach forum niewiele znalazłam. Dziękuję bardzo za wszelkie informacje.
data: 2012.02.17
autor: Urszula ze Szczecina (ulaulka@wp.pl)
 
 Witam forum. Elka w zielarskim chyba nie dostaniesz takiego ostrożenia, to musi być ostrożeń z czystych upraw. Taki jest w sklepiku P. Ani.
data: 2012.02.17
autor: ostróżka
 
 Po przeczytaniu waszych,kochane,wpisów,idę do zielarskiego po ostrożeń.
data: 2012.02.17
autor: Elka
 
 czytałam kiedyś o ostrożeniu że to czarcie ziele , już dawno temu kąpano w nim rozwydrzone dzieci żeby wygonić z nich złe moce. podobno jak się przebywa z osobami o złej energii to w kąpieli ostrożeniem robią się takie farfocle jak by kłęby kurzu .Trzeba te farfocle wylać i dobrze spłukać wodą.Mnie raz tylko zrobiły się takie farfocle i nie wiem czy to prawda z tym ostrożeniem czy tylko sugestia ale poczułam się wtedy fantastycznie , miałam dobry humor i bylo mi tak jakoś dziwnie lekko .
data: 2012.02.16
autor: Aina
 
 Witajcie Pochwalę się. Jak się okazało synek miał "tzydniówkę", bo dziś pojawiła się wysypka. Jestem dumna z siebie, bo dałam mu się wygorączkować, bez wciskania w niego przeciwgorączkowych. Było ciężko, bo mąż co chwilę patrzył na mnie, jakbym chciała dziecku krzywdę zrobić. A ja dałam radę, uwierzyłam, że to mu pomoże i żadnej krzywdy mu nie robię. Wciąż byłam czujna i sprawdzałam czy się gorączka nie wzmacnia, podawałam herbatkę i byłam co dziwne spokojna. Ufff! Pierwsza gorączka za nami. Dziekuje za wsparcie i odpowiedzi. Pozdrawiam
data: 2012.02.16
autor: Olga legionowianka
 
 Tak mi się przypomniało że mój wnuczek teraz prawie 13 letni też charczał i właśnie z powodu miękkiej krtani.Do trzeciego roku życia bardziej intensywny zapach czy w domu czy na dworze powodował uczucie duszności bo ta krtań puchła.Teraz jest spokój ale nie obeszło się bez lekarza w trakcie dusznosci.
data: 2012.02.16
autor: ostróżka
 
 Ostróżko, i jak tu się nie poddać naturze i żyć z nią w zgodzie:)? Poza tym ostrożeń na naszych słowiańskich terenach cieszył się (i w niektórych kręgach cieszy nadal) opinią ziela o specyficznych właściwościach, nie tylko relaksujących. Pozdrawiam!
data: 2012.02.16
autor: Marcela
 
 Witaj Jolanta Tyńska skąd ta przypuszczalna diagnoza ,że lekarze chcą wysłać na badanie. Moje dziecko ulewało a wrecz chlustało do 9 miesiąca i pózniej wszystko mineło nie kazano mi nic robić bo układ pokarmowy sie kształtuje , mogą wystepować refluksy (najczęsciej do 6 miesiąca ) u mojego synka trwało to dużej. Co do charczenia to mzoe być nie do ko0ńca rozwinieta krtań (dziecko kolezanki to miało) charczało bardzo głośno , lekarze kazali czekać do roku , po roku mineło. Nie jestem lekarzem ale myśle że jezeli dziecko nie choruje i wsztsko w porzadku - żadnych zmiana w organach ( można zrobić nie tak inwazyjne Usg) no i wystarczy uwaznie obserwować i czekać , Badz pod opieką lekarza a może zasięgnij opinii innego doktora. Pozdrawiam i życzę zdrówka.
data: 2012.02.16
autor: kasia p
 
 Mam ogromną prośbę. jestem na samym początku stosowania zasad pp i chciałabym uporządkować sobie produkty wg smaków. Część informacji wezmę z książki p. Anny, jednak nie wszystkie używane przeze mnie produkty są tam ujęte lub nie wszystkie są oznaczone danym smakiem. Czy jest dostępna gdzieś tabela smaków?
data: 2012.02.16
autor: 
 
 www. eternal harmony.net Intensywność oddziaływania faz księżyca. Faktycznie Marcelo podałaś ciekawy trop. Pisze tam że wszelkie zabiegi oczyszczajace w pełni księżyczmogą zaszkodzic
data: 2012.02.16
autor: ostróżka
 
 Przepraszam w ostatnim podpisałam się jako Aina (szukałam wcześniej jej postów) przez przypadek, a powinno być agnieszka. Dziękuję very.ewa za odpowiedź, masz racje, sprowadzanie wszystkiego tylko do czarnego lub białego jest tandetne. Co do facetów i ich pomocy w domu to zapewne zdecydowana większość może i potrafi w domu zrobić wszystko. Dobrze jest na początku związku podzielić obowiązki, ale niewiele dziewczyn tak robi. Ja nie zrobiłam, a teraz już trudno. Seniorzy patrzą z większym dystansem na przeszłość, zresztą z biegiem lat pamięta się to co dobre. Ja mam podobnie, gdy miałam z 12 lat marzyłam żeby się znaleźć w domu dziecka, a teraz, no cóż. Ciągnie się za mną to wszytko, tym bardziej że zło rozgrywające się w moim rodzinnym domu nadal tam jest
data: 2012.02.16
autor: agnieszka
 
 Dzięki kobietki drogie i spokojnej nocy
data: 2012.02.16
autor: cinnamon_girl
 
 Na pewno nie jest to błaha ciekawostka, przecież zioła zbierano o odpowiednich dla kazdego zioła porach, inaczej nie miały swoich właściwości
data: 2012.02.16
autor: ostróżka
 
 Cinnamon_girl, kiedyś szukając w internecie wiadomości na temat ostrożenia przeczytałam, iż skuteczność wspomnianego ziela jest połączona z fazą księżyca. Brzmi bardzo tajemniczo:). Kilka osób z innego forum skarżyło się na złe samopoczucie po kąpielach przy pełni księżyca. Nie wiem jak się do tego ustosunkować, przytaczam to tylko jako ciekawostkę.
data: 2012.02.15
autor: Marcela
 
 Może to być jeszcze rzadko spotykane uczulenie na ostrozeń , jego zapach , lub raczej zioło mogło być z jakimś zanieczyszczeniem ,wtedy winić hurtownię lub producenta. Moze też do łazienki kupiliście jakąś chemię szkodliwą dla was, jakąś nowość.Przecież zdarzały się przypadki nawet silnego skurczu płuc, mdłości np. przy połączeniu domestosa i płynu do prania.U mojej sąsiadki wszystko jest w łazience "wyajaksowane" a mnie jak weszłam zaraz zrobiło się duszno, słabo i zdrętwiały mi usta.W innego rodzaju zanieczyszczeniach energetycznych niestety nie mogę pomóc bo nie zajmuję się tym, chociaż mam swoje zdanie i doświadczyłam zdarzeń które mnie przekonały że coś czego nie widać, można czuć jako obecnośc i działanie.Z pozdrowieniami.
data: 2012.02.15
autor: ostróżka
 
 Ostróżko, mam silne przekonanie, że to jednak były skutki obmywania, ponieważ przy samym obmywaniu twarzy miałam od razu silne zawroty głowy i bardzo wyraźne fizyczne odczucia, że to co robię ma bardzo silny na mnie wpływ. Farfocle były w tym co zmyłam z twarzy, od razu pojawiły się w miseczce, wcześniej w garnku nie było, chociaż ten na włosy stał i czekał z 2-3 godziny, ale przykryty. W pokoju do pracy mamy TV i 2 laptopy i dużo siedzimy przy komputerze, faktycznie energetyka może nie za ciekawa, ale myślisz że mogą być takie sensacje przy oczyszczaniu ze smogu komputerowo-telewizyjnego? A jeśli to innego rodzaju zanieczyszczenie energetyczne, masz jakieś sugestie co dalej z tym robić? Dziękuję Ci i pozdrawiam
data: 2012.02.15
autor: cinnamon_girl
 
 Aino, ja znam wiele szczęśliwych osób, które miały szczęśliwe dzieciństwo, jakkolwiek je rozumieć. Znam również wielu facetów, którzy w domu nie tylko pomagają, ale także w pewnym momencie potrafili się nim zająć samodzielnie i nie byli w niczym gorsi od swoich partnerek. Nie wiem, czy generalizacje są tu potrzebne... Nie każdy człowiek ma za sobą totalnie nieszczęśliwe dzieciństwo, choć na pewno niewielu z nas ma za sobą dzieciństwo doskonałe. Ja ostatnio poznałam mnóstwo seniorek - chętnie wracają myślami do dzieciństwa i chociaż dla wielu z nich musiało być traumatyczne (wojna!), jakoś nie słyszę narzekań na ten okres w ich życiu, często mówią o nim bardzo ciepło. Często powtarzam, że generalizacje są tandetne:). Ja uważam, że moja mama nie za bardzo mi pomogła w budowaniu solidnego fundamentu pod dorosłość, ale dzieciństwo miałam jak najbardziej szczęśliwe. Owszem, mogłoby być lepsze, ale - lepiej zawsze może być:). A jeśli chodzi o te tyracjące kobiety i facetów zapadających w letarg zaraz po przyjściu do domu - moim zdaniem w wielu (w wielu, nie we wszystkich) jest to kwestia zaburzeń w komunikacji, nieumiejętności niewyrażania własnych potrzeb i emocji, ale o tym długo by pisać. Nie to miejsce:)
data: 2012.02.15
autor: very.ewa na gmailu
 
 Cinnamon-girl a nie zaszkodziło Wam jakieś jedzenie nawet zjedzone 2 dni wczesniej, może przecież w żołądku zalegać.A moze coś za mocno dla was energetycznego zjedliście.Są takie potrawy.I skojarzyło się Tobie z obmyciem ostrożeniem.W archiwum dziewczyny pisały ze nie każda od razu miewa w ostrozeniu farfocle po obmywaniu czy kąpieli.To musi być wewnetrzna zgoda na takie oczyszczenie. Ale bywa też że ostrozeń pozostawiony w garnku czekajacy na uzycie nabiera farfocli to znaczy że energetyka w mieszkaniu pozostawia wiele do życzenia.Jakieś nieporozumienia zadawnione albo nagle i gwałtowne. Moze być też za duzo telewizji i komputera.Postawcie obok telewizora napar z ostrozenia ,u mnie był gruby kozuch.Jezeli już po obmyciu twarzy były farfocle to albo były z mieszkania jesli ostrozeń stał nie przykryty, albo faktycznie jakieś zanieczyszczenie energetyczne przylepiło się do Was i samo tylko obmycie nie wystarczyło.
data: 2012.02.15
autor: ostróżka
 
 Czy do naleśników z "Filozofii zdrowia" w smaku słodkim można dodać paczuszkę cukru waniliowego? Pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.02.15
autor: Nk
 
 Witam, na wstępie nadmienię,że szukałam na forum info na ten temat ale widocznie temat jest tak rozległy, że ciężko jest mi znależć info na nastęujący problem: tydzień temu byłam z córeczką w odwiedzanch u siostry, której dzieci niestety chorowały: zielone katarki, kaszel. przez 3 dni naszego pobytu moje 9 miesięcznej córeczce nic nie było, dopiero gdy wrociłyśmy do domu się zaczęło, starszny katar: najpierw woda z nosa, potem taki gęsty,że bidula w ogóle nie oddychała przez nos, dawałam jej owsiankę imarchwankę z czosnkiem zupki warzywne na zmianę z zypkami z cielęciną, 2-3 razy dziennie po kilka łyzeczek imbirówki no i jakby zaczunało byc lepiej ale wczoraj jakby katar znowu był mocniejszy raz woda z nosa raz zielono żółty gesty katar, dodatkowo dzis rano obudziła sie z zaczerwinonymi powiekami, jakby miała sińce pod oczkami. Dodam,że dokarmiam ją piersią ale u mnie dyscyplina prawie na 100% jak popełniam jakiś błąd to zazwiczaj nieświadomie. Proszę o pomoc, o jakąś poradę. dziękuję
data: 2012.02.15
autor: Nika2012
 
 Zapomniałam się podpisać :)Olga legionowianka
data: 2012.02.15
autor: Olga legionowianka
 
 Drogie kobietki stosujące OSTROŻEŃ, mam pytanie czy miałyście z tym zielem jakieś dziwne/przykre doświadczenia? Nic w archiwum nie znalazłam poza pozytywnymi oddziaływaniami, że relaksuje i dobrze się po nim śpi, więc postanowiłam przetestować i w sobotę wieczorem nagotowałam naparu o mocy ok. 2-2,5 łyżki na litr i jako że nie mam wanny to obmyłam twarz (farfocle czarne były), i ciało pod prysznicem bez spłukiwania wodą i drugą porcją głowę i włosy spłukałam. Słuchajcie, całą noc nie zmrużyłam oka, świat wirował mi bez ustanku i miałam dziwne mdłości, lęki i dziwny niepokój, a mój mąż też pół nocy się rzucał niespokojnie i spać nie mógł, choć normalnie śpi jak dziecko, a tylko zrobiłam mu okłady na oczy, bo miał podrażnione spojówki i twarz przemyłam. Może różnie ten ostrożeń działa na różne osoby, miał ktoś podobne doświadczenia? Bo mi ostrożeń napędził niezłego stracha. Może coś źle zrobiłam? Z drugiej strony na opakowaniu stoi: do kąpieli relaksujących, więc ki diabeł? Aha, jeszcze dodam że po tej nocce nieszczęsnej, jest jeszcze u mnie skutek uboczny w postaci ostrego zamulenia i wstawanie się zrobiło koszmarne, na szczęście zamuła widać, że powoli mijać będzie sobie, bo z każdym dniem jakby ciut lepiej.
data: 2012.02.15
autor: cinnamon_girl
 
 Anominko od 11-miesięcznego dziecka, mleka innego niż Twoje nie podawaj. Na Twoim miejscu odciągałabym pokarm regularnie, aby utrzymać laktację jeszcze przez jakiś czas. To, co odciągniesz, dodawaj do owsianki. Poczekaj jeszcze trochę, może maluchowi wróci ochota na pierś? Mleko kobiece jest w smaku słodkim (tak przypuszczam) i raczej nie powinno się go gotować. Kończąc gotowanie owsianki po smaku gorzkim dodaj Twoje mleko i oprósz imbirem. Może bardziej doświadczone mamy w tym temacie napiszą coś jeszcze. Życzę powodzenia!
data: 2012.02.15
autor: Marcela
 
 Słuchajcie ja to się czasami zastanawiam czy ja jestem jakaś aspołeczna. Gdybym mieszkała w Sosnowcu to na pewno nie poszłabym w to zbiegowisko gdzie ludzie zapalali świece i przynosili zabawki i karteczki, a już na pewno nie z dzieckiem. Nie rozumiem i nie mam takiej potrzeby rzeczy uczestniczyć w takich akcjach. CO to komu dało, może można było sobie porozmawiać i pożalić się na ten świat. Nawet jak papież umarł to chyba tylko raz byłam pod kościołem, a teraz to chodzę tylko na śluby i pogrzeby. Nawet dziecka nie ochrzciłam. I wkurza mnie to jak rodzice zupełnie niepraktykujacy nauki Kościoła, chrzczą dziecko które nie ma pojęcia o Kościele i pewnie do komunii nie będzie miało. Nad niesprawiedliwością tego świata czasami się zastanawiam, ale to chyba nie ma sensu. Mój kochany tłumaczy to prawem karmy (tak to się pisze?). Ale czy tak jest to nie mam pewności. Ciężko tak myśleć jak się miało beznadziejne dzieciństwo, a teraz poważne choroby bliskich, i inne trudne problemy. Nawet mnie denerwuje to że kobiety mają tyle obowiązków, a mężczyźni no cóż, raczej się nie napracują w życiu. Gdy tak sobie o tym wszystkim rozmyślam to nabieram przekonania że Bóg w rozumieniu Kościoła Katolickiego na pewno nie istnieje, a co istnieje to nie wiem i pewnie się nie dowiem. Odnośnie mężczyzn, chciałam zapytać mamy już dorosłych synów, czy udało im się wychować ich na pomagających swoim partnerką w domu? I czy znacie jakąś osobę która miała szczęśliwe dzieciństwo, bo ja znam chyba tylko jedną i muszę powiedzieć że jest wspaniałą osobą, pełną dobrej energii i również szczęśliwą. Długie te moje przemyślenia...
data: 2012.02.15
autor: aina
 
 Witam Mam ogromny problem. Moje 11-miesięczne dziecko przez ostatnie trzy dni gorączkowało. Temperatura oscylowała wokół 39.0 stopni, ale nie przekraczało. Po przeczytaniu forum postanowiłam nie zbijać mu temperatury tylko poczekać. Temperatura spadała, ale bardzo powoli, jedna kreska na godzinę. Był bardzo niespokojny, podawałam mu herbatkę na zastoje(FŻ), rosołek wołowy, trochę ziemniaczków, zupkę. Nie mogę powiedzieć , że nie miał apetytu. Zjadł, może bez entuzjazmu, ale zjadł. Noc nieprzespana, potem jeszcze miał temperaturę cały kolejny dzień ( zaczęła spadać ok. 15) a potem już było ledwo powyżej 37. Niestety synek całkowicie odrzucił pierś, w gorączce nie chciał w ogóle ssać, pomyślałam, że to zbyt duży wysiłek dla niego. Ale potem kiedy gorączka spadała myślałam, że już chce, a tu nie. Bardzo się zdziwiłam, bo cycuś dla niego wiele znaczył.Czym to może być spowodowane? Chciałam jeszcze karmić, ale skoro synek nie chce, muszę się z tym pogodzić, choć to dla mnie bolesne i traumatyczne. Chciałabym jeszcze trochę dodawać mleka do owsianki(smak go nie odrzuca, jak dałam w kubeczku to wypił). Stąd moje pytanie. W którym momencie dodawać mleka mojego, jako jaki smak je traktować?A i w jaki sposób mam teraz zmodyfikować dietę synka ( jesteśmy na PP ok. 2 miesiące). Chyba teraz musi jakieś inne mleko dostawać. Ale jakie? Bardzo prosze o porady.
data: 2012.02.15
autor: 
 
 Droga Mamma, napisz do mnie na alicjahoneybee@hotmail.com albo podaj mi swoj email.
data: 2012.02.15
autor: Alicja z Brighton
 
 Ostróżko niestety sporo prawdy w tym co mówisz:-( Tyle zła jest na swiecie:-( Sprawa Madzi jest o tyle inna, że jej matka okłamywała wszystkich, wciągnęła w tę grę Polske, byli zaangażowani w szukanie Madzi, szukanie porywacza, uwierzyli matce i współczuli jej,nie była to rodzina patologiczna, matka nie była chora psychicznie i to wszystko razem wstrząsnęło innymi, co nie znaczy że nie boli cierpienie innych dzieci. Gdyby nagłaśniać inne sprawy, dnia by nie starczyło na wiadomości:-( Zabawki dla Madzi oczywiście nic jej nie dadzą ale ludzie w ten sposób chcą wyrazić swój ból i żal, może uspokoić sumienie że nie reagują gdy widzą że u sąsiadów dzieje się coś niedobrego....Wszystko jest takie skomplikowane, bolesne a my często bezradni wobec zła,przytłoczeni. Tez się tak czasami czujecie?
data: 2012.02.15
autor: Betix (betix67@gmail.com)
 
 Agnieszko w kontekście tragedii z Sosnowca w ogóle nie powinno się mówic o rodzicielstwie. Raczej o patologicznych społecznych warunkach które niszczą młode rodziny od podstaw.Ale to zbyt szeroki i niewygodny temat. Czy Madzia jest pierwszym dzieckiem które tragicznie zmarło?Ile było już i będzie jeszcze dzieci-ofiar, ginących ze straszniejszych powodów niż nieuwaga matki.Czy, oprócz krótkiej wzmianki lekarza na szpitalnym korytarzu{dziecko przywiezione w ciężkim stanie ze śladami maltretowania, zmarło]Telewizja poświęciła im tak dużo cennego antenowego czasu ,co tragedii Madzi. Nie wspominając o pokazywaniu tej szopki z pluszakami i swieczkami.Zawsze będą ofiary bezmyślne i ofiary bezbronne. Są potrzebne, bo z nich kosi się największą kasę a przy okazji ludzie dadzą upus t swoim emocjom.
data: 2012.02.15
autor: ostróżka
 
 Szyszko, z całym szacunkiem, zbyt pochopnie wyciągnęłaś wnioski. Pozdrawiam.
data: 2012.02.15
autor: Margaretka
 
 Mój siostrzeniec kupił swojej mamie taka małą książeczkę z cytatami "Dla mamy" i jest tam napisane, ze "rodzice to najwięksi amatorzy w swoim zawodzie". Ja dorzucę jeszcze, że nasi rodzice to też w pewnym sensie zaburzone istoty, ofiary swoich rodziców. do tego doszła szkoła, wymagania społeczne, chore zasady współczesnego świata i tak jesteśmy wszyscy zaburzeni. jest jak jest, a naprawianie zacznijmy od siebie.
data: 2012.02.15
autor: KamilaK
 
 a ninka dalej ze szpileczkami... Mam wrażenie, że to się sarkazm nazywa. Czy oczekujesz powszechnej akceptacji? Po co? Niech każdy robi jak mu w duszy gra.
data: 2012.02.15
autor: Dardanele
 
 Witam! Proszę o radę w prawie zębów, a konkretnie implantów i ich wpływu na organizm. Dziękuję za każdą podpowiedź. Pozdrawiam.
data: 2012.02.14
autor: mamaa
 
 witam wszystkich Czy koś z was leczy się na RZS. Jakie zmiany obserwujecie po wprowadzeniu wskazówek Pani Anny.
data: 2012.02.14
autor: ewa
 
 Ostróżko, padam do stóp:). Matką nie jestem i nie będę, ale przekazane przez Ciebie treści są uniwersalne. Fachowców brak, ideałów brak. Moja mama chciała być matką idealną (większość rodziców by pewnie chciała) i spaprała mi kupę życia i swoje odpłakałam). Zgodnie z nie-tylko-pp-owym-zasadami nie dawała się na matkę w ogóle, jak zresztą wiele matek osób z mojego i okolicznych rocznika. Robiła, co uważała za słuszne i nie dość, że musiałam jeść te niezdrowe surówki, a Babcia robiła pyszne kiszone ogórki, więc też je jedliśmy; nie dość, że pozwalano mi w domu na jedzenie jabłek na noc i picie mleka, jeśli miałam ochotę, to jeszcze mama zezwoliła na krótkotrwały wegetarianizm, kiedy byłam w podstawówce. I co? Ano, parafrazując Ostróżkę, tyle, że "kiszone ogórki są nie zdrowe i to wszystko". Moja mama poszukiwała i chciała jak najlepiej - tylko w czasach, kiedy była mamą małego dziecka, poszukiwania mogły być ukierunkowane tak a nie inaczej i i tak wpojono mi w domu zasady żywieniowe, które wielu osobom są obce. Może i mama ładowała we mnie te nieszczęsne surówki, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek dostała w domu zupę instant a na kolację chleb z byle jakim pasztetem czy paprykarzem z puszki. To było po prostu wbrew zasadom mojej mamy. Ale o motywowaniu mam dużo do napisania, oszczędzę Wam tego, powiem tylko, że impulsem do moich przemyśleń prawie dwa lata temu była sytuacja podpatrzona u koleżanki, u której córeczki wystąpiły zaparcia na tle nerwowym: dzieciak za zrobienie kupy dostawał czekoladowego cukierka:). Oczywiście, niezależnie od cukierków, kupa pojawiała się raz na tydzień albo i rzadziej.
data: 2012.02.14
autor: very.ewa na gmailu
 
 Wracając do aktualnych tematów poruszanych na temat wychowania i opieki nad dziećmi, to trzeba przyznać że nikt nas do tego nie przygotowuje. Młode mamy zazwyczaj liczą na stały nadzór babci, albo przynajmniej dwutygodniowy jej pobyt po porodzie. Podobnie jest z samymi porodami. Tylko jednej mojej koleżance przyszło do głowy żeby skorzystać ze szkoły rodzenia i jakoś się do tego przygotować. Mimo że mieszkamy w dużym mieście i jest kilka szkół rodzenia. Reszta oczywiście wspomina poród jako traumę, bo nie potrafiły rodzić i wcale się nie dziwie. Podobnie z wychowaniem. Żadna z moich koleżanek nie przeczytała żadnej książki w tym temacie, a ewentualną wiedzę czerpały od osób które nie koniecznie wiedziały jak rozwiązywać określone problemy. Więc to trochę w tym naszej winy że pewnych rzeczy nie wiemy i jesteśmy niedouczonymi rodzicami lub opiekunami. Wydaje mi się że dobrze by było gdybyśmy poczytali jakieś książki i wybrali określone rady i wskazówki dostosowując to oczywiście do temperamentu i charakteru naszych dzieci. Teraz jest mnóstwo fajnych książek, również w sieci. Kiedyś chyba była tylko "witamina m" wisłockiej, którą też przewertowałam. Ja polecam "mądrych rodziców", "wychowanie przez czytanie", "wychowywanie chłopców" i "zasypianie bez płaczu" oraz "pożegnanie z pieluszkami" Teraz znowu się dużo mówi o rodzicielstwie w kontekście tragedii z Sosnowca. Warto myślę zatroszczyć się nie tylko o dietę naszych pociech, ale także zrobić wszystko żeby dzieci były kiedyś szczekliwymi dorosłymi. No waśnie, czytałam kiedyś że żeby nasze dzieci były szczęśliwe, to rodzice także muszą być szczęśliwi. Nie znaczy to że nieszczęśliwe dziecko, nie będzie szczęśliwym dorosłym, ale wymaga to wtedy wiele pracy nad sobą.
data: 2012.02.14
autor: agnieszka
 
 Muszę się pochwalić że zrobiłam pieczeń wołową i wreszcie przy kolejnym podejściu wyszła pyszna. Mięso leżało 4 dni w lodówce a później męską ręką zostało porządnie "zbite". Troszkę mnie zaskoczył zapach upieczonego mięsa po otwarciu naczynia, ale już z sosem wszystko było pyszne i pachnące. Pozdrawiam
data: 2012.02.14
autor: agnieszka
 
 MartoR-tak po prawdzie nie wiem dla kogo był twój wykład? Większość tu obecnych rozumie szkodliwość podawania słodyczy. A słodycze jako nagroda czy plasterek na zbite kolano-wiemy od jakiegoś czasu (wszyscy psychologowie w mediach o tym trąbia-supernianie itd) że to nie metoda-dziadkowie też czasem jeszcze coś czytają i oglądają-uwierz. Dziadek daje cukierka bo dziecko się tego po prostu domaga (jego organizm szuka smaku słodkiego) ale dziadek niewyuczony nie wie że może dać gotowanej marchewki, duszonego ziemniaczka, zupkę czy kaszkę aby pogłaskać śledzionę bo akurat czegoś jej brakuje i woła o słodkie. No ale to dziadek powinien się edukować (wysłuchiwać mądrej córki czy synowej) czy opiekun. Drogie mamy-bądźmy szczere ze sobą-czy same nigdy nie dałyście zakazanego łakocia? Nam wolno ale całej reszcie-wara. Dobre...
data: 2012.02.14
autor: ninka
 
 Margaretko, zniewolenie męża jest jego sprawą i jego zadaniem do przerobienia w życiu, a może tylko w twoich oczach jest zniewolony bo ty jesteś zniewolona ale czymś innym (lub kimś), np jedzeniem , paleniem, szefem itd i patrząc na męża i jego matkę podświadomie dostrzegasz w tym siebie. Uwolnij się od swoich zniewoleń, agresji, złości, ataków na siebie i innych (na pewno to wszytko robisz co przeszkadza ci u męża i teściowej) a świat złagodnieje i nie będziesz musiała się bronić gorzkimi słowami bo nie będzie przed czym.
data: 2012.02.14
autor: szyszka
 
 Ewa, wpiszże do wyszukiwarki u góry w rogu prawym słowa RZS też: reumaty i czytaj do bólu... na tym forum właśnie w postach wszystkie omawiamy trudy i sukcesy jedzenia zgodnego z 5P. Ja bóle i rozwój zastopowałam, więc działaj. Powodzenia.
data: 2012.02.14
autor: Ewik58
 
 jeszcze mam pytanie dotyczące kursów. Czy nie odbędą się w ciągu całego 2012 roku, czy chodzi o rok 2011. Pozdrawiam gorąco Pani Aniu i wszystkie PP:-)
data: 2012.02.14
autor: Betix (betix67@gmail.com)
 
 Marto R., swoim postem dalas mi do myslenia. Od kilku tygodni uczeszczam na kurs dla rodzicow (wg Webster-Stratton) i o ile cala teoria do mnie przemawia na plus, szczegolnie koncentrowanie sie na pozytywnych(zamiast negatywnych) zachowaniach dziecka celem ich wzmocnienia, stosowanie czestych pochwal i zabawy z dzieckiem - o tyle jest jeden aspekt co do ktorego mam sporo watpliwosci. Chodzi o nagradzanie pozytywnych zachowan wlasnie przy pomocy np. malych zabawek, puszki coli czy batonika. Okazuje sie, ze jesli dajemy dziecku wspomniany batonik ZANIM nastapi pozadane zachowanie to to jest przekupstwo, a jesli najpierw obiecamy a damy dopiero kiedy dziecko zachowa sie wlasciwie (na przyklad nie przeszkadza mamie kiedy ta rozmawia przez telefon) to jest to motywator. Pomijam juz aspekt zdrowotny tych nagrod, bardziej chodzi mi o to, ze motywacja do pozadanego zachowania pochodzi z zewnatrz. Zapytalam organizatorow kursu, co bedzie jesli tych "marchewek" zabraknie - odpowiedzieli, ze koniecznosc ich stosowania znika wraz z nabyciem dziecka odpowiednich nawykow (powiedzmy, codziennego mycia zebow rano i wieczorem bez przypominania). Ty piszesz, ze dziecko ma NATURALNA motywacje do dzialania i robienia rzeczy dla wlasnej satysfakcji. Bardzo bym chciala to widziec u swoich pociech, niestety jesli rzecz nie dotyczy zabawy a obowiazkow, na przyklad rzeczonego mycia zebow, tej naturalnej motywacji jakby u nich brak. Ot, zagwozdka. Przy okazji pozdrawiam serdecznie cale Forum i pania Anne.
data: 2012.02.14
autor: Ania z Londynu
 
 Witam, szukam, szukam i nie moge znaleźć(tyle tu materiału)Czy w trakcie leczenia umiarkowanej/ciężkiej depresji (nie sezonowej, nie przyczynowej) należy odstawić leki(ssri)jesli decydujemy się na zycie wg PP. Bałabym się tego, leczenie dopiero kiełkuje, a poprzednie dwa lata to było zawieszenie w nicości, poprawa jest ale niewielka....
data: 2012.02.14
autor: Betix (betix67@gmail.com)
 
 Witam, jest jeszcze możliwość, że mąż nie potrafi stanąć w obronie żony, gdy jego matka atakuje, bo jest tak przez nią zniewolony, że boi się cokolwiek powiedzieć albo zrobić, lub też tak się przyzwyczaił do jej zachowań, że nie odróżnia szacunku od jego braku. Wtedy zona sama powinna się obronić nawet jeśli musi powiedzieć gorzkie słowa na temat teściowej. Inaczej i ona weszłaby w rolę ofiary. A sprzeciwiając się, dbając o siebie, uczy męża że można inaczej.
data: 2012.02.14
autor: Margaretka
 
 Marto R, nie wal tak mocno w drzwi bo się ludziska pozamykają.Skoro mamy zaakceptować naszych rodziców i miejsce do zycia ,jako najlepsze dla nas na początek zyciowej drogi, to nie wolno krzyczeć, ze matki nie nadają się do wychowania dzieci bo dają słodycze. Słodycze są nie zdrowe i to wszystko.Wychodzi na to, ze wszystkie matki nie nadają się na matki, oprócz tych fachowych matek, co są na PP i zachowują dyscyplinę żywieniową lub czytają Tracy Hogg.Samochód to maszyna i potrzebuje fachowca, a dziecko to człowiek i potrzebuje kochajacych je rodziców, nie fachowców.A co do złych opiekunek. Wątpię aby tak dawały dzieciom słodycze jeśli takowych w domu nie ma.Rodzice pragną opiekunki odpowiedzialnej, taktownej, uczciwej, zdrowej,najlepiej z doswiadczeniem i fantastycznie było by ,jakby znała angielski, albo chociaż ugotowała obiad i w Częstochowie za 700 no, 800 zł miesięcznie .I jeszcze narażona jest na fochy lub złe samopoczucie rodziców. Pewnie opiekunki mają wzorzec ofiary, o zgrozo, nie przerobiony.Trudno też szukać fachowca od wychowania dzieci jak się pracuje za najniższą krajową i mąż ma też niewiele więcej, a trzeba jeszcze kupić cielęcinę, nie wspominając o "najdelikatniejszej bułce tartej".Wychodzi na to ,że nasza matka Ziemia jest z przeznaczenia planetą ofiar,a nasza ojczyzna należy do szczególnie "wybranych"Proszę w imieniu matek nie dokształconych przez fachowców, lub nie mogacych sobie pozwolić na opiekunkę fachową z przerobionymi karmicznymi wzorcami o trochę cichego zrozumienia, jeśli akceptacja to zbyt wiele.
data: 2012.02.14
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu. Czy w przepisach kulinarnych pisząc o przyprawach np. pół łyżeczki imbiru , czy chodzi o świeży imbir czy w proszku. Czy w gotowanej kawie ma być świeży imbir czy w proszku.
data: 2012.02.14
autor: Ela
 
 Tak Ewik, droga na skróty i do tego jakie straszne ma konsekwencje. Oprócz wspomnianego już przeze mnie uzależnienia fizycznego (które daje się odczuć chyba każdemu z nas, w dojo szczególnie), jest uzależnienie psychiczne. Rzadko słodycze są serwowane bez żadnego kontekstu. Obserwuję to od lat, w przedszkolach i szkołach z którymi współpracowałam i, odkąd mam swoje dzieci, na placach zabaw. Po pierwsze, jest dokładnie tak jak napisała Agnieszka, częściej karmią nimi osoby starsze, już nie wnikając czy są to dziadkowie, czy opiekunki spoza rodziny. A po drugie, kiedy dziecko dostaje słodkie? Np jako przekupstwo, żeby było "grzeczne" (czytaj: siedziało cicho) np bądź spokojny w sklepie to babcia kupi ci pawełka, posiedź cicho, bo rozmawiam przez telefon to dam ci cukierka, posiedź na ławce i zjedz lizaka, bo nie mam siły za tobą biegać, itp. Dalej, jako nagroda za powyższe zachowania (ZGROZA!), jako nagroda za wykonaną pracę typu babka z piasku, praca plastyczna, posprzątanie, zrobienie siku na nocnik, cokolwiek. Chyba nie muszę pisać jak takie zachowanie zabija NATURALNĄ motywację dziecka do działania i wykonywania rzeczy dla własnej satysfakcji. I chyba najgorszy kontekst, jako pocieszacz: dziecko się przewóci, coś boli, to cukierek na pociechę. ZGROZA do potęgi!!!. Jak można nie dać się dziecku wypłakać, kiedy jest mu smutno, coś boli czy jest rozczarowane. Starsze pokolenie boi się płaczu dzieci i uprzedza albo "ratuje" sytuację wafelkiem. Płacz jest postrzegany przez takich opiekunów jako zagrożenie, coś czego należy unikać, a tymczasem jest to naturalny, jedyny dostępny dziecku sposób uwolnienia napięcia związanego z trudną sytuacją i zatkanie mordoklejką oznacza, że to napięcie pozostanie zduszone w środku. Na długo albo i na zawsze. Do 3 roku życia tworzą się w mózgu schematy uwalniania emocji i radzenia sobie z nimi. Jeśli jesteśmy w tak młodym wieku nauczeni, że z radości, smutku, stresu itp dostajemy słodycz, to wiadomo jakie to ma skutki w przyszłości. Nie umiemy radzić sobie bez wspomagaczy, zajadamy, zasładzamy, zapijamy stresy zamiast je uwalniać. Kochane, poobserwujcie w jakich sytuacjach pojawiają się słodycze dla Waszych dzieci, to ważne. Opiekun dziecka musi być GOTOWY nauczyć się okazywać miłość, pocieszać, nagradzać, chwalić "z pustymi rękami", i musi się czuć z tym dobrze, być bez poczucia winy, że nie słodzi życia. A jeśli tego nie rozumie, to być może nie nadaje się do wychowywania dziecka. Tracy Hogg pisała, że czesto swoje samochody traktujemy lepiej, bo zostawiamy je do obsługi wyłącznie fachowcom, a przy dzieciach, najdroższych istotach na świecie często wystarcza nam, że ktoś jest miły i dziecko przy nim nie płacze. Nie zostawimy samochodu komuś kto się do tego nie nadaje pod wieloma względami, tylko dlatego, że jest miły, jest z rodziny i zgodził się pomóc nam za darmo. A dzieci zostawiamy. Często problemem rodziców jest to, że krzyczą na dzieci. Dziadkowie zwykle tego nie robią, ale zauważyłam, że właśnie w momentach kiedy ktoś inny być może by krzyknął, u dziadków wchodzą do gry słodycze. Wychowanie dzieci nie oznacza sprawiania im przyjemności za wszelką cenę, jako doraźne rozwiązanie (a tak ja widzę wykorzystywanie słodyczy jako medium do porozumienia) tylko długofalowy proces, prowadzenie dziecka tak, aby radziło sobie w życiu w jak najlepszej kondycji fizycznej i psychicznej. Jeśli czegokolwiek nie akceptujemy (słodyczy, oglądania telewizji przy dziecku, wyręczania dziecka we wszystkim, kupowania zabawek na każdym spacerze itp) to musimy mieć opiekuna, który zastosuje się do tego, bo kiedy pracujemy zawodowo, jesteśmy z dziećmi za krótko w skali dnia. Nie da się wychować dziecka popołudniami i wieczorami, nawyki na całe życie tworzą się przez cały czas, a nie tylko w pobliżu rodziców.
data: 2012.02.13
autor: Marta R.
 
 Witam Mam do was pytanie czy ktoś z was choruje na Reumatoidalne zapalenie stawów? Ja od jakiegoś czasu mam bóle dłoni a mój mąz choruje juz na to od 17 lat. JUz od dawna odstawiłam mleko i nabiał owoców nie jemy prawie w cale. Staram się gotowac wg książek Pani Ani. Po rozmowie telefonicznej Pani Ania zaleciła odstawienie surowych warzyw, owoców wcale ani zminych napoji . Chciałabym zapytać czy może ktoś ma jakieś swoje doświadczenia jeśli chodzi o RZS i może sie podzielić.
data: 2012.02.13
autor: ewa
 
 Jeśli chodzi o słodycze, najkrócej rzecz ujmując to dla wszystkich jest drogą z górki, bez trudu. To skrót przy minimum wysiłku: kupić, rozwinąć, dać. Dam, więc jestem w pamięci dziecka dobrze kojarzona, słodko. Ja tez dostawałam 1ą czekoladę na swięta(była w cenie drogiego masła)i co? trzymałam jako prezzent w szufladzie...na kiedyś tam. Wszyscy się dziwili dlaczego nie pałaszuję. Teraz wiem, ze taka właśnie jest kompletna wolność od tej pokusy. Mama uzależniała inaczej rodzinę - super szarlotkami pachnącymi co sobotę (ten błędny nawyk wypleniłam dopiero rozumiejąc zasady 5P). Dziadkowie z otwartymi głowami zrobią bardzo wiele dla dobra swoich wnucząt, rozpieszczając ich mądrze, ale czasem brak dobrego pomyślunku, mniej wydolny trud, gorsza organizacja i trud przyjęcia, ze w tej kwestii jajo mądrzejsze od kury. Bierzmy zatem dobre od naszych mądrych dzieci. To wspaniale buduje właściwe relacje, szacunek. A ja teraz kombinuję czym będę maluszka wyciągać z tak szybko od urodzenia wychłodzonych rączek i stópek, (delikatne zioła dopiero przy końcu 10mca życia... wg zaleceń 5P). Ostróżko, przemarznięte jak dotychczas rozłaziły się po ugotowaniu... Sałatka za to była super, ale chłodna, zbyt chłodna na mroźny czas. Pozdrawiam piszących, czytających super Forum i jego moderatorkę p.Annę. Czekamy na 3.tom...
data: 2012.02.13
autor: Ewik58
 
 Pani Aniu, ja z podziękowaniami :) Zajrzałem na forum będąc ciekawym, czy ktoś już dziś ogłasza WIOSNĘ i natknąłem się na Pani wczorajszy tekst. Dziękuję, że go Pani napisała, bo jak każdy mam coś do przerobienia, a on jest jak znaczek na szlaku w górach pokazujący - tędy droga. Ten szlak już trochę znam i bez znaczka też bym pewnie dawał radę, ale taki znaczek jest Wspierający. Dziękuję. Również za rozmowy. Pozdrawiam. PS. Do czytelników forum: Polecam ten szlak ;)
data: 2012.02.13
autor: Marcin z Wrocławia
 
 Pani Aniu! Mam pytanie odnośnie mdłości w okresie dojo. Przez 3 lata dyscypliny (karmiłam dziecko) nie odczuwałam mdłości w dojo. Teraz mdli mnie od jajek na twardo oraz czasem między posiłkami. Wiem, że w dojo nie powinniśmy w nadmiarze jajek spożywać,ale myślałam, że porządnie zrównoważone jajo będzie ok. Na początku tegorocznego dojo wyjechałam w delegację i jadłam tam nie-PP wybierając to, co najmniej szkodliwe. Czy moje mdłości są spowodowane większym stażem na PP i naturalną reakcją organizmu w tym okresie czy raczej ekscesami na delegacji? Ciąża nie wchodzi w rachubę;). Przy okazji dziękuję za ostatnią Pani wypowiedź. Pozdrawiam już wiosennie Panią i cale forum:)
data: 2012.02.13
autor: Marcela
 
 Ninko, mam dużo szczęścia, bo nie zdarzyło się to nigdy dotąd. Nikt nigdy nie podał moim dzieciom niczego, czego bym nie zaakceptowała (co NIE oznacza, że nie zgadzam się na skubnięcie czegoś ciepłego, obiadowego nie-pp u którejś z babć; starszakowi pozwalam). Nie walczyłam, ale zawsze swoje wiedziałam i nie mieści mi się w głowie, żeby ktoś inny miał większe "prawo" (głupie słowo w tym kontekście) niż ja decydować o moich dzieciach. Czy to w kwestii slodyczy czy jakiejkolwiek innej. Oczywiście ciocie zawsze coś przynosiły, ale ja mówiłam, dziękuję my słodyczy dzieciom nie dajemy, bo są za małe. Kilka razy starczylo i wszyscy sié przyzwyczaili. Teraz ciocie wchodzą do nas z tekstem w stylu, chciałam przynieść chociaż małą czekoladkę, ale skoro Marta nie pozwala... Do mojej teściowej docierał głównie mąż, tłumaczył, że słodycze uzależniają, co ona wie po swoim przykładzie, sama jeść nie powinna, nie chciałaby, ale "musi", bo ją ssie. Wytłumaczył jej, że dziecko uzależnia się jeszcze szybciej, bo za czasów młodości teściowej czy naszej słodycze były raz w tygodniu. Zrozumiała, że łatwiej nie podać dziecku słodycza wcale, niż poprzestać na jednym, i że jeden cukierek dla malucha to jak 5-6 dla dorosłego, że dzieci nie znając tego smaku nie potrzebują go, bo nie sá uzaleznione. Mój mąż ma od lat problemy z zębami i powiedział swojej mamie, że to może od słodyczy i że chyba nikt z nas nie chce aby nasze dzieci też przez to przechodziły. Nie wiem jak, ale przyjęła to do wiadomości, chociaż innym wnukom daje slodkie, ale sama twierdzi, że mniej niż by dawała bez tej naszej gadki. Moi rodzice w ogóle nie robili problemu i są dumni, że nie dają nic niedozwolonego (chwalą się tym rodzinie i znajomym) i z politowaniem patrzą na innych dziadków, którzy się chwalą: no córka nie słodzi małemu herbaty, ale jak jest u nas sam to ja mu słodzę, bo tak lubi... Moja mama twierdzi, że to dla niej wybawienie, że daję swoje jedzenie dla bąków, bo nie musi kombinować, gotować, nie ma na sobie żadnej odpowiedzialności związanej z posiłkami i ma więcej czasu na zabawę z dziećmi. Jeśli zdarza się, że musi coś ugotować, to robi to dokładnie wg moich przepisów (napisałam dla niej 10 stronicową książkę z przepisami, których używam dla dzieci, kroczek po kroczku), i ona utrzymuje, że to też dla niej łatwiejsze, niż się zastanawiać czy coś jest odpowiednie, czy posmakuje. A z opiekunką miałam takie szczęście, że była na naszym PP i dzielnie tachała termosy na plac zabaw. Takie rozmowy z dziadkami należy przeprowadzać na spokojnie, nie w biegu, nie w przedpokoju, i nie przy ludziach a już na pewno nie przy dziecku. Jak radzi moja przyjaciółka, trzeba wziąć babcię za rekę, spojrzeć jej głęboko w oczy i powiedzieć o co chodzi. To, że ktoś już słodycze dawał nie znaczy, że tak ma pozostać, jeśli taką decyzję podejmiemy, po prostu te sprawy (i inne dotyczące ingerencji w nasze życie) należy załatwiać do skutku. Widzę po swoich kuzynach, jak ciężki jest odwyk ze słodyczy (zalecony przez lekarzy) u dzieci w wieku szkolnym. Dziewczyny, przecież jakby babcia miała pieska, zleciła Wam opiekę nad nim, i powiedziała, że wątróbki nie może jeść bo mu zaszkodzi, to dałybyście samowolnie? To byłby brak szacunku dla babci, pieska i pogwałcenie jej prawa do decydowania o własnym psie. I ja tego samego wymagam od innych w sprawach moich i moich dzieci.
data: 2012.02.13
autor: Marta R.
 
 Kochani, wtrącę swoje trzy grosze w temacie relacji z rodzicami i teściami. Odpisujecie sobie – każda w dobrej intencji, z własnego punktu widzenia, w oparciu o swoje przeżycia, ale widzę, że nie każda rozumie przesłanie, jakie ma do przerobienia w swoim życiu. Już o tym kiedyś wspominałam – nie przychodzimy na świat po to, aby rodzić dzieci, szarpać się z nimi, z rodzicami, z teściami, ale po to, by przerabiać swoje i wskakiwać szczebelek wyżej, zaliczać zadany nam materiał. Aby zacząć go właściwie przerabiać, trzeba zrozumieć, o co chodzi. Wiemy, że nie każda ma problem z rodzicami czy teściami. Czasami relacje układają się idealnie, czasami jako tako, a czasami jak po grudzie. No właśnie, jeżeli mamy przerobić od pokoleń nieprzerobioną sprawę uwalniania się od mamy czy od taty lub uwalniania się (wychodzenia) z wzorca ofiary, a jest to bardzo częste, to będziemy mieli w swoim życiu widoczny konflikt z rodzicami. W każdym razie akceptacja, szacunek dla nich takimi, jakimi są – to podstawa. Ale żeby to zrobić, trzeba wiedzieć, dlaczego i co ja mam do przerobienia. Masz budować poczucie własnej wartości, bo urodziłaś się z niego wyzerowana. Nie możesz budować relacji z mamą, podkładając się jej, zabiegając o jej względy, o każdy jej uśmiech, okruch uwagi, nadskakując. Nie masz zabiegać o jej miłość, o jej akceptację, mimo że może swoim despotycznym zachowaniem prowokować do tego. Będzie dla ciebie tym okrutniejsza, im mniej będziesz to rozumieć. Musisz stanąć na własnych nogach, zaakceptować siebie, pokochać siebie. Mama będzie wtedy szczęśliwa i ty będziesz szczęśliwa. To ty masz się zmienić, nie mama. No a sprawy z teściową uporządkowywać powinien syn, czyli twój mąż. Ty jedynie masz bronić z należytym dla teściowej szacunkiem swojego kawałka podłogi. Nigdy, ale to nigdy nie mów nic złego na mamę męża. Gdy będziesz czuła, że mąż powinien pojechać do niej, zatroszczyć się o nią, podpowiedz mu, żeby to zrobił. Kiedy będzie na nią wściekły i będzie opowiadał o niej niestworzone rzeczy, milcz, a potem załagadzaj to. Sprawy sporne z teściową powinien załatwiać mąż, nie ty. Powinien zawsze stać po twojej stronie, a ty po jego. Ale pamiętajcie, że dzieło dobrych relacji tworzy się latami, nie od razu. Dlatego takie ważne jest, by wasze dorastające dzieci, przyprowadzające przyszłych mężów czy żony do domu, zwracały uwagę na to, jakie oni mają relacje ze swoimi rodzicami. Bo to i wy budujecie swoją tożsamość, poczucie własnej wartości, ale też robi to mąż i razem musicie zrozumieć, że rodzice są tacy, jacy są, nie macie ich zmieniać ani oczekiwać zmiany od nich. To wy macie się zmienić. Zastanówcie się, ile w was jest zachowań i charakteru mamy, ile taty – wtedy będziecie wiedzieli, co macie przerobić, z czego się uwolnić. Oczywiście, że aktualne wasze mądre podejście, że trzeba akceptować, trzeba szanować, jest ważne, ale gdybyście nie zmieniły swojej świadomości dotyczącej poczucia własnej wartości, swojego kawałka podłogi, być może nieświadomie wchodziłybyście w rolę ofiary. A nie o to nam chodzi. Nie wolno absolutnie – głosząc szacunek i akceptację dla rodziców – wchodzić w rolę ofiary. Nie wolno się podkładać, bo konflikt i tak wybuchnie z jeszcze większą siłą. Więc powtarzam: z całym szacunkiem dla rodziców, ich charakterów, przeżyć, trudu, odbudowujecie siebie i chronicie siebie. I uwalniajcie się, bo jeśli tego nie zrobicie, będą to musieli zrobić wasi synowie i wasze córki. Konflikt pokoleń nie istniałby, gdybyśmy wzrastali w świadomości, że rodzice są wyłącznie do zaakceptowania, a gdy rodzi się w nas bunt i totalny sprzeciw, to wynika on wyłącznie z tego, że jesteśmy tacy, jak oni. I trzeba to pomalutku - wchodząc w dorosłość - przerabiać, przeistaczając się w człowieka z poczuciem własnej wartości, asertywnego, akceptującego wszelkie odmienności w drugim człowieku. To myśmy chcieli przyjść do życia na Ziemi, w tym momencie, w jakim oni są, bo to my mamy coś do przerobienia. A rodzice są dokładnie tacy, jacy mają być, nic nam do tego, jeśli coś przy tej okazji przerobią, to ich zysk, ale nie nasza to sprawa.
data: 2012.02.12
autor: Anna Ciesielska
 
 MartoR a co jeżeli babcia jednak da łakocia czy coś czego nie akceptujesz? Co w takiej sytuacji robisz?
data: 2012.02.12
autor: ninka
 
 Nie jestem i nie byłam nigdy zależna od dziadków i zawsze miałam opiekunkę do dzieci. Jak chcieli to pomagali jak nie to nie. Teściowej się nie czepiam i uważam że jest ok. Mamy normalne relacje. Natomiast rodziców tyle lat starałam się akceptować, mimo że mnie obrażali i upokorzali. Dbałam o to aby zawsze były wspólne Swieta, wizyty. Ale w pewnym momencie tak weszi nam na głowę, że doszło do tego że chodzili do szkoły i skarżyli się na mnie nauczycielom i dyrekcji, że nie dbam o dzieci, że niedożywione. I inne tego typu absurdy...Razem z mężem mamy dość. Wiem, że to co piszecie to jest prawda, ja też czytam dużo mądrych książek, ale naprawdę czasem trzeba powiedzieć dość bo brakuje powietrza do oddychania.
data: 2012.02.12
autor: Ania z Warszawy
 
 Prymulko dziękuję za serdeczne słówko. Ewik58 To chyba przemarznięte warzywa
data: 2012.02.11
autor: ostróżka
 
 Aniu z Warszawy, elwira dobrze radzi. Spróbuj dla siebie. Ja wiem że to bardzo trudne, bo tak naprawdę to każdy wolałby mieć zawsze rację :) i żeby to ta druga strona się ułożyła do nas, ale nie zawsze tak wychodzi :)Trudno zapomnieć krzywdy, urazy i złe słowa. Wiem z własnego doświadczenia, ale spróbuj. Nic nie stracisz. Rene ładnie o tym pisze, a ja trzymam za Ciebie kciuki :)
data: 2012.02.11
autor: Ika
 
 Proszę o oświecenie mnie. Dzisiejsza kartoflanka jest jak kołek w płocie drętwa, jedynie pręga wołowa miękka, reszta gotowana w mięsnym wywarze dodatkowo ponad godzinę, nadaje się bardziej do chrupiącej, jędrnej sałatki. W zupie ani trochę smakowitej gęstości od marchwi, ziemniaków, pietruszki, cebuli, selera. Kwaśnym dosmaczyłam tyle co zwykle - bazylia, natka pietruchy. Co jest? Trafiłam na produkty jakoś utrwalone, czy 100% GMO? i to na swojskim ryneczku? Załamka, gdzie kupować zatem? Tylko nie radźcie ekologicznego, bo to tak, jak z opisanymi wcześniej wiejskimi jajami..., nie chcę się wkręcać nadmiernie i tak robię za dziwaczkę żywieniową. Ale to nic w porównaniu z dobrodziejstwem PP-odżywiania. Pozdrawiam serdecznie początkujących - DanutęR., trwających na naszym szlaku, i tych jeszcze wątpiących w Porządek.
data: 2012.02.11
autor: Ewik58
 
 Ewil dzięki !
data: 2012.02.11
autor: Elka
 
 Witam kochani. Majko z podlasia moge wysłać Ci gałke poczta.Mam u siebie w sklepie po 2 szt pakowaną . Nie chce robić pani Ani konkurencji, ale osobiscie mogę pomóc jesli jest taka potrzeba. Pisz na mojego meila. Kornik_22@o2.pl
data: 2012.02.11
autor: Kasia z Sadlinek
 
 Witam serdecznie wszystkich forumowiczów. O forum powiedziała mi znajomaktora stosuje rady Pani Ani. Ja jednak zdecydowałam sie dopiero teraz jak pojawił sie problem. Mam córeczke 7 miesięczną z którą nie ma zbyt wiele problemów jesli chodzio zdrowie. Jednak wczoraj bylam u lekarza i bardzo sie przejęłam. Pani doktor stwierdzila ze córka ma obstrukcję żołądka i chce wysłac ja na bardzo poważne badanie. Boje sie. Moja mała od czasu do czasu ulewa ale nie az tak zeby to bylo jakies dziwne. Nie wiem co mam robić? czy iśc na to badanie czy zastosować cos naturalnego. Mysle ze takie od czasu do czasu ulewanie nie jest poważne w wieku mojego dziecka. Prosze doradzcie cos moi drodzy . Niepokoi mnie tez to ze mała charczy chociaz ma czyste drogi oodechowe i brak wydzieliny w nosie.Czy to moze tez byc jakis powód ulewania? Dziekuje za pomoc jesli taka otrzymam od Panstwa. Pozdrawiam
data: 2012.02.11
autor: Jolanta Tyńska
 
 Elka, ostatnia uwaga to perełka...Sama tego doświadczam, a zaczęłam od siebie, zadne mowy z pozycji odgórnej, tylko z wysłuchaniem i zostawieniem mojego poglądu do akceptacji lub nie... Zapłacą za wybór sami, ja jedynie pośrednio, ale nad tym tez panuję, by oddawać cesarzowi co cesarskie. Kropla drąży kamień, ale idzie do przodu w prozdrowotnym kierunku. Twoje oczy m.inn. są organami wydalniczymi, a one zawsze pozbywają nadmiaru produkcji organu zapędzonego do pracy, zbyt pobudzonego. Gdzieś przewalasz, dogadzasz sobie ilościowo albo jakościowo. Najrozsądniej zmniejszać i wyciągać wnioski. Przed mrozami ratuję się najlepiej pasem ocieplającym nerki, podwójnymi rękawicami i owsianką. Pozdrawiam
data: 2012.02.11
autor: Ewil
 
 Pani Ostróżko! Chciałam Pani bardzo serdecznie i ciepło podziękować za Pani osobiste doświadczenia. Dzięki nim ( a przeczytałam całe archiwum)zaczęłam inaczej patrzeć na swoją teściową, którą "wniósł" do mojego życia mój cudowny mąż. Z osoby obcej i nieprzystępnej, ingerującej bez oporów w moje bardzo intymne sprawy po dziesięciu latach zobaczyłam osobę bardzo zranioną, która jako dziecko nie doświadczyła ciepła i miłości, a jako dorosła nie potrafi już tej miłości i ciepła przyjąć. Jest jak nastroszony jeż w pancernej kolczastej zbroi, chociaż bardzo wrażliwy i przeraźliwie samotny. Uczy się powoli dawać miłość (bo tego też nie umiała), a uczy się tego od wnuków, które - dzięki Pani Ostróżko - nasyłam regularnie na babcię. Ja sama z nastroszonej i nieufnej synowej zmieniłam się w kobietę, która współczuje i nie odbiera zachowań swojej teściowej jako ataków, ale jako próby, często niezgrabne, nawiązania przyjacielskich stosunków. Pokazała mi Pani "drugą stronę medalu" i dała mi dużo do myślenia. Jestem Pani za to bardzo wdzięczna. A do pań, które tutaj wbijają sobie szpileczki: Proszę wyjść na spacer :-)Świat jest piękny, nie psujmy go złym słowem. Każda z nas ma dużo własnych bolączek, po co jeszcze dokładać innym?
data: 2012.02.11
autor: Prymulka
 
 No cóż,jeśli dorośli będą szanować i wysłuchiwać dzieci,to w przyszłości też dostaną szacunek i uznanie.Sprawdzone osobiście.
data: 2012.02.11
autor: Elka
 
 Witam.Mam problem ,bardzo ale to bardzo wysuszyla mi sie skora.Oczy tez mi swedza i lzawia.Pani Ania powiedziala,ze nie mam jesc nic kwasnego,tylko zupy jarzynowe,gulasz wolowy z ziemniakami,kanapki z mieskiem z zupy .Tak wlasnie jem ,oczywiscie rano kawa ,potem owsianka potem kawa ,pozniej kanapki izupa jarzzynowa potem drugi raz zupa .O 18 ziemniaki z gulaszem,i czasem TLACI .Tak przez 2 tygodnie i skora bardzo sucha.Prosze,zeby ktos pokierowal mna madrze.Z gory dziekuje.
data: 2012.02.11
autor: BASIA Z GDYNI
 
 I cóż robić.Jedna moja synowa wchodzi do domu razem z drzwiami. Przyglądam się temu z uważnym rozbawieniem...też chciała bym tak umieć. Ale się wstydzę przyznać.Druga nie wchodzi wcale. Tkwi gdzieś w plątaninie swoich wahań, pretensji, na szczycie swojego;mama zawsze wolała Beate.Tamta Babcia kupuje jogusie, cukierki i mandarynki.Ja tylko spłacam garaż.Jakie to prozaiczne, bezbarwne, bez smaku i zapachu.Bez dezodorantu, pawich piór i trenów. O przepraszam, czuć mnie kartoflanką, i żyletkami, w mowie i piśmie.Czy dobry Pan Bóg przeprowadza ich pomiędzy tymi żyletkowo-kartoflanymi przeszkodami coby na dobre wyszło a nie bolało.Albo może oni tacy kochani albo wszyscy troche dobrzy i troche niedobrzy a Pan Bóg w pocie czoła pracowicie światy stwarza i duszami obsiewa.
data: 2012.02.11
autor: ostróżka
 
 Ja jeszcze raz do tekli - ja piszę to co myślę a ty nie musisz się z tym zgadzać bo każdy ma prawo mieć inne zdanie .Zarzucasz mi że nie umiem czytać , wytłumaczyłaś jak rozumieć post Grażyny ale po co powiedz ? . Jesteś pewna że dobrze go z interpretowałaś , że na pewno powinno się własnie tak go rozumieć jak ty napisałaś ? czemu tak cię to poruszyło że napisałam że Pani Ania stworzyła dla nas PP. Przecież sama korzystasz z tej wiedzy , a czy bez książek i forum dała byś radę żyć według zasad PP , jakoś sobie tego nie wyobrażam .Jesteś pięć lat na PP a taka uszczypliwa. A powinnaś chyba być bardziej wyrozumiała , łagodna i bez negatywnych emocji ale rozumie cię bo przecież jeszcze jest DOJO a na pewno masz na sumieniu jakieś pepowe grzeszki
data: 2012.02.11
autor: Aina
 
 Teklo po co ta ironia.Chyba jesteś osobą z bardzo wysokim JANG! spróbuj to zrównoważyć , może trochę więcej kwaśnego!.
data: 2012.02.11
autor: Aina
 
 A kto tu pisał o wojowaniu z dziadkami? Profilaktyka zdrowia dzieci i dbanie o nie to nie walka a asertywność to nie agresja. Dziadków należy zaakceptować i szanować ale o dzieci zadbać trzeba po swojemu. Jak ktoś uważa, że cukierek dziecku nie zaszkodzi, to niech pozwala, jeżeli ja uważam, że szkodzi, to nie pozwalam. I rodzinie bliższej i dalszej nic do tej decyzji. Moi rodzice i teściowie to zaakceptowali, walki nie było.
data: 2012.02.11
autor: Marta R.
 
 Aniu z Warszawy-z rodzicami/teściami wszystko jest w porządku, to twój obraz o nich zniekształca ci rzeczywistość. Zacznij od siebie-zmień obraz o dziadkach a i oni się zmienią. Wiesz co kiedyś ksiądz powiedział mi, gdy już w desperacji (bo nie chodzę do kościoła-więc dół musiał być straszny), po walce z teściową, którą uważałam za kobietę stwarzającą mi piekło-teściową zostaw w spokoju, zmień swoje nastawienie do niej a ona się zmieni i piekło się skończy. Nie zgadzając się z tym-jak to przecież to nie ze mną jest problem ale z teściową-jednak spróbowałam. Teraz mówię do niej mamusiu, lubimy spędzać razem czas, odkryłam ciepłą, kochającą osobę. Przy czym teściowa jest jak była tylko ja zaakceptowałam rzeczywistość i MÓJ fałszywy obraz zmieniałam na rzeczywisty. Najwięcej mamy do zrobienia ze sobą a nie ze światem. I pamiętaj że ludzie są tylko lustrzanym odbiciem ciebie, jeżeli mówisz że ktoś się czepia to znaczy że tak naprawdę ty się czepiasz, ktoś się wymądrza-pomyśl jak często ty się wymądrzasz, rodzice się wtrącają-a jak często ty wtrącasz się w życie innych? Oj trudno to przyznać o sobie-o innych baaardzo łatwo.
data: 2012.02.10
autor: elwira
 
 Ciekawe jest to, ze ci dziadkowie i babcie są dobrzy, żeby pilnować dzieci i niańczyć je, kiedy rodzicom pasuje (bo robią karierę, bo idą na imprezę). Kiedy coś robią po swojemu, bo tak są nauczeni i do tego są przekonani, to wtedy wszczyna się awanturę. Tak, dziadkowie powinni miec swoje życie, ale nie moga, bo muszą nańczyć dzieci swoich dzieci. Sądze, że dzieciom bardziej zaszkodzi obsesyjne pilnowanie owsianek i tlacików i zabranianie tego i owego, niż podana od czasu do czasu przez babcię "trująca" łakoć. konflikty na tle jedzenia robią wiecej szkody, niż samo jedzenie. Potem taka wściekła matka zabiera się za pichcenei zdrowego gulaszyku pp i zatruwa go swoją zlością....
data: 2012.02.10
autor: Oriana
 
 Ostrózko, zgadzam się z twoim postem, a dziewczyny piszące o asertywności wobec dziadków, obrażaniem się na nich, nie spotykania się czy oddzielania ich od wnucząt (chyba za karę że nie słuchają córek/synowych) mają może dużo do zrobienia-nie w kuchni ale w głowie. Moja rodzina widzi właśnie to co robię-jak staram się z gotowaniem, ubieraniem, wychowaniem, większość dziewczyn w moim wieku jedzie na "pomysłach na...", mrożonkach itd. Usłyszałam jakiś czas temu jak teściowa mówiła do koleżanek że jest taka dumna z synowej, że jej się chce. A dziadkowie wiedzą że w słodyczach sklepowych chemia (o tym już dużo w TV się mówi), wędlinach, parówkach, kurczakach. Może i ciężko wytłumaczyć starszym że jabłko wychładza (bo ja tak jak napisałaś mam książki i mądra teraz jestem-oni nie), więc nie walczę gdy babcia da owoc-nawet zimą. Poza tym wszystkie wojujące panie-przypomnijcie sobie siebie zanim weszłyście w PP ,jak to zdrowo siebie i swoją rodzinę odżywiałyście-w dobrej wierze przecież.
data: 2012.02.10
autor: ninka
 
 Aino znowu nie zrozumiałaś tekstu pisanego-przemyśl te kłopoty z czytaniem, coś oznaczają na pewno. Piję herbatki a nie coś innego więc nie mam się czym chwalić, o smakowaniu nie ma mowy, po prostu napój ziołowy i tyle, dobrze gasi pragnienie i pewnie dobrze działa na ciało. Tak trudno ci przyjąć że ktoś nie rozpływa się nad PP stworzonym przez p. Anię (w odróżnieniu od ciebie przeczytałam uważnie co napisałaś-że p. Ania stworzyła PP co nie jest prawdą, dostosowała do naszych warunków-taki jest fakt, poza tym PP działa wszędzie bo to prawa natury a natura taka sama w Polsce, Chinach czy w Afryce). No i słabo czytasz forum w ogóle bo ja jestem na bieżąco od 5 lat i wiele przewinęło się postów na temat co komu smakuje a co nie, ale o kłopotach twoich z czytaniem już wiem.
data: 2012.02.10
autor: tekla
 
 Ostróżko, jeśli mogę coś powiedzieć - a obecnie przeżywam istne piekło, które stworzyli mi i mojej rodzinie moi własni rodzice - ważne jest aby dziadkowie mieli jakieś życie osobiste, zainteresowania i nie uczepiali się tak bardzo życia swoich dorosłych już dzieci. Wtedy nie będą się tak bardzo czepiać synowej i patrzeć na jej humory, tylko zajmą się sobą zamiast roztrząsać: jak ona na mnie spojrzała, co powiedziała. Niestety ludzie starsi generalnie uważają się za lepszych i mądrzejszych (co nie zawsze jest prawdą) i oczekują że wszyscy będą ich szanować, ustępować i słuchać tak po prostu ze względu na wiek. A tu niestety też trzeba sobie na ten szacunek zasłużyć i jakoś ułożyć relacje z rodziną. Matka i teściowa powinna uszanować synową i zięcia, córkę i syna i ich wybory a nie tylko szacunek w jedną stronę. Ja ci daję po głowie a ty mnie masz szanować, bo jestem starsza. Właśnie ludzie starsi dużo przeżyli więc powinni lepiej rozumieć, że różne są sytuacje w życiu i ludzie dokonują różnych wyborów. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
data: 2012.02.10
autor: Ania z Warszawy
 
 Teklo to pochwal się co pijesz innego co smakuje lepiej niż herbatka tlaci . Ja czytając posty na bieżąco i te z archiwum nigdy nie spotkałam się żeby ktoś pisał że jej nie lubi , wręcz odwrotnie , nawet dzieci ją uwielbiają .A co do PP to uważam że gdyby nie Pani Ania to to chińskie wydanie na nic by nam się zdało . Pozdrawiam !
data: 2012.02.10
autor: Aina
 
 Witam . Dziewczyny ulitujcie się troche nad tymi dziadkami. Młodym trudno się przekonać do zasad żywienia w/g Ciesielskiej a co dopiero babciom, które tych zasad nie znają ,lub nie rozumieją . A czy myślicie, że więcej szkody przyniesie cukierek czy wafelek, niż wasze mamrotanie po kątach jaka to babcia krnąbrna. Nie chce słuchać co sie do niej mówi.Jak atmosfera w waszym domu wygląda po waszym powrocie z pracy i odprawieniu babci, która znowu nie usłuchała synowej, lub matki, co nie jest bezwzględnie posłuszna zaleceniom córki. Mnie się nie chce wierzyć, że jak teściowa czy matka widzi córkę jak się stara, z jakim przejęciem i skrupulatnością gotuje, przyprawia, miesza i miksuje, jak rano podgrzewa i napełnia termosy,jaka jest uważna w dbałości o dom , nie wierze! coby nie doceniała tego, nie była dumna z Was i wzruszona.Na pewno zrozumiała by, że trzeba podać lekarstwo na czas, a jeśli da też wafelka to dlatego, że nie rozumie czemu nie wolno.Może pamięta was jak miałyście tylko 20 dkg. słodyczy miesięcznie na kartki. Wy rozumiecie bo macie dwa tomy P. Ani, gdzie macie wytłumaczone kawe na ławe.A one mają tylko wasze zalecenia. Być może nie znalazłyście odpowiednio przekonywujących słów , a może to stare jakieś wielopokoleniowe hellingerowskie zaplątania powodują, że tak nie mozecie dojść ładu w porozumieniu z dziadkami dla dobra waszych dzieci. Na www.Hellinger-Polska jest gazeta hellingerowska Pomoc życiowa tam na ten temat mozna się sporo dowiedzieć. Ja jestem babcią co nie kupuje wnukom słodyczy, doczekałam się tego, że wnusie wolą babcie Marysie, a swojej synowej niestety nie przekonałam do dyscypliny PP. Ale jeszcze nie straciłam nadziei. Wiem jak to trudno przekonać kogoś, ale ostatnio przyszło mi na myśl, że może oni muszą być na starym jedzeniu, bo taka ich droga.Rozumieją że ze słodyczami owocami i kurczakami nie można przesadzać, czipsów już wcale nie jedzą ani tych świństw od KFS bo się potruli.A na pocieche mam świadomość że np. Dalaj Lama jest na chińskim odżywianiu i na pewno w/gPP a Szymborska jadała zupy w proszku. NO I CO? Gdzie Dalaj Lamie do Pani Szymborskiej.
data: 2012.02.10
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu, dziękuję za zainteresowanie i odzew :) to "uczulenie" na marchew tak z rozpędu zacytowałam za pediatrą/alergologiem, ale dzięki PP-owej filozofii podejrzewam, że mógł to być po prostu nadmiar smaku słodkiego w postaci marchwi (co później doczytałam w jakimś dawnym poście na forum, przy okazji szukania czegoś innego) - w każdym razie objawia się to sporą ilością plamek suchej skóry na rączkach i nóżkach mojego gagatka; wyeliminowałam marchew na miesiąc, zastąpiłam ją dynią (w sumie też smak słodki, ale może ma mniej tej "słodkości" w sobie) i plamki zaczęły powoli blednąć i częściowo znikać; zostało ich jeszcze trochę ale są już bledsze; marchew zaczęłam wprowadzać do co drugiej zupki i obserwuję. Pozwolę sobie kiedyś przedzwonić do Pani. Pozdrawiam serdecznie :))
data: 2012.02.10
autor: Martka
 
 Nie napisałam o tym, że chętnie przeszłabym na wegetarianizm, ale po kilku dotychczasowych próbach - źle się czuję. Jedzenie wg pp bardzo mi odpowiada, tylko problem mam z TLI i wołowiną. Nie jadam nabiału, słodycze sporadycznie w zimie również surówek ani owoców. Poza tym cały czas od 2001 r. co ugotuję w kuchni jest zgodne z pp. Niestety synowi muszę gotować oddzielnie bez przypraw, ponieważ jak napisałam wcześniej - dostaje wysypki.Syn miał jak był mały astmę alergiczną. Od niego zaczęły się moje poszukiwania i sprawdzanie jak jedzenie wpływa na człowieka w aspekcie fizycznym i duchowym. Pozdrawiam.
data: 2012.02.10
autor: Grażyna z Rzeszowa
 
 Witam, mam pytanie odnośnie przypraw. Większośc z nich jest utrwalana za pomocą promieniowania, z wyjątkiem przypraw ekologicznych. Niestety, te są znacznie droższe. Wiem ze medycyna chińska uważa że promieniowanie zabija CHI. Z pewnością nie chodzi o wszystkie przyprawy, jednak imbir czy kurkuma z dalekich krajów- zapewne tak. Co myślicie o tym? Pozdrawiam
data: 2012.02.10
autor: Arnuszka
 
 Zapomniałam dodać że nie biorę żadnych lekarstw,piję kilerkę,imbirówkę,a na gardło i kaszel robię sobie mieszankę z szałwii i podbiału i dosypuję trochę lukrecji żeby złagodzić gorzki smak ziół.
data: 2012.02.10
autor: Elka
 
 Poradźcie coś.Zawsze przy przeziębieniu kiedy zejdzie gorączka mam katar:płynie z oczu i nosa ciurkiem,tak mam od ok.13roku życia,teraz mam 62,kiedyś pomagał "Disophrol",już dawno nie pomaga.Od roku gotuję rozgrzewające jedzenie.Teraz myślałam że to śledziona "wraca do siebie",ale bardzo męczy katar,nie mogę oddychać.Przyznam że kiedy idę pilnować wnuczki to czasem próbuję ugotować coś z pp.Ale to jest trudne,bo często synowa już coś ugotuje,a ja tam często idę na cały dzień.A mój syn to uważa że coś mi się porąbało z tym gotowaniem w późnych latach.chyba wezmę "Sudafed",bo co robić?
data: 2012.02.10
autor: Elka
 
 Muszę się pochwalić, że w końcu udało mi się, a tak :) i zaczęło się wydalanie parazytów z synka i ze mnie. Ponad miesiąc czasu truliśmy nieproszonych gości. Lodowate ręce i stopy, bóle brzucha, bezsenne noce, krzyki przez sen i ten wilczy apetyt na słodycze. Udało się i oczyszczamy się, choć jeszcze wiele przed nami. Czułam, że pięć przemian trzeba czymś poprzeć by działało, bo weszliśmy w TO z wielkim bałaganem wewnątrz. Idzie wiosna, idą porządki. PS. jeśli ktoś ma doświadczenie w pozbyciu się glisty to proszę o kontakt. Co pełnia jest to samo - jestem już zmęczona. ;)
data: 2012.02.10
autor: ToTuToTam
 
 * to sie nazywa kurczliwosc powiek, to opadanie powiek z poprzedniego mojego postu. dobrejnocki
data: 2012.02.10
autor: Marmelada
 
 "Teoria Pięciu Przemian została stworzona we wschodniej Azji parę tysięcy lat temu" i P.Ania wspomina o tym w swoich książkach, ale co służy mieszkańcom Azji nie musi służyć nam i dlatego zawdzięczamy P.Ani przystosowanie tej teorii do naszego kimatu, naszych zwyczajów żywieniowych i naszej kultury.
data: 2012.02.10
autor: ostróżka
 
 emily to forum założyła Pani Ania i jesteś tutaj gościem,opanuj więc swoje rozdraznienie bo przynosisz sobie wstyd wypowiedziami w takim stylu.
data: 2012.02.10
autor: ostróżka
 
 Aino nie wypowiadaj się za wszystkich ppowiczów że np każdy uwielbia herbatki, ja jestem na PP od 5 lat i nigdy nie powiem że herbatki (w różnych konfiguracjach) mi smakują, piję bo piję ale żebym smakowała to przesada. Ziołowy napitek i tyle-ani odrzucający ani smakowity. Poza tym Grażyna nie pisała że PP to dla niej reżim tylko gdy trzyma wojsko (czyli dyscyplinę-bo w chorobie trzeba być zdyscyplinowanym) to czuje się gorzej. Czytanie ze zrozumieniem-ten problem często się tu przewija. Ach i chciałam zauważyć że PP nie stworzyła p. Ania.
data: 2012.02.10
autor: tekla
 
 Aino ja np nie wiedziałam że PP stworzyła p. Ania ale dzięki za info, dotąd sądziłam że teoria Pięciu Przemian została stworzona we wschodniej Azji parę tysięcy lat temu, człowiek się dowiaduje nowych rzeczy każdego dnia...
data: 2012.02.09
autor: ppowiczka
 
 Grażyno z Rzeszowa, przecież Ty nie jesteś tak naprawdę na PP, to skąd możesz wiedzieć? Sama piszesz, że w 2001 roku zaczęła się "przygoda z PP". A to nie ma być przygoda, tylko sposób życia. Po prostu (sama tak swojego czasu pisałaś, i to grubo po 2001 roku) jesteś jedną nogą w starym, a drugą w nowym, czyli tak naprawdę nigdzie :) Musisz coś zdecydować, jeśli Ci nie służy, to widocznie rzeczywiście nie dla Ciebie, ale nie wierzę w "szkodliwość". Po prostu coś robisz nie tak. Ale żeby od razu przestrzegać czy straszyć? A tak w ogóle to tutaj - jak i wszędzie na świecie - cudów nie ma, tylko trzeba się wziąć do roboty i już. Jak się komuś nie chce gotować - zawsze może zamówić kebaba albo burgera z surową kapustką i majonezem(fuj!) Wybór dzisiaj jest wielki :) A tak poza tym to z mojego doświadczenia wiem, że jak w domu mam dobre, gotowe (!) jedzenie, to nikomu nie chce się angażować i robić coś nie po naszemu tylko po to, żeby mi udowodnić, kto jest głową, kto szyją i gdzie ta głowa siedzi, i czyja szyja nią kręci, bo i po co?
data: 2012.02.09
autor: DanusiaA
 
 Grażyno z Rzeszowa PP to nie wojsko , owszem dyscyplina musi być jeżeli chcemy wyjść z jakiejś choroby , ale nie do przesady. Nie trzeba się kurczowo trzymać przepisów z książek , można sobie zmodyfikować swoje ulubione przepisy i dania z przed PP.Masz zaburzenia wątrobowe i dlatego problem z ciśnieniem a to dziwne samopoczucie to może zły stan emocjonalny który wywołuje wątroba gdy jest w nie równowadze . Pewnie dlatego też nie smakuje ci nasza herbatka którą wszyscy pepowicze uwielbiają . Myślę że gdybyś wygłaskała tą swoją wątrobę to i wołowina by ci zaczeła smakować, no i zawsze możesz zrezygnować z PP bo jeżeli uważasz że to jest reżim to znaczy że tak naprawdę to nie rozumiesz do końca sposobu żywienia według PP .A przecież PP to dar od Boga który stworzyła dla nas Pani Ania .
data: 2012.02.09
autor: Aina
 
 Dawno nie było mnie tu. Tyle spraw, tyle zmian i wszystko na lepsze.I fajnie mi w życiu z pięcioma przemianami. Pani Aniu w swojej pracy już zdążyłam się pochwalić Pani przepisami(czy mogę je wstawić w pracownicze forum?),forum i zasadami pięciu przemian, a że mamy ogólnopolskie połączenie,zawrzało pozytywnie,bo dobrze jest mieć świadomość wyboru.***największe zainteresowanie było kawą gotowaną z przyprawami :)
data: 2012.02.09
autor: Totutotam
 
 Pani Aniu dziekuje za odpowiedz. Staram sie kombinowac jak najmniej, ale moje male doswiadczenie w PP (pewnie charakter tez) sprowadza mnie czesto na manowce :)
data: 2012.02.09
autor: Kamyk
 
 Pani Aniu, zobaczylam teraz Pani pytanie. ojej dziekuje i przepraszam ze nie pisalam, alee wlasnie dlatego ze bylam zajeta sprzataniem mojego kosmosu... koniec grudnia i styczen obfitowal w takie rozne zwroty akcji momentami bylo krwiscie.. u mnie i wisielce w moim otoczeniu.. i duzo papierosow niestety. z dobrych wiadomosci to ta ze jestem SZCZESLIWYM SINGLEM od 24 grudnia. Czuje ze zapuszczam geste korzenie w tych Wibracjach Piecio Przemianowych.. otwieram buzie ze zdziwienia jak to dziala kiedy TRZYMAM DYSCYPLINE :o) czy mozna Panią jakos spotkac? tak tylko zeby dac Pani peczek konwalii i usmiechnac w podziekowaniu za PANI SERCE. wszystkiego dobrego Pani Aniu.
data: 2012.02.09
autor: Marmelada
 
 emily, nie przymuszaj sie! zawsze mozesz stworzyc swoj system i zyc wg niego. i oby sluzyl on Tobie. pozdrawiam
data: 2012.02.09
autor: Marmelada
 
 Dziendobry Pani Aniu i Forumowiczki :o), po rozmowie z Pania Ania, po porzadkach w moim kosmosie, pragne powiadomic o znacznej poprawie humoru moich zimnych jelitek i calego czlowieka typu Marmelada. Dziekuje Pani Aniu... Ale dzis prosze o porade w imieniu kogos innego, problem - opadanie powiek oraz suche oko. Kobieta lat 62, brak śledziony, 2 lata temu śmierć męża, zamartwia sie od zawsze i o wszystko, żyje sama, jest tworcza, aktywna i pomocna wszystkim istotom. konkretny problem o jaki pytam: opadanie powiek, suchosc oka, problemy ze snem. Kobieta owa zjada teraz leki od psychiatry i neurologa na opadanie powiek (ale to nie miastenia). Wyglada to tak ze ona mruzy oczy albo nerwowo je zaciska, na ulicy wpada czasem na ludzi. jest to dla Niej coraz wiekszy dyskomfort i niekiedy rezygnuje z wychodzenia z domu. problemem jest suche oko - zadane krople nie pomagaja, od lat juz okolo 7 minimum. a osoba owa uwielbia czytac i tez nie moze. Pani Aniu, co robic... prrrrooooosze o wskazówki. serdecznie pozdrawiam
data: 2012.02.09
autor: Marmelada
 
 WITAM PANI ANNO PRZECZYTAŁAM KSIĄŻKĘ FILOZOFIĘ ZDROWIA I PROSZĘ O PORADĘ..JESTEM MAMĄ 2,5 LATKA ALERGIKA ZE SKAZĄ BIAŁKOWĄ I AZS CZY JEST SZANSA NA ROZMOWĘ TELEFONICZĄ Z PANIĄ?
data: 2012.02.09
autor: maga
 
 Ninka - mam takie same odczucia jak Ty czytając posty dziewczyn jak to trzeba być asertywnym...Ale u mnie tez teściowa zostaje z małym jak ja do pracy. Nie powiem, bo zakłóca mój spokój to, ze ona pewnie cos daje - mały czasem powie - ale co ja na to mogę? Zbuntować sie i powiedzieć" nie szanujesz moich zasad to sama sobie poradzę i nie chcę Waszej pomocy!" Ale co dalej? Ciekawe kto Wam dzieci pomaga pilnować? Stąd też nie czuję tego LUZU o którym tak tu sie pisze...
data: 2012.02.09
autor: Radna
 
 Odnośnie wychowywania dziecka przez dziadków, mam wrażenie że jednak lepszy byłby żłobek. Ja nie pracuje i mi pewnie łatwiej powiedzieć. Ale ilekroć jestem na placu zabaw albo w innym miejscu gdzie przebywają dzieci z dziadkami albo z opiekunkami już w wieku emerytalnym to utwierdzam się w tym przekonaniu. Może widziałam jedną, góra dwie babcie które potrafiły dobrze towarzyszyć dzieciom. Pewnie dziadkowie dają więcej uczucia dzieciom, ale nie tylko to jest ważne. Poza tym dziadkowie jako osoby już nie młode (przepraszam jeśli kogoś obrażam) nie mają już tyle siły i energii co rodzice, a to ma znaczenie. A odnośnie jedzenia, moja sąsiadka zawsze mi mówi że mimo próśb synowej daje wnuczkowi słodycze, bo tak uważa że jest dobrze. A jeśli chodzi o rozmowy z dziadkami, to pewnie łatwiej rozmówić się z ze swoimi rodzicami niż teściami. A problem rodzi się wtedy gdy ktoś uważa (jak np. mój mąż) że nie można powiedzieć nic mamusi bo będzie jest smutno i przykro. wrrr!!
data: 2012.02.09
autor: agnieszka
 
 Witam. Moja przygoda z PP zaczęła się w 2001 r. Książki były dla mnie objawieniem. Zaczęłam gotować wg PP dla siebie i rodziny. Rodzina szybko zbuntowała się . Reżimu nie wytrzymała.Ja eksperymentowałam i obserwowałam swój organizm. Mam za sobą dietę Diamondów, wwgetarianizm, dr Tombaka i wielokrotny powrót do diety PP. Stwierdzam z całą stanowczością , należy uważać z bezwzględnym stosowaniem diety PP. U mnie "wojsko" w PP zawsze kończyło nię jednakowo tzn. skokami ciśnienia i bardzo dziwnym samopoczuciem po pewnym czasie stosowania. Zadałam sobie jak zwykle pytanie - dlaczego? Po wielu eksperymentach doszłam do wniosku że nie służy mi wołowina ani cielęcina, których zresztą nigdy nie lubiłam. Dodawanie przypraw nic nie dało. Tak samo herbata TLI lub TLAI.Też jest dla mnie niedobra.Nie wszystkie przyprawy służą każdemu. Nigdy nie przetrwałam skoków ciśnienia ponieważ się bałam.Każdy człowiek jest inny i nie wolno bezwzględnie trzymać się żadnych przepisów. Byłoby to zbyt proste niestety.Trzeba także patrzeć na to jaką się ma grupę krwi. W moim przypadku okazało się to ważne. Mam 60 lat i trochę przeżyłam.
data: 2012.02.09
autor: Grażyna z Rzeszowa
 
 Pani Aniu, dziwi mnie Pani poczucie pewności - uważa się Pani za kogoś oświeconego, kto może innych wzywać do przebudzania się?
data: 2012.02.09
autor: emily
 
 Polecam - mowa o szczepieniach. http://www.youtube.com/watch?v=Iz0VeSnz_Tk&feature=player_embedded
data: 2012.02.09
autor: KamilaK
 
 Łatwo napisać-trzeba być asertywnym i dziadkom mówić nie gdy nie stosują się do zasad matki, a wtedy to dziadkowie asertywnie mówią nie-gdy zajmują się wnuczkiem. I co-rezygnować z pracy, zatrudnić nianię, dać dziecko do żłobka? Ale można być dumnym że się było asertywnym a dziecko z obcą osobą albo w najgorszym przypadku z obcymi osobami w obcym miejscu. No cóż nie wiemy w końcu co dla nas najlepsze-może dla takiego malucha żłobek jest lepszy niż babcia dająca czasem cukierka albo dla mamy brak pracy i kłopoty finansowe-z czasem mogą się okazać pozytywnymi doświadczeniami-nieprawdaż?
data: 2012.02.09
autor: ninka
 
 Panie Tomku,m ja z mężem jestem 23 lata po ślubie i jestem przeszczęśliwa, że nie jest takim ślepcem, którym da się kręcić i manipulować. Nie wytrzymałabym z takim czymś bez własnej woli. Pozdrawiam Pana i gratuluję - chyba dlatego tak długo jesteście ze sobą, bo jesteście autentyczni, po prostu!
data: 2012.02.09
autor: KamilaK
 
 Lily-Elżunio chyba nie czytałaś kolejnych moich postów i też emocjonalnie odpowiadasz teraz gdy tamto to już przeszłość która nie istnieje. Pozdrawiam
data: 2012.02.09
autor: wiola
 
 Reakcja Wioli na mój post z końca stycznia była bardzo emocjonalna. Piszesz,ze daleko do duchowości jest tym, którzy za wszelka cene chca być na PP. No nie zgadzam sie z tym.Bo najpierw trzeba zacząc gotować i zastanawiać sie nad tym co robie i dlaczego,jakie to będzie miało skutki zdrowotne dla rodziny i nas. A duchowość ...przychodzi z czasem i poszanowaniem Porządku."Droga duchowa, która nie prowadzi do codzienności jest drogą na manowce." /Willigis Jäger – niemiecki benedyktyn i mistrz zen/.
data: 2012.02.08
autor: Lily-Elżunia
 
 P.Aniu bardzo dziękuję:))) Na razie próbuję się przyzwyczaić do smaku imbirówki:) Bardzo chętnie użyję jej też do wymoczenia i ogrzania stóp - faktycznie sposób zupełnie niedrogi:) A do smaku nadal się przyzwyczajam...choć mam wrażenie, że jest już lepszy niż na początku. Dziękuję i pozdrawiam:)
data: 2012.02.08
autor: Zimna Wiewióra
 
 Ewil bardzo ci dziękuję za te słowa które dodały mi otuchy i jeszcze więcej wiary w to co robię . Pozdrawiam serdecznie ciebie i całe forum .Jak to dobrze że jesteście !
data: 2012.02.08
autor: Aina
 
 Aina, jesteś na prostej i spokój pomaga najefektywniej. Sama przeszłam wieloletnie piekło, zaczełam się jąkać, tracić pamięć, panikowałam z byle powodu. Bez leków, dopiero z Bogiem i PP czuję się megawspaniale, pewnie, wszystko widzę z dystansu. Doświadczenie życiowe z refleksją potrzebne do wyluzowania, zamknięcia negatywnych relacji rodzinnych, koleżeńskich, układowych, odkręcenia się w dobrą stronę, ustawienie nowej kolejności priorytetów życiowych, z sobą na 1-ym miejscu, chyba przez moment już nie wątpisz? Powodzenia. Jesteśmy wszystkie z Tobą
data: 2012.02.08
autor: Ewil
 
 Szanowny Tomku, myślę, że Pani Anna po Twojej odpowiedzi po prostu wywnioskowała, że masz nie długi staż małżeński. Tak, jakbyś za wiele w związku nie doświadczył, ale pewnie jest inaczej skoro wciąż stanowicie pare. Ja z kolei wywnioskowałam i po raz kolejny się przekonałam, że do swoich poglądów nie należy nikogo przekonywać a tym bardziej oceniać i krytykować poglądy innych. Co do karmienia własnych dzieci według własnych przekonań, a w naszym przypadku wg PP, to nie powinniśmy być ugięci. A zatem powtarzając za Martą R. - działać zdecydowanie i asertywnie! A oto fajny przepis na brokuły na ciepło: gotujemy brokuły al dente, następnie polewamy je sosem: 200 ml gęstego jogurtu greckiego, pół łyżeczki carry, 2 cm starkowanego świeżego imbiru, kropelka soku z cytryny, 2 ząbki wyciśniętego czosnku, 1 łyżeczka oliwy z oliwek, czarny pieprz. Na koniec całość posypujemy pokrojonym drobno szczypiorkiem. Sos oczywiście przygotowujemy wg PP. Życzę wszystkim smacznego i ciepło pozdrawiam!
data: 2012.02.08
autor: Majka z Podlasia
 
 Marta R. wyjęłaś mi to z ust:-) Dodam tylko, że dla mnie istotna jest kwestia szacunku. Matka, rodzice decydują jak wychowywać, pielęgnować dziecko, a dziadkowie to szanują. Istotna jest przy tym forma przekazu decyzji rodziców dziadkom.
data: 2012.02.08
autor: Dardanele
 
 P. Aniu, ślub z moją wspaniałą żoną brałem w 1978r, więc mamy za sobą dwukrotnie więcej niż pani myślała. Czy takie zdanie jakie przedstawiłem świadczyło że nie wiem nic o życiu we dwoje bo jestem krótko w związku? No cóż, jeżeli mężczyzna mówi że nie chce aby żona nim nie kręciła kierując się empatią, miłością, zrozumieniem to znaczy że jest niedojrzały związkowo...Ech...
data: 2012.02.08
autor: tomek
 
 Pani Aniu bardzo dziekuje za podpowiedz dla mnie , na pewno będę się wspomagać omega 3 , nie wiem tylko czy wybiorę się do neurologa chociaż zdaję sobie sprawę że powinnam .moje wcześniejsze życie przed PP było bardzo nerwowe przez wiele lat .przechodziłam można powiedzieć piekło w sprawach rodzinnych.Teraz już jest dobrze a dzięki PP jestem spokojniejsza i potrafię sobie radzić z emocjami.Bardzo bardzo nie lubię chodzić do lekarzy i na razie poczekam z tym neurologiem , mam wielkie zaufanie do PP i wieżę że z czasem i moja pamięć się poprawi. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.02.07
autor: Aina
 
 Witam, bardzo polecam wszystkim rodzicom, dziadkom, nauczycielom i innym opiekunom dzieci książkę "W sercu emocji dziecka" - fantastyczna! Dziewczyny, w sprawie odpuszczania sobie nerwów z powodu dyskusji o pp czy innej, ważne jest aby nie wkręcać się i odpuszczać, czyli akceptować inne stanowiska, ale to nie oznacza duszenia w sobie emocji z tym związanych. Często dla świętego spokoju nic nie mówimy, ale w środku nam się kotłuje i niestety te "śmieci" wewnątrz żrą nas od środka. Jeśli nie mamy pewności czy umiemy odpuścić tak naprawdę, nie tylko zmilczeć, to już chyba lepiej walnąć pięścią w stół i powiedzieć swoje. A swoją drogą ja czegoś nie rozumiem, jak można milczeć w temacie podkarmiania dzieci czymś czego matka by nie podała? "Spokój" kosztem zdrowia dzieci? Nie rozumiem naprawdę. Dziewczyny, trochę asertywności! Jak ja uważam coś za szkodliwe dla dzieci, to na pewno nie zaakceptuję podania im tego w imię poprawnych układów towarzyskich. I niech otoczenie uczy się akceptacji. Ja mogę pracować nad formą przekazu tego, co myślę, i muszę akceptować wybory otoczenia, ale na pewno to JA zdecyduję czy MOJE dzieci mogą coś zjeść czy nie. Nie wiem, jak ktoś może przyjąć, że dziecko nie jest w pełni na pp, bo reszta rodziny jest przeciwna. To niech reszta rodziny zajmie się sobą, a ja i moje dzieci będziemy na tym, co wybiorę. Przecież nie chodzi o żywienie światłem, tylko o porcję zdrowego rozsądku. Jak można chronić swój kawałek podłogi, a nie umieć ustawić granicy? Kto w końcu jest matką? Babcia? Przecież małe dziecko też się w tym gubi, nie ma jasnych reguł, bo jak? W domu słodycze szkodzą a u babci, albo od babci nie? Albo szkodzą zawsze albo nie, inaczej nie zrozumie dlaczego ich nie warto jeść. Już bardziej rozumiem stanowisko matek, które są przekonane, że słodycze krzywdy nie zrobią, bo te przynajmniej są ze sobą szczere. W sprawach partnerskich też przemilczanie pewnych spraw może mieć dwa oblicza, albo pełna wewnętrzna akceptacja, o co najtrudniej w codziennym życiu, albo milczenie, pozory spokoju, a środku burza i lęki a w efekcie objawy chorobowe u kobiety i jej dzieci. Polecam w tym temacie fajną książkę "Gdyby zamilkły kobiety" K. Kofty oraz "Księgę gniewu" (T.I.Rubin). Pozdrawiam
data: 2012.02.07
autor: Marta R.
 
 Witam! Jakiś czas temu miałam problem z utrzymującą się temp. 3 letniego dziecka 38-39, a potem z kolei ze zbyt niską 35,5. Pisałam o tym na forum. Chciałabym się podzielić z pozostałymi osobami majacymi podobny problem z dzieckiem jak sobie w tej sytuacji poradzić. Może się przyda. Nam pomogło. Wysoka temp. najprawdopodobniej pojawiła się z powodu wychłodzenia. Mała często siada na podłodze a w przedszkolu to juz chyba notorycznie. Przede wszystkim temp. niczym nie zbijałam bo organizm sam musi powalczyć z infekcją. Oczywiście przy osłabieniu dziecko nic za bardzo nie chce jeść więc tutaj było ciężko. Ale trzeba się zmobilizować nie odpuszczać i podawać herbatki (imbirówka, TLACI) tyle ile się uda. No i przede wszystkim rosołek do popijania ( na cięlęcinie, i indyku) zero chlebka, w ostateczności grzanka z masełkiem i pieprzem ziołowym. Na obiadek duszone ziemniaczki lub gęste zupki oczywiście na wywarze mięsnym. Przy niskiem temp. oczywiście dalej gęste zupki, na śniadanie owsianka , kawka zbożowa, na podwieczorek może byc kulka rozgrzewająca ( z płatków owsianych) kolacja zupka. Agnieszkoruda wiem co przechodzisz gdyz jestem w podobnej sytuacji co ty . Grunt to pielęgnować dobre emocje ( wiem jest trudno w niektórych sytuacjcach) ale pamiętaj że swoje emocje przenosisz również na dziecko. Dziekuje Pani Ani za cenne uwagi. Serdecznie pozdrawiam wszystkich
data: 2012.02.07
autor: Aneczka
 
 Pani Aniu, dziękuję za odpowiedź i podpowiedź :) Postaram się przedzwonić niebawem. Atlasu jako takiego nie mam, ale z biblioteczki taty wydobyłam "Akupresurę" Frank R. Bahr oraz "Dotyk dla zdrowia" John F. Thie. Ból w krzyżach i lędźwiach narasta w sumie... taka jestem zesztywniała od tego. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.02.07
autor: Kejla
 
 Agnieszkaruda, troszkę postów niżej jest mała dyskusja, którą zapoczątkowała Carmen. Przeczytaj koniecznie, bo troszkę rad tam znajdziesz co do nastawienia innych wkoło Ciebie do PP. Tak czy inaczej, sama głową muru nie przebijesz, rób swoje, sama się wycisz, bo taką walką z wiatrakami to się umęczysz, a pożytku dla dziecka żadnego nie będzie. Jeśli jesteś na tak z PP, gotuj dalej, dawaj dziecku, z mężem nie walcz, tylko wytłumacz i nie staraj się NIKOGO przekonywać, jak ktoś sam do tego dojrzeje - zrozumie. A słodycze to zabronić możesz - kto wymyślił dawanie dziecku alergicznemu słodyczy?? Przecież to sama chemia! Moja mała jest uczulona na kakao - problem słodyczy sam się rozwiązał. Ale też czasem jestem traktowana jako zła matka, bo dziecku nie daję takich "pyszności" ;) Puszczam to mimo uszu, przecież każdy ma swoją prawdę ;) Trzymaj się! Będzie dobrze! Nie zapomnij tylko przeczytać styczniowych postów Carmen i odpowiedzi. PS. A co do tej wydzieliny, to możesz próbować ściągać fridą (taki aspirator do nosa), ponadto ja robię inhalację z olejku tymiankowego i stawiam też taką lampkę z podgrzewaczem z tym olejkiem, aby w pomieszczeniu pachniało. Czasem dodaję olejek z drzewa herbacianego. Smaruję stópki aromatolem (to co amol - tylko tańsza wersja) i zakładam skarpetki na noc ;)
data: 2012.02.07
autor: Kejla
 
 Witam wszystkich, dziękuję za odp Pani Aniu oraz Kejlo. Dyscyplina jest u Mnie na 1 miejscu, moje życie jest teraz w 100% podporządkowane PP, do przdszkola daję dziecku na śniadanie PP na obiad termis z PP i na podwieczorek również. Natomiast moim problemem jest rodzina, która nie bardzo jest tym zachwycona co robię, wczoraj mój mąż przyniósł chipsy i była awantura dziś rano świeży biały chleb, prababcie i ciocie ciągle słodycze. Tylko moja mama jest w trakcie czytania książki bo wie, że ja nie odpuszcze i chce to zrozumieć, ale i tak chce jej dawć słodycze wg PP (ciasta). Wszyscy patrzą na Mnie jak na jakiegoś potwora z innej planety, co dziecku psuje dzieciństwo. A ja i tak robię swoje, tylko jest mi smutno, strasznie. od 1,5 tygodnia męczymy się z zalegająca wydzieliną, która nie spływa do gardła, wysypka powoli schodzi po smarowaniu kremem kojącym. Pozdrawiam wszystkich ciepło.
data: 2012.02.07
autor: agnieszkaruda
 
 witam, czy jest jakiś przepis na wyleczenie lub zaleczenie guzów na strunach głosowych? Byłam operowana 11 lat temu - pomogło, a teraz znów jest źle i chcę uniknąć operacji. zdaję sobie sprawę, że nadwyrężyłam gardło. proszę o pomoc
data: 2012.02.07
autor: kave1973
 
 Witajcie, Kochani! Szmat czasu, ale postaram się w miarę możliwości coś podpowiedzieć, choć przyznaję, że radzicie sobie całkiem nieźle. Wszystkim pięknie dziękuję za życzenia świąteczne i noworoczne. Majko z Podlasia, gałki w naszym sklepiku nie będzie, bo nie ma możliwości pakowania jej w małe torebki po kilka sztuk, a to droga przyprawa. Do kawy możesz wszystko, prócz cebuli Lilko, grzybica powróciła Ci w ciąży, ponieważ zmieniła się Twoja wewnętrzna równowaga, masz burzę hormonów. Na temat czosnku dopochwowo nie potrafię się wypowiedzieć. Jak się teraz czujesz, jak sobie radzisz z tym problemem? Oczywiście, pomagaj sobie doraźnie, pilnuj dyscypliny, ale nie używaj antybiotyków. Beti, nie wiem, czy wyjaśniliście problem z katarem u synka, jeśli nie, to przedzwoń. Nie jest to sprawa jego odporności, gdzieś jest przyczyna zaburzeń. Myślę, że w rozmowie dojdziemy do niej. Dziewczyny bardzo rozsądnie Ci odpowiedziały. Leo, raz tę zupę rybną możesz zrobić, ale po co Ci częściej? Totutotam, uważasz że, wyprowadzka męża, przedszkole, Twój powrót do pracy i śmierć babci to nie są wystarczające przyczyny emocjonalnego zawirowania dziecka, jegoosłabienia, a nawet uaktywnienia się pasożytów? Pomyśl, co mówisz. Marmelada, a co u Ciebie, hej? Kamyk, mleko pełnotłuste kozie czy krowie możemy w niewielkiej ilości podawać dzieciom zdrowym, na pewno nie alergicznym. Marcinie, system nerwowy i mózg są zależne od wątroby. Budują je omega3, odżywiają głównie aminokwasy, relaksuje glukoza, do dobrej kondycji potrzebny jest tlen, a szkodzi im przede wszystkim stres, śluz patologiczny i permanentne zmęczenie. Pani Mario Krzeska, wciągnęła się Pani w PP? Przeczytała Pani książki? Jak sobie Pani radzi? Coś się zmieniło w Pani menu? Emily, możesz do zupek dziecka ok. 1,5 roczku dodawać do miksowania łyżeczkę soczewicy, ciecierzycy, groszku lub kilka fasolek. Dziecko najpierw nakarm, a później, gdy jecie obiad, włóż mu do miseczki parę kęsów dorosłej zupy czy ziemniaków. Ale uważaj, aby dziecko dobrze gryzło, nie połykało twardych kawałków. Kasiu, w tym roku nie będzie ani kursów z gotowaniem, ani trzydniowych. Marto, imbirówka to lekarstwo, którego nie słodzimy. Viktorio, minimalna temperatura w piekarniku daje mięsku delikatne mruganie i pozwala na 2-3 godzinne duszenie bez przypalania. Musi być więc powyżej 100 stopni. Martko, skąd wiesz, że dziecko ma uczulenie na marchewkę? Po czym to wnosisz? Jak sobie teraz radzisz? Zawsze możesz zadzwonić. Iza_bello, w przeziębieniu najważniejsze jest odnalezienie przyczyny. Mleka nie polecam przy przeziębieniu, nawet z czosnkiem. Oczywiście, jak zwykle potrzebna jest dyscyplina. Jak sobie poradziłaś? Olgo legionowianko, miesiąc czasu na PP to naprawdę niewiele, żeby załapać całą garścią pozytywy. Początek jest zazwyczaj trudny, nie zrażaj się, bądź cierpliwa i napisz, jak sobie dajesz radę. To, co opisujesz, są to normalne skutki wcześniejszego jedzenia i wcześniejszych błędów. Elżbieta z Krakowa dobrze Ci podpowiada. Bliss, klimat nad Atlantykiem nie różni się wiele od polskiego, na pewno nie jest tam sucho i upalnie. Na ile się zdyscyplinujesz – tyle Twojego zysku. Natomiast nie poddawaj się tamtejszym nowinkom, tubylcy zawsze mają „równowagę w innym miejscu”. Aina, włącz Ginko, omega3 i może udaj się do neurologa. Lily, jeżeli masz refluks i problemy z jelitami, to znaczy, że masz zimny środkowy ogrzewacz, więc nie myśl o tym, że masz za mało warzyw, tylko o tym, żeby każdy posiłek był ciepły, ugotowany na ogniu, zrównoważony. Zosiu malarko, oczywiście, możesz kawę słodzić cukrem trzcinowym, a wnuczkę zostaw, zatroszczyć się o nią powinna mama, nie ty. Mamo Tadzia, ważne, abyś wprowadzała zupki po łyżeczce, po dwie, dając do popijania cycem, a nie od razu wiaderko. Często dziecko wrażliwe do nowych posiłków trzeba przyzwyczajać tydzień, dwa. Zupki nie mogą być monosmakowe, powinny być w niej nie tylko przyprawy, ale składniki w różnych smakach. Kejlo, zmiana na przegubie u dziecka mówi o tym, że coś jest z płucami. Nie umiem z Twojego postu ocenić, jaka jest przyczyna, może przedzwoń. Aneto z P., oczywiście, że problem z uszami u męża to stara sprawa, śluz, który był w zatokach i nie tylko, nadal tam prawdopodobnie jest i potrzebna jest dyscyplina i mądrość, aby nie tworzyć nowego, a jednocześnie pozbywać się starego. Płukanie uszu tutaj nic nie pomoże. Może przedzwoń? Emerytko, nie ma różnicy w uderzeniach gorąca w związku z menopauzą i nieodpowiednim żywieniem. Jeżeli będziesz w dyscyplinie, to jedne i drugie będą dużo rzadziej. Agnieszko, dojrzewać i kruszeć powinna wołowina. Trzymamy ją w lodówce bez płukania, bez przykrycia na talerzu (nie w plastiku) 3-4 dni. Mięso powinno ściemnieć, nie może być sprężyste. Na pewno nie powinno śmierdzieć. Pozostałe mięsa trzymajcie w zaprawie. Marcinie, w życiu bym nie wpadła na to, żeby facetowi 27-letniemu chciało się zrobić taki wymyślny deser. Jeśli już potrzebujesz, kup ciasteczko albo zjedz kawałek czekolady i nie rozrabiaj. Fox India, gratuluję Ci serdecznie! Trzymaj się, babo. Ostróżko, pozdrawiam, zadzwoń kiedyś. Ebabciu, a czy wiesz, że pod podusią w wózku dziecięcym zawsze powinien być czosnek?:) Anonimie, żarcie meksykańskie jest dobre, tylko skończ na ostrym i bardzo dokładnie gryź. Dodałabym jednak dużo więcej przypraw, a szczególnie ostrych i czosnku. Jeśli dasz więcej przypraw, cebulę i czosnek oraz zamienisz wieprzowe na wołowe, to daj puszkę pomidorów. A propos spiruliny, glony są bardzo wychładzające i jeśli ktoś się na nie decyduje, niech będzie ostrożny. Nika2012, jeżeli będziesz się dyscyplinować, prosaków będziesz miała coraz mniej, obiecuję:) Czasem przydałby Ci się ostrożeń. Zimna Wiewióro, dziewczyny dobrze Ci radzą, a te swoje zimne nogi pomocz w gorącej wodzie z dodatkiem imbirówki, skuteczne i niedrogie. Zdyngosz, a gdyby tak nadeszło tornado i zgasło światło, co byś zrobiła?:) To może zanim ten prąd wyłączą, rozdaj te swoje mrożonki. Margaretko, może zadzwoń?... Carmen, może też zadzwoń, może Ci coś podpowiem. Toczeń – Anonimie, przeczytaj książki, zacznij gotować, przedzwoń, możesz tylko zyskać. Doroto, dla mnie jedynym i sprawdzonym środkiem na oparzenia jest Linomag. Miejsce oparzenia schłodź, posmaruj grubą warstwą Linomagu i po 15-20 minutach nie ma już bólu. Barbaro, czy myśmy rozmawiały na temat Twojego oka? Tak mi się wydaje. Jeśli nie, to przedzwoń. Agato, nawet gdy skończę książkę, to się z Tobą nie umówię. Zadzwoń, jeśli masz ochotę. 8b8ls, a jak wyobrażasz sobie w dzisiejszych czasach sprzedaż przypraw bez badań, bez atestów, gdzie Ty żyjesz? A kiedy kursy, konsultacje? Jestem cały czas pod telefonem. Aneczko, rozmawiałyśmy przez telefon, wszystko się wyjaśniło, może napiszesz dziewczynom, jaka była przyczyna temperatury i jak sobie poradziłaś? Margaretko, żeby mieć ładne i zgrabne ciało, piękne mięśnie, piękną rzeźbę, to nie masz przytyć, tylko dobrze jeść i ćwiczyć. Weź się za hantle. Emily, nie widzisz wokół siebie relacji partnerskich? Czy subtelność, delikatność, załatwianie pewnych spraw dyplomatycznie, żeby było spokojniej i radośniej, uważasz za manipulację? Obudź się. Carmen, po sałatce boli Cię brzuch, bo masz jeszcze zimny żołądek. Nie dodawaj do niej kwaszonego ogórka, zielonej pietruszki, zakwaś tylko niewielką ilością musztardy, gryź bardzo dokładnie, nie jedz zimnej z lodówki, tylko ogrzej na kaloryferze i tylko na drugie śniadanie. Jeśli sałatkę dobrze zrównoważysz, cebula Ci nie zaszkodzi. A tak w ogóle, to po Ci na te mrozy sałatka? Małgosiu, Ty też się weź za hantle, podobnie jak Margaretka. Kejlo, bóle w krzyżu to może być problem z woreczkiem żółciowym. Masz atlas meridianów, żeby sobie uciskać punkty? Również mięśnie pośladkowe, które należą do osierdzia, mogły stworzyć przykurcz i dać ucisk na nerw kulszowy. Wówczas rzeczywiście ucisk na przegubie rąk, na stronie wewnętrznej pośrodku, jest pomocny. Kasiu, zakręciłaś się ze swoją Lenką dokładnie. Gdzieś popełniłaś jakiś błąd, to jasne. Jeśli problem nadal trwa, przedzwoń. Oj, Tomek, oj tam, oj tam, ile lat jesteś po ślubie? Pogadamy za 15:) Kamyk, imbirówkę podawaj codziennie, ale nie oczekuj, że będzie ona idealnym sposobem na uniknięcie przeziębienia. Nie wiem, co Ci wpadnie do głowy i co wykombinujesz z dzieckiem w przyszłości. Emilio G., oczywiście, że może Pani swoim dzieciom i mamie gotować wg książkowych przepisów. Mamie i dzieciom na pewno nie wolno zjadać żadnych kwaśnych potraw, ani zup, ani innych. Jutko z Poznania, brzydki zapach z ust to na pewno zimny środkowy ogrzewacz, zawirowania trawienne spowodowane niedoczynnością narządów. Przyczyna może być i w żywieniu, i w przemarzaniu, i w emocjach. Błędy żywieniowe mogą być różne – słodycze, objadanie się źle przyprawionymi mięsnymi potrawami itd. Mięta na pewno nie pomoże. Wilgoć z gorącem pojawia się właśnie wówczas, gdy niewłaściwe pożywienie przerabiane jest przez śledzionę na patologiczną wilgoć, a wówczas w narządach brakuje równowagi, pojawia się w nich suchość, brak esencji. Tak, Basiu, masz rację, moja uważność na forum jest nieodzowna, zważywszy na to, co ostatnio dzieje się w Internecie. A i Twoja czujność jest bardzo na miejscu, dzięki! Agnieszkoruda, nic innego Ci nie poradzę – dyscyplinuj dziecięce żywienie, eliminuj wszystko, czego jeść nie powinno, pilnuj też posiłków w przedszkolu. Dziecko jeszcze przez kilka miesięcy będzie zbierało skutki tego, co działo się wcześniej. Agato, zamiast irytować się, przeanalizuj ze spokojem, co dzieje się wokół dziecka – czy emocje, czy przemarzło, czy zjada coś, o czym nie wiesz, czy źle doprawiasz. Spokojnie. Jak nie znajdziesz przyczyny, zadzwoń. A tak w ogóle to dziewczyny Ci mądrze radzą. I to by było na tyle. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, szczególnie te dziewczyny, które tak mądrze znienacka lub regularnie odpowiadają.
data: 2012.02.06
autor: Anna Ciesielska
 
 Agato ja tylko zasugerowałam żebyś może zwróciła uwagę czy na pewno robisz wszystko dobrze. w archiwum jest trochę wiadomości na ten temat i wszyscy wskazują na zimny żołądek a nawet jelita . chciałam tylko pomóc a wyszło na to że się wymądrzam .Sory!
data: 2012.02.06
autor: aina
 
 Agato-może pasożyty? Jednym z podstawowych objawów bytności tychże jest brzydki zapach z ust, poczytaj też o innych objawach-może reszta też ci się zgodzi-jeżeli dieta jest ok i jedzenie nie jest przyczyną (stosując PP 2 lata na pewno jedzenie jest ok-nie zgadzam się że knocisz-nie do tego stopnia aby dalej dziecku wychładzać żołądek)-pomyśl o robakach-może podaj coś ziołowego na pasożyty np Vernicadis lub balsam kapucyński.
data: 2012.02.06
autor: elwira
 
 Agnieszkaruda piszę o alergii u swojej córeczki w postach ze stycznia - przeczytaj. Poza tym nic nie piszesz co dziecko je w przedszkolu? Czy dajesz jej do termosu PP - owe jedzonko? U dziecka z alergią dyscyplina jest bardziej niż ważna, sama widzę to po sobie i po małej.
data: 2012.02.06
autor: Kejla
 
 Agata, przeczytałam Twoje posty odnośnie zapachu z ust córki i odpowiedzi Ainy i tak mi się nasunęła pewna myśl... Piszesz, że jesteś na PP 2 lata, a córka ma 4 lata. Czyli ładnie jej pachniało z ust do drugiego roku życia, a to przecież czas, kiedy dzieci żywimy inaczej niż sami jemy. Może to co zaczęłaś wprowadzać stanowi problem? Może pomyśl w tym kierunku też. Pozdrawiam!
data: 2012.02.06
autor: Kejla
 
 Kasiu skoro z uwagą sledziłaś dyskusję o wegetarianiżmie to wiesz na pewno, że nie jest to forum dla wegetarian, dyskusji na ten temat już było sporo i zaczynaja być nudne, więc proszę udzielaj się gdzie indziej. W dodatku wszelkie zagadnienia poruszone w polecanym artykule były 5 minut temu na forum omawiane, właśnie w czasie dyskusji którą podobno śledziłaś uważnie .Pozdrowienia dla forum.
data: 2012.02.06
autor: ostróżka
 
 Aino w takim razie dlaczego nie będąc na PP ładnie z jej ust pachniało, teraz po 2 latach knocę z jedzeniem? 2 lata to krótko ale nie na tyle żeby już nie znać podstaw i reakcji organizmu-nie przesadzaj. To jak wytłumaczysz to co robiłam przed PP-odżywiałam ją prawidłowo i nie knociłam skoro żołądek miała ciepły i przyjemny zapach z ust rano?
data: 2012.02.06
autor: agata
 
 Kasiu, odniose sie do kilku fragmentow z tego artykulu. „Czlowiek je wszystko naraz. Właściwie trudno było¬by znaleźć coś, co nie stanowi pożywienia dla ludzi w tej, czy in¬nej części świata. Gdzieś je się mrówki. Gdzie indziej węże. Jeszcze gdzie indziej – psy. Człowiek zjada wszystko. Oszalał.” Moze jest to kwestia przetrwania? Moze czlowiek jest na tyle skomplikowany (mozg), ze potrzebuje roznego rodzaju pozywienia? A moze to, ze potrafi myslec swiadomie sprawia, ze potrafi ocenic co da sie zjesc a co nie? „Nawet naukowcy potwierdzają fakt, że struktura ludzkie-go organizmu na to wskazuje. Są sposoby oceny, czy dany gatunek zwierząt jest roślino- czy mięsożerny: zależy to od długości jelit.” Ktorzy naukowcy, gdzie sa teksty zrodlowe? Co do dlugosci jelit, od podstawowki mnie uczono, ze czlowiek ma podobna budowe ukladu pokarmowego co swinia, a jak wiadomo, swinki sa wszystkozerne. Poza tym krowa ma 5 zoladkow, a czlowiek tylko jeden. „A czło¬wiek ma jedne z najdłuższych jelit, co oznacza, że jest wegeta¬rianinem.” Najdluzsze w porownaniu z czym, z krowa czy z wilkiem? „Twój poziom znajduje się wyżej i kiedy jesz mięso, energia twojego ciała dostosowuje się do niższego poziomu, poziomu zwierzęcia. Tak tworzy się rozbieżność pomiędzy two¬ją świadomością a twoim ciałem, co powoduje narastanie na¬pięcia, znudzenia i rozdrażnienia, którego przyczyn nie rozumiesz.” Nie odnajduje w sobie zadnych z podanych obiawow ani narastajacego napiecia, znudzenia ani rozdraznienia. Wracajac do badan naukowych, ewentualnie przemowilyby do mnie te, ktore porownalyby osoby odzywiajace sie wg PP-wlaczajace mieso i osoby odzywiajace sie PP-wylaczajace mieso/produkty zwierzece. Badnia takie musialyby jednak uwzglednic nie tylko cechy fizyczne alre rowniez psychiczne, bo wiemy jak bardzo nasza psychika wplywa na stan fizyczny. Reszta badan mnie nie interesuje, bo nie porownuje mojego sposobu odzywiania na tle innych. Pozdrawiam:)
data: 2012.02.06
autor: Basia z Bristolu
 
 Nieprzyjemny zapach z ust to problem z żołądkiem - jest zimny i nie ma własciwej kwasowości . potrawy zalegają i nie są właściwie przygotowywane do następnego etapu. Zacytowałam tutaj wypowiedź pani Ani z archiwum .Myślę że dwa lata na PP to jeszcze bardzo krótko i na pewno popełnia się dużo błędów których się nie zauważa . ciągle trzeba się rozgrzewać bo tylko chwila nie uwagi i już zimny żołądek daje o sobie znać i dalej wątroba śledziona i wszystko się wali i trzeba podnosić się do góry i wracać szybko na tą jedyną własciwą drogę.Agato a może u twojego dziecka jest problem emocjonalny , może coś żle robisz z jedzeniem może żle równoważysz , pomyśl na spokojnie .Dawaj do picia imbirówke . Pozdrowionka !
data: 2012.02.05
autor: Aina
 
 Witam, z wielkim zainteresowaniem śledziłam dyskusję na temat wegetarianizmu, która niedawno miała miejsce na forum i wszystkim zainteresowanym tematem polecam ten artykuł http://zenforest.wordpress.com/2008/07/16/zalety-diety-roslinnej
data: 2012.02.05
autor: Kasia, PP-wegowa
 
 A jak wytłumaczyć brzydki zapach z ust u dziecka 4 lata który pojawił się po ok pół roku na PP? Wcześniej córce zawsze ładnie pachniało z buzi, rano czy wieczorem a jadła nie PP-owo, teraz po nocy to jest po prostu odór (na kolację, ok 19.00 zjada zupę lub czasami owsiankę, bardzo rzadko grzankę). Na PP jesteśmy 2 lata. Aino jak zrozumiałam córka ma zimny żołądek teraz po 2 latach PP a wcześniej miała ciepły skoro ładnie jej pachniało z ust.
data: 2012.02.05
autor: agata
 
 Powitać chciałam wszystkich forumowiczów serdecznie oraz Panią Anię. Na PP jesteśmy wraz z córką (4 latka) dopiero od 2 miesięcy, cały czas sie uczę, czytam czytam i czytam.... ksiązki, forum, archiwum i ciągle stwierdzam że popełniam mnustwo błędów. Byłam antytalentem kuchennym a teraz ciągle siedzę w kuchni, na śniadanie i kolację jemy owsiankę, mam pytanie co do chleba ponieważ bardzo lubimy, czy lepszy jest z mąki nieoczyszczonej pszennej czy może kukurydziany (swojski). Moja córunia Maja jest od małego alergiczna, naturalna medycyna nie pomogła, kazali czekać do skończenia 3 roku życia. Więc zaczęłam szukać i znalazłam biorezonans w Krakowie, jeździał i wierzyłam, odczulałam i płakałam. Udało się Maja zaczęłam jeść, wcześniej nie przybierała na wadze, nie rosła, rok rehabilitacji i 2-3 razy w tygodniu jazda z Katowic do Krakowa przez parę miesięcy. Od 1,5 roku Maja zaczęła chodzić do przedszkola i zaczęły się ciągłe kaszle, katary (przed przedszkolem także często chorowała). Teraz już widzę efekty i bardzo sie cieszę Maja była w przedszkolu całe 2,5 tygodnia HURA!! Ale znów zaczął się katar potem kaszel i teraz ma nalot na migdałkach. Oprócz tego od jakiegoś ponad miesiąca ma na łydkach takie punkciki wysuczone przechodzące w małe ranki, to samo ma na rączkach tylko tam są już plamy i podchodzą już pod łokcie duże, czerwone. suche. Od wczoraj ma to też na pupce. Poradzcie co mam robić. Pozdrawionka ze Śląska.
data: 2012.02.05
autor: agnieszkaruda
 
 jutko ty masz zimny żołądek i jak jeszcze do tego napijesz się mięty która jest wychładzająca to tylko pogorszysz sprawę ,musisz rozgrzewać żołądek , jeść zawsze ciepłe gotowane potrawy a brzydki zapach zniknie . Pozdrawiam.
data: 2012.02.04
autor: Aina
 
 Agnieszkoruda, ta niezgoda, jak to nazywasz, jest nam wszystkim bardzo potrzebna. Przeciez dzieki temu sie uczymy, doswiadczamy, cos sie dzieje! Wszystko jest w porzadku, dopoki dyskusja nie wykracza poza granice dobrego smaku, a o to przeciez dba nasz Moderator:) Jest OK:) Pozdrawiam sobotnio:)
data: 2012.02.04
autor: Basia z Bristolu
 
 Witam forum i pania Anne. Chcialam prosic o odpowiedz na swoja watpliwosc: w archiwum znalazlam wypowiedz pani Anny ze brzydki zapach z ust oznacza zimny zoladek. W mojej ksiazce o medycynie chinskiej pisze, ze przyczyna jest wilgoc z goracem i zalecaja picie miedzy innymi miety. Jak to pogodzic? Mam ta przypadlosc od pewnego czasu (mimo pp) i zaczyna mnie meczyc bo sie wstydze. Bede wdzieczna za odpowiedz.
data: 2012.02.04
autor: Jutka z Poznania
 
 Basiu z Gdyni wpisz sobie w googlach "owsianka ciesielska" i masz już przepis. A tak przy okazji po co tyle niezgody się robi na tym forum. Pozdrowienia
data: 2012.02.04
autor: agnieszkaruda
 
 Basiu z Gdyni kilka postów niżej masz odpowiedz na swoje pytanie o owsiance ."Owsiank. Ciesielska. 2007." Są tam: przepis na owsiankę i uwagi na temat jaka owsianka dla przeciążonej wątroby jaka dla zdrowego ,jaka zimą, a jaka latem. Trzeba tylko czytać i myśleć. Jesli nie chcesz być nazwana wygodnicką to przepisu na jarzynową poszukaj sama.
data: 2012.02.04
autor: ostróżka
 
 Cały dzień to ja robię zupełnie co innego Kamilo:)A forum mnie relaksuje, choc jak czytam takie posty jak Twoje, to faktycznie zastanawiam się, czy aby na pewno:)
data: 2012.02.04
autor: emily
 
 sory.Juz znalazlam.TERAZ MOGE KORZYSTAC.ZAUWAZYLAM,ZE KIEDYS POSTY BYLY BARDZIEJ NA TEMAT.MOZNA SIE DOCZYTAC NA TEMTY INTERESUJACE RACZKUJACYCH NA PP.
data: 2012.02.04
autor: BASIA Z GDYNI
 
 Witam.Powiedzcie,co trzeba wpisac w wyszukiwarke w archiwum,zeby uzyskac przepisy np.na osianke,czy jarzynowa ,bo ja nie wiem.Jak wpisze owsianka to jest tego b.duzo,ale przepisow brak.Napeno skorzysta tez Jola bo ez raczkuje tak jak ja.pozdrawiam wszystkich goraco.
data: 2012.02.03
autor: BASIA Z GDYNI
 
 Emily, już wystarczy, po co tyle, wycisz już się, odpocznij. Cały dzień drążysz jedno i to samo...
data: 2012.02.03
autor: KamilaK
 
 Właśnie sobie uświadomiłam, jak takie potyczki wspaniale mogą uświadomić istnienie tego cholernego ego - na początku się wkurzyłam, że Emily mi tak odpisała, a potem dotarło do mnie, ze tak naprawdę to ubodło mnie to, że wytknęła mi coś, co rzeczywiście było nie na miejscu. Kolejna lekcja.Pozdrawiam Przebudzonych!
data: 2012.02.03
autor: KamilaK
 
 haha, ale się uśmiałam... Macie racje, mamusie. Ego to jednak nie taka głupia rzecz :-)
data: 2012.02.03
autor: KamilaK
 
 No dokładnie Danusiu;)Pomoglas dziecku wyciszyc emocje, ale pewnie zrobiłas to tylko po to, by sie napawac swoja wladza nad nim lub żeby nie bolała Cie głowa od jego krzyków;)))
data: 2012.02.03
autor: emily
 
 I skoro mój mały bardzo chciał tego płynu sie napic, a tłumaczenie, ze bolałby go brzuch i mógłby umrzec niewiele dawało, nie tłumaczyłam do upadłego, tylko przytuliłam, ukoiłam rozpacz i dałam inna butlę do zabawy, skutecznie odwracając uwagę. To jest manipulacja. Ale jej celem nie jest rozdymanie mojego ego, chyba to jest oczywiste. I chyba oczywiste jest to, ze tak małe dziecko nie potrafi przewidziec konsekwencji pewnych działan i nie moze brac za nie odpowiedzialnosci, bo tego po prostu nie udźwignie! Nawet tak małe dziecko wie jednak dobrze kiedy chce spac, kiedy chce jesc i w co chce sie bawic. Wie tez wiele innych rzeczy i akurat ja daję mu wielką przestrzen wolnosci - taką, jaką dziecko w jego wieku jest w stanie ogarnąc (a co jest w stanie ogarnac to juz psychologia nam podpowiada)
data: 2012.02.03
autor: emily
 
 Wiesz, Kamilo, ręce mi opadły po przeczytaniu Twojego postu. Mój syn ma póltora roku i owszem, moje ego musi go chronić, bo jego się do tego jeszcze nie nadaje. Zabraniam mu robienia tych rzeczy, ktore naprawde mogłyby powaznie naruszyc jego zdrowie lub go zabic - np. wyobraż sobie, ze nie moze pic płynu do wc choć miałby wielka ochotę sprobowac:)
data: 2012.02.03
autor: emily
 
 No tak, mój Młody kiedyś myślał, że jak założy płaszcz Supermana, na którym babcia pracowicie wyszyła mu literę "S", to poleci. Naparł się skakać i próbować a tu moje ego zmanipulowało synka (bo darł się okrutnie) i zaproponowało spacer nad jezioro i karmienie kaczuszek. W tym czasie babcia przezornie (plując sobie w brodę) schowała płaszcz do szafy. Już go nie ma, a ciekawe, może dałoby się polecieć? :):):) Pozdrawiam Forum.
data: 2012.02.03
autor: DanusiaA
 
 Witam wszystkich Dziękuję bardzo Pani Ani za napisanie tak wspaniałych książek.Po przeczytaniu moja kuchnia rozwinęła skrzydła. Latami poszukiwałam tego co zdrowe i smaczne i wreszcie mogę powiedzieć, że potrafię gotować i mam pewność, że będę czuć się dobrze po posiłkach. Mam tylko małe wątpliwości czy dzieciom (2,5 roku i 4,5roku) i mamie z usuniętym woreczkiem żółciowym też mogę serwować dania wg przepisów Pani Ani. Czy może wymagają pewnych modyfikacji? Jeśli można to proszę o taką informację. Może być na maila emka292@op.pl. Pozdrawiam serdecznie i życzę ciepełka w te zimne dni
data: 2012.02.03
autor: Emilia G.
 
 Basiu z Bristolu dziekuję za odpowiedź. Moim złotym środkiem też było do nie dawna takie postepowanie jakie opisałaś. Jednak jak już odpuszczę to zaczynają mi wchodzić na głowę. I choć mała ze mnie kobietka to zdanie swoje mam i wyrażam je jasno, jednak czasami zbyt emocjonalnie podchodzę do tego i np. nie tym tonem lub nie tymi słowami to wyrażam. Tu ujawnia się moja niecerpliwość. Tak jakby powiedzenie czegoś głośniej mogło pomóć. W moim przypadku to nie pomaga, wręcz przeciwnie. Szkodzi. Po tym wszystkim wiem, że muszę nauczyć się cierpliwości i nabrać dystansu do niektórych spraw. Nauczyłam się jednego, nie tłumaczę się z mojego postępowania. Jesli widzę, że ktoś naprawdę chce słuchać o PP to opowiadam. A jak ktoś zaczepnie podpytuje to nie tłumaczę i nie wysilam się. Jestem wtedy spokojniejsza. Właśnie cierliwosci i spokoju życzę
data: 2012.02.03
autor: Carmen
 
 Emily, manipulujesz dzieckiem w ten sposob, żeby nie robilo tego, co nie może? A czego nie moze? Tego czego, twoje ego nie chce, żeby robiło. W ten sposób dziecko staje sie ofiara losu, a raczej własnej matki, nie uczy sie niczego na stluczonym kolanie czy oparzonym ogniem paluszku. Manipulacja jest zawsze podyktowana naszym ego, czy to w dobrych intencjach czy złych - zawsze to nasz punkt widzenia. Róbmy swoje, a jak ktoś sie chce na to załapać - przywitajmy z otwartym sercem i uczmy i bądźmy wsparciem.
data: 2012.02.03
autor: KamilaK
 
 A tak w ogóle to nie wiedzialam, że rozpętam taką dyskusję:) Miła odskocznia od pewnej troche przycięzkawej rzeczy, ktorą robię po nocach... Pozdrawiam wszystkich, i tych ktorzy tworzą z męzem czy zoną jedno ciało (szyja+ głowa), i tych, ktorzy zyja ciałami osobnymi i tylko czasem się jednoczą, najczęsciej w nocy;)
data: 2012.02.03
autor: emily
 
 hihi, dokładnie Tomku o to mi chodzi, tez wolę, jak kazdy jest swoja głowa i swoja szyją:) Majko, tak, jestem za partnerstwem, a w partnerstwie tez jest podział ról, tylko jawny i wspólnie ustalony. Wtedy nie trzeba sie uciekac do jakis dziwnych pokrętnych sposobów rządzenia kims z ukrycia- z empatią, czy bez niej. Pokrętnie to ja rządzę moim malutkim dzieckiem, bo ono nie umie o siebie zadbac - odwracam jego uwagę od czegos co by chciał a nie może i on nawet nie wie, ze ja go w ten sposób kontroluję. Jest to oczywiscie manipulacja, ale z dobra intencją. Nie moge mu pozwolic decydowac o sobie,bo jest za mały na taką odpowiedzialność. A mój maz sam wie, czego potrzebuje i ja tez wiem, czego potrzebuję i mozemy usiąść i ustalic jakies wspólne rozwiazanie- takie, zeby kazdemu było dobrze.
data: 2012.02.03
autor: emily
 
 Majko, kochać też należy umieć. Można kochać i manipulować, doświadczyłam na sobie. I dziękuję serdecznie za taką miłość, wolałabym pozostać niekochana, ale nie wmanipulowana w negatywne uczucia, które towarzyszyły mi przez wiele lat. Jeśli ktoś chce mnie kochać, to mądrze, bo ja nie chcę wychodzić z tej miłości pokrzywdzona - a powodowanie, że ktoś coś robi nieświadomie i nawet nie szuka alternatywy, to czysta żywa manipulacja. Sprawdziłabyś się w agencji reklamowej:)
data: 2012.02.03
autor: very.ewa na gmailu
 
 Witam forum. Tak sobie poczytuję.Drogie matki, żony i kochanki,niektóre z was tłumaczą się tutaj,usprawiedliwiają czy też buntują w owej odwiecznej dyskusji;czy szyja kręci głową, czy głowa używa szyi aby na świat patrzeć z wysoka.Wszak widać już na pierwszy rzut oka ,że jedno bez drugiego niewiele by zdziałało a nawet jeśli;to będzie to tylko połowa.Czy to troska czy manipulacja,czy słuszność czy pomyłka ważne by przyglądać się temu ,myśleć i rozstrzygać razem. Jeśli robi to tylko jedna połowa to druga z czasem zaczyna tylko "znosić"
data: 2012.02.03
autor: ostróżka
 
 Ale blad zrobilam..... "Zycze" przeciez mialo byc:)
data: 2012.02.02
autor: Basia z Bristolu
 
 Carmen, ja tez kiedys mialam podobny problem do Twojego. Wszystko mialo przyczyne w tym, ze zbyt fanatycznie traktowalam PP, a przez to, nie dawalam swojemu otoczeniu byc soba, nie akceptowalam innego sposobu patrzenia. Na sile staralam sie wszystkich przekonac do swoich racji. W rezultacie maz zamknal sie na ta wiedze, a otoczenie sie ze mnie smialo. Mysleli, ze zrobilam sobie z Pani Ani guru, a z PP nowa religie. Po czesci tak bylo. W momencie kiedy zrozumialam swoj blad, przestalam “nauczac”, opowiadac na imprezach dlaczego nie bede jesc tego, a tego, zaakceptowalam innosc reszty swiata, wszystko sie uspokoilo. Z czasem maz sam zaczal domagac sie a to zupy do pracy, a to kawy czy owsianki, sam zaczal zwracac uwage na swoje samopoczucie na “cudzym” i na “naszym” (z korzyscia dla “naszego”;)). Powoli znajomi przestali podchodzic do mnie jak do przyslowiowego jeza. U mnie o tyle bylo latwiej, ze maz nie umie i nie lubi gotowac, nie mamy dzieci ani tesciow zbyt blisko. Teraz jak gdzies jedziemy, czy na wakacje, czy do tesciow (akurat moja mama gotuje PP), to nie robie problemu z tego, ze nie jem PP. Cokolwiek wkladam do ust (staram sie zeby to bylo “mniejsze zlo”), ufam i wierze, ze mi nie zaszkodzi. Wiara i zaufanie, to orez o ktorym czesto zapominamy, a ktory pomaga przetrwac, a nawet czerpac radosc z zastanej sytuacji. Rzycze Ci powodzenia, odnalezienia swojego zlotego srodka, a owoce przeciez zawsze mozna udusic z przyprawami, a lbo zamknac w sloiki, o ktorych wszyscy pozniej i tak zapominaja, albo ulokowac je tak, zeby nikomu nie chcialo sie ich szukac;) Ups…. toz to manipulacja;)
data: 2012.02.02
autor: Basia z Bristolu
 
 Właśnie empatia to wczuwanie się w sytuację drugiego człowieka, czyli między innymi pytanie go o to, co lubi i co jest dla niego najlepsze. Więc o manipulacji nie ma tutaj żadnej mowy. Tym bardziej o wpływaniu na drugą osobę, bo tak jak pisze Wiola mamy wpływ tylko na siebie. I to jest prawda. I niech tak dalej będzie, pomimo, że żona nadal jest szyją a mąż wciąż jest głową;)
data: 2012.02.02
autor: Majka z Podlasia
 
 Aina dzięki za podpowiedź (w całości) :) Mam nadzieję, że troszkę mi to pomoże... Pozdrawiam mroźnie! U nas dziś rano -22*C brrrr
data: 2012.02.02
autor: Kejla
 
 Dzien dobry, jako, ze jest mroz za oknem, a ja ze swoja 11 miesieczna coreczka musze sie troche przemieszczac ;)wymyslilam sobie, ze codziennie bede podawac jej po kilka lyzeczek imbirowki 2-3, rano i wieczorem, na zimowe rozproszenie antykatarowe. Prosze o porade, czy jest to sposob, na unikniecia przeziebienia, do zaakceptowania u tak malego dziecka?
data: 2012.02.02
autor: Kamyk
 
 Ja rozumiem że gdy żona jest szyją to kręci mężem (tak jak szyja głową) a robi to tak subtelnie, z takim szacunkiem i miłością że to kręcenie bez pytania głowy czy tego chce jest usprawiedliwione. Szyja nazywa to wtedy empatią-a to manipulacja-tylko szyja się rozgrzeszyła a czy głowa (mąż) jest szczęśliwa po tym kręceniu nim-pewnie tak bo szyja zrobiła dla niego to co najlepsze. W końcu szyja wie lepiej co dla kogo dobre. A mnie z punktu widzenia głowy-to się nie podoba, wolę jak oboje jesteśmy z żoną własnymi głowami na własnych szyjach niż ona moją szyją.
data: 2012.02.02
autor: tomek
 
 Na nikogo nie możemy wpłynąć, zmienić czyjegoś myślenia, charakteru, nastawienia, obojętne czy chodzi o męża, dzieci, sąsiadkę, współpracownika. Jeżeli próbujemy to robić (zmieniać innych) ZAWSZE jesteśmy skazani na porażkę-nawet jeżeli dana osoba zmieni się pozornie w naszym mniemaniu-albo ona będzie nieszczęśliwa albo my. Jedynie MY możemy się zmienić, tylko na siebie mamy wpływ, tylko NASZE myślenie może być inne-jeżeli tak się stanie-nasze otoczenie też się zmieni (nie zmieni się oczywiście-ale nasz obraz o tych osobach będzie inny, bez napięcia, nerwów, złych myśli). O to chodzi w odp dla Carmen, o tym że manipulacja mężem nie przyniesie żadnego efektu poza jeszcze większym rozgoryczeniem, walką itd. Jeżeli Carmen nie może stosować zasad PP w 100% bo rzeczywistość jest taka że nie może (bez względu na jej chcenie)-czas to zaakaceptować a nie wpływać nas innych czy to prośbą czy to groźbą.
data: 2012.02.02
autor: wiola
 
 Też tak myślałam, że mężczyzna jest głową a kobieta szyją do momentu kiedy dowiedziałam się, że mężczyzna jest głową a kobieta koroną męża, nie szyją - szyja się strasznie poci, no chyba, że jest karmiona wg. PP (troszeczkę zażartowałam) Pozdrawiam wszystkich.
data: 2012.02.02
autor: Jaina
 
 Lili-Elżunia, PP to nie tylko gotowanie potraw z przepisów, to zasady jedzenia (lub nie) określonych potraw o różnych porach roku, dnia, życia, stanu zdrowia, leczenie, praca nad emocjami itd, nie wystarczy gotować z przepisów a innych zasad nie przestrzegać bo nie tędy droga (było już o tym na forum), u Carmen właśnie problemem było podawanie słodyczy, surowych owoców zimą itp. Nie same potrawy-ale zasady PP nie podobają się mężowi. To o czym piszesz to nawet jest kłamstwo nie manipulacja.
data: 2012.02.02
autor: wiola
 
 No jasne Rene, że empatia dla innych przede wszystkim! Dla Emily też. Staram się i ją zrozumieć, chociaż parzy:) Wydaje mi się Emily, że uznajesz związki partnerskie i równe i dlatego śmiejesz się z takiej mądrości, że w rodzinie mężczyzna jest głową a kobieta szyją, bo widzisz tu hierarchię i uległość. A to nie jest prawdą. Są tutaj tylko inne role. I każda z nich jest ważna i szanowana w związku. O manipulacji nie może być mowy. Chodzi tylko o sposób i zamysł na swojejgo męża, którego każda kobieta bardzo kocha i szanuje. Użycie pewnego rodzaju kobiecego daru. Czegoś czego np. nie posiadają mężczyźni. Lili - Elżunia dobrze to zna;) Każdy z nas obdarzony jest przecież innymi cechami. Pomimo związków partnerskich zawsze będziemy się między sobą różnić. I fajnie:) Emily, forum jest po to, by się dzielić swoimi radami i albo ktoś z nich skorzysta albo nie. Carmen pewnie poznała by chętnie i Twoje. Ja też. Porozumiewajmy się jednak bez przemocy a wtedy znajdziemy prawdziwe zrozumienie! Pozdrawiam Cię Emily! Dzięki Rene!
data: 2012.02.02
autor: Majka z Podlasia
 
 Basiu z Gdyni, w archiwum jest napisane, to znaczy że tak ma być i jak robisz inaczej, znaczy, że robisz źle. Jakiego jeszcze potwierdzenia potrzebujsz?
data: 2012.02.02
autor: KamilaK
 
 Czytam Was kochane, czytam :) Tylko nie miałam czasu odpisać. Dziekuję Wam za wszelkie porady. Każde zdanie jest ważne, bo nawet jeśli się z nim nie zgadzam, to daje do myślenia. Sprawa z mężem na razie złagodniała. Nadal robię to co robiłam. Mój mąż chętnie je to co ja upitraszę i smakuje mu. Faktem jest, że jest anty nastawiony do wszelkich nowinek z forum lub książek, więc mu nie mówię, gdzie przeczytałam, tylko, że przeczytałam. On często ma własne zdanie i obojętnie jaka znana osoba by się wypowiedziała to i tak ma własne zdanie. Jak wielu ludzi nie może zrozumieć dlaczego nie jemy jak "oni", czyli np. surowe, kwaśne i zimne. Nasadził nam wokół domu pełno drzewek i krzewów owocowych. Jak przyjdzie sezon to nasze dzieci pewnie będą podkarmiane tym. Ale do tego momentu jeszcze dużo czasu. Może nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, ale przyjoł niektóre ciesielskie zasady. Np. dzieci jedzą ciepłe posiłki i piją ciepłe napoje. Daje im w pierwszej kolejności to co ja ugotuje. To są małe kroczki, ale cieszą. A milowym krokiem było to, że gotuje na gazie :) *** Co do sałatki jarzynowej, to coś w tym jest, że surowa cebula mi nie służy. Wypróbuje tej metody z wrzątkiem. Pozdrawiam mrożno, ale słonecznie :)
data: 2012.02.02
autor: Carmen
 
 Basiu z Gdyni generalnie, to wszystko kończymy na ostrym:-) Jakoś mi się nie chce wierzyć w dojo przy takim mrozie, a Wam? Gorące pozdrowienia!
data: 2012.02.02
autor: Dardanele
 
 czy owsianke konczymy na smaku ostrym tak przeczytalam w archiwum.Ja zawsze koncze na slodkim.Jesli robie zle to prosze o podpowiedz.
data: 2012.02.02
autor: BASIA Z GDYNI
 
 Przepraszam za tego uciętego posta , nie mam pojęcia jak to się stało. Kejla zgadłaś to faktycznie było do ciebie . Zacytowałam słowa pani Ani że na ból korzonkowy uciskać nadgarstek wewnętrzny po środku (punkt na meridianie osierdzia ) rozlużnia on mięśnie pośladkowe które mogą dawać ucisk na nerw kulszowy .
data: 2012.02.02
autor: 
 
 Aha, sie usmiawłam własnie bardzo, bo w moim drugim poscie komentujacym porady oparte na manipulacji (tym, który usunięto), napisałam między innymi, że jeszcze tylko brakuje stwierdzenia, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją:)))I proszę, Majko z Podlasia, własnie dorzuciłaś ów brakujący kawałek ;))
data: 2012.02.02
autor: emily
 
 Wiera: dziękuję za Twój post. Az mnie zmroziło od tego, co napisała Aisza. Basiu z Bristolu, skomentowałam cos pierwszy raz, a czytam to forum juz od jakiegos czasu. Po prostu spontanicznie wyraziłam swój sprzeciw wobec tego typu porad. A co bym sama poradziła? Nic, nie zamierzam brać odpowiedzialności za czyjes życie:) Moge jedynie powiedziec, jak ja rozwiązuję problem róznicy zdan w małzenstwie, ale nie wiem nawet, czy Carmen nas jeszcze czyta, wiec póki co nie będe sie wysilac:)
data: 2012.02.02
autor: emily
 
 Emili i Wiolo ...co to jest manipulacja. Czy jesli przygotuję pyszny posiłek wg.PP, a nie będę o tym mówiła , to on będzie mniej pyszny. Nie. Jesli mąż Carmen jest temu przeciwny..to juz z marszu mówi NIE!,chociaz gdyby powiedziała,że znalazła przepis w gazecie to pewnie by mówił:jakie smaczne. Wiele zależy od nastawienia.Potrawy Ciesielskie są pyszną polską kuchnią, a jeśli jeszce pomogą..to po co tyle gadać. Robic swoje, a pyszności PP same sie obronią.I NIE JEST TO ŻADNA MANOPULACJA tylko troska o swoich bliskich.
data: 2012.02.02
autor: Lili-Elżunia
 
 Aina ucięło Ci kawałek posta i teraz nie wiem, czy to przypadkiem nie była wiadomość do mnie, apropos mojego bólu w okolicach kręgosłupa lędźwiowego... :)
data: 2012.02.01
autor: Kejla
 
 Myslę, ze Aisza jest rozgoryczona. Owszem, zabiegi takie sa zawsze ryzykowne i nigdy nei wiadomo, co się wydarzy, ale kazdy jest inny. No i sądzę, ze jak człowiek bierni podda się i nei robi nic poza tym, co lekarze sa w stanie zaproponowac, to rzeczywiście skutki mogą być różne. Rak to choroba całego organizmu, wycięcie guza czy kawałka narządu to zaledwie walka ze skutkami, za to trzeba sie wziąc całosciowo: jedzeniem pracą nad emocjami, ćwiczeniami fizycznymi, czasami wręcz drastyczną zmiana życia...Pozdrawiam
data: 2012.02.01
autor: KamilaK
 
 Aisza, to co napisałaś wstrząsnęło mną i myślę, że nie pozostanie bez echa ... Moja teściowa po usunięciu piersi żyje już przeszło 12 lat , moja mama po usunięciu kawałka jelita grubego 5 lat i odpukać jest O.K., moja kuzynka po usunięciu macicy 8 lat. Dlaczego piszesz takie rzeczy na forum, które czytają również osoby, które albo same są chore albo mają wśród swoich bliskich osoby "po przejściach". Łatwo jest ferować wyroki ... Trudniej siać nadzieję. Nie wszystko wyleczy się mieszanką Paprzyckiego... Czasami potrzeba drastyczniejszych metod. Czy Ty też nie usuwasz zesputego zęba ? Czy nie nosisz okularów ? Nie robisz cytologii, usg ? Po to jest ROZWÓJ cywilizacji aby UMIEJĘTNIE z niego móc korzystać. A każdy chorujący ratuje się jak może. Zanim następnym razem napiszesz takie słowa przemyśl to, bo słowo może zabić całą nadzieję.
data: 2012.02.01
autor: Wiera
 
 Preeti Agrawal będzie w Warszawie w maju, i wtedy też będzie można wziąć udział w prowadzonych przez nią warsztatach. Rene, czy ty byłaś na takich warsztatach, czy tylko na wykładzie? Nie wiem czy warto inwestować w ten wykład, ale skoro wybiera się aż do Warszawy... to może warto skorzystać?
data: 2012.02.01
autor: Ania z Warszawy
 
 Majko z Podlasia, może i na zachodzie dzieje się więcej (czasami) ale na pewno nie jest tak pięknie jak na Podlasiu.A dostęp do wiedzy dzisiaj jest wszechobecny,jak zresztą sama wiesz.Osobiście zazdroszczę Ci Podlasia.
data: 2012.01.31
autor: Barbara
 
 nia on mięśnie pośladkowe które dają ucisk na nerw kulszowy . i musi być dyscyplina ; zero surowego zimnego i kwaśnego .
data: 2012.01.31
autor: Aina
 
 Przerzuty nie powstaja same z siebie, pomaga się im poprzez zabiegi operacyjne między innymi. Że też ludzie nie potrafią tego zrozumiec, że metody medycyny konwencjonalnej jeszcze nikogo nie uratowały...na dłużej niż 5 lat....
data: 2012.01.31
autor: Aisza
 
 w sałatce jarzynowej jest surowa cebula i to ona wywołuje wzdęcia i bóle żołądka jak ktoś ma wychłodzone narządy.Ja zawsze pokrojoną cebulę przelewam gorącą wodą i jest dobrze.
data: 2012.01.31
autor: Aina
 
 Basiu z Bristolu, przykro mi że Tobie jest przykro z mojego powodu, przykro mi również że mój wpis został potraktowany jak pretensja(zamiar był inny, miał wyrazić raczej zasmucenie, nieważne...)Chyba faktycznie jestem za smarkata:), najpierw archiwum! Wcielam w życie i lecę pitrasić na jutro zupę! Pozdrawiam Wszystkich!
data: 2012.01.31
autor: Jola z Krakowa
 
 Kejla bardzo dziękuje za odpowiedz ,zgadzam sie z tobą w kwestii mleka matki i smaku zupek ( dla mnie i nawet mojej teściowej zdaja sie być pyszne )oraz z tym ze dzieci staja się wygodne tylko że wiesz jeśli próbuję karmić lenkę od 5 miesiaca łyżeczką i zupkami nawet z butli nie mieszanymi i ciagle nic raz zje 30 razy nie to rece opadają , ale dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam a zywienie pp jest pozytyne ja spotkałam sie z nim a raczej tylko z ksiazka pani ani juz w szkole w łodzi w studium psychologii alternatywnej z 12 lat temu ale wtedy bardziej ciagneło mnie do psychologii i psychosomatyki i energii ogulnej niz w pozywienia zrównowazonym i to był błąd młodości .pozdrawiam
data: 2012.01.31
autor: KASIA
 
 Pani Anno, dziękuję za książki, dzięki Pani mądrości czuję się świetnie, jestem po zabiegu guza sutka i dzięki zrównoważonemu odżywianiu nie mam przerzutów i jestem pełna nadziei. Pani książki czytam na okrągło, i polecam znajomym.Jestem pełna szacunku dla Pani i cieszę się że są tacy ludzie jak Pani, mądrzy i pełni determinacji. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2012.01.31
autor: Ewa Mrozińska Sosnowiec
 
 Majko z Podlasia, pozdrawiam :) Czy pisząc do Carmen chodziło Tobie o empatię, jaką powinna dawać mężowi ? Jeśli tak, to całkowicie się z Tobą zgadzam. W każdym konflikcie pierwszą rzeczą jaką powinniśmy zrobić to powstrzymać się od oceniania i komentarzy ( wiem, wiem, trudne w psy ), a potem dać empatię rozmówcy w postaci zrozumienia jego uczuć i potrzeb. Wtedy jest prawie pewne, że ta empatia wróci do nas w postaci zrozumienia, chęci współpracy i zaspokojenia naszych potrzeb. Pięknie o tym pisze w swojej książce „Porozumienie bez przemocy. O języku serca” Marshall B. Rosenberg. A może słyszeliście kiedyś o języku żyrafy i szakala ? Język żyrafy ( czyli PBP ) jest zapomnianym językiem ludzkości – mową ludzi, którzy troszczą się o siebie nawzajem i pragną żyć w harmonii. Tak o swojej książce pisze MBR. Polecam Wam serdecznie.
data: 2012.01.31
autor: Rene
 
 KASIU, myślę że długa droga przed Tobą i córeczką. Jak wiadomo najlepszym pokarmem dla naszych dzieci, jest nasze mleko. Wówczas dzieciątko otrzymuje wraz z nim wszystkie smaki, jakie matka wkłada do ust. Ważne, aby te smaki były wartościowe i zrównoważone (mądrze się, a sama błędów popełniałam i nadal pewno popełniam wiele). Skoro karmiłaś z jakiegoś powodu mlekiem sztucznym i dziecko przywykło do tego "smaku", to nie chce nic nowego. Chyba tylko Twoja wytrwałość i niezłomność może sprawę zmienić. Jeśli chcesz,aby córka poznała inne smaki, nie mieszaj ich z mlekiem sztucznym. Staraj się choć po łyżeczce podawać jej pyszne zupki (bo pyszne muszą być i to nawet więcej niż pyszne, aby mała je wolała nad znany smak "mleka"). Myślisz, że pierwsze karmienia łyżeczką są łatwe? Może się poddałaś zbyt szybko? To nowa umiejętność, a może Lenka, jak każda inteligentka istotka idzie na łatwiznę, bo wie, że dasz jej butle? Próbuj, bądź wytrwała i się nie poddawaj, ale tylko jeśli naprawdę wierzysz w energię jedzenia wg PP, bo jeśli to tylko przypadkowa deska ratunku, to nic nie zmieni. Życzę powodzenia!
data: 2012.01.31
autor: Kejla
 
 Rene, wiele czytałam artykułów i książek Preety Agrawal. Są świetne! Najbardziej polecam "Odkrywam macierzyństwo" i najnowszą "Siła jest w Tobie. Zdrowie ciała, emocji i ducha w drugiej połowie życia". W wielu miejscach książki te są niedostępne, ale polecam stronę gabinetu ginekologicznego Pani doktor www.preetigin.pl, gdzie można je nabyć. Książki te wiele mówią o mocy i pięknie kobiety, uczą kochać siebie i dbać o swoje ciało i duszę. Fajnie Rene, że mogłaś być na tym spotkaniu. Wkońcu z Wrocławia do Poznania dla Pani doktor jest niedaleko:) Na zachodzie Polski zawsze się tyle dzieje. Nigdy Wam nie dorównamy:) Emily, trzymam się tylko złotej zasady "w rodzinie mężczyzna jest głową a kobieta szyją". Pozdrawiam Cię serdecznie! Jolu a u nas w Białymstoku za oknem -15 stopni:)
data: 2012.01.31
autor: Majka z Podlasia
 
 Wiolu, kto Ci dal prawo oceniac dokad komu daleko albo blisko?
data: 2012.01.31
autor: Basia z Bristolu
 
 Elka, no to zabilas mi cwieka;) Ja tak po prostu mysle, z powodow jakie wymienilas, bo cytryny jest niewiele, a jablka duzo. Doczytam jeszcze w tym temacie i sie podziele, jak cos wyczytam. Tymczasem Pani Ania tak pisze o cytrynie: cytrynę polecam jako smak kwaśny, ponieważ nie jest owocem, tylko przyprawą, jest wygodniejsza w codziennym użyciu i bezpieczniejsza, bo nie kusi. Pozdrawiam serdecznie:)
data: 2012.01.31
autor: Basia z Bristolu
 
 Emily, tak chetnie komentujesz rady innych forumowiczek, a co Ty bys poradzila Carmen?
data: 2012.01.31
autor: Basia z Bristolu
 
 Jolu, a mnie jest przykro, ze zamiast samej kombinowac, masz pretensje, ze nikt Ci nie odpowiada. Dlaczego jest tyle wersji i modyfikacji przepisu na owsianke? Wlasnie dlatego, ze kazdy swoja owsianke dopracowuje sam. Kazdemu smakuje inna i Ty z pewnoscia tez dojdziesz do swojego, doskonalego przepisu. Za jakis czas, kilka garow owsianki pozniej, podzielisz sie z nami swoim przepisem na owsianke i bedzie on inny od pozostalych. To samo z kartoflanka. Dlatego daj sobie czas, bardz cierpliwa i wytrwala. Skoro raczkujesz w temacie PP, to skieruj swoje raczkujace kroki w kierunku archiwum tego forum, czytaj post po poscie, zobaczysz ile tam dobrodziejstw:) Pozdrawiam Cie serdecznie:)
data: 2012.01.31
autor: Basia z Bristolu
 
 Emily-zgadzam się z tobą, gdy czytam posty pań radzących jak manipulować rodziną aby tylko być na PP (czyli inaczej-postawić na swoim)-mam wrażenie że do duchowości im jeszcze bardzo daleko.
data: 2012.01.31
autor: wiola
 
 Basiu z Bristolu-jabłko jest bardziej wychładzające niż cytryna?? Pisz jaśniej bo jak początkujący czytają takie głupoty to się gubią. Cytryna która w smaku jest baaardzo kwaśna, rośnie w klimacie gorącym, nie w naszej strefie klimatycznej, zrywana jest niedojrzała zanim przyjedzie do nas-jabłko rośnie w naszym klimacie, jest kwaskowo-słodkie, zrywane dojrzałe na słońcu. Chodzi o to że owsiankę aby zakwasić cytryną wystarczy dodać niewiele natomiast jabłkiem-trudniej bo trzeba go dodać więcej i wtedy można przesadzić. Zwróciła mi uwagę na ten wpis koleżanka która zaczyna i dziwiła się że cytryna mniej chłodzi niż nasze polskie jabłko.
data: 2012.01.31
autor: elka
 
 Dziękuje Szyszko za odpowiedź. Dzisiaj jest już lepiej temp. 35,6 i właśnie nie wiem czy to nie za nisko? Wczoraj przez cały dzień 36,7 ale przeważnie 37,00. Narzeka jeszcze że bolą ją nóżki. I jak siusia to też mówi że ją boli ale nie jest to silny ból. Wczoraj też mówiła że boli ją brzuszek. Kupki nie robiła od niedzieli. Wczoraj już troszkę zjadła ziemniaczków z rosołkiem , parę łyczków imbirówki i syrop z cebuli. Zrobiłam jej też okład z ziemniaków i smalcu gęsiego 2 razy dziennie. Muszę powiedzieć że jest on bardzo skuteczny żeby zamienić kaszel suchy w mokry, a na noc posmarowałam piersi i plecyki smalcem gęsim i nalewką bursztynową. Cały czas tylko myślę o tym pęcherzu. Może warto zrobić analizę moczu? Pozdrawiam
data: 2012.01.31
autor: Aneczka
 
 8b81s a czy to nie wspaniałe,że Pani Anna zapoznała nas z PP w 2 książkach ? Gdyby nie one prawdopodobnie większość z nas nie dowiedziałaby się o tym jak cudownie można żyć wg tak prostej,zdawałoby się, filozofii.Proponuję Ci jeszcze raz przeczytać obie od początku do końca;może i Twoje Ego nieco się uspokoi.Może jeszcze nie czas na kurs...
data: 2012.01.31
autor: Barbara
 
 Witam. Niemal każdą potrawę można zmodyfikować w/g zasad PP a potrawy według zasad PP gotowane też można modyfikować biorąc pod uwagę stan zdrowia.Z kazdej potrawy ugotowanej ściśle w/g przepisu powstanie w każdej kuchni coś, co będzie miało inny nieco charakter, bo w garnkach razem z zupą siedzą nasze emocje.Jedni dodają do owsianki anyżek a inni cynamon .Jeszcze inni dodają kozieradki , każdy wedle swojego smaku i potrzeb.Gdyby Jolu każdy odpisał na twoje wołanie miała byś tyle odpowiedzi co w archiwum wpisów na temat owsianki. A na górze strony pisze na czerwono; sprawdz w archiwum zanim zadasz pytanie, dodam od siebie -szczególnie w sytuacji gdy nie chodzi o cierpienie
data: 2012.01.31
autor: ostróżka
 
 Napisałas: "Zrób tak, aby myślał, że on ma rację a sprawę obróć na swoją korzyść." Dla mnie to manipulacja. Nie rozumiem, w jaki sposób ma ona doprowadzic do głebszego porozumienia między ludźmi. W innym poście inna kobieta radzi, aby byc przymilną i używac kobiecych atutów, gdy mąż robi cos z czym sie nie zgadzamy. Tego juz nie skomentuję, bo juz to zrobiłam, ale usunięto mój post:)
data: 2012.01.31
autor: emily
 
 Witam panią Anię i wszystkie kobitki ,kochane prosze o rade i pomoc.moja lenka jak tylko mozna było próbować dawać cos dziecku do jedzenia to jest od 5 msc odmawaiła wziecia czegokolwiek nawet zabawek :) do buzi nigdy nie brała ,je do tej pory tylko butlą i tylko wszystko mleczne próbowałam juz słoiczków ,kuchi mojej mamy ,kuchni innych mam,kuchni pp dla dzieci i nic wszystko tylko zmieszne z mlekiem (niestety sztucznym)teraz pojawiły sie zaparcia i anemia lekka bardzo chciała bym zywic ja według pp ponieważ widze naprawde ze to madre i zdrowe mam przykład koleżanki która mnie do tego przekonała niechcący ona jest na żywieniu od 2 lat i nakłoniła mnie tez żebym u was szukała pomocy ,więc kochana pani aniu i dziewczyny jesli ktoś zna odopwiedz jak mam przekonac moje dziecko do łyzki i jedzenia innego niz mleko prosze o rade.pozdrawiam
data: 2012.01.31
autor: KASIA
 
 Dziękuję "autorowi".Kilerka 3 razy dziennie i skarpety na noc, oprócz "naszego jedzonka", i moje oko znajduje się w coraz lepszej kondycji.Zapewne coś skonociłam wcześniej albo przyczyną było to,że nie lubię sypiać w ogrzewanej sypialni. Kochane FORUM jak dobrze,że jesteś. Pozdrawiam
data: 2012.01.31
autor: Barbara
 
 Witam panie ,pracuję z koleżanka która od 2 lat jest na PP i oczywiście na bieżąco jest z forum i jak opowiedziałam jej o problemach z dzieckiem podpowiedziała mi żebym napisała tutaj i ze na pewno jakaś mądra odpowiedz znajdzie się dla mnie i mojego problemu .ja osobiście próbuje już żywienia pp ale jestem daleko w lesie a problem mój dotyczy mojej rocznej lenki nie wiem zupełnie czemu nie chce jeść łyżką od 5 msc kiedy można już coś wprowadzać do jedzenia mała niczego nie akceptowała tylko mleko ( niestety sztuczne) i kaszki i tak jest do tej pory ma już rok i nadal nie je łyżka i nic prócz mleka i kaszek gotuje jej ta kaszkę z książki i te zupki ale jeśli zmieszałam je z mlekiem co wiem ze nie jest dobre i nie czuła smaku zupy to zjada a tak to płacz , kaszkę tez tylko z mlekiem,teraz nabawiła się zaparć niestety herbatka pp na zaparcia nie skutkuje, teraz nabawiła się lekkiej anemii .i tak od 7 miesięcy szukam odpowiedzi i rady próbuje i nie mam już siły dodam ze jest ciężko bo lenka nawet zabawek do buzi nie bierze a co dopiero jeść ręką łyzką lub czym kolwiek lekarstwa jęśli bierze to tęż w mleku zmieszane.może wy kobitki spotkałyście sie z takim problemem ze dziecko je tylko mleczne rzeczy i to tylko z butli.dziekuje pozdrawiam
data: 2012.01.31
autor: kasia
 
 Witajcie. Dziękuję serdecznie za odpowiedź: Majce z Podlasia i Basi z Bristolu. Basiu z Bristolu - szukałam na forum ( nie tylko tym) i tej nieszczęsnej owsianki i kartoflanki, ale wszędzie jest pełno modyfikacji, a ja dopiero raczkuję w tym temacie...i jak widać nie tylko mnie przydało się moje pytanko: Majka z Podlasia ciągle korzystała z przepisu z książki, który uległ modyfikacji; a teraz pewnie się ciszy! i tak jest z każdym przepisem...Przykro mi tylko, że od razu zostałam potraktowana jak leń i obibok, a dużo dużo niżej ktoś nawet napisał, że nudzi go już odpisywanie na te same pytania NOWYCH OSÓB...Pozdrawiam wszystkich ciepło! W Krakowie -10!
data: 2012.01.30
autor: Jola z Krakowa
 
 Drogie PP-owiczki, czy mogę liczyć na podpowiedź w kwestii prawdopodobnie zastoju, który objawia się tępym bólem w okolicach krzyża? Miewałam takowe już kilka lat temu, związane z zapaleniem jajników, ale owe historie to przeszłość, gdyż było to inne życie niż dotychczas. Od kilku dni czuję "zdrętwienie" w okolicach krzyża i miednicy, a pewnego ranka nie mogłam wyprostować się znad umywalki, jak myłam zęby (!). Fakt, że jestem "lekko" padnięta przy ciągłym byciu z córcią i reszcie domowych i nie tylko obowiązków, ale żeby aż tak to się dało we znaki? Macie jakiś sposób na pozbycie się tych dolegliwości? ***A co do córeczki i jej liszajów na ciele już jest zdecydowanie lepiej, prawie zniknęły. Ale była to wytrwała walka chyba ze 4 tygodnie. Ziele ostrożenia w postaci wywaru do każdej kąpieli oraz przecieranie ciałka 2 x dziennie. Teraz tylko nieznaczne pozostałości szorstkiej skóry w okolicy nadgarstka. Jupi! Pozdrawiam mrrrroźnie :)
data: 2012.01.30
autor: Kejla
 
 Witam forum.Carmen to nie bezpośrednio sałatka Tobie zaszkodziła. Ona była po prostu tą ostatnią kroplą .A raczej o jedną za dużo.Nie wszystkie potrawy z książek możemy jeść, niekiedy stan naszego organizmu na to nie pozwala, dla Ciebie raczej wskazane są warzywa na ciepło.
data: 2012.01.30
autor: ostróżka
 
 Kochane, w minioną sobotę miałam wielką przyjemność uczestniczyć w wykładzie Preety Agrawal „zdrowe piersi”. Byłam mile zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że regularnie przyjeżdża do Poznania. Dla tych którzy nie wiedzą, to znana w Polsce hinduska ginekolożka patrząca holistycznie na zdrowie kobiety. Jest znana również z wywiadów jakich udziela miesięcznikowi Zwierciadło. Kiedy pojawiają się u niej pacjentki z guzami piersi zanim zastosuje leczenie najpierw przeprowadza wywiad w jakich relacjach żyje owa z mężem, dziećmi, matką, rodzicami. To niesamowicie istotne, gdyż bez spojrzenia na relacje rodzinne diagnoza w tym przypadku jest wykluczona. Można oczywiście zastosować czysto medyczne sposoby, ale te nie zlikwidują problemu. Mówiła też o różnicy między leczeniem a uzdrowieniem i o tym, że siła jest w nas. Poleca samokontrolę piersi połączoną z masażem dziękczynnym. Żeby nie sprawdzać nerwowo czy oby nie znajdę guzka, tylko z ufnością zrobić masaż dziękując tym naszym pięknym częściom ciała za to, że są, że wykarmiły nasze dzieci, że są takie niesamowicie piękne. Oczywiście w profilaktyce chorób piersi niesamowicie istotne jest odżywianie ( tu akurat nie musimy się martwić ) , funkcjonowanie układu trawiennego ( długoletnie zaparcia mogą być symptomem rozwijających się guzków ), gimnastyka, nieużywanie antyperspirantów i staników z fiszbinami. No a najważniejsze to kochać życie, akceptować i kochać siebie, zaspokajać swoje potrzeby a nie tylko potrzeby wszystkich dookoła zapominając najczęściej o sobie. Preety nie zaleca również częstej mammografii, a szczepionki przeciwko rakowi szyjki macicy nazwała skandalem. Pozdrawiam serdecznie całe forum, Panią Anię i Jagodę.
data: 2012.01.30
autor: Rene
 
 Carmen, mnie się wydaje, że przez ten nadmiar cebuli. Mnie, przy chorych jelitach surowa cebula nie służy.
data: 2012.01.30
autor: Majka z Podlasia
 
 Margaretko jestem jeszcze chudsza od Ciebie 178 cm i 51 kg, też mam problem co zrobić aby przytyć? (przed przejściem na pp ważyłam 56 kg wtedy byłam szczupła a teraz jestem chudzielcem. Może ktoś mi doradzi jak przytyć.
data: 2012.01.30
autor: Małgosia
 
 Hanko, moja corcia tez miala dlugo zoltaczke, powolutku jej schodzila. Ja trafilam na szczescie na dobrych pediatrow, po bardzo kiepskiej poloznej srodowiskowej, ktora prawie wprawila mnie w depresje, wynajdujac u mojego zdrowego dziecka szereg nieprawidlowosci, ale za duzo by pisac. Pediatrzy, kazali tylko karmic piersia, niczym nie dopajac i sie nie denerwowac. Zoltaczka u dzieci karmionych piersia i niedopajanych, moze trwac dosc dlugo. Jezeli twoj maluch przybiera na wadze to wszystko jest Ok. Moja corka byla malym pulpecikiem z duzym apetytem (chowana do 6 miesiac tylko na piersi). Zoltaczka przeszla, corka zdrowa.
data: 2012.01.30
autor: Kamyk
 
 Witam :) Może ktoś wie, dlaczego po sałatce jarzynowej tradycyjnej boli mnie brzuch? Jakie mogą być tego przyczyny? Zrobiłam ją wg przepisu z ksiązki P.Ani.
data: 2012.01.30
autor: Carmen
 
 Aneczko, przy gorączce to normalne że dziecko nie chce jeść, tym nie trzeba się martwić, organizm nie chce tracić energii na trawienie gdy walczy z czymś, gorączka która zaczęła się po południu lub wieczorem to wychłodzenie/przeziębienie, być może jeżeli dochodzi ból brzucha to zastój z zimnem. Imbirówka pomoże jeżeli kaszel nie jest suchy, szczekający, nawet po kilka łyżeczek ale przez cały dzień niech pije, co do TLACI mój syn nigdy nie chce tknąć żadnej kombinacji herbatkowej gdy ma gorączkę-a chce pić-podaję wodę z miodem i imbirem-to mu wchodzi. Rosół do picia też po łyku może być przez cały dzień, zupa miksowana (np kartoflanka z większą ilością cebuli) jako posiłek, owsianka miksowana, może pure ziemniaczane. Zero chleba, mięsa-nic ciężkostrawnego. Niech dziecko śpi, odpoczywa w cieple. Czy córka załatwiała się (robiła kupkę)? Jeżeli nie-to znaczy że stoi wszystko co zjadła-dlatego trzeba podawać wszystko lekkostrawnie i najlepiej płynne, imbirówka powoli rozproszy zastój. Raz dałam czopek przy zastoju gdy drugi dzień syn nie załatwił się, poszło i gorączka minęła (ale to był typowy zastój z gorączką pojawiającą się rano a znikającą wieczorem, bólem brzucha, brakiem apetytu).
data: 2012.01.30
autor: szyszka
 
 Droga Emily, to nie jest absolutnie manipulacja! Wszystko, co robisz dla męża robisz oczywiście z przekonaniem i głęboką miłością do niego. Nie chodzi o granie ani jakiekolwiek aktorstwo! Szkoda, że nie zrozumiałaś ...
data: 2012.01.30
autor: Majka z Podlasia
 
 Witam.8b8ls to już emerytura od 67 roku przyklepana?. Nic nie wiedziałam.
data: 2012.01.30
autor: ostróżka
 
 Margaretko, ja mam 164cm i 51kg i uważam, że jest to idealna waga, więc po co ty chcesz przytyć?
data: 2012.01.30
autor: mamaa
 
 Witam raz jeszcze. Dodam, że temp. małej skacze dzisiaj cały dzień miedzy 38 a 38,8 i ten kaszel który wcale za bardzo sie nie urywa i jest bardzo brzydki taki ciężki i wysiłkowy nie wiem za bardzo jak go opisać ale nie podoba mi się wcale. Mała odmawia wszystkiego co chcę jej dać. Imbirkę nie, TLCAI zrobi dwa łyki i koniec, rosól to samo. Co robić? Sił brakuje. Bardzo proszę o radę.
data: 2012.01.29
autor: Aneczka
 
 Majko z Podlasia, uważasz ze dobre relacje między małżonkami powinny opierać się na manipulacji??
data: 2012.01.29
autor: emily
 
 Witam serdecznie! Bardzo proszę o pomoc i radę zwłaszcza Panią Anię jeśli to możliwe. Moje dziecko (3,5 roku) od wczoraj od godz. 17.00 ma temp. 38,3 która raczej nie spada. Wczoraj podałam jej imbirke którą wypiła z bardzo wielkimi oporami ( 5 łyżeczek) wtedy temp. obniżyła sie do 37,5 ( taka była o 20 wczoraj wieczorem) za to przez całą noc temp. utrzymywała sie na poziomie miedzy 38,0 a 38,3 stopnia. Mała budziła się średnio co 2 godziny wołając siusiu i mówiła że boli ją brzuszek. W nocy dostawała do picia TLACI chciaż to też średnio chciała wypić.Teraz praktycznie cały czas śpi i temp. nadal 38,00. Martwi mnie ten ból brzucha bo nie wiem czy to nie od przeziębionego pęcherza. Dodam że mała chodzi do przedzszkola i tam często siadaja na "ziemi" Dodatkowo ma kaszel taki urywający się. Rano dostała owsiankę. I znów spróbuję podać imbirkę. Jak mogę jej pomóc? ( na PP jesteśmy od 2 lat) ale dopiero od m-ca bardzo restrykcyjnie. Wczesniej zdarzały się nam małe odstępstwa,tzn. jakiś soczek, drożdzówka itp. Pozdrawiam
data: 2012.01.29
autor: Aneczka
 
 A propo bycia chudą; czy są sposoby, by przytyć? Ja odkąd jestem na pp jestem bardzo chuda, 165cm/ 52kg i nie mogę przytyć. Faktem jest, że urodziłam się długa i chuda, ale jak oglądam zdjęcia sprzed pp to jednak byłam pełniejsza.
data: 2012.01.29
autor: Margaretka
 
 Szkoda, że półroczny urlop Pani Anny, wydłużył się z pól roku do trzech lat? Kiedy kursy i konsultacje? I jeszcze jedno - czy przyprawy i zioła rozprowadzane przez CENTRUM są badane próbkowo i laboratoryjnie przed wprowadzeniem do obiegu? Pozdrawiam.
data: 2012.01.29
autor: 8b8ls
 
 Witam, czy można słodzić owsiankę małemu alergikowi miodem manuka, czy to nie ma sensu...?
data: 2012.01.28
autor: Aga z Soton
 
 Majko, owsiankowy przepis z książki podległ weryfikacji, z tego, co wiem. Na forum jest kilka wersji. Ja trzymam sie przepisu Rene, najbardziej mi odpowiada, czasem zmieniam przyprawy. Najlepiej poszukać, czytając rownuez komentarze do podawanych przepisów, i posprawdzac na sobie.
data: 2012.01.28
autor: Very.ewa na gmailu
 
 Jolu czekalas tydzien na to, aby Ci ktos podal gotowy przepis, a nie przyszlo Ci do glowy, zeby poszperac w archiwum? Tam wszystko jest, a nawet wiecej! Najlepszy przepis na owsianke podawala Pani Ania w postach z 2007 roku bodajze. Wystarczy troche poszperac (wyszukiwarka jest na gorze strony). Przepis ksiazkowy jest zmodyfikowany - nie dodajemy kaszy jaglanej, bo zasluzowuje, nie dodajemy bakalii, bo sa ciezko strawne i zakwaszamy cytryna, a nie jablkiem, bo jablko bardziej wychladza. Na kartoflanke tez jest przepis, chociaz mowi sie, ze kazdy powinien wykombinowac swoja wersje, bo to rozwija! Zycze Ci owocnych poszukiwan i cierpliwosci w doswiadczaniu Pieciu Przemian:)
data: 2012.01.28
autor: Basia z Bristolu
 
 Dziękuję "autorowi"za odpowiedź.Rosół i gulasz to u mnie prawie codzienność.Pozostała mi zatem kilerka i skarpetki do łóżka...A w zapaleniu mieszków rzęsowych odczuwalne jest pieczenie i przekrwienie oka? Pozdrawiam serdecznie
data: 2012.01.28
autor: Barbara
 
 Jolu, przepis na owsiankę znajdziesz w książce Pani Ani. Jest sprawdzony i bardzo smaczny. Po co szukać innego. A kartoflanka to taka przenośnia. Trzymaj się!
data: 2012.01.28
autor: Majka z Podlasia
 
 Pani Anno i ja chciałabym umówić się na konsultację! Wciąż mam odczucie, że bez tego czy warsztatów poruszam się w PP trochę poomacku. Pozdrawiam Panią serdecznie i z niecierpliwoscią czekam na kolejną Pani książkę!
data: 2012.01.28
autor: Majka z Podlasia
 
 Witam serdecznie wszystkich uczestników forum :) Mam pytanie do Pani Anny , czy udało się zakończyć książkę i w związku z tym czy można się umówić na konsultację ?
data: 2012.01.28
autor: Agata
 
 Carmen, post nie na temat, bo wychwalający tradycyjne termosy:) Czytałam kiedyś wiele recenzji termosów obiadowych i nie zdecydowałam się na zakup żadnego, ponieważ z opinii wynika, że żaden nie trzyma ciepła przesadnie długo. Ich niewątpliwą zaletą jest możliwość włożenia dwóch rodzajów potraw, ale też tracą przez to na poręczności - robią się wieeeelkie. Jeśli ktoś jeździ samochodem, to nie problem, ale niezmotoryzowanym może być niewygodnie. Mnie się świetnie sprawdzają termosy o tradycyjnym kształcie, w które mogę spokojnie zabrać i zupę, i duszeninę z rozgniecionymi ziemniakami, kaszami czy ryżem. Często noszę dwa termosy i kanapki, to nie problem:)
data: 2012.01.28
autor: very.ewa na gmailu
 
 Szkoda...Żadnego odzewu...
data: 2012.01.28
autor: Jola z Krakowa
 
 elwira i fox india, dzięki wielkie za podzielenie się uwagami w temacie szczepień , są bardzo pomocne.Pozdrawiam!
data: 2012.01.27
autor: aniusiaibolus
 
 Bardzo dziękuję. Już jestem spokojna :) Pozdrawiam słonecznie!
data: 2012.01.27
autor: Hanka
 
 Witam po długim czasie.Mam problem z prawym okiem; ostatnio (ok.2 tygodnie) pod koniec dnia okropnie piecze mnie prawe oko, a właściwie kawałek oka w pobliżu wewnętrznego kącika.Dzisiaj nawet zaczęłam to odczuwać już koło południa.Czy ktoś z Państwa"ciesielczyków" miał kiedyś podobną dolegliwość? Bardzo proszę podzielić się ze mną wiedzą na ten temat. Pozdrawiam serdecznie całe forum.
data: 2012.01.27
autor: Barbara
 
 Jakie termosy obiadowe polecacie? Jakiej firmy? Takie żeby trzymały ciepło około 8 godzin.
data: 2012.01.27
autor: Carmen
 
 Dorota, według mnie bąbel jest naturalnym opatrunkiem i ja swoich nie przebijam nigdy, chociaż nie wygląda to za pięknie:) Niczym nie smaruję, co najwyżej po dwóch - trzech dniach naturalnymi natłuszczaczami, żeby ludzi nie straszyć.
data: 2012.01.27
autor: very.ewa na gmailu
 
 Dorota, działa regenerująco galaretka aloesowa Forever. To prawie sam miąższ aloesowy. Ważne aby wklepywać sporą ilość wokół oparzenia, wówczas aloes wnika wgłąb i odbudowuje tkankę od brzegów. Moja mama kiedyś wylała na siebie wrzący rosół, najpierw zdjęła ubranie, umyła zimną wodą ciało i wklepała delikatnie galaretkę. Jak aloes się wchłonął znów go nakładała. Po oparzeniu ani śladu i wizyta u lekarza nie była konieczna. Ja mam w apteczce aloes i stosowałam też na lekkie odparzenia pupy córci. A najważniejsze, to chyba dostęp powietrza, bo rana goi się szybciej. Pozdrawiam!
data: 2012.01.27
autor: Kejla
 
 Dorota, poczytaj o maści Scaldex, dr. M. Owoca. Ja stosowałam ją z dobrym skutkiem, chociaż nie na oparzenie.
data: 2012.01.27
autor: Teodora
 
 Fox_India, dziękuję:)
data: 2012.01.27
autor: Margaretka
 
 Zółtaczka fizjologiczna to powszechna rzecz wśród niemowląt, o co tyle hałasu? Pracowałam w laboratorium i co drugi noworodek ją przechodził...
data: 2012.01.27
autor: 
 
 Witam Macie może jakieś sprawdzone sposoby na pęcheże a potem już strupki po opażeniu? Mój 2-letni synek oparł rączkę o kuchenkę i ma teraz trzy bomble.Rączka nie boli,byliśmy u lekarza ,przebił te bomble ale chyba niedokładnie bo są nadal.Kazał smarować argosulfanem ale czy to bezpieczny lek dla dziecka? Może macie jakieś inne,naturalne sposoby Z góry dziękuję Dorota
data: 2012.01.27
autor: Dorota
 
 Jesteście kochane :) Dziękuję za rady :) Po lekturze waszych wpisów wiem, że za bardzo emocjonalnie reaguje. To prawda, nie doszłam jeszcze do siebie po porodzie. Chudsza jestem niż byłam. A do tego zmieniłam pracę, a wcześniej miejsce zamieszkania. Wszystko nowe i na mojej głowie. Ja sama się zaniedbałam i odeszłam trochę w bok od PP, czego skutki już niestety widzę. Przede wszystkim jestem permamentnie zmęczona. Macie też rację, że nawet jak dziecko je mieszane jedzienie to i tak jest lepiej. Mam tego przykłady. Starsze prawie w ogóle nie choruje.. Odpukać :) Dzisiaj się wyspałam. Mam więcej energii, a dzięki waszym wpisom mam jej jeszcze wiecej :)Postanowaiłam. Nadal bedę szła tą drogą PP, którą obrałam!! Miłego dnia życzę Wam ja :)
data: 2012.01.27
autor: Carmen
 
 JAK PIĘĆ PRZEMIAN MOŻE WPŁYNĄĆ NA TOCZEŃ?
data: 2012.01.27
autor: 
 
 Hanko mój synek żółtaczkę miał ponad 2 miesiące, po 3-dniowym karmieniu mlekiem sztucznym (ja nadal odciągałam pokarm) okazało się że to żółtaczka fizjologiczna, a nie pokarmowa od mojego pokarmu. Ja radziłabym sprawdzić poziom bilirubiny i za jakiś czas próby wątrobowe. Od jutra mają być słoneczne dni, więc rozbieraj do naguska dzieciątko i wystawiaj jak najczęściej na słońce przy oknie. Gdy chodziłam do szkoły rodzenia (nie znałam jeszcze pp) mówiono że w leczeniu żółtaczki zalecane jest czasami dopajanie glukozą, ale to bez sensu bo bilirubina wydalana jest z kupą a nie moczem. A gdy dziecko ma żółtaczkę to należy często przystawiać do piersi. A żółtaczka fizjologiczna podobno może trwać do 3 tyg. I to uważam za prawdę. Mi też glukozę zalecała położna, ale ja nadal karmiłam i kontrolowałam bilirubinę. Myślę że tak długą żółtaczkę u mojego dziecka spowodowała szczepionka, nie wiem czy też szczepiłaś dziecko. U nas niestety po tej żółtaczce musieliśmy regenerować wątrobę bo się powiększyła i próby wątrobowe poszły w górę. Ważne że dziecko ma apetyt, trzymaj się! Wiem też że można sobie z tym poradzić homeopatycznie. Tutaj już po fakcie znalazłam informacje: http://umamy.homestead.com/homeoporod.html
data: 2012.01.27
autor: agnieszka
 
 Hanko, nie słuchaj położnej, karm piersią nadal często-to najlepszy sposób na zejście żółtaczki, niech dziecko często sika i robi kupkę a bilirubina się wydali. Dawniej istniała taka teoria że karmienie piersią wzmaga czy przedłuża żółtaczkę fizjologiczną ale teraz nowe badania to wykluczyły-położna jest niedoinformowana. Jaka słaba wątroba przy 15-dniowym noworodku bo ma żółtaczkę-przecież to norma jeżeli jest tylko na piersi. Jeżeli dziecko budzi się na karmienie a poza tym śpi-niech je, śpi i wydala. Uzbrój się tylko w cierpliwość-na piersi zażółcenie może być długo widoczne. Ale jeżeli poziom nie przekracza 18-20mg% nie ma się czym martwić-nawet przy tak wysokim poziomie lekarz (a nie położna) może zalecić odstawienie od piersi na 12-24godz a nie całkowicie.
data: 2012.01.27
autor: doula
 
 Hanko, mój synek też przez ponad 2 tyg miał wysoką zółtaczkę i poziom bilurubiny obniżał się bardzo wolno, a bywały dni, że wcale nie spadał. Dzieci z wysoką zółtaczką są apatyczne, senne, więc się nie martw, to mu przejdzie. Mnie znajoma pediatra powiedziała, żebym jak najczęsciej go karmiła, ma dużo jeść, bo proces oczyszczania w wątrobie jest bardzo energetyczny. Wisiał zatem często na "cycu" i w końcu przeszło. Słyszałam opinie, że to może być reakcja na szczepienie wzw b podane w pierwszej dobie życia. Szczepiłaś maluszka ? Trzymaj się, będzie dobrze, a jeszcze dzięki radom Pani Ani wyzdrowieje pewnie szybciej.
data: 2012.01.27
autor: Mamulka
 
 Carmen, 1,53 wzrostu,47kg wagi a więc jesteś drobniutką kobietą która ma dwoje malutkich dzieci, wątpię czy twój organizm już doszedł po drugim porodzie do równowagi. Pracujesz.Bywasz przemęczona, nerwy trudno Ci trzymać na wodzy , na pewno reagujesz emocjonalnie .To pogarsza twoje stosunki z męża rodziną.Rada pierwsza: nigdy nie mów mężowi że dziecko boli brzuszek po wizycie u jego rodziców. To sobie możesz na forum napisać.Każdy mąż który szanuje swoją żonę ,szanować chce też swoją matke. Jego matka nic złego nie robi. Pilnuje wam dziecka, pomaga jak umie.Druga rada; zadbaj przede wszystkim o siebie żebyś doszła do sił i zdrowia . Od 3 lat jak piszesz jesteście na PP i jest to właściwie jedzenie mieszane i nie poumieraliście .Zadbaj o własną dyscyplinę żywieniową, bo jesteś na razie chuchro. Jak dojdziesz do siebie będziesz w pełni sił i spokoju, znajdziesz radę i dotrzesz do męża i do teściowej, będziesz wiedziała jak, samo przyjdzie. .Na siłę, na podstępy nawet okraszone całusem ,nic się nie zrobi dobrego i stałego.
data: 2012.01.26
autor: ostróżka
 
 Hanko, przedzwoń do mnie, a przede wszystkim nie przestawaj karmić piersią!
data: 2012.01.26
autor: Anna Ciesielska
 
 Carmen, moim zdaniem Twój mąż nie ma przekonania, co do kuchni PP, a to oznacza, że dotąd Twoje argumenty były nie przekonywujace. Jego świadomość jest niewielka. Być może to nie jest jego gotowość, aby to prawdę przyjąć. Nie masz na to wpływu a dzieci macie współne i on też ma prawo je karmić według swoich racji. Nic na siłę! Moim zdaniem najważniejsze są ciepłe relacje miedzy małżonkami. Odpuść trochę, bądź dla męża łagodna, dobra, chwal go i wywyższaj a będzie "jadł Ci z ręki". Zrób tak, aby myślał, że on ma rację a sprawę obróć na swoją korzyść. To sprawdzona zasada. Wszystkie zmyślne kobietki to wiedzą:) W drodze do pracy pomyśl o wszystkich zaletach męża i nastrój się pozytywnie. Zrozum jego postepowanie i odpuść. Wchodząc do domu bądź już w dobrym nastroju i nie myśl o wczorajszej kłótni. Zrzuć urazy za drzwiami. Po prostu spróbuj a przekonasz się, że było warto! Serdecznie Cię pozdrawiam!
data: 2012.01.26
autor: Majka z Podlasia
 
 Carmen, ciężko jest komuś doradzić w takiej sprawie, nie ma na to gotowej recepty:(. Najpierw chyba musicie się obydwoje wyciszyć, a jak emocje już opadną, to popróbuj czegoś nowego. Mój mąż też gotuje po swojemu (dla siebie, jak chce zjeść coś "męskiego i nie-PP"), ale jak chce, żeby jadł to nasz syn, to nie używa "zabronionych" składników (małżonek robi wtedy np. zapiekanki ziemniaczane - danie względnie bezpieczne). Przynajmniej tyle wywalczyłam. Kiedyś miałam podobny problem, wtedy "odciągałam" syna od taty, tzn. bawiłam się z dzieckiem, starałam się syna czymś zająć, żeby się tacie w oczy nie rzucił, bo ten sobie mógł przypomnieć, że czymś go może poczęstować... Po pewnym czasie małżonek zapomniał, sytuacja prawie się unormowała. Mąż widzi moją stanowczość i już prawie odpuścił, bo jestem niereformowalna pod względem PP. Starałam się zwrócić uwagę męża na katar i kaszel u syna po podaniu soczku, owocu, ciastka oraz na proces zdrowienia na naszym jedzeniu. Z sytuacją w domu jest tak jak z równoważeniem potraw - pomimo przepisów książkowych (czyli porad) trzeba samemu dostosować do własnych potrzeb.
data: 2012.01.26
autor: Marcela
 
 Witam wszystkich. Carmen daj luz. Nie odzywaj się rób swoje zobaczysz ułoży się. Jak wyluzjesz to ci się w glowie rozjaśni i sama znajdziesz rozwiązanie.;-D Spokój pomaga.
data: 2012.01.26
autor: aszkah
 
 Niestety Carmen, jezeli Twoj mąż Cię nie wesprze to masz prawie żadne szanse na życie tak jak ty byś chciała. W końcu Cię zadepczą. Ja też tak miałam - mąż nigdy się za mną nie wstawił zarówno u swojej matki jak i u moich rodziców. Po prostu stał sobie obok. Teraz się zmieniło bo i jemu weszli na głowę do granic absurdu - więc po raz pierwszy wstawił się za mną i teraz stanowimy jeden front. Teściowa długo myślała, ale w końcu stanęła po naszej stronie, natomiast moi rodzice szaleją ze wściekłości (dosłownie), bo stracili kontrolę nad nami i wnukami i teściową. Nie wiem jak to się skończy, ale warto walczyć o to jak chcemy żyć i jak chcemy prowadzić nasze dzieci. Ja też wiele rzeczy odpuszczam i moje dzieci jedzą w szkole także trochę mieszamy. Ale tu nie chodzi tylko o jedzenie, jak dzieci podrosną to potem dziadkowie będą chcieli decydować o innych rzeczach, o szkole, o zajęciach, zainteresowaniach i we wszystko będą się wtrącać, więc warto jak najszybciej wytyczyć granice. Swoją drogą nie rozumiem dlaczego dziadkom tak zależy na przejmowaniu kontroli nad swoimi własnymi dziećmi i wnukami - czy nie mogą po prostu cieszyć się emeryturą, swoim życiem, a pomóc przy wnukach z dobroci serca i w miarę swoich możliwosci bez tego ciągłego wtrącania się we wszytko? Co to za pomysł aby żyć cudzym życiem?
data: 2012.01.26
autor: Ania z Warszawy
 
 Droga Pani Aniu, kochane Koleżanki, proszę o radę co mam zrobić z berbeciem 15dniowym zażółconym. Położna mówi, żeby dawać glukozę i ograniczyć cyca, ale mały jakby czuł moje obawy i glukozą pluje i flachy nie chce. Żółtaczka to słaba wątroba, więc może mogłabym mu pomóc imbirówką lub innym „naszym” lekiem. Proszę o pomoc, bo boję się o synka – jest apatyczny, mało płacze, na szczęście apetyt ma więc moim, naszym jedzeniem mogłabym mu pomóc. Z góry dziękuję.
data: 2012.01.26
autor: Hanka
 
 Carmen podpisuję się pod poradami poprzedniczek, co do męża :) Jeśli on stopniowo zajarzy i będzie (jak to być powinno po Twojej stronie), babcie będą musiały się nauczyć Twoich zasad. Ja na szczęście mam kochanego męża, który przyjmuje to, co wprowadziłam w kuchni i SAM widzi tego efekty. Ale ciągle mu powtarzam, że ogromnie się cieszę, iż mnie w tym wspiera, że w trakcie wizyt u teściów murem stoi za mną, aby córeczka jadła tylko to co My (on i ja) jej podajemy. Afirmacja to cudowny sposób na mężczyznę. Doceniaj - nawet to, że je Twoje PP-owe jedzenie! Zacznij od czegoś, za coś go pochwal, co tyczy się PP :) Potem stopniowo dodawaj pochwał - nawet jeśli będziesz musiała się troszkę zmuszać ;) Zadziała - zobaczysz! A co do teściów, to my często przebywamy u moich rodziców i tu nie mam problemów z żywieniem córeczki - dają wyłącznie to, co powiem i zrobię. Kilkakrotnie były przypadki jabłuszka surowego, pytania o ogórki kiszone itp., ale stanowczo trwam, a oni przyjęli to do serc. Teściowie natomiast mają parcie na nowości, dlatego często im powtarzamy o alergii córeczki (na białko jaja, ser, mleko, śmietanę, kakao i ŁOSOSIA) i nie pozwalamy im wtykać jej czegokolwiek. Tylko rzeczywiście, gdyby mała zjadła coś z "czarnej" listy było by to co ostatnio po łososiu, którego zjadłam ja, czyli jeden wielki liszaj... Nie jest łatwo wygrać z wszystkimi, ale przecież nie chodzi tu o walkę dla zwycięstwa, a o spokój i pokój wewnętrzny. Wyluzuj troszkę, zacznij od męża, a reszta się ułoży - bądź dobrej myśli i gotuj zgodnie z PP, czyli w zgodzie ze sobą! Powodzenia!
data: 2012.01.26
autor: Kejla
 
 Czyli co, nie odzywać się jak moje dzieci karmią inni wbrew temu co ja daje? Jak reagować i czy w ogóle?
data: 2012.01.26
autor: Carmen
 
 Dziekuję Wam dziewczyny za odpowiedzi i podpowiedzi :)Mąż i owszem chce gotować, ale po swojemu. Ojjj, cięzki dziś dzień mam. Nie mogę dojść do siebie po wieczornej kłótni...A trza wrócić do domu i normalnie funkcjonować.. jak to zrobić...
data: 2012.01.26
autor: Carmen
 
 Carmen, sposób na męża jest chyba prostszy niż na teściową:). Ano trzeba być przymilną, milutką żoną i używać odpowiednio kobiecych "atutów". Sama wiem, że sprawa może być ciężka. Może zorganizować mężowi jakieś zajęcia popołudniowo-wieczorne, żeby nie miał czasu podkarmiać dzieci? Może zachęcić go do wspólnego gotowania (takich potraw, które i dzieci mogą jeść)? Może pomoże zaświadczenie od lekarza, że dzieci są alergikami (wiem, to poniżej pasa, aby takich oszustw dokonywać we własnej rodzinie), ale to uspokoiłoby teściową? Wydaje mi się, że jak Twój mąż stanie po Twojej stronie, to już pójdzie z górki. Nie załamuj się, gotuj dalej, ułoży się:). Chyba każda z nas to przechodziła, więc Tobie też się uda. Trzymam za Ciebie kciuki:)
data: 2012.01.26
autor: Marcela
 
 Margaretko szczegóły znajdziesz na stronie kliniki www.napromedica.pl pozdrawiam
data: 2012.01.26
autor: Fox_India
 
 Carmen nie zadręczaj się, moje dziecko też jest na jedzeniu mieszanym. Ja wrzuciłam na luz i dzieciak zdrów, puki zwracałam uwagę na wszystko chorował teraz jest oki. Mama w dobrym humorze, babcia czasem banana kupi to usmażymy do naleśników, lub jabłuszko - mamy wtedy pyszny deserek z ryżem itp. Zauważyłam też ze swoich 5 letnich obserwacji, że już przy zdrowym organizmie moje dziecko może zajadać surowe owoce latem ale nie te ze sklepu tylko prosto z drzewka. W tym roku mały miał gruszkowo, winogronowo, jabłszkowo, jagodowo, poziomkowy szał. W przedszkolu je to co tam dają, akurat pani kucharka pysznie gotuje i dodaje sporo przypraw, mały nie dostaje w przedszkolu tylko serków, czekolady i cytrusów oraz kiszonek. Jak na byłego alergika i astmatyka uważam, że pięknie sobie radzi. Byle w radości głowa do góry, emocje między tobą a rodziną dziecku nie służą. Lepiej wez chłopa na bok jak dzieci śpią i w namiętność:)), a mamusie utul i powiedz jak ją mocno kochasz. Pozdrawiam
data: 2012.01.26
autor: Elfik Edyta
 
 Witam całe forum :) Mam już dosyć.. Mam dwójkę dzieci. Jedno chodzi do przedszkola, drugie bawią babcie. Choć bardzo się staram i gotuję wg PP od 3 lat, to moje dzieci jedzą inaczej. No może prawie inaczej.. O co chodzi.. Mój mąż uważa, że trzymam dzieci pod kloszem poprzez żywienie ich wg PP. Dlatego jak tylko jest okazja to daje im to co w PP jest niemile widziane. A ponieważ jego mama również pilnuje najmłodsze (nie mamy innego wyjścia) to również wprowadza różne nowości. A to jabłuszko, a to bułeczką dopycha po podaniu moich zupek, gulaszyków, kaszek itp. Powinnam włożyć nerwy w konserwy, ale już nie wytrzymałam i pokłóciłam się z mężem o to. On nie zwróci uwagi swojej mamie, bo jest tego samego zdania co ona i daje na to przyzwolenie. A ja w tym momencie załamuję ręce, bo wydaje mi się, że moje starania idą na marne. Dodam, że mąż wychwala mnie wszem i wobec, że sama gotuję dla najmłodszego i cieszy sie z tego. Ale po co to, skoro takimi "przekąsakami" niweczą wszystko... Poprosiłam go, aby dał mi szanse i żebym np. prezez m-c karmiła tylko wg PP, a on, żeby się nie wtrącał. Nie zgodził się. Moje starsze dziecko je w domu to co ja zrobie, ale w przedszkolu to co przedszkole poda. Oprócz tego je też rzeczy które poda mąż i teściowa. Czyli często, w weekendy,są to słodycze, świeżutki chlebek i inne..brrr.. Już nie raz zwracałam uwagę na to, jemu przede wszystkim. Nie trafiają do niego argumenty, że słodycze mają związek z owsikami, których nie możemy wyplemić. Podsuwanie artykułów na ten temat też niczego nie daje, bo nie chce mu się ich czytać. Jestem wkurzona, załamana i nie wiem co robić.. Mam ochotę zakupić paletę ze słoiczkami, nie gotować i zrobić strajk.. Ale nie wiem czy to pomoże... Na pewno macie za sobą takie doświadczenia. Dlatego będę wdzięczna o wszelkie rady...
data: 2012.01.26
autor: Carmen
 
 Fox_Indio czy moge prosić o odezwanie sią na gg 9331271 - karolka. P.s.Dość pilne :)
data: 2012.01.26
autor: Radna
 
 Ewik58, wszystko co piszesz się zgadza. Dziś Pan od akupunktury powiedział, że jeszcze jest problem z nerką i dlatego to ciepło nie może tak uczciwie dojść do stóp:/ Koszt jednej wizyty 40 zł, - niby nie dużo, ale po kilku lub kilkunastu, trochę się tego uzbierało:/ Dzięki za sensowną refleksję na temat mojej obecnej sytuacji i za podgrzewanie moich chęci do PP:) Wypiłam dziś szklankę zaparzonego wrzątkiem imbiru - niewiele go było, bo trochę na czubku łyżeczki, ale wiem, że muszę to wprowadzać powoli i przyzwyczajać się do tego smaku; więc zaczęłam od małej ilości - nie było to dla mnie pyszne, ale da się przeżyć:). Stopniowo będę próbowała po więcej:). Czas na zakup lukrecji, bo cynamon,tymianek, imbir w domu jest i zacznę próbować pić TLACI - podpowiedź Basi z Bristolu:)))I oczywiście książki - jak mężuś przyniesie pensję:)))Pozdrawiam:)))
data: 2012.01.25
autor: Zimna Wiewióra
 
 Mój partner je obiady pp i owsiankę, reszta to hulaj duszo. Obydwoje mamy 30lat; on ma nadwagę, a ja jestem szczuplutka (53kg); on robił badania nasienia i jest ok; ja mam niedoczynną tarczycę, ale jest unormowana od ponad roku; czytałam posty o in vitro; jestesmy obydwoje przeciwnikami tej metody; ale to co męczy i boli- to powracające pytanie o przyczynę i co robić dalej- czy odpuścić, zająć się pracą, czy też diagnozować, przeznaczyć teraz czas na badania, konsultacje medyczne etc. słodycze- ja już sama nie wiem jaki one mają wpływ, czasem rozum mówi, ze nie aż taki by uniemożliwiać ciążę, a czasem że jak je odstawię to od razu zajdę w ciążę; nie jem zresztą czekolad, batonów, a jeśli to ciastka, musli, ew. orzechy; wpływa to wszystko na psychikę... Bo uważam na jedzenie bardzo, a ciąży nie ma; inne nie patrzą co jedzą i od razu zdrowa silna ciąża. Wiem, wiem, ze porównywanie gubi, ale czasem są takie myśli i to boli i zakręca zarazem. Fox_India nie słyszałam o naprotechnologii; możesz coś więcej napisać? O dr Agrawal owszem. Zaintersuję się też refleksologiem.
data: 2012.01.25
autor: Margaretka
 
 podczas porodu miałam termos z TLACI. nie wyobrażałam sobie bez niej porodu. extra gasiła pragnienie i rozgrzewała. moja położna udawała, że nie widzi bo to "surowo zabronione". dozwolona jest tylko woda. jedzenie jest zabronione, i tu trudno się nie zgodzić, z powodu ewentualności wystąpienia zabiegu, możliwości zwracania, zadławienia etc. ja i tak musiałam przyznać się do spożycia ziołowego napitku bo po porodzie ze względu na fragmentaryczne łożysko musiałam zostać uśpiona. anestezjologowi spożyty ziołowy napitek nie przeszkodził, dziwili się tylko wszyscy że "można pić takie okropne zioła". :D
data: 2012.01.25
autor: Fox_India
 
 Ostrozko, nigdy tak o tym nie myslalam, ale to rzeczywiscie tak jest:) W takim razie ja wrzucam do gara Smaki, a reszte niech sie samo uklada:) Pozdrawiam.
data: 2012.01.25
autor: Basia z Bristolu
 
 Witam forum. Ja tak sobie już kiedyś pomyślałam że są Smaki i smaki. Te z duzej litery reprezentują żywioły a te z małej najczęściej to co czujemy na języku.A więc wołowina nawet bardzo ostro przyprawiona będzie w Smaku Słodkim , wieprzowina którą się zapomniało posolić będzie w Smaku Słonym, a indyk Ostrym.Ta sama zasada dotyczy ryżu czy makaronu .I w tej kolejności powinno się łączyć potrawy gotowane w 2 garnkach; do wołowiny kładziemy ryż a do ryżu wieprzowine.Dla wygody i pewności wszystkie produkty powinny byc w trakcie przyrządzania i przyprawiania w innych garnkach doprowadzone do jednakowego smaku czyli zakończone np. na soli.Ja tak robie, bo to najprostsze wyjście z sytuacji dla takiej niezbyt twórczej kucharki ,jak ja
data: 2012.01.25
autor: ostróżka
 
 Margeretko, spróbuj znaleźć dobrego refleksologa, moż eznajdzie u Ciebie jakies boolakdy? Moja koleżanka nie mogła zajśc w ciąże kilka lat, okazalo się, że miała blokady energetyczne. Refleksolog kazał mężowi uciskac codziennie pewne punkty na jej stopach, ona wyła z bólu, ale po trzech miesiącach zaszła w ciąże...a potem w drugą...Pozdrawiam
data: 2012.01.25
autor: KamilaK
 
 Fox_Indio a podczas porodu piłaś coś np nasza herbatkę albo jadłas coś? Nurtuje mnie to bardzo choć do porodu mam jeszcze troche czasu. W książkach zalecają wodę, ale ja sie niczym innym nie napiję jak właśnie TLACI
data: 2012.01.25
autor: Iwona
 
 Fox_Indio, przylaczam sie do gratulacji:) Od czytania Twoich listow sama nabralam ochoty na ciaze;) Pozdrawiam serdecznie, niech dzieci dobrze Wam sie chowaja!
data: 2012.01.25
autor: Basia z Bristolu
 
 Zdyngosz, witaj w naszym gronie:) Na poczatku drogi rozterki natury “technicznej” sa zupelnie naturalne:). Osobiscie uwazam, ze PP to nie apteka i jest pewien zakres dowolnej interpretacji smakow, natury produktow, kolejnosci wrzucania. Zakres ten oczywiscie zalezy od wiedzy, doswiadczenia, swiadomosci. Ale do rzeczy. Gotujac potrawe wrzucamy wszystko w kolejnosci smakow, bez wzgledu na to czy jest to produkt surowy czy czesc gotowana w innym garnku. W podanym przez Ciebie przykladzie ryz mozesz wrzucic do gotujacego sie miesa w smaku slodkim (jesli ryz jest slodki), ostrym (to najczesciej) lub slonym (to od zakonczenia gotowania ryzu na slonym). Najwazniejsze jednak jest to, zeby potrawa zawierala wszystkie 5 smakow oraz zeby byla rownowaga smakowo-energetyczna. Co do mieszanek ziolowych to sprawdz ktory smak przewaza, podobnie z mrozonkami. Z mrozonek na pewno nie gotowalabym calej zupy albo sosu. Moze mozna by zrobic z mrozonek jarzynke do obiadu a moze nalezaloby je komus oddac? Powodzenia:)
data: 2012.01.25
autor: Basia z Bristolu
 
 Margaretko pozwolę sobie zapytać, czy słyszałaś o naprotechnologii? bierze ona pod uwagę m.in. żywienie jako klucz do płodności. informacyjnie a nie reklamowo dodam, że specjalizuje się w niej klinika Napromedica doktora Tadeusza Wasilewskiego z Białegostoku. pozdrawiam
data: 2012.01.25
autor: Fox_India
 
 Margaretko, trzeba rozważyć różne opcje, pewno już to analizowałaś wielokrotnie ale skoro pytasz co robić a my nie mamy żadnych informacji nie będziemy mogli trafić w sedno ... Ile masz lat ? Ile lat się staracie ? Czy Twój partner jest zdrowy, czy też jest na PP, czy może na coś się leczy ? Czy Ty masz jakieś inne dolegliwości, choroby oprócz tego, że nie możesz zajść w ciążę ? Jaką masz wagę ? Ok. 2 miesięcy temu były na Forum rozpaczliwe posty od pewnej dziewczyny zdecydowanej na in vitro i wtedy też rozgorzała dyskusja w tym temacie. Tzn. w temacie starania się za wszelką cenę i odpuszczenia. Na 100 % słodycze nie są powodem dla których nie możesz zajść w ciążę. Trochę musimy oprzytomnieć, bo czasami mam wrażenie, że bycie na PP rzuca nam się myślenie. Skoro Fox_India, ja oraz inne matki jadłyśmy byle co (w dobie przed oświeceniem) i pozachodziłyśmy w ciążę to na 100 % zjedzenie od czasu do czasu czekolady nie wpływa na naszą płodność lub jej brak. A może to czynnik psychiczny ? Strach przed nieznanym, przed nowym, przed bólem etc. A może coś z hormonami ? Ja np. musiałam skorzystać z pomocy endokrynologa - ginekologa. Poza tym jest świetna ginekolog Preeti Agrawal może ona ? http://www.preetigin.pl/ Pozdrawiam ciepło. Ps. to nie jest powód do wstydu. To dotyka coraz większej ilości par i nie ma sensu się ukrywać. Ja dwa lata temu straciłam pracę. Nikomu nie powiedziałam o tym ze wstydu. A po roku mój znajomy zapytał się "Dlaczego żeś głupia o tym nie mówiła na lewo i prawo ? Przecież i ja szukałem, i mój kolega, i jeszcze inni takiej osoby jak Ty ..."
data: 2012.01.25
autor: Elżbieta z Krakowa
 
 Fox_Indio, serce rośnie jak się czyta takie posty:)))! Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twoich chłopaków:). Pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.01.25
autor: Marcela
 
 Jestem już kilka lat na pp, diety przestrzegam dość rygorystycznie, poza...słodyczami, one mnie gubią. Bywają tygodnie ze nie zjem nic, ale potem potrafię codziennie coś skubnąć. Od kilku też lat staram się zajść w ciążę i nie udaje się. Teraz jestem w momencie rozważania pójścia drogą medyczną, badania, diagnozy etc. Jednocześnie czytając forum utwierdzam się w przekonani, że pełna dyscyplina może zdziałać cuda i mogę zajść w ciążę wówczas, i to powoduje, że nie chcę oddawać się lekarzom. Przyznam, że się w tym zagubiłam. Bo jednak czasami pp nie wystarcza... Co robić? ps jestem tu stałą bywalczynią, ale podpiszę się pseudonimem.
data: 2012.01.25
autor: Margaretka
 
 Zimna Wiewióro, to wszystko, co masz robione to rozgrzewanie zmrożonych narządów: wątroby, nerek. Pewnie oba zabiegi dają równie miłe rozgrzanie jak nasze 5P odżywianie, które co dnia rozlewa ciepło po brzuchach konsekwentnych forumowiczów. Zastanowiłaś się, co będzie jak odstawisz te zabiegi i nie zmienisz swojego sposobu gotowania? W gabinecie jesteś akcyjnie reanimowana do życia, sama opisujesz tego połowiczne skutki. Wątroba twoja staje dęba (boli prwae podżebrze), więc zacznij dopieszczać swój układ trawienny gotowaniem, a świadomość ciała - wymaganą znajomością podstawowej lektury. 2vol. Anny Ciesielskiej+przyprawy to wydatek porównywalny z ceną 1zabiegu i... rozkwitniesz, zobaczysz w sobie zależność miedzy zdrowiem, a jedzeniem, przestaniesz wizytować lekarzy, nie zezwolisz nikomu na zatruwanie ciebie lekami z byle przedawkowania jedzenia, sama sobie staniesz się sterem i okrętem, uspokoisz emocje, a czas spędzony w kuchni przy przyrządzaniu jadła nie będziesz uważała za zmarnowany...
data: 2012.01.25
autor: Ewik58
 
 Aniu, moje gryzonie to wszystkożerne szczurki:) Jedzą absolutnie wszystko, każda ma swoje preferencje smakowe, oczywiście ich dietę przemyślałam i przekopałam wiele źródeł, wyeliminowałam też kilka rzeczy, których szczury jeść nie mogą/ nie chcą w ogóle. Dostają dużo gotowanego jedzenia, no i oczywiście jakieś suche też, ale bez przesady. Generalnie na szczurzym pp spreparowanym przeze mnie są zdrowe i szczęśliwe, na pewno zdrowsze niż na tych świetnie zbilansowanych karmach:). Ciekawe rzeczy czytałam o karmach dla zwierząt zresztą, na razie w necie, jak przyjdzie książka, doczytam i się podzielę. A na pozostałych gryzoniach się nie znam kompletnie.
data: 2012.01.25
autor: very.ewa na gmailu
 
 Very.eva, napisze, ale czy gryzonie nie jedzą ziarna? Moje kroliki i myszoskoczki jedzą głownie ziarno i troche surowych warzyw. Chomiczka lubiła gotowane ale niestety szybko zdechła więc teraz nie daję myszom naszego jedzenia. A propos szczepien ostatnio zaszczepilam synka na tezec, polio, blonice. Nie byl szczepiony od 2004 i nie miałam co wpisać w kartę kolonijną, więc odpuściłam. W końcu nie ma co popadać w jakieś skrajności. Ktoś już kiedyś pisał mądrze na forum że chodzi o to, aby nie szczepić na wszystko na raz, szczególnie niemowląt, tylko jakoś to rozłożyć i wybrać najważniejsze szczepienia.
data: 2012.01.24
autor: Ania z Warszawy
 
 Ewik58, Majka z Podlasia, Basia z Bristolu bardzo dziękuję Wam dziewczyny za odzew w mojej sprawie. Następny mój krok to oczywiście zakup książki i zapoznanie się z nią. No i oczywiście próba przejścia na pp:))) A od dziś nie jem wymienionych przez Was dań:))) Obecnie czekam na zakończenie sesji akupunkturowych - przyznam, że czuję się już lepiej. Prócz problemów z zaparciami, zimnych stóp, mam też ból w prawym podżebrzu, który najbardziej odczuwam w pozycji siedzącej:/ Trwa to już ok.roku:( Jak poszłam dawno do lekarza z tym to nawet nie byłam w stanie zlokalizować dokładnie miejsca tego bólu, bo akurat wtedy nie bolało. Generalnie skończyło się na tym, że dostałam syropek na zaparcia, skierowanie na usg jamy brzusznej - wykazało 2 naczyniaki - ale wg pani radiolog one nie bolą, próby wątrobowe i bilirubina ok...a bok dalej daje o sobie znać:/:( Akupunktura troszkę złagodziła ten ból, ale nie usunęła całkowicie. Prócz akupunktury mam często kładzione albo kamienie, albo jakieś świece, które mnie ogrzewają - na pewno są zapalane, ale dokładnie nie wiem co to jest, bo leżę na brzuchu, więc nie widzę pleców - a na nich mam je stawiane:)Przyznam szczerze, że wspaniale działają - dają wrażenie rozlewającego się wewnętrznego ciepła w organizmie i duży relaks:) Wiem jedno, czas spróbować pp, bo wszystko inne zawodzi:((( Bardzo dziękuję jeszcze raz za zainteresowanie moim problemem i porady:) Pozdrawiam:)))
data: 2012.01.24
autor: Zimna Wiewióra
 
 fox India brawo !Serdeczne gratulacje ! Żeby tak wszystkie dziewczyny planujące ciążę przeczytały twoje ostatnie posty to mogli byśmy cieszyć się zdrowymi dziećmi zważając na to że tak bardzo nasze dzieci chorują bo nikt nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje a lekarze mówią że to normalne , że dziecko musi się wychorować. Zgroza prawda ?
data: 2012.01.24
autor: Aina
 
 Ja nie kupuję jaj na targu, więc nie wiem za bardzo, jak to jest, ale między tymi certyfikowanymi a zwykłymi widać wyraźną różnicę. Kupować będę bez względu na walory, bo po prostu szkoda mi tych stworzeń stłoczonych w klatce, kupując zerówki wspieram hodowców inwestujących w nieco bardziej humanitarne metody hodowli. A jeśli chodzi o badanie jajek: ja sama jajek niestety prawie nie jem i zapotrzebowanie mam małe, ale moja rodzina pochłania straszne ilości jajek (ciociu, dziękujemy!) od wiejskich kur spacerujących po podwórku. Żadna kurka, a co dopiero jajko, nie widziało nigdy weterynarza, maszynki UV też nie mamy na stanie, a nie przypominam sobie, żeby ktoś chorował po jajkach. Aniu z Warszawy, ja mam zwierzątka karmione pp, co prawda są to wszystkożerne gryzonie, ale od czasów przebojów z chudnięciem i chorób płuc po suchej karmie przetworzoną żywność dostają sporadycznie, tylko wtedy, kiedy ja wyjeżdżam i nie ma kto im gotować;) Napisz do mnie, jeśli chcesz, chętnie się podzielę doświadczeniami, czekam zresztą na jedną ciekawą książkę.
data: 2012.01.24
autor: very.ewa na gmailu
 
 dodam tylko, że drugi poród trwał 4h - od odejścia wód do przyjścia na świat synka.. milutko krótko :D
data: 2012.01.24
autor: Fox_India
 
 witajcie. aniusiaibolus w zasadzie obecnie po zmianie ustawy o chorobach zakaźnych możesz ale nie musisz wyrazić zgody na szczepienie. żadna sankcja Ci za to nie grozi. ja i mój mąż w formularzu przy przyjęciu takiej zgody nie wyraziliśmy. ponadto moja położna popierała naszą decyzję, choć swego zdania nie wyrażała oficjalnie z wiadomego względu. natomiast pediatra zaraz po urodzeniu synka stała nam nad głową z formularzem i gadała i gadała i gadała. a ja ledwo żywa :) a potem podczas obchodu wszem i wobec zaanonsowała mnie jako tę, która nie wyraziła zgody na szczepienie dziecka :D spłynęło to po mnie. pamiętam każde wkłucie szczepionkowe pierwszego synka. płaciliśmy za szczepionki 5w1 i 6w1. pielęgniarka co miesiąc synka za udko i igła do oporu w maleńką nóżkę. efektami ubocznymi które u niego występowały nie interesowano się specjalnie, a szczepionka na gruźlicę babrała mu się okropnie. jeżeli chodzi o różnice pomiędzy obiema ciążami. pierwsza ciąża: 19 kg na plusie, odżywianie gorzej niż mizerne, zdecydowanie przypadkowe, tony słodyczy, problemy z cerą, zaparcia, osłabienie pomimo w zasadzie permanentnego leżenia z powodu zagrożenia ciąży, cieknące wody, poród wywoływany trwający 13h, synek 3750, znieczulenie zewnątrzoponowe. po porodzie nadwaga, krwawienia z powodu hemoroidów, połóg bolesny, horror wypróżnień, cierpiący kręgosłup, 6 tygodni męki, 2 tygodniowa depresja, wypadanie włosów, ostatecznie trafiłam do mamy kiedy mąż stwierdził, że nie mam siły utrzymać dziecka na rękach. syneczek słabo przybierał na wadze, szczuplutki, ciągle wołający jeść, a u mnie laktacja 4 m-ce, potem koleżanka podpowiada bebiko (tfu!) bo przecież "męczę dzieciaka." kiedy synek miał 6 m-cy wróciłam do pracy, synek z nianią. wprowadzamy "doskonałe jakościowo" słoiczki. w grudniu pojawia się na policzku pierwsza ropna krostka, w lutym z synka zaczyna schodzić skóra, sączy się osocze. zaczyna się roczna męka i dla synka i nasze cierpienie patrzenia na to wszystko. synek trafia od lekarza do lekarza, ktoś podpowiada lekarza medycyny naturalnej. biorezonans, propozycja odczulania bo synek uczulony na wszystko. nam to nie wystarcza, ja prawie tracę pracę (mam wspaniałą szefową, rozumiała, że przechodzę przez trudny okres). w kolejnym lutym w internecie odnajduję Panią Anię i zaczyna się porządkowanie naszego życia :) druga ciąża: 8 kilo na plusie, odżywianie PP, cera gładziutka, regularne wypróżnienia, ciąża po terminie, poród naturalny bez znieczulenia (ale łatwo nie było :D), personel obecny przy porodzie zachwycony pięknym, dorodnym noworodkiem, duża ilość czystych wód płodowych, ja dzięki mężowi staję na nogi od razu, po tygodniu nie pamiętam porodu, wszystko pięknie się goi, brak reakcji ze strony hemoroidów :D, włosy zostają na głowie :) sił nie brakuje bo jest co robić przy dwóch ancymonach. łatwo nie jest ale pogoda ducha dopisuje, szczęście! depresji brak. laktacja super. odciągam też dla pierwszego synka. pożeram. daję radę! dziękuję Pani Aniu! pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.01.24
autor: Fox_India
 
 witam serdecznie mam na imię kasia i przypadkowo natrafiłam na to forum.mam problem z dziećmi,gdyz nie moge wytępic pasozytów-glista ludzka,bardzo proszę o pomoc,jakieś linki,porady,z góry bardzo dziękuję
data: 2012.01.24
autor: kasia
 
 @Fox_India, gratulacje dla Mamy i Synka :) Chciałam Cię tylko zapytać, czy nie szczepiłaś także pierwszego dziecka od początku? Ja (z niewiedzy) zgodziłam się na pierwsze szczepienie po porodzie i na to kolejne, jednak je odroczyłam na 9 tydzień. Następnie, wspólnie z mężem podjęliśmy decyzję o nie szczepieniu. Napisaliśmy oświadczenie i póki co cisza :) Oby tak cały czas :) A lekarze rzecz jasna - namawiają wytrwale... Pozdrawiam.
data: 2012.01.24
autor: Kejla
 
 Chciałabym przyjechać do Poznania na kurs weekendowy, ale nie widzę informacji, kiedy się odbędzie najbliższy. Czy tylko nie umiem znaleźć? Czekam na ten kurs, bo mimo lektury książek brak mi wiedzy. Nie wiem, jak traktować gotowe miesznki ziołowe, przyjąć, że mają jeden smak, czy generalnie odrzucić? A jak się ma sprawa z dodaniem do gotowanej potrawy jakiejś jej części przygotowywanej osobno w innym garnku- czy uznać, że ma smak ostatniego dodatku? Tak na przykład chcę zrobić ryż z mięsem. Ryż gotuję a obok przygotowuję mięso z dodatkiem warzyw i przypraw, wszystko oczywiście z zasadą następstwa smaków i następnie łączę te składniki. Za razie uznałam, że to mięso ma odczyn ostatniego dodatku, czyli np pieprzu, a więc ostry.A co jak się mylę? Mrożonki są niedobre energetycznie, ale mam całą zamrażarkę i czasem chcę użyć, Jak się traktuje mieszankę warzyw mrożonych zawierającą kilka różnych smakowo składników? Może któraś z Pań już ma tę wiedzę i pomoże
data: 2012.01.24
autor: zdyngosz@o2.pl
 
 Pozwolę napisać w sprawie szczepień po porodzie. Po prostu jedziecie do szpitala gdy poród się rozpocznie z oświadczeniem że nie wyrażam zgody na zaszczepienia mojego dziecka, wszelkie zabiegi, podanie jakiegokolwiek leku, interwencja medyczna ma być konsultowana i wymaga zgody rodzica. Poczytajcie też o zastrzyku z wit K, ja też tego odmówiłam w oświadczeniu, zbędne cierpienie dla malucha (zastrzyk jest bardzo bolesny), w ogóle nie podawałam potem też doustnie, ale można podawać później właśnie w ten sposób jeżeli ktoś uważa że trzeba. W szpitalu po oświadczeniu na piśmie (to ważne) nie wolno personelowi zaszczepić, potem oczywiście na każdej wizycie w przychodni trzeba przygotować się na komentarze ale to już malutki problem. Pamiętajcie też że podstawowym, i powszechnie w Polsce występującym, naruszeniem prawa pacjenta do wyrażenia świadomej zgody na udzielanie świadczeń medycznych jest stosowanie ogólnej zgody na leczenie, podpisywanej przez pacjentkę przy przyjęciu do szpitala. W opinii wielu lekarzy i położnych wyrażenie takiej zgody legitymizuje większość działań podejmowanych przez personel wobec pacjentki w trakcie całego jej pobytu w szpitalu. Tymczasem zgoda taka (tzw. zgoda blankietowa) jest pozostałością po przepisach, które dziś już nie obowiązują. W obecnym stanie prawnym wyrażenie zgody na proponowane leczenie w takiej formie jest bezskuteczne, czyli leczenie podjęte według takiej zgody jest równoznaczne z działaniem bez zgody pacjenta.
data: 2012.01.24
autor: elwira
 
 Elżbieto z Krakowa, takie praktyki części babek na targu to norma, nie generalizuj że tak robi każdy, jeżeli chodzi o nieuczciwość dotyczy to także weterynarzy (o czym pisała szyszka), urodziłam i wychowałam się na wsi więc bez problemu poznam jajko, mięso przemysłowe. Ale nie trzeba do tego "wiejskiego" doświadczenia, akurat jajko baaardzo łatwo odróżnić nawet dla mieszczucha i można znaleźć te nieoszukane. A co do cen produktów nie-przemysłowo wytwarzanych-każdy wybiera na co go stać-oczywiście-ale potem na leki i lekarzy pieniążki się znajdują nawet u tych biedaków co ich nie stać na lepszej jakości ale droższe jedzenie.
data: 2012.01.24
autor: kielczanka
 
 Fox India, jeśli możesz napisz coś więcej na temat Twojej odmowy szczepienia tzn. jak to wyglądało w praktyce i czy oprócz " wypominek" przy obchodzie miałaś jakieś nieprzyjemności. Jestem w ciąży więc temat mnie jak najbardziej interesuje, dziękuję.
data: 2012.01.24
autor: aniusiaibolus
 
 Fox_India, jak miło czytać Twoje posty, proszę porównuj obie drogi rozwoju swoich dzieciaczków, żeby wątpiących upewniać w tym co dobre i płynie z 5P. Niestety moje wnuczę szpitalnie zaszczepione i będzie dalej planowo szczepione, bo takie zlecenie prowadzącej go lekarki. Serce mi się kraje od tych decyzji, pomimo próby analizy za i przeciw. Matka dziecka decyduje i to rodzice poniosą ewentualne konsekwencje podjętego ryzyka. Tobie gratuluję odwagi, płynięcia pod prąd, wsparcia od męża. Mądrzy wiedzą, że bogactwo to pozytywy dziejące się na wielu płaszczyznach życia, nie tylko materialnej. Dzięki. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2012.01.24
autor: Ebabcia
 
 Cieszę się, że taka wymiana zdań nastąpiła. Sama zastanawiam się nad słowami mego weterynarza; cżłowiek ów cieszy się ogromnym autorytetem i dla mnie również nim jest w wielu kwestiach; zaskoczyły mnie jego słowa, ale nie powiem- zaufałam mu; do tej pory osobiście biegałam na halę i wyszukiwałam jajka jak najlepsze- czyt. z wolnego wybiegu; i już kiedyś mi ktoś powiedział, że te kupowane na hali za ok 70gr nawet, są tak samo sztuczne, bo prawdziwe jajo z wolnego wybiegu niżej niż złoty nie stoi; nie mówię oczywiście ani nie myślę o porównywaniu takich jaj do "własnego ogródka", kiedy wiemy co kury jedzą,jak żyją etc; a co kontroli to aż mnie korci poszperać w internecie na ten temat. Pozdrawiam serdecznie i tymczasem wybierajmy wszystko zgodnie z sercem i rozumem:)
data: 2012.01.23
autor: Marzena z Gdyni
 
 kielczanko, w sprawie "jaj prosto od kury" to ja akurat mieszkam w Krakowie i mam kilka placów tagowych do wyboru a tam karnie w rządku stoją baby jak malowane z jajami w koszyczkach po okrąglutkiej złotówce każde, bo bez pieczątki, bez nawozów, bez konserwantów. Jest tylko jedno ale ... kiedyś przyjechałam na targ wcześnie, zdecydowanie za wcześnie i te babuleńki widziałam w kolejce do ... budki gdzie sprzedażą hurtową jaj się zajmują a jaja stoją po 35 gr. Potem te babuleńki każde jajeczko z pieczątki pracowicie wycierało ... W sumie to mnie to nie dziwi. Jakoś do marnej emerytury trzeba sobie dorobić, no nie ? Pozdrawiam,
data: 2012.01.23
autor: Elżbieta z Krakowa
 
 Zimna Wiwioro, bez konsultacji z Pania Ania raczej nie zalecalabym Ci picia rozgrzewajacych herbatek (kilerka, imbirowka), bo to jednak silne energie i nie wiadomo jak Twoj organizm bedzie reagowac. Bezpieczniej bedzie jesli przeczytasz ksiazki i zaczniesz od gotowania delikatnych zup i gulaszy, tak zeby Ci smakowalo. Stopniowo dodawaj wiecej przypraw, kiedy organizm bedzie na nie gotowy. Zupy to podstawa, minimum 2x dziennie. Do tego owsianka na sniadanie i jakis cieply obiadek. Na herbatki przyjdzie pora, bo sa one niezbedne i bardzo pomocne, a na razie TLACI (poczytaj na forum) w kazdych ilosciach. Bedzie dobrze, malymi kroczkami do przodu:) Pozdrawiam i zycze powodzenia:)
data: 2012.01.23
autor: Basia z Bristolu
 
 witajcie. dziękuję za serdeczne życzenia. delektuję się tym moim synkiem sadełko,tylko kręgosłup się pogubił :) sama nie spodziewałam się takiego rezultatu! zwłaszcza że z usg wynikało jakieś 3,5 kg max w 35 tc a brzuch okrągły i mały, nie rozlany jak to było z pierwszym synkiem. cieszę się niezmiernie, że wszystko odbyło się naturalnie bo groziło mi wywoływanie a ja wiem z czym to się je, ponieważ wywołali mi pierwszego synka z powodu cieknących wód w 37 tc. po odejściu wód mąż jeszcze podgrzał rosół i zrobił herbatkę TLACI :)eh gdyby nie jego dostawy żywieniowe do szpitala nie stanęłabym tak szybko na nogi na zupce mlecznej, twarożku i gotowanym kurczaku ;) dziewczyny leżące ze mną na sali nie mogły oczu oderwać od moich termosów śniadaniowo - obiadowych i herbaciano - rosołowych :D jest tyle różnic pomiędzy obiema moimi ciążami! teraz jem w zasadzie tak samo jak w ciąży ale kiedy przesadziłam z jajkami na miękko to małemu przez dzień ciekła ropa z oczka. imbirówka załatwiła sprawę. owsianki według pani Ani zjadam około 2 litrów dziennie. świetna na laktację! oprócz tego zupę "na żądanie" :) drugie danie mięsno jarzynowe. mimo tego apetytu i jadłospisu, który przyprawia o ból głowy okolicznych obserwatorów :) powróciłam do wagi sprzed ciąży. mały pożera za trzech i nosi ubrania po bracie, które tamten przywdziewał w 2 i 3 m-cu :D niewyspanie daje o sobie znać pobolewaniem głowy, całe szczęście, że najadam się w ciągu dnia to sił nie brakuje. dodam jeszcze, że odmówiłam zaszczepienia dziecka po porodzie co wypomniano mi podczas obchodu pediatrycznego. pozdrawiam serdecznie
data: 2012.01.23
autor: Fox_India
 
 Drogie Panie:) Niech kazdy kupuje sobie takie jaja, na jakie go stac, jakie mu smakuja, ewentualnie takie, ktorym wierzy. Zeby zdobyc wiarygodne informacje chyba kazdy z nas musialby byc mikrobiologiem i biegac z mikroskopem, a i tak pewnie wszystko na nic, bo nasz organizm to wciaz nieodkrty lad, a w dodatku kazdy inny i czego innego potrzebuje. Pozdrawiam:)
data: 2012.01.23
autor: Basia z Bristolu
 
 Witam.Polecam bardzo,bardzo ciekawy artykuł z dzisiejszej Angory "Utopieni w toksycznej zupie" nawiązujący do obecnej dyskusji.Pozdrawiam .
data: 2012.01.23
autor: Erna
 
 Marzono z Gdyni-jajko od kury z przemysłowej hodowli lepsze bo zbadane...Kupuję jajka od babek na targu-być może ich chodzące po podwórku kury dziobną peta, śmiecia czy co innego i światły weterynarz ich nie zbada ale jajko nie śmierdzi, ma naturalny kolor i smak (pomijam pełnię witamin, których nie widać), to samo z mięsem od rolnika a nie wielkiego hodowcy. Chyba nigdy nie próbowałaś takich rarytasów nie przebadanych-wtedy nie przytaczałabyś opinii weterynarza który twierdzi że mięso przemysłowe lepsze od ekologicznego czy od zwykłego chłopa.
data: 2012.01.23
autor: kielczanka
 
 Marzeno z Gdyni i Miszmisz, dziekuje za porady w sprawie zywienia pieska. Sunia - przybłęda juz sie u nas zadomowiła. Szukamy dla niej domu ale jakoś nie ma chetnych więc chyba zostanie na stałe. Jakoś nie mam serca odwieźć jej do schroniska. Mąż się mnie śmieje - nie miała baba kłopotu wzięła sobie psa. Na razie dajemy jej puszki z Rossmana z kasza lub ryzem, gotowaną marchewkę, troche suchej karmy ale to chyba nie za bardzo jej służy - przymierzę się do gotowania takiego psiego gulaszu raz na kilka dni. Jeśli zaś chodzi o ekologię to ja się uczyłam na studiach że właśnie gospodarstwa ekologiczne są regularnie kontrolowane - muszą mieć certyfikaty, zakupują nawet certyfikowaną ekologiczną karmę dla zwierząt. Z drugiej strony tak na zdrowy rozsądek żeby nie popadać w jakąś ortodoksję czy paranoję - jajka zawsze warto kupić na wsi lub certyfikowane - jaja przemysłowe, te kury w klatkach... wiadomo żyją w sztucznych warunkach i są karmione byle czym. Nie ma to jak kura chodząca luzem, szukająca robaka, wylegująca się w słońcu, tarzająca się w piasku... Krowy miesnej nie da się hodować sztucznie - zwierzę musi się jakiś czas wypasać na pastwisku, tak jest zresztą łatwiej i taniej. Najłatwiej nafaszerować hormonami kurczaki i indyki. Obserwuję koleżanki mojej córki 11-latki - niektóre to już odrosłe i w pełni rozwinięte kobiety z piersiami. Zapytałam jedną co jada - codziennie jajecznica, parówki i kurczaki.
data: 2012.01.23
autor: Ania z Warszawy
 
 Zimna Wiewióro, odstaw surówki i owoce, zimne napoje oraz słodycze (bardzo wychładzają). Zacznij pić imbir. Ten w proszku bądź swieży. Zaparzaj go lub pogotuj. I pij np. 2 razy dziennie. To na początek. Od razu zauważysz efekty. Ja tak właśnie zaczynałam. Nie obejdzie się jednak bez przeczytania książek aby zrozumieć to, o czym napisałam i całą tą filozofię jedzenia. Pozdrawiam Cię ciepło!
data: 2012.01.23
autor: Majka z Podlasia
 
 WITAM. Polecam do poczytania: http://ciekawe.onet.pl/medycyna/cierpliwy-jak-chinczyk-czlowiek-ktory-zyl-256-lat,1,5003579,artykul.html Coś o tym wiemy ;-D
data: 2012.01.23
autor: aszkah@vp.pl
 
 Oj, właśnie zauważylam, że powtórzyłam zawartość postu Szyszki:) Przepraszam:)
data: 2012.01.23
autor: very.ewa
 
 Marzeno z Gdyni, weterynarz, z którym rozmawiałaś, nie ma niestety racji. Każde mięso dopuszczone do obrotu w handlu musi mieć stosowne badania. Co więcej, z wielu powodów producenci mięsa ekologicznego są poddawani szczegółowym kontrolom. O hodowli mięsa przemysłowego się nie wypowiadam, bo się na niej nie znam, ale jeśli ktoś nie chce jeść mięsa zwierzęcia roślinożernego, które jadło trawę, a nie mączkę kostną wyprodukowaną z innego zwierzęcia, nie musi dorabiać do tego ideologii, tak jak robi to ów weterynarz. Zaznaczam, że przez "producenta mięsa ekologicznego" rozumiem producenta z prawdziwego zdarzenia, a nie rolnika, który kupuje kilka świnek, bo jego skontrolować się nie da.
data: 2012.01.23
autor: very.ewa na gmailu
 
 Wiewióro, najprościej będzie jak nie przypadkiem przeczytasz cierpliwie 1tom "Filozofię zdrowia", poznasz zasadę Pięciu Przemian, zdecydujesz sie wg niej gotować i dopiero będziesz pytać. Teraz wyeliminuj z menu jadło, napitki: kwaśne, surowe, zimne. Tak się startuje w 5P...pozdrawiam
data: 2012.01.23
autor: Ewik58
 
 Witam:) Forum znalazłam całkiem przypadkiem i zainteresowaniem zaczynam go śledzić. Mój problem to odwiecznie zimne stopy, ciągłe zaparcia. Trafiłam niedawno na akupunkturę. Zaparcia ustąpiły, organizm pomału zaczyna się ogrzewać, chociaż po kilku już nakłuwaniach ciepło tak nie do końca chce dotrzeć do stóp. Zdecydowanie jest już lepiej, ale to jeszcze nie to co powinno być. No i właśnie Pan od akupunktury powiedział mi, że mam strasznie wychłodzony organizm. Kazał unikać cytrusów, bananów, herbaty, piwa, nabiału. Spożywać więcej ostrych przypraw. Nie ukrywam, że doznałam lekkiego szoku jak to usłyszałam, bo wszystko to czego nie powinnam jeść, spożywam codziennie, a herbatę z cytryną wręcz uwielbiam:/ I wtedy zaczęłam trochę szukać na necie o wychłodzeniu organizmu. Tak trafiłam tutaj. Niestety książek jeszcze nie przeczytałam - muszę ja najpierw zakupić, ale to dopiero jak zregenerują się troszkę finanse. Obecnie akupunktura troszkę kasy pochłonęła. Aczkolwiek na pewno książka będzie musiała trafić w moje ręce:))) Mimo to chciałabym prosić "forumowiczki" o szybką poradę, czym najłatwiej i skutecznie rozgrzać organizm, co jeść??? Z czego korzystać, a czego unikać. Z góry przepraszam za kłopot i dziękuję za ewentualne porady.Pozdrawiam całe grono PP:)))
data: 2012.01.22
autor: Zimna Wiwióra
 
 Ani mi w głowie Kamilo, szkoda by mi było wątroby. Pozdrowienia dla forum
data: 2012.01.22
autor: ostróżka
 
 KamiloK, na temat witaminy B12 i jej wchłaniania polecam FŻ, strona 130.
data: 2012.01.22
autor: DanusiaA
 
 Marzeno-właśnie gospodarstwa ekologiczne są pod o wiele większym nadzorem niż przemysłowe, oczywiście mówię tu o rolnictwie ekologicznym, z certyfikatem itd., życzę ci zdrowia w jedzeniu jajek od kur z klatek i mięska od krów z przemysłowej (ale polskiej-lepszej) hodowli. Pobożne życzenia-jak pisałam,no i jak rozumiem weterynarze nadzorujący przemysłową hodowlę (a to wielkie, bogate firmy ją prowadzą) to jakaś święta kasta, która nie przymyka oka (za odpowiednią opłatą) na zakazy i nakazy. Poza tym hormony są dozwolone gdy wykorzystuje się je w celach terapeutycznych lub zootechnicznych (ileż można pod to podciągnąć), oczywiście zapominasz Marzeno o antybiotykach, sterydach, paszach, sposobie chowu itd. Chodzi o to żeby wybierać mądrze-dla mnie żywność z supermarketu, reklamy TV, z oświadczenia weterynarza-jest nie do przyjęcia. Zresztą nawet tak prosty test-jak smak jajka z przemysłowej hodowli a tego od kury z ekologicznego gosp czy zwykłej wiejskiej jest zawsze na niekorzyść tego pierwszego. Pozdrawiam przebudzonych :))))
data: 2012.01.22
autor: szyszka
 
 Marzeno z Gdyni, wyrosłam na jajkach z "własnego domku", tudzież na kurach i żyję...Od zawsze tak było, a jakoś dziwnym trafem choróbska wszelakie - raki, alergie i cukrzyce i Bóg wie jeszcze jakie dziwactwa, co "spadły z nieba" sa plagą dzisiejszych, "unormowanych" czasów. Twój weterynarz plecie głupoty, tak samo, jak lekarze mędzący o dobrodziejstwach wcinania suplementów i polopiryny w przeciwdziałaniu zawałowi. jest częścia tego establishementu trującego społeczeństwo, więc co ma mówić?
data: 2012.01.22
autor: KamilaK
 
 Szyszko, dziękuję za miłe słowa. Ostróżko, po co od razu tak się "wątrobować"? Przecież nikt nie mówi, że wszyscy mają jeść chlorellę.
data: 2012.01.21
autor: KamilaK
 
 Witam, jak karmić psa? Ja zdecydowałam naturalnie, gotuję mu mozliwie 5-cioprzemianowo, oczywiście bez przypraw. Baza to:wrzatek, mięso wołowe (okrawki), ew. indycze, dużo warzyw i kasz oraz płatki owsiane. Ryżu nie podaję, słyszałam, że pies nie powinien go jadać. Czasami daję surowe jajko i surowe mięso plus kości. Wierzę, że to najlepsze, co moja sunia może dostawać. Kupowałam karmę najdroższą, ale wówczas podjadała na dworze, takie własne polowania miała:) W kwestii mięsa i wegetarianizmu- byłam wegetarianką jako młoda dziewczyna i mama bardzo dbała bym uzupełniała białko i witaminy, jadałam więc i soję, soczewicę, tran, witaminy i kiełki różne; niestety zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem i zrezygnowałam z tego typu jedzenia. Na pp wszytsko się reguluje. Mięso jem, ale i tak mniej niz np. mój mąż, tak więc każdy może dostosować do swoich potrzeb ilości, mając na wzgledzie i tryb zycia, poziom aktywności, płeć, wiek i grupę krwi etc. Co do mięs i podawania im hormonów. Rozmawiałam z weterynarzem, który obecnie pracuje w laboratorium weterynaryjnym; powiedział, by kupować mięso, jaja z przemysłowych gospodarstw, a nie tzw. ekologicznych. Powód? W Polsce obowiązuje zakaz podawania zwierzętom hormonów, są też wytyczne np. podawania pasz. Jeśli więc mamy pewność, ze kupowane mięso pochodzi z Polski- możemy być spokojni. Mięsa sprowadzane, np. z Argentyny są faktycznie faszerowane hormonami. A czemu nie z gosp. ekologicznych? Bo takie nie są objęte normami, nie mają kontroli jak przemysłowe w związku z tym "wolność Tomku w swoim domku". Dodał, że nigdy by nie wziął do ust mięsa/ jajka z takiej hodowli, bo bada je i wie, cóż ono może zawierać. Tyle w temacie. Pozdrawiam.
data: 2012.01.21
autor: Marzena z Gdyni
 
 Wszystkie chłopy w mojej rodzinie to elektrycy i budowlańcy i ci po studiach i ci po technikum pracują po 10 godzin na powietrzu bez względu na pogodę na budowie lub autostradzie, jest to praca ciężka i wnerwiająca i smiech mnie ogarnia jak czytam o zdrowym wegańskim czy wegetariańskim odżywianiu.Chyba by ode mnie pouciekali gdybym im głowę zawracała miso, tofu, spiruliną czy inną chlorellą . Oni potrzebują mięcha i dziękuję Pani Ani że w jej książkach są przepisy na zdrowe polskie jedzenie pięcioprzemianowe.
data: 2012.01.21
autor: ostróżka
 
 Dla chcących poznać głębiej temat jedzenia mięsa i nie tylko polecam książkę Paula Pitchworda "Odżywianie dla zdrowia", najlepsze jak dla mnie kompendium wiedzy na wiele tematów. Sam autor, który jest wege, podkreśla że aby być zdrowym wege trzeba to robić mądrze. Przyznaje że większość niestety rezygnuje tylko z jedzenia mięsa, nic poza tym nie zmieniając w trybie życia, jedzą śmieci tylko bez białka zwierzęcego. Dlatego większość znanych nam wegetarian to osoby chore, wychłodzone. Mówi też że mięso jest potrzebne, np zimą, w chłodnym klimacie, przy niedoborach, określonych dolegliwościach, po porodzie, tylko zawsze mniej mięsa niż więcej i lepiej w postaci zupy czy duszeniny warzywno-mięsnej (własnie taka kolejność), autor oczywiście stosuje zasady PP, medycyny chińskiej, ajuwerdy itp. A co do jakości mięsa-przekonywanie siebie że nasze polskie lepsze bo mniej nafaszerowane chemią czy antybiotykami-to tylko pobożne życzenia. Mięso które trafia do sprzedaży w sklepach jest skażone, tylko jeśli kupujemy ekologiczne-możemy mieć nadzieję że jest ok lub kupione od ZNAJOMEGO hodowcy, który nie stosuje pasz, hormonów itd. A co do roślin i chemii-też jest wybór albo kupuję ekologiczne albo w supermarkecie. KamiloK-pozdrawiam, bardzo lubię czytać twoje posty.
data: 2012.01.21
autor: szyszka
 
 Pati, witamina B12 znajduje się w wystarczających ilosciach w produktach fermentowanych (kapusta kiszona np.), miso, owsie, pyłku kwiatowym, żywokoście...To samo dotyczy białka - i nei jest prawdą, że w roślinach go niema.
data: 2012.01.21
autor: KamilaK
 
 Chciałam sie pochwalic, ze moja 97 letnia babcia jest zdrowa jak ryba - lekarz uznał tak po wizycie domowej. Tego samego dnia po godz. 22 babcia w świetnym humorze wcięła krokiety z mięsem i poszła spać;))) Wegetarianka nigdy nie była, wręcz przeciwnie, mięso uwielbia (to tak przy okazji mówię, osobiście ubolewam, że mój organizm bez mięsa nie daje rady, ale nie zmuszam go już do tego), surówek nigdy nie jadła, bo kiedys się tego nie jadło po prostu. Jogurtów tez kiedys nie było, a jak sie zrobiły modne, tez nie były jej do szczęscia potrzebne. Nie piła tez soków, tylko robiła kompoty. No i tez nigdy nie była na PP;) Poza tym: od chyba 50 lat zażywa codziennie tabletkę z krzyzykiem (w międzyczasie zmieniła nazwe na Etopirynę;), od ktorej podobno wysiada czlowiekowi żołądek, ale jej jakos nie wysiadł w najmniejszym stopniu...:))) Babcia czeka na 100.
data: 2012.01.21
autor: emily
 
 polecam polędwicę wołową, maz kupił dziecku i nie spytał o cenę, 125 zł za kg:DDD
data: 2012.01.21
autor: emily
 
 Witam serdecznie, od dłuższego czasu interesuję się kuchnią PP, od ok. roku staram się jak tylko mogę stosować do zasad tej kuchni, bardzo często czytam forum, i do tej pory znajdowałam w nim odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, aż do tej pory, dlatego postanowiłam zwócić się do szanownego grona forumowiczów z następującym problemem: od kilku lat wokół oczu, bardziej naokoło zewnętrznych kącików pojawiają sie u mnie białe, prześwitujące krostki, niektóre zachodzą aż na skronie. Z tego co wiem to tzw. prosaki. Nijak nie mogę się ich pozbyć. Wydałam fortunę na kosmetyczki, które usówały je przekłówając skórę i po prostu je "wyduszały", niestety, po kilku tygodniach wracały, robiły się nowe, jak dojrzewały chodziłam do kosmetyczki. Jednak od kiedy urodziłam cóeczkę- 9 miesięcy temu u kosm. nie byłam, denerwują mnie strasznie te krostki. Może ktoś z WAS ma dla mnie jakąś radę. Bardzo prodzę o odpowiedz. Pozdrawiam Bardzo Serdecznie
data: 2012.01.21
autor: Nika2012
 
 Witam wszystkich. Błagam o pomoc; proszę napiszcie mi przepis AKTUALNY, Wasz sprawdzony, smaczny, na owsiankę i kartoflankę dla dorosłych...
data: 2012.01.21
autor: Jola z Krakowa
 
 Do Aministratora: czy można prosić, aby nie były przepuszczane posty osób, które potrafią dogryzać innym, ale nie potrafią się podpisać? Dzięki z góry
data: 2012.01.21
autor: Agnieszka z Krakowa
 
 Pati, Wikipedia nei jest jedynym źródłem wiedzy.
data: 2012.01.20
autor: 
 
 Witam wszystkich, Aniu z Warszawy, ja mojemu psu gotuje. To rasa beagle, wiecznie glodna, ale jedzenie gotowane sluzy. Robie rozne kombinacje- gotuje jak dla nas, wg pp ale bez przypraw- czyli np do wrzatku wolowinka, warzywa typu dynia, marchew, pietruszka, czasem groszek, buraczek, czasem nawet troche kapusty, do tego ryz, czasem drobniusienka kasza. Niekiedy zamiast miesa jajko razem ze skorupka, zgniecione. Czasem w ciagu dnia ucho suszone czy taki "jelitowy" bucik. Sunia ma energie, ladne kupy, ladna siersc, nie zapewnia nam rozrywek zapachowych;) Mieszkamy w Szwecji, jestesmy "na dorobku", porzadne mieso drogie, sami nie jemy za czesto,3 x w tygodniu max, ale i tak lepiej mi wychodzi finansowo niz tzw. dobrej jakosci karma. Tej z marketu nie dalabym kulce, tam sa jakies kolorowe cuda, niczym te granulki w proszku do prania.
data: 2012.01.20
autor: Miszmisz
 
 Chcialabym zapytac o wolowinę - gdzie mozna kupić wysokogatunkową? W polskich sklepach prawie cala wolowina pochodzi z tzw. bydla mlecznego czyli albo sa to stare krowy albo mlode byczki rasy mlecznej. Prawdziwe miesne odmiany sa hodowane glownie na zachodzie Polski, ale wszystko idzie na eksport. Taka prawdziwa wolowina szybciutko sie gotuje i jest delikatna w smaku, jest tez odpowiednio lezakowana przed sprzedażą. Jeśli zaś chodzi o ubojnie i cierpienie zwierząt to nasze w Polsce są naprawdę na najwyższym poziomie, standard bardzo wysoki, wszystko podciągnięte pod przepisy unijne. Ostatnio troche odpuscilismy sobie wolowine bo wychodzila twarda i nikt nie chcial jej jesc. Dla mnie pozostaje tylko szponder w zupie do gotowania 4h i mielone. *** Chcialam sie zapytac te osoby na PP, ktore mają pieska - jak żywimy pieski - karmą, surowym miesem czy gotowanym? Weterynarze zalecają tylko suchą karmę, nie wiem czy słusznie? Pozdrawiam wszystkich forumowiczow i Panią Anię.
data: 2012.01.20
autor: Ania z Warszawy
 
 Jeszcze chciałam dodać że wołowinę jako mięso najlepsze dla nas wychwalała moja pani prof. Z. Żakowska z Pł. Było to jakoś po epidemii "szalonych krów". Mówiła że wołowina ma najlepsze dla nas białko i że ona nie boi się jeść polskiej wołowiny.
data: 2012.01.20
autor: agnieszka
 
 Kiedyś słuchałam audycji B. Pawlikowskiej która powiedziała, że jak jest w Polsce to jest wegetarianką. Jednak kiedy jest na jakiejś egzotycznej wyprawie i mieszka wśród np. Indian to je to co oni, czyli prawie cały czas mięso (małpy, węże itp.). I myślę ze w prehistorycznych czasach na naszych terenach było tak samo. Oczywiście jadło się wtedy ekologicznie ;) Z drugiej strony z przemysłowym chowem zwierząt u nas nie jest chyba tak najgorzej, bogatsze kraje z pewnością pakują więcej "chemii" w zwierzęta i rośliny. Pozdrawiam
data: 2012.01.20
autor: agnieszka
 
 @Ewa S. dziękuję za podpowiedź. W sumie próby podjęłam, ale chyba konsekwencji mi zabrakło, a maleństwo inteligentne, to szybko się rozbestwiła i znów jadła jak chciała :) Tym razem konsekwencja mnie nie opuści :) Pozdrawiam!
data: 2012.01.20
autor: Kejla
 
 Witam, nie polecam termosu obiadowego firmy Galicja. Właśnie zjadłam zimny obiad z niego :(
data: 2012.01.20
autor: Carmen
 
 No, to muszę kogoś zmartwić, witaminy B12 nie ma w glonach... Chyba, że wikipedia kłamie (co oczywiście nie jest wykluczone). Ale rzeczywiście, nie zbadałam tematu wcześniej. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
data: 2012.01.20
autor: Pati
 
 Polecałam już na forum kiedyś, ale przypomnę książkę "Na poczatku był głód", która w popularno-naukowy sposób wyjaśnia to, co napisała Pati o układzie pokarmowym człowieka i próbuje odpowiedzieć na pytanie czy człowiek jest z założenia wege czy nie wege. A inna sprawa jest taka, że nie każdy wegetarianin odżywia się zdrowo. Zaprzestanie jedzenia mięsa nie powoduje automatycznie, że dieta jest właściwa. Wszyscy wegeterianie, których znam osobiście piją napoje gazowane, jedzą masę słodyczy, pączki, drożdżówki, dżemy. Większość zjada jako stały repertuar bułki z serem, albo naleśniki z dżemem i często przez cały tydzień nie zjadają NICZEGO gotowanego. Jedna znajoma wegetarianka-weterana zdziwiona przyznała, że w tydzień nie zjada tyle warzyw ile każde moje dziecko ma w jednej porcji zupy. I nigdy nie zjadała. Więc oczywiście można badać wegetarian, którzy rzeczywiście odżywiają się zdrowo, jedzą warzywa, kasze, gotowane jedzenie, ziołowe herbaty, zero cukru i żywności przetworzonej a na drugiej szali położyć mięsożerców, którzy jedzą czipsy, piją colę litrami, jedzą pączki i batony a z mięs wędliny sklepowe, kiełbasę, wieprzowinę, czasem kurczaka i stale pizza i mcdonald. Nie wiem tylko czy takie wyniki w ogóle wypada porównywać. Na pewno nie uzyskamy miarodajnej odpowiedzi, czy zdrowsi są wegetarianie czy ci drudzy. Warto byłoby zbadać ludzi, którzy odżywiają się identycznie, z jedyną różnicą w mięsie. Ale również nie da to jasnego obrazu, bo każdy ma inne geny, inną konstytucję i inaczej żyje i się relaksuje (albo nie:). Mnie osobiście nie jest w stanie przekonać ktoś z gazety czy telewizji, kto twierdzi, że jest zdrowy niesłychanie. Jeśli kogoś nie znamy co najmniej kilka lat nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić. Tylko i wyłącznie o sobie i swojej najbliższej rodzinie możemy powiedzieć czy coś służy czy nie. To, że ktoś ładnie wygląda i mówi, że nie choruje nie musi znaczyć, że tak jest, bo nie wiemy jaką robi kupę, jak się poci, jak mu z ust pachnie rano itp, albo może tak jest, ale nie wiemy czy to dla nas oznaczałoby to samo. Oczywiście dopóki nie sprawdzimy na sobie, jeśli mamy na to ochotę.
data: 2012.01.20
autor: Marta R.
 
 Witam forum. Było już na forum wiele apeli od wegetarian opartych na rzeczowych i naukowych informacjach.Myślę więc Pani Barbaro że skoro przeszła Pani te kursy radykalnego wybaczania to proszę nam wybaczyć ze my jemy mięso. Warzywa też są zatrute i napromieniowane. A nasza decyzja co i jak jemy też jest oparta na rzeczowych i naukowych informacjach
data: 2012.01.20
autor: ostróżka
 
 Pati, witaminy B12 jest całe mnóstwo w spirulinie, więcej niż w mięsie. Zanim się wypowiesz autorytarnie i z ironią, doczytaj. Wiecej ottwartości. Wegetarianie, ale ci prawdziwi, kórzy szukają, a nei tylko nasladują ślepo, zyja dłużej. To samo dotyczy ciesielczyków.
data: 2012.01.20
autor: 
 
 Barbaro G. Zgodzę się z Tobą odnośnie przemysłowego chowu mięsa. Sama byłam wegetarianką 9 lat, ale od paru miesięcy znowu jem mięso. Z tymże jest to raz-dwa razy w tyg wołowina ekologiczna (droga, ale normalnej bym nie tknęła). Czytałam też artykuł w The Ecologist, że owszem badania (przeważnie epidemiologiczne) wskazuję na korelację między jedzeniem zbyt dużej ilosci mięsa i niektórymi chorobami cywilizacyjnymi. Problem w tym, że w takich badaniach nie bierze się pod uwagę rodzaju mięsa- tzn w jaki sposób zostąło pozyskane.. Są bowiem dowody na to że mięso ze zwierząt wypasanych na łąkach jest lepszej jakości.. Ja nadal w głowie mam względy etyczne, i nie chcę płacic za traktowanie zwierząt w sposób jaki sa one traktowane przez przemysł mięsny. Ekologiczne oznacza że zwierzę było dobrze traktowane, nie karmione antybiotykami itp... Muszę powiedziec że odkąd jem mięso czuję się bardzo dobrze. Nie wiem czy to akurat zasługa tylko tego, ale poki co nie rezygnuję..
data: 2012.01.20
autor: Arnuszka
 
 Barbaro G, czy musisz odpierać naukowo argumenty? Niech każde z was uszanuje stanowisko drugiej strony i zostanie przy swojej opinii, czyli robi swoje. Zawsze jadłam niezbyt dużo mięsa, wedle własnej intuicji. Organizm dopomina się o swoje-wątróbka, pieczeń, gotowane mięso z rosołu czy zupy. Choroby cywilizacyjne dopadają człowieka po dokładnie 2o latach od momentu wprowadzenia do menu 3 białych śmierci: oczyszczonej mąki, cukru i soli. Katabolik i anabolik ma inne potrzeby. Pranie mózgu nie pomoże, gdy człowiek głodny po owsiance, makaronie. Kaszanka ich pogodzi. Na mój rozum, przetrwają elastyczni, najedzeni i płodni...
data: 2012.01.20
autor: Ewil
 
 Pani Barbaro, chciałabym się odnieść do kwestii badań porównawczych dotyczących zdrowia i jakości życia wegeterian i osób jedzacych mięso. A właściwie - do doboru próbki,że się tak wyrażę. Przechodząc na wegetarianizm ludzie rezygnują z jedzenia, oprócz mięsa, również szkodliwych produktów, słodyczy, frytek (widzieliście frytki z McDonalda po 5 latach zamknięte w słoiku? Wyglądały, jakby je tam dopiero włożono...), zaczynają zwracać uwagę na jakość produktów, brak mięsa niejako wymusza większe urozmaicenie diety, spożywają więcej niż wcześniej kasz, warzyw, zaczynają o siebie dbać, ćwiczyć, są bardziej uważni, bo o to dbają. A po drugiej stronie postawiono, jak mniemam, statystycznego człowieka, który na te aspekty zwraca uwagę tyle o ile. No, i kwestia tego - jakie mięso jedzą i ile. Dietetyczne, zdrowe kurczaczki i szybką w przygotowaniu wieprzowinkę? Ciekawe, jak wypadłyby te badania, gdyby porównywano wegeterian i ciesielczyów;) No, ale takich badań nigdy nikt nie przeprowadzi:) A człowiek ma system pokarmowy mieszany: jelito długie, ale za to budowa samego żołądka i tryb trawienia zupełnie inny niż u zwierząt roślinożernych. A wegetarianie muszą suplementować B12, która jest tylko w mięsie. Nota bene, ciekawe skąd jest do tabletek pozyskiwana... I jak już przywołujemy zwierzęta do tych porównań, to proszę zauważyć że istnieją również gatunki wszystkożerne, z uzębieniem podobnym do człowieka. A tak na marginesie: nie musi Pani odpierać żadnych argumentów, a kwestia oceny tego, co naukowe i rzeczowe, jest, powiedzmy, bardzo umowna. Skoro kogoś odrzuca - niech tego mięsa nie je. Czy Panią odrzuca? prosze sie nie dać zmanipulować, tylko słuchać własnej intuicji i własnych odczuć. Należałoby w tym miejscu postawić pytanie, dlaczego tym ludziom zależy, aby Pani podążała ich ścieżką. A co do pasz zwierzęcych - mniej więcej to samo dotyczy przemysłowej produkcji roślin: zanieczyszczenie środowiska, nawozy sztuczne i środki ochrony. Plus GMO. Ja wiem, czy to taka zasadnicza różnica? Ma Pani na tym forum tyle dowodów dobroczynnego działania zasad tego odżywiania, ciekawe, czy nie dużo szerszych dowodów, niż naukowe badania, na które powołują się wegetarianie. A statystyka kłamie:) Ja i mój pies mamy średnio 3 nogi;) To jeszcze pikuś. Natomiast ja, mój mąż i mój pies mamy średnio 2,66667 nogi/gospodarstwo domowe. Umie ktoś chodzić na 2,66667 nogi? A nam jakoś idzie;) Amen.
data: 2012.01.20
autor: Pati
 
 Cóż, Barbaro G, wiadomo tez, ze trudno o spokojny stan umysłu i wyciszenie, kiedy je się mięso, gdyż pochodzi ono od brutalnie traktowanych i zabijanych zwierząt. Zjadasz ich adrenalinę. Poza adrenalina, jest tez negatywna energia. jedzący mieso pp-owcy dużo mówią o harmonii, a wystarczy poczytac forum..widac, jak daleko niektórym do tego.
data: 2012.01.20
autor: 
 
 Jest takie powiedzenie: "jak Bóg chce człowieka ukarać to mu rozum zabiera". Pewnie wtedy to nasze ego prowadzi nas na manowce. Barbaro G., ja mam znajomą która zrezygnowała z pp na rzecz diety wegetariańskiej bo jej się zdawało że zajdzie dalej, wyżej, będzie mądrzejsza,uduchowiona, i jeszcze taka bardziej... . Nie wiem jak z uduchowieniem, ale ze szczupłej babki zrobiła się zwyczajnie gruba - a najbardziej urósł jej brzuch. Dla mnie jasne (przeczytałam kiedyś w archiwum) że jest ogromnie wychłodzona. Poczytaj na temat wegetarianizmu w archiwum, tam są wpisy osób, które porzuciły tę dietę. A swojego "rozumku" :) pilnuj, nie daj sobie w nim mieszać. Pozdrawiam całe Forum.
data: 2012.01.20
autor: DanusiaA
 
 Co sadzą doświadczone "Pięcioelementowe Panie" o poniższej kompozycji, którą niektórzy zwą daniem meksykańskim? Sł. - na rozgrzanej patelni z oliwą zeszklić dwie duże cebule, dodać szczyptę kminku i słodkiej papryki, puszkę kukurydzy z zalewą, O - szczyptę imbiru i ząbek czosnku, Sn. - puszkę czerwonej fasoli, 0,5 kg mielonego mięsa wieprzowego, soli do smaku, k - pomidor, szczyptę bazylii, g. - szczyptę kurkumy i tymianku. Dusić 45 min., podawać do ryżu.
data: 2012.01.19
autor: 
 
 Kejlo, pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoje pytanie o nocne jedzenie maluszka. Sama karmiłam córkę do 3 lat, ale nocne karmienie zakończyłam ok wlaśnie 1,5 roczku. Byłam umęczona nocnym karmieniem, a ponieważ wszystkie ówczesne lektury mówiły ze dziecko po roczku juz nie potrzebuje nocnego jedzenia więc padła decyzja ze przestajemy jeść w nocy. Jak dziecko plakalo to siadalam przy niej, glaskalam, tulilam, spiewalam i powtarzałam, że w nocy się śpi a nie je. Ustalilam najwczesniejsza godzine od ktorej zaczynamy jesc, na np. najpierw 4-rano, potem 5-ta itp wytrwalysmy. Przez kilka dni poplakiwała ale z kazdym dniem mniej. Nie zastepowalam niczym, ani herbatką, ani kaszką zeby miec spokoj i noc od spania bo o to chodzilo. Po 4 dniach nie bylo problemu, dziecko sie szybko odzwyczailo. Ale konsekwencja musi byc.
data: 2012.01.19
autor: Ewa S.
 
 Witam wszystkich Państwa. W ostatnich dniach spotkałam się z kilkoma informacjami na temat jedzenia mięsa, które wprowadziły zamęt i zburzyły mój PP-owy spokój. Będąc uczestnikiem kursu świadomego oddychania prowadzonego przez fundację Art of Living (notabene kurs bardzo "ciesielski" w kwestiach akceptacji, porządkowania własnego wnętrza, emocji, itd.) dowiedziałam się, że wszyscy ludzie, którzy intensywnie nad sobą pracują (rozwój duchowy, praca z emocjami, akceptacją, z ego) po dłuższym czasie zaczynają odczuwać niechęć do jedzenia mięsa. Wszyscy nauczyciele pracujący w tej fundacji są wegetarianami lub weganami. Dowiedziałam się tez, że człowiek jest genetycznie zaprogramowany do jedzenia pokarmów roslinnych a nie zwierzęcych, gdyz ma bardzo długie jelito podobnie jak zwierzeta roslinożerne. Mięsożercy maja jelita krótkie, aby mięso nie zdążyło w nich "zgnić". Na moje stwierdzenie, ze ludzie w naszej strefie klimatycznej powinni jeść mięso, odparli że dawniej ludzie jedli mięso od wielkiego dzwonu - najbogatsi co niedziele, a reszta od wielkiego święta, czyli w praktyce 2 razy w roku i nie chorowali na zawały i marskości watroby ani nowotwory. Kolejnym argumentem , którego słuchałam coraz bardziej przerażona było to, ze obecnie nie ma na rynku (w sklepach) zwierzat, które nie byłyby hodowane przy uzyciu sztucznych hormonów i pasz przyspieszających przybieranie na wadze - zdrową kurę czy cielaka trzeba sobie wyhodować samemu, żeby miec pewność że jego mięso nie będzie zawierać szkodliwych substancji. I kolejna wprowadzająca zamęt informacja: we wczorajszej wieczornej audycji w radiu Tok.fm występowali ludzie od lat będący na diecie wegetariańskiej. W uzasadnieniu wyboru swojej diety oprócz argumentów ideologicznych powoływali się na badania naukowe, prowadzone przez ostatnie kilkadziesiąt lat, w których sprawdzano wpływ diety bezmięsnej na zdrowie i długość zycia i porównywano je z osobami jedzącymi mięso. Badania były prowadzone wśród kilkudziesięciu tysięcy osób. Podobno wyniki jednoznacznie wskazały, że osoby na diecie wegetariańskiej rzadziej chorują na choroby układu krążenia, mają niższe ciśnienie i są szczuplejsze. Co do nowotworów wyniki nie były jednoznaczne. I co Wy na to kochani? Jak odpierać takie argumenty, ale nie na zasadzie "bo ja wiem, co jest dla mnie dobre i już" tylko bazując na rzeczowych i naukowych informacjach? Chociaż sercem jestem w 100% "ciesielska" to umysł po wysłuchaniu takich stanowisk zaczyna kombinować. pozdrawiam wszystkich.
data: 2012.01.19
autor: Barbara G.
 
 Anonimko, masz rację, ale społeczność każda taka jest - różnorodna, gdy mierzyć swoją miarą zawsze się nie zgadza. Troszeczkę tolerancji, a ostatni staną się pierwszymi, osiągną uważność, biegłość i...będą się nudzić nudzącymi. życzę przymrużenia oka
data: 2012.01.19
autor: wyszukiwarka
 
 Wyszukiwarko, na czerwono jest napisane u góry, zeby najpierw przeszukac archiwum, a potem pytać. Może i jestem nudna, ale to mniejsze zło, niż ignorancja i lenistwo. Pozdrawiam
data: 2012.01.19
autor: 
 
 EBabciu,wszystko słuszne i prawdziwe, brakuje tylko brzozowej miotły przy drzwiach, u mnie stoi, zrobiona własnoręcznie z brzozowych gałązek zerwanych w głębi lasu.Bardzo miły ekologiczno-magiczny akcent.ALIKO właśnie jakiś czas temu P.Ania tłumaczyła na forum że to złe rozumienie, takie kończenie potraw na smaku wspierającym dany narząd.I w archiwum temat kończenia potraw był poruszany niejednokrotnie. Kończymy na ostrym dla lepszego trawienia.Ma być zdrowa śledziona bo tylko ona rozdysponowuje składniki pokarmowe do poszczególnych organów Książki nie są do przeczytania tylko wielokrotnego wertowania , bo nie sposób wszystko naraz spamiętać i zrozumieć. A owsianka nie jest karą boską jak Ci nie wchodzi to dopraw inaczej ja np. robiłam rzadszą, z bazylią, kozieradką- nabiera takiego lekko orzechowego smaku , na wątrobę chorą wszelkie pestki szkodzą.Mozesz sobie pozwolić na owsiankową przerwę ale nie na długo, albo gotuj ją co 3 dzień i jedz kobito.
data: 2012.01.19
autor: ostróżka
 
 Fox_Indio, 4,5kg szczęścia!!! dołączam się do serdecznych gratulacji i życzę tego, czego sobie sama życzysz w nowej sytuacji, dla obojga końskiego zdrowia :))
data: 2012.01.19
autor: Ebabcia
 
 Doczytałam z nadesłanych annałów prawie 100letnich, gdy grypa i ospa szalły zabiajajac ok.40mlnludzi, odkrycie lekarza dociekliwie zgłębiającego tajemnice domów róznych, też farmerskich, domów tych, co zdrowo plagi przetrwali... * Jako oczyszczacz powietrza, antidotum przeziębieniowe - trzymać w pokojach bytowania kilka cebul nieobranych, ściągają bakterie i wirusy z powietrza, którym się oddycha. * Podczas choroby (... oskrzela, płuca, gardło, zatoki) obok głowy postawić w słoiku otwartym cebulę ściętą z obu końców, do rana czarna, odfiltruje wirusy, bakterie z powietrza i nie jest zdatna do konsumpcji na surowo. * Nie należy też zostawiać przekrojonej cebuli na drugi dzień, bo ściąga to drobno ustrojstwo z powietrza ... A to przecież stare, znane, jeszcze możliwe do zobaczenia w tradycyjnych starych domach z gospodynią na schwał - ludowe zwyczaje: chałupę ogacić warkoczami cebuli, czosnku, suszy się i... robi "swoje". Gubimy to z serca i głowy w nadmiarowo nowoczesnych domach... Proste do profilaktycznego zastosowania wraz z obowiązkowo rozgrzewającym jedzeniem w czasie choroby. Czy macie kontrargumenty? Co o tym Forumowicze myślicie? Pozdrawiam.
data: 2012.01.19
autor: Ebabcia
 
 Nooo! prawie 4,5 kg to było co urodzić, moje gratulacje ,to wielka radość i wielki sukces , najlepsze życzenia dla mamy i synka.
data: 2012.01.19
autor: ostróżka
 
 Dziękuję za odpowiedzi. Ewo S. gotuje owsiankę w sposób, który znalazłam na forum: wrzatek, kurkuma, kasza kukurydziana, cynamon, płatki owsiane, imbir, sól. Po 40 min dodaję ciut cytryny, dolewam wrzątku, wrzucam odrobinę masła. Czyli taka klasyka. Z jabłkiem, pestkami dyni, rodzynkami, smakuje mi o wiele bardziej, ale p. Ania pisała kiedyś na forum, żeby nie dodawac tych składników. I niestety własnie ta klasyczna wersja mi juz nie wchodzi :( Ostróżko, książki czytałam i chyba musiałam cos poplątać, bo wydawało mni się, że kończymy na tym smaku, którego organ chcemy wzmocnić - ja mam problemy z wątroba więc sądziłam, że kilka kropel cytryny na zakończenie "warzywnego sniadania" będzie dla niej akuratne. Nie byłam jedynie pewna czy w zimie to dozwolone. Ale rozumiem, że gdybym do mojego zestawu dodała płatki owsiane i kończyła w smaku gorzkim będzie ok?
data: 2012.01.19
autor: Alika
 
 Witajcie kochane Panie.Zabrać chciałam głos w sprawie srebra koloidalnego.Używam jak najbardziej. Czasami nie można bez lekarstw czasami samo jedzenie nie starcza.W przypadku srebra lepiej wybrać taki naturalny antybiotyk jak syntetyczny.W dawnych czasach pito ze srebrnych kilichów używano sztućców srebrnych nie tylko z uwagi na prestiż ale z uwagi na prozdrowotne własciwości zwłaszcza że zaraza goniła zarazę i nie znano pojęcia higieny.N temat srebra nie bedę się rozwodzić każda ma wyszuiwarkę i może wyguglować temat.Jedyną moją wskazówką będzie wybór srebra. Na rynku dostepne jest koloidlane i nikoloidalane oczywiście drozsze od tego pierwszego.Niekoloidlane można używać do wewnątrz z uwagi na nimoznośc kumulowania się w organach i ulega ono wydalaniu.Po nim nie zachorujemy na srebrzycę- w przypadku nadmiernych promieni słonecznych skóra przybiera kolor niebieskawy połyskujący i zostaje taki stan na stałe prawdopodobnie. Uzywam srebra niekolidalnego do wewnątrz w odpowiedznich dawkach ale tylko w przypadku bakteryjnego zakażenia. Na zewnątrz można spryskiwać twarz juz zwykłym koloidalnym np. w przypadku trądziku, problemów skórnych bakteryjnych. Moja mama wyleczyła stan zadrapania na nogach po ugryzieniu komarów, zadrapała, rany porobiła całe łydki były zaognione. Kupiłam mydełko z nanosrebrem i spryskiwałam srebrem szybko wszystko się zagoiło. To tyle na temat.Pozdrawiam
data: 2012.01.19
autor: Marysia
 
 Witam, dziękuję za wszystkie wpisy ale te ostatnie tzn. pojawiające się już od pewnego czasu (jesienno zimowe) no np. herbatka imbirowa (z fusami czy bez), owsianka (doprawianie), uszy i takie wydawałoby się mało ważne informacje są bardzo pomocne dla pewnej grupy osób. To tak jak swego czasu było dużo wpisów matek z małymi dziećmi, też to były wpisy potrzebne tej grupie osób no i babciom. Chociaż często korzystam z archiwum, to jednak te bieżące informacje są bardzo pomocne. A przecież zawsze można zmienić temat na inny.
data: 2012.01.19
autor: Jaina
 
 Fox-India gratulacje i moc serdeczności! Delektuj się:-) Ostróżko dziękuję, że tak ładnie odpisałaś "Znudzonemu":).
data: 2012.01.19
autor: Dardanele
 
 Fox_Indio, gratulacje:)!!!
data: 2012.01.19
autor: Marcela
 
 Do anonima znudzonego forum. Ono nie jest nudne tylko inne, z ważnych przyczyn. Są zawieszone kursy i konsultacje, Pani Ania też nie jest w stanie odpowiadać tak często jak dawniej. Nowicjusze są zatem zdani na forum, książki i archiwum. To dużo,ale wystarczająco dla kogoś takiego jak ja, odpowiadającego tylko za siebie .Pozostali z małymi dziećmi mogą czuć się niepewnie na początku. Oczywiście wszystko ma swoje granice.
data: 2012.01.19
autor: ostróżka
 
 Anonimie, też nudziłeś(aś) jak potrzebowałeś(aś). Zapomniał wół jak cielęciem był. Nudne jest codzienne wstawanie, praca wciąż ta sama, myślenie o tym samym, nauka gotowania żarełka pp-owego, pętelka zanudza zawsze w tę sama stronę. Nudno, gdy jest się samemu znudzonym sobą, swoim życiem. Nie nudź publicznie! Czytaj wybiórczo i kwita.
data: 2012.01.19
autor: wyszukiwarka
 
 witam! Pani Aniu życzę wszystkiego dobrego w nowym roku. wszystkim forumowiczom także. melduję posłusznie, że zaraz po nowym roku w 100% naturalnych nieziemsko okrutnych bólach, zdecydowanie po terminie, wypchnęłam na świat prawie 4,5 kg synka :) pozdrawiam serdecznie!
data: 2012.01.19
autor: Fox_India
 
 Dziękuję Anonimie :) Bardzo mi pomogłaś. W takim razie tuńczykowa pasta poczeka do wiosny :) Moja córka także je dwa razy dziennie owsiankę, zupa była raz lub dwa na dzień i gulaszyk, albo mięsko mielone z marchewką, ziemniaczkiem bądź kaszami (jęczmienna, gryczana), zero surowych rzeczy. Herbatka TLI oraz pierś. A powiedz mi, czy Twoje dzieci dużo razy jadły w nocy w wieku ok.półtora roku? Moja je 2-3 razy... I jeszcze w kwestii utwierdzenia się, czy duszone jabłko z cynamonem, imbirem i miodem wchodzi w menu malucha?
data: 2012.01.19
autor: Kejla
 
 Witam Forum.Alika twoje "warzywne " śniadanie przypomina mi przepis na zupe zwaną raniusia z książki "Leki z bożej apteki". Kawałek marchwi, zieloną pietruszkę. plasterek korzenia pietruszki, selera ,ziemniaka i siemie lniane ugotować odcedzić i wypić rano na czczo. Jeżeli piszesz że kończysz na smaku kwaśnym w sezonie zimowym to znaczy ze z zasadami PP jesteś ciut na bakier, bo my na smaku kwaśnym nie kończymy potraw w żadnym sezonie. Dlatego rada P.Ani -weż się za książki- jest jedyną radą dla Ciebie.Poza tym w zupie gotowanej bez mięsa musi być jakieś zboże,łyżka kaszy czy płatków owsianych lub jeczmiennych, pisze o tym w archiwum.I oczywiście zachowana kolejność smaków o której w cytowanej książce nie ma mowy.
data: 2012.01.19
autor: ostróżka
 
 Kejla jedna zupa to zdecydowanie za mało, nie ma właściwego nawilżenia. Zupa jest najlepszym lekarstwem na wszelkie nasze zawirowania. Ja także to odkryłam dopiero po pewnym czasie bycia na pp. U mnie w lodówce zazwyczaj stoją trzy rodzaje zup. Stały zestaw to rosół i porowa miksowana. Trzecia zupa jest zawsze inna. Stałe zestawy gotowane są w dużych garach, takich 6 litrowych :) Kolejna sprawa to taka, że my pepowicze jemy przecież zupy na kolację. Dzieci powinny zjadać jak najwięcej zup. Moje jak były w tym wieku co Twoje dziecko, to zjadały dwie owsianki, dwie gęste zupy miksowane, gulaszyk. Jak nie było gulaszu to zjadały trzy zupy. Herbatka i pierś były dowoli. Teraz moje dzieci są w wieku szkolnym/przedszkolnym i zjadają 2-3 zupy w ciągu dnia, drugie danie, owsiankę i drugie śniadanie (którym zazwyczaj jest zupa + jakieś dodatki np. grzanki, jajecznica, gotowane kiełbaski itp.). Sporo tego jest :) Tak Kejla, zima jest czasem w którym nie pozwalamy sobie na pewne produkty/potrawy, które normalnie zjadamy latem czy wiosną:)
data: 2012.01.18
autor: 
 
 Zapomniałem dopisać, że przy słodkim elemencie, dodaję też trochę cynamonu, który wówczas świetnie podkreśla smak pozostałych składników. Kłaniam się.
data: 2012.01.18
autor: M.R.
 
 Czy jogurt domowej roboty sporządzony zgodnie z poniższą recepturą jest dopuszczalny jako deser dla młodego (27 lat), zdrowego faceta, trzymającego na co dzień podstawowe zasady Pięciu Przemian? K - do gęstego, naturalnego jogurtu "Bacomy", dodać: G - szczyptę kakao, Sł - słonecznik, rodzynki, wiórki kokosowe,miód wielokwiatowy, O - wysuszone uprzednio w piekarniku (45 min.) płatki owsiane górskie, Sn - szczypta soli. Proporcje - wg uznania, żeby uzyskać odpowiednią gęstość. Pozdrawiam!
data: 2012.01.18
autor: Marcin Rabka
 
 Witajcie! Postanowiłam sama dla siebie usystematyzować temat dojrzewania mięsa i z waszą pomocą jeszcze raz przejrzałam forum. To co jest poniżej to wasze odpowiedzi : Mięso musi dojrzeć by w gotowaniu miało swoją kruchość. Dlatego świeże mięso ze sklepu powinno poleżeć minimum dobę w lodówce, bez folii, bez przykrycia, jak się wysuszy, to w zalewie mu "przejdzie ta suchość". Potem mięsko trzeba "obić" żeby skruszało jeszcze bardziej (puszczają wtedy wiązania, mięsko w gotowaniu kruszeje i jest lepiej strawne - pięknie tłuką mięso szczury w filmie "Ratatouille"). Następny etap to zaprawa i duszenie lub pieczenie, ale to już każdy wie. :) Pamiętacie, że mięso musi poleżeć w lodówce - jeżeli miejsce po przyciśnięciu palcem sprężynuje. Jeżeli wgłębienie zostaje to jest gotowe do przerobienia. Z pewnością mięso dojrzałe ma intensywniejszy zapach niż świeże. Doświadczenie uczyni z Pani mistrza rozpoznawania mięsa. Proszę się nie bać. Mięso zepsute jest szare, śliskie i po prostu śmierdzi. Każde mięso musi przejść tzw. dojrzewanie poubojowe, czyli jest to czas minimum 48 godzin, po takim czasie dopiero mięso jest dystrybuowane, ale u nas w Polsce się zdarza, że mięso jest świeższe, więc te 3-4 dni może spokojnie poleżeć w lodówce. Dojrzewanie mięsa jest bezwarunkowo potrzebne w każdym przypadku. Właśnie wczoraj robiłam pieczeń z mięsa świeżego i musiała siedzieć dwa razy dłużej w piekarniku i była jak podeszwa. Przechowujcie mięso w lodówce minimum 3-4 dni, bez mycia, bez worka, najlepiej w salaterce bez przykrycia. Dziękuję Kejla za odpowiedź. Ale powiem wam że dla mnie jednak dojrzałe mięso trochę śmierdzi i normalnie bym je wyrzuciła ;)
data: 2012.01.18
autor: agnieszka
 
 Czy ktoś z Was stosuje srebro koloidalne? Jeśli tak na na co i w jakich proporcjach i czy mozna podawać je dzieciom. Wcisnęła mi go kiedyś kobitka w sklepie zielarskim i teraz zalega mi w szafce. Zastanawiam czy może się na coś przydać.
data: 2012.01.18
autor: Nela
 
 @Mama Tadzia, znam żel aloesowy Forever. Mam go nawet i owszem stosowałam, ale na odparzenia pupy, które były sporadyczne. Na liszaje nie bardzo pomaga. Ostrożeń już zaczął działać, wysuszył wysypkę, która powoli zaczyna się złuszczać :) Chyba lekko się uspokajam... @Alika, ja też piekę chleb w domu, ale z mąki zakupionej w młynie. Jego właściciel pokazał mi kiedyś listę "ulepszaczy", które są niezbędne, aby mąkę zakupiła piekarnia. Bez tych dodatków nie biorą od niego wcale. A owe specyfiki to wyłącznie chemia, która "wysysa" z ziarna to co najlepsze, wypełniając go a to czymś, co sprawia że chleb się nie kruszy, a to że jest świeży dłużej, a to że jest pulchniutki, a to że właściwie wilgotny!!! Te same składniki mają maki w sklepie... Odkąd piekę chleb wyłącznie na mące z młyna (bez tych cudeniek), pszennej i żytniej nikt u mnie w domu nie ma problemów ze wzdęciami (miał je mój tata). Tylko trzeba się "nauczyć" piec na nowo, bo mąką nieulepszona inaczej reaguje. Może coś pomogłam... @do Anonima :) Dziękuję za poradę w sprawie ryb i ostrej krytyce ich pochłaniania ;) Jem sporadycznie, dla urozmaicenia, ale zawsze doprawione jak należy (wg książek Pani Anny), nie pomyślałam nawet, że to złe. Owszem znam naturę, ale wedle książki FZ ryby też jeść można, tylko z umiarem i doprawione. Czy źle rozumuję? Czy zima jest czasem, że powinnam zupełnie je wykluczyć? A łosoś był sprawcą czerwonych plamek u córci. Marchewkę raczej wykluczam, choć mała uwielbia taką z zupki, albo w formie marchwianki, czy w gulaszyku :) Piszesz drogi Anonimie o trzech słodkich zupach dziennie, ja gotuję jedną zupę na obiadek i zjadam ją raz, czy wobec tego mam zjadać ją trzykrotnie, czy przygotowywać inne?? Jestem ogromnie wdzięczna za Twój post, dał do myślenia i kopa w dupsko ;) Pozdrawiam
data: 2012.01.18
autor: Kejla
 
 Ala, ja ekspertem nie jestem, ale ja mojej córce do szkoły robię kanapki z czerstwego pieczywa z masłem + cebulka + pieprz i sól + uszlachetniona wędlina (pieczone mięso) + musztarda czy ketchup. Czasami dodaję jajko, od wielkiego dzwonu ociupinkę ogórka kiszonego. Kiedyś Pani Ania pisała, że na kanapce ma się znaleźć wszystkie 5 smaków.
data: 2012.01.18
autor: Ika
 
 alu, ja do szkoły córce (lat 9) daję kanapki z pasztetem (sama robię), z mięsem pieczonym (karczek, schab), gotowaną przeze mnie szynką, czasami z wędliną (kupioną u zaprzyjaźnionego rzeźnika - z tym, że moja córka nie ma alergii i raz na tydzień je np. dobrą, swojską kiełbasę. Jest sporo możliwości tylko trzeba przewertować i książki i forum. Poza tym daję termos z zupą ale tylko w te dni kiedy zostaje dłużej. A co się tyczy herbatki to chyba nie sam tymianek i lukrecja ??? Powinny być min. 3 składniki a ja robię z 5 (tymianek, lukrecja, anyż, imbir, cynamon) i dosładzam miodem.
data: 2012.01.18
autor: Elzbieta z Krakowa
 
 Kejla moje dziecko też miało liszaje, też karmiłam je wtedy piersią i po dogłębnej analizie okazało się że przewalam ze smakiem słodkim (marchewka). Po ograniczeniu marchewki w zupkach liszaje zniknęły bardzo szybko. Na pewno z czymś przewalasz. Pomyśl nad tymi rybami. Dla mnie to dziwne, aby matka karmiąca jadła ryby. Kierujemy się nie tylko smakiem danego produktu ale także jego naturą. A jaką naturę mają ryby? Jeszcze jesteśmy w zimie. Teraz nasze żarcie powinno być bardzo uważnie dobierane (oczywiście w innych porach roku też :)). Nie myśl ciągle o tej alergii, nie nakręcaj się – bo przyciągamy to czego się boimy. Nie czytaj ciekawych publikacji medycznych :) Zjadaj trzy słodkie zupy w ciągu dnia, na obiad mięsa o odpowiednim smaku i o odpowiedniej naturze, rano owsiankę + ciepłe, drugie śniadania. Małą karm podobnie a wszystko będzie ok :)
data: 2012.01.18
autor: 
 
 To forum już stało się nudne...ciągle te same pytania od coraz to nowych pepowiczek, którym sie nie chce poszperać w archiwum w poszukiwnaiu odpowiedzi na swoje pytania...
data: 2012.01.18
autor: 
 
 Witam! jestem na PP 4 mies. Ma pytanie- co podać dziecku do szkoły? Co on ma jeść?? Pije herbatke z tymianku i lukrecji-nosi w termosie. Ale co z kanapkami? syn ma 7 lat
data: 2012.01.18
autor: ala
 
 Witam! od 4 mies jestem na PP. I dokucza mi teraz ucho- wyciek, uczucie zatkani itd. Piję imbirówkę, jem dobrze:0 I czytam- że teraz w ogóle jest z tym problem! dojo m.in....dobrze poczytać to forum:::::DD
data: 2012.01.18
autor: hawka
 
 Kejla, dziewczyny pisały kiedys o kremie aloesowym Forever, że działa antyświądowo. Ja kupiłam galaretkę aloesową z tej samej firmy, bo ma więcej aloesu (ponad 80%) i mniej chemii w składzie. Smaruje nią zmiany na skórze synka i zauważyłam, że jak organizm już się oczyścił, wyrzucił co miał do wyrzucenia, to sama skóra pięknie i szybko się goi. Jednak, jak znowu coś go uczuli, to na taką świeżą wysypkę nawet aloes nie pomaga. Co najważniejsze, to dzięki lekturze książek i tego forum robię swoje ( gotuję) i spokojnie czekam, aż z czasem, dzięki PPowemu odżywianiu organizm mojego synka wróci do równowagi.:-) pozdrowienia
data: 2012.01.17
autor: Mama Tadzia
 
 Aliko, a jak gotujesz owsiankę? Może zmień lekko jej skład, odmień smak dodając cynamon, kardamon, imbir w roznych proporcjach, raz wiecej jednego, raz drugiego, czasem starte jabłko w smaku kwaśnym dla odmiany, może więcej/mniej miodu, może za mało/dużo soli. Ale owsianka to owsianka. Potrzebna. Czasami potrzeba czasu aby dobrać sobie właściwe proporcje i smak tak aby nam pasowała. Jeśli chleba na zimno nie chcesz to może grzanki z uszlachetnioną wedliną lub miesem z dodatkiem musztardy albo domowego sosu pomidorowego? Mogą też byc grzanki francuskie czyli chleb maczany w rozbeltanych jajkach z przyprawami i na patelnie smażyć z obu stron. Na to troche ketchupu. Oczywiscie od czasu do czasu. Ale i tak owsianka powinna być. Mam nadzieje ze cos pomogłam :) Pozdrawiam.
data: 2012.01.17
autor: Ewa S.
 
 Dziękuję za odpowiedź Pani Anno. Pomysł wziął się stąd, że po dłuższym czasie jedzenia owsianki prawie codziennie, zaczęło mnie od niej niestety odrzucać. Chleba na śniadanie nie chcę jeść, bo zależy mi na czymś gotowanym i ciepłym, po chlebie , nawet własnej roboty mam wzdęcia. Zmartwiła mnie Pani że to nie jest dobre, tak kombinowałam żeby było gotowane i jak najbardziej zrównoważone PP-owo. Czy chodzi o to, że jakakolwiek forma zboża jest konieczna z rana? A co zamiast owsianki czy chleba z pasta mięsną? Jajek na miękko, jajecznicy czy kiełbasek bez chleba nie jestem w stanie zjeść. Od czasu do czasu robię jeszcze omlet. Pozdrawiam.
data: 2012.01.17
autor: Alika
 
 @Agnieszka, jak wpiszesz w wyszukiwarce "dojrzałe mięso" to wyskoczy Ci kilka postów w tym temacie. Między innymi o sprężystości mięsa. :)
data: 2012.01.17
autor: Kejla
 
 @Mama Tadzia, dziękuję za Twoją wiadomość. Teraz nawet przestałam sama pić tran na wypadek wystąpienia alergii krzyżowej, bo znowu dorsz (z którego najczęściej jest tran) także może uczulać. Pozostała mi pasta z tuńczyka, którą uwielbiam, a i córcia mi czasem uszczknie. Po tuńczyku nic jej nie wychodzi ;) Póki co wysypka jest paskudna i dziś zamierzam małą wykąpać w ostrożniu. Pozdrawiam!
data: 2012.01.17
autor: Kejla
 
 Alika, niechcący skasowałam Twój post, przepraszam. Skąd pomysł na takie poranne dowartościowanie? Może Ci nie zaszkodzi, ale pomóc nie pomoże. Weź się za książki.
data: 2012.01.17
autor: Anna Ciesielska
 
 Witajcie. Chciałam się was poradzić w temacie dojrzewania mięsa. Pani Ania pisała że mięso może i powinno poleżakować aby dojrzało i wtedy będzie łatwe w obróbce. Z tego co pamiętam 3-4 dni na pewno. Jednak czy to dotyczy każdego rodzaju mięsa? Ja przechowuje mięso tak jak przykazali ;) czyli bez mycia, w lodówce, w uchylonym pojemniku. Jednak zazwyczaj po tych 3, 4 dniach mięso zaczyna charakterystycznie "pachnieć" i normalnie bym je wyrzuciła. Proszę napiszcie jak rozpoznajecie dojrzałość mięsa i czy jaki słodkawy zapach w przypadku wołowiny czy kwaśnawy w przypadku drobiu to już oznaka zepsucia mięsa. Dzięki, pozdrawiam
data: 2012.01.17
autor: agnieszka
 
 Witam, zamieściłam wczoraj posta, widziałam, ze się pojawił na forum juz po autoryzacji, a dzisiaj zniknął. Czy mamy jakiegoś chochlika wcinającego posty? :) A pytanie jest nadal aktualne i bardzo proszę o Wasza opinię. Dotyczy mojego zestawu śniadaniowego, który zjadam zamiast owsianki: na wrzątek wrzucam ciut kurkumy , 1 ziemniaka, 2 małe marchewki, pół pietruszki, kminek mielony, kawałek selera (bulwa), ciut imbiru, solę do smaku i daję kilka kropel cytryny. Po takim posiłku czuję sie bardzo lekko i syto, a w zoładku miłe ciepło. Chciałabym się dowiedzieć, czy zakończenie gotowania na smaku kwaśnym jest dobre w sezonie zimowym, czy powinnam dodać jeszcze coś w przemianie ognia? Pozdrawiam wszystkich.
data: 2012.01.17
autor: Alika
 
 Kejla, łosoś jak najbardziej może uczulać. Zresztą teraz te hodowlane łososie są "pędzone" podobnie jak kurczaki. Czytałam gdzieś, że reakcja alergiczna może wystąpić do 2 tyg po zjedzeniu alergizującego pokarmu. W podobnym okresie, 2 - 3 tyg powinna zanikać, jeśli organizm nie jest alergizowany przez pokarm. Z tym jednak to różnie bywa, bo mój synek oczyszczał się po reakcji na mleko przez 6 tygodni. pozdrowienia
data: 2012.01.17
autor: Mama Tadzia
 
 Teraz już zgłupiałam całkiem. Córeczka poza tym liszajem swędzącym na wierzchu dłoni ma dodatkowo swędzące czerwone "wykwity" na przedramionach oraz nogach. W sumie zaczęły one się pojawiać jako maleńkie kropeczki już dwa tygodnie temu, a teraz rosną (ok. 1-2cm), są lekko wypukłe, szorstkie i pośrodku widoczna jest nabrzmiała skórka. Swędzi. Zaczęłam analizować swój jadłospis w dwa, trzy tygodnie wstecz (karmię ją nadal piersią). Trafiłam na łososia. Szukałam w necie o ewentualnej alergii na niego (dodam, że Mała ma alergię na białko jaja kurzego, mleko, ser biały - martwi mnie jedynie ta nietolerancja jajka, bo reszta i tak jest wyłączona z jadłospisu). Znalazłam ciekawą publikację medyczną i jak byk stoi tam, że niektóre ryby, w tym łosoś, są alergenami! Czy możliwa jest tak długo rozwijająca się reakcja alergiczna? Po zjedzeniu przeze mnie łososia, miały czerwony punkcik na pleckach córki, a następnie na rękach, a teraz także nogi? Co o tym myślicie drogie Mamy? Ehhh mąż mówi, żebym spokojnie podeszła do sprawy, ale jak widzę zdrapane rączki dziecka, to w głowę zachodzę, co to, skąd to... Poza tym dzięki PP córeczka, która ma obecnie 16 miesięcy, miała 3 razy katar w swoim życiu, z którym poraziłyśmy sobie imbirówką, inhalacjami i jedzonkiem :) To ogromna radość! Wierzę, że mądre jedzenie wpływa kojąco i PP jest dla mnie wspaniałą drogą, po której staram się jak mogę prowadzić córeczkę, męża i rodziców. Dziękuję, że Pani jest Pani Aniu! Pozdrawiam i czekam na jakąś podpowiedź w sprawie tej nieszczęsnej wysypki... brrr
data: 2012.01.16
autor: Kejla
 
 Aino - w niedzielę nie śmiem zawracać głowy P. Ani. Antybiotyk był koniecznością, ból i opuchlizna nasilały się.I wtrącaj się, wtrącaj:), właśnie o to tu proszę, bo może mi się coś rozjaśni w głowie skąd to paskudztwo.Ostróżko, tak mniej więcej wyglądał nasz "wolny przekład":)
data: 2012.01.16
autor: Aneta z P.
 
 nie potrafię odróżnić uderzenia gorąca związanego z menopauzą od "gorąca" zw. za nieodpowiednim żywieniem , może ktoś mi pomoże
data: 2012.01.15
autor: emerytka
 
 Asiu,(przepraszam za taką formę, ale tu na forum może bądźmy na ty):)nie pomyślałam o smaku kwaśnym(pieczywa świeżego nie jemy). Dziękuję,zwrócę na to uwagę.
data: 2012.01.15
autor: Aneta z P.
 
 Pani Aneto antybiotyk to chyba ostateczność może niech pani spróbuje zadzwonić do pani Ani .Przepraszam że się wtrącam ale po antybiotyku ciężko będzie się pozbierać .
data: 2012.01.15
autor: Aina
 
 Witam i pozdrawiam forum. Organizm upycha wszystko co niepotrzebne i szkodliwe w różnych miejscach np. w stawach i migdałkach, a w uszach też jest coś w rodzaju migdałków i w nich się różne paskudztwa gromadzą ,jeśli ich dużo powstać może stan zapalny i różne wycieki. Poza tym jak laryngolog płucze ucho ,to wypłukuje nie tylko to co niepotrzebne i szkodliwe ale także różne substancje ochronne.Ucho staje się takie jakby bezbronne i bardziej wrażliwe.
data: 2012.01.15
autor: ostróżka
 
 Dziękuję, Aino. Skończyło się niestety zapaleniem ucha wewnętrznego (straszny ból , spuchnięcie ucha itd) i antybiotykiem. Lekarka powiedziała,że to uszkodzenie mechaniczne, więc możliwe, ze nastąpiło przy przepłukiwaniu....przez innego zresztą laryngologa. No mniejsza z tym. Dziękuję za rady, na razie nie możemy moczyć ucha, ale jak tylko mąż wyleczy - spróbujemy z ostrożeniem.
data: 2012.01.15
autor: Aneta z P.
 
 Pani Aneto ja miałam i miewam (teraz juz bardzo rzadko) wysięk z ucha kiedy potrawa jest źle zrównoważona (za dużo słodkiego za mało kwaśnego)lub kiedy zdarzy mi się zjeść świeże pieczywo. Pozdrawiam:)
data: 2012.01.15
autor: Asia z D.G.
 
 Oj, oj, ach mam zaproszenie do Akademii Mądrych Babć!!czyli do moim zdaniem dobrego autorskiego pomysłu na program psychoedukacji, by nie powtarzać wobec kolejnego pokolenia własnych błędów, projekcji doświadczeń traumatycznych... Co tym myślicie? Oczywiste bez zasad 5P i Ciesielszczyzny ani rusz. Wg klasyka "nie chcem, ale muszem" podzielić się. Można pięknie rozwieść się; jednomyślnie widzieć dobro wspólnych dzieci, być dla siebie godnymi i wzajemnie uszanowanymi... Niezwykłą historię o koledze-artyście poznałam już po jego pogrzebie, który zdaje się tak zapłacił za złamanie sobie duszy. Reflektuję: w takiej sytuacji może jedynie pozytywnie zadziałać 1.żona, gdy skupia w działaniu Mądrość Kobiet, wspierając radą trudne sytuacje dwu rodzin. Wystarczy, gdy 2.partnerka(żona) nie zajmuje się nieustannym mąceniem niszczeniem Nici 1.Miłości (najważniejszej), wyważa słowa, nie ocenia. Tu było inaczej. Nie wymagajmy od zaprogramowanych testosteronowo ludzi(tez kobiet) przewidywania skutków pospiesznych, ambicjonalnych wyborów. Czyńmy pokój. Czarujmy same siebie i własne rodziny jadłem pełnym miłości i porządku wg 5P. Pozdrawiam
data: 2012.01.15
autor: EBabcia
 
 Pani Aneto mnie trzy lata temu u fryzjera nalali wody do ucha i po tygodniu mialam już zatkane,laryngolog przepłukał ucho i było ok. po roku znowu to samo tylko jeszcze do tego ucho zaczęło swędzieć , inna pani doktor laryngolog stwierdziła że to grzybica w tym uchu jest i przeczyściła mi ucho jakimś czerwonym płynem , ucho się odetkało i znowu jakiś czas był spokój.Teraz gdy jestem na PP na początku zeszłego roku w uchu zaczęło być mokro ale już nie poszłam do lekarza tylko codziennie przemywałam ucho ostrożeniem znaczy patyczek do uszu moczyłam w ostrożeniu i czyściłam delikatnie ucho i pomogło , do tej pory spokój. myślę też że to może być zaśluzowanie a zbliża się czas dojo i wszystko teraz będzie wyłazić .J a własnie coś nabroiłam bo wzdęcia i katar i słabo się czuję ale już kilerka imbirówka napój indian rosół i już wracam do żywych a tak myślę sobie czy to czasem nie wyszło mi lipcowe piwo wypite gdy byłam na urlopie,Pani Aniu czy to możliwe?
data: 2012.01.15
autor: Aina
 
 Aszkah - dziękuję.Masz rację , że dziecku należy się przyjrzeć, ale wnuczka nie mieszka ze mną. Ten problem musi rozwiązać moja córka.W końcu przekonałam córkę do gotowania wg PP. Dlaczego wnuczka ma anemię.... myślę, że powodem są antybiotyki, czasami biegunki i brak apetytu.Błędem też było mrożenie zupek dla dzieci- posiłki na cały tydzień.Od momentu pójścia do przedszkola , dziecko zaczęło chorować i całkowicie straciła odporność.Myślę, że miód z pokrzywą nie zaszkodzi ale również zdaję sobie sprawę , że problem jest większy . Pozdrawiam :)
data: 2012.01.14
autor: Zosia malarka
 
 Witam serdecznie P.Anię i cale forum. Jesteśmy z meżem od 2 lat na pp. W tym czasie mąż (50 lat) pozbył się łuszczycy. Przestały mu również dokuczać zatoki. Ogólnie - poprawa zdrowia u nas obojga , no i samopoczucia:) jest niezaprzeczalna i to jest cudne:) Ale od jakiegoś czasu maż ma problemy z prawym uchem (przedtem nigdy na uszy nie chorował). Zatyka mu się, był już 4 razy na przepłukaniu u laryngologa, potem wszystko wracało no normy, ale ostatnio dolegliwości nasiliły się. Mąż ma "mokre" ucho, czuje w nim pulsowanie, mimo przepłukania po kilku dniach ma umówioną wizytę u lekarza. No i właśnie moje pytanie- czy ktokolwiek z Was zauważył coś takiego u siebie? Na razie mąż tłumaczy sobie to tak, że ma wrażenie, ze odetkało mu zatoki to, co zalegało (śluz?), a zeszło niżej i wyłazi z organizmu uszami. ale to raczej "wolny przekład":)Pozdrawiam Was wszystkich gorąco. Dobrze, ze jesteście.
data: 2012.01.14
autor: Aneta z P.
 
 Elżbieto z Krakowa, próbujemy tak działać. Dzięki serdeczne.
data: 2012.01.14
autor: DominoM
 
 @Kejla,synowa i syn nie chcą słuchać moich wywodów na temat pięciu smaków,ale kiedy zaniosę coś w słoiku to chętnie zjedzą,no i synowa nie lubi kminku,oczywiście używam mielonego.Dzięki!
data: 2012.01.14
autor: Elka
 
 Po odpowiedzi Pani Anny w sprawie przypraw ostrych a reakcji mojej wówczas 2 - miesięcznej córeczki, przemyślałam rzecz i chyba powodem był mój niepokój... Ale teraz trwa inna bajka, otóż córeczka ma 16 miesięcy, nadal karmię piersią, rano i wieczorem zjada owsiankę dosładzaną miodem, zupki na wywarze ze skrzydła indyczego, żeberku cielęcym,czasem na wołowinie oraz drugie danie (różne kombinacje), ja trzymam dyscyplinę w diecie PP, a mimo to córeczka ma niegojącą się reakcję uczuleniową na lewym nadgarstku (góra dłoni, przy przegubie). Skóra zaczerwieniona, jakby liszaj przechodzący w bliznę, swędzący. Ona jeszcze go sama podrażnia dotykając ustami. Już sama nie wiem co jest nie tak... Smaruję maścią robioną w aptece na bazie lanoliny, euceryny i wody oraz olejkiem z drzewa sandałowego, na zmianę. Maść nie uczula. Czy któraś z Mam forumowych miała podobną przypadłość u pociechy? Czy może ja coś knocę? Chyba to pewne, bo przecież nasze organizmy muszą się bronić przed naszymi własnymi błędami. Jeśli macie jakieś rady, będę bardzo wdzięczna! Pozdrawiam zimowo (wiecie, że w ciągu godzinki zrobiła się u nas w Małopolsce pikna zima :))
data: 2012.01.13
autor: Kejla
 
 Do Elka: zapytam, dlaczego chcesz zastąpić kminek? Ja także nie jestem fanką całych jego ziarenek, jednak do gotowania dodaję wg wskazówek Pani Anny mielony kminek. Może spróbuj w ten sposób :) Pozdrawiam wszystkich :)
data: 2012.01.13
autor: Kejla
 
 DominoM, synek nie jest non stop głodny a pierś traktuje jak przytulankę. Zapewnia mu poczucie bliskości, ciepła, bezpieczeństwa. Próbuj, jeśli masz tylko taką możliwość odstawiać go albo do łóżeczka, wózka, dawać opiekunce, babci czy tacie. Każde malutkie dziecko potrzebuje kontaktu, bliskości ale wiem, że może to wykończyć świeżo upieczoną mamę. Moją córkę oszukiwałam i kładłam na kangurka u każdej osoby jaka się nawinęła w domu. Mieliśmy dyżury :)) Karmiłam do przyśnięcia. Śpiącą bestię delikatnie przenosiłam na babcię, która w tym czasie oglądała nałogowo telenowele :)) Jeśli nie masz nikogo takiego próbuj odkładać do wózka. Na pocieszenie powiem, że taki stan nie trwa wiecznie... Może też warto pomyśleć o huście ?
data: 2012.01.13
autor: Elżbieta z Krakowa
 
 Pani Anno, właśnie przeczytałam Pani pierwszą książkę i zamierzam zacząćgotować wg Pani wskazówek. Obawiam się czy dam sobie radę i czy uda mi się ogarnąć wszystkie zasady dlatego mam pytanie czy będą w tym roku jakieś kursy i jaka jest odpłatność za nie? Z serdecznymi pozdrowieniami z Olsztyna
data: 2012.01.12
autor: Ola
 
 powiedzcie mi czym mogę zastąpić kminek?czy w ogóle da się innym zielem zastąpić kminek?
data: 2012.01.12
autor: Elka
 
 Dziękuję bardzo za odpowiedzi:) czyli herbatę z pokrzywą mogę odstawic? A mogę tym miodem posmarowac chleb czy trzeba go jeść bez dodatków?
data: 2012.01.12
autor: 
 
 Iwona, posługuj się wyszukiwarką, prostota banana, właściwy post znajdziesz wpisując słowa na temat: np. "anemia miód" i jest: Anna Ciesielska Data publikacji: 2011.09.09. Miód pokrzywowy DZIAŁA skutecznie. Wątpliwości są dobre, ale zaraz po trzeba działać, zrobić i zajadać wg przepisu...dla dziecka i jego Matki
data: 2012.01.12
autor: Ewil
 
 Witam, jestem w 26 tyg. ciąży i okazało się że mam za mało żelaza, dlatego postanowiłam zamiast suplementów dodawać do herbaty TLACI pokrzywę, jednak nie czuję się po niej dobrze bo żołądek mnie boli i czuję się osłabiona,pomimo tego że dodaje jej bardzo mało:( nie mam niestety czasu by przeryć archiwum dlatego mam nadzieję że nie nadużyję tutaj niczyjej cierpliwości ponieważ wiem, że kiedyś ktoś pisał o miodzie pokrzywowym, ale nie pamiętam co:( moje pytanie brzmi, czy gdzie można kupić taki miód? lub czy wystarczy do miodu dodać pokrzywę? i czy faktycznie jestem w stanie dostarczyć sobie brakującej ilości żelaza dzięki spożywaniu tego miodu. Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi. Iwona
data: 2012.01.12
autor: 
 
 Witajcie, Mam prośbę o radę do Mam małych atopików. Zaczynam wprowadzać synkowi zupki wg. przepisów z FŻ i mamy taką oto reakcję, po 2 h od posiłku - po zupce nr I kupka pomarańczowo-zielona. Na razie jeszcze nie wysypało, ale może go jeszcze wysypać. Jakiś czas temu spróbowałam i dodałam do zupki z marchewki i ziemniaka plasterek cebuli. Synek od razu zrobił zieloną kupkę, bolał go brzuszek, wiercił się i płakał w nocy, oczywiśćie solidnie go też wysypało. Sama już nie wiem czy podawać mu te " ostre" warzywa: por, cebula, czosnek, bo to na nie tak reaguje, czy na razie pozostać przy słodkich: marchew, dynia, ziemniak. Czy też miałyście takie reakcje u maluszków po pierwszych zupkach ? pozdrowienia
data: 2012.01.12
autor: Mama Tadzia
 
 Doświadczone macierzyństwem Mamy - co mogę zrobić, jeśli 3tygodniowy synek korzysta z osobistej mleczarni i każdy posiłek trwa do 2 godzin; przysypia wciąż. Karmienie zajmuje prawie cały dzień i noc. Jestem wykończona, jak to mam przetrwać? Jest tak od początku cycania, reszta jest OK - zdrowie, skóra, przyrost wagi i wzrostu, silne podnoszenie główki. Poradźcie jak śpiocha zaktywować?
data: 2012.01.12
autor: DominoM
 
 Witajcie.Bardzo proszę o pomoc,bo zaczynam mieć kłopoty z poruszaniem się.Bolą mnie mięśnie pośladkowe.Przyczyna to długotrwałe delikatne wychładzanie,trochę świątecznego piernika,niezbyt zrównoważone jedzenie i na koniec przemarznięcie ,które mnie zwaliło z nóg.Proszę o podpowiedź co do jadłospisu w mojej sytuacji.Pozdrawiam całe forum.
data: 2012.01.11
autor: 
 
 Jolanto Inglot, w sprawie książek zadzwoń do Centrum.
data: 2012.01.11
autor: Anna Ciesielska
 
 KamiloK, dzięki, pomogło przy megawariactwie wątroby&woreczka żółciowego, na szczęście-nie mojej. Sciągnij program "szybkie pisanie",na 2.dzień galopujesz po nowej klawiaturze, a tak dokładnie to nie dokładaj sobie, bo tak napisane ma swoisty urok. Z naleśnikami czekam także do dojo/wiosny. Pozdrawiam stokrotkami, nagietkami kwitnącymi na zielonych trawnikach
data: 2012.01.11
autor: Ewil
 
 Ale błędów narobiłam...ale mam nową klawiaturę i ni eumiem palców do niej przyzwyczaić.
data: 2012.01.11
autor: KamilaK
 
 Dziękuję:-) Wypróbuję ten podany a i poczekam troszku:-))))
data: 2012.01.11
autor: Dardanele
 
 j arobiłam zwykłe naleśniku, według tradyzyjnej receptury, tyle, że w smaku słodkim dawałam 1/4 porcji mąki pszennej mąkę kasztanową...i wychodzily przepyszne. Z samej kasztanowej się nei uda.
data: 2012.01.10
autor: KamilaK
 
 Dardanele, musisz dzisiaj? Poczekaj troszku....
data: 2012.01.10
autor: Anna Ciesielska
 
 Czy ktokolwiek z Was mógłby podzielić się wypróbowanym przepisem na naleśniki z mąką kasztanowA? Proszę:-)
data: 2012.01.10
autor: Dardanele
 
 Witam podaje ciekwostke z internetu dotyczaca autyzmu. http://www.geekweek.pl/bakterie-w-jelitach-dzieci-autystycznych-roznia-sie-dosc-mocno-od-naszych/349968/
data: 2012.01.10
autor: aszkah
 
 Ewil, czy to to, co w ząłaczonym linku? http://www.mountain-tea.gr/.Grecka herbata pasterska Herbatka stosowana głownie w okresie zimowym, kiedy spada aktywność fizyczna i dopadają nas przeziębienia, bóle i inne dolegliwości. Podobno ma pozytywny wpływ na leczenie wszelkiego rodzaju przypadłości, ale najskuteczniejsza jest w przeziębieniach, problemach układu oddechowego, trawiennych. Zbawienna dla układu odpornościowego, łagodnej nerwicy. Jest znakomitym antyoksydantem. Stosowana również przeciwzapalnie i w obniżaniu gorączki. łyżeczkę ziól zalac wrzątkiem, odtsawić na 10 minut, przecedzić i pić z miodem lub bez. Pozdrawiam
data: 2012.01.10
autor: KamilaK
 
 Elko, goździk - ostry smak, najlepiej w razie wątpliwosci najzwyczajniej sprobować...
data: 2012.01.10
autor: Ewil
 
 Moje zapytanie, czy ktoś zetknął się z "ziołami górskimi" rodem z Grecji? Opis cyrylicą, w paczce cały wysuszony wiecheć jasnej, aksamitnej rośliny z koszyczkami kwiatowymi, smak mocno gorzki. W necie trudno ustalić co to jest... pozdrawiam
data: 2012.01.10
autor: Ewil
 
 Goździki są raczej ostre i dodaje je do kawy obok imbiru.
data: 2012.01.10
autor: Majka z Podlasia
 
 Pati, Basiu z Bristolu, Elżbieto z Krakowa, dziękuję za Wasze rady! Pani Anno przepraszam za ewentualne nadużycie forum do celów prywatnych!
data: 2012.01.10
autor: Majka z Podlasia
 
 Witam wszystkich w nowym roku. Zosia malarka - z jakich powodów ma anemię? Zastanów się .Wiem, że należy przyjezeć się dziecku zanim cokolwiek zacznie się robić i stosować.
data: 2012.01.10
autor: aszkah
 
 Zaglądam na forum codziennie i korzystam z podpowiedzi pani Anny i waszych.a teraz powiedzcie do jakiego smaku należą goździki?
data: 2012.01.10
autor: Elka
 
 Pati.Pijesz jak lubisz. Mi smakuje z fusami.Pozdrawiam noworocznie wszystkich forumowiczów .
data: 2012.01.10
autor: Irek
 
 to jeszcze raz ja. Się pochwaliłam i się pomyliłam. Wyróżnienie odebrałam oczywiście w listopadzie 2011 roku. Pozdrawiam, elgakra.
data: 2012.01.09
autor: Elżbieta
 
 Dzień dobry. Szkoda, że nie przeczytałam tego wcześniej, bo bym nie jadła tych wszystkich słodkości, które niestety odezwały się nadkwasotą. No cóż, ja w sprawie kartoflanki. Wiersz jest nie tylko o kartoflance, ale kartoflanka spełnia tu nie bagatelną rolę jako jedno Z antidotum NA...Pozwoliłam sobie ten wiersz napisać. sonet XXI Tomaszowi Stańko Za oknem nitki deszczu w pelargoniach giną, dachy łzawą wilgocią ciekną nieustannie, ziąb przygasił kwiaty w kandelabrze dziewanny. Cień depresji - piekła Dantego koleina. W siną dal parasole znikają tramwajem, nikną kamienice w szarości metalicznej, ludzkie cienie nachodzą na cienie w ulicznych światłach. Co materialne niebytem się staje. Włącz już piece, a ja zagrzeję kartoflankę, na deser zjemy po kawałku czekolady. Od złej pogody oddzielimy się firanką. Podobno na jesienną nicość nie maa rady, ale gdy twoje uszy głaczsze Tomasz Stańko, niepotrzebne są hermetyczne palisady. (ten sonet został wyróżniony w konkursie O Pierścień Dąbrówki w listopadzie 2010 roku w Poznaniu) Serdecznie pozdrawiam elgakra@tlen.pl
data: 2012.01.09
autor: Elżbieta Gałęzewska-Krasińska
 
 Pati, nie wiem jak inni, ale ja fusow z imbirowki nie pije.
data: 2012.01.09
autor: Basia z Bristolu
 
 Ja piję z fusami, lecz pozwalam im opaść i jest O.K;)
data: 2012.01.09
autor: Majka z Podlasia
 
 Dziewczyny, a tą imbirówkę to się pije z fusami? Czy pozwolić im opaść - i zostawic?
data: 2012.01.09
autor: Pati
 
 Czy miód z pokrzywą można podawać dziecku 4-letniemu i w jakiej ilości? Moja wnuczka ma anemię. Będę wdzięczna za informację. Pozdrawiam :)
data: 2012.01.09
autor: Zosia malarka
 
 Witam Wszystkich serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności :) Pani Anno, pragnę podziękować za wiedzę, którą przekazała Pani w swoich książkach, jest po prostu bezcenna. Pierwszą książkę poleciła mi znajoma , podczas pobytu w Norwegii , aż tak daleko musiałam jechać , żeby skutecznie zmienić swoje zasady żywienia. Po powrocie do kraju pierwszym zakupem była ,,Filozofia zdrowia " i polecana przez Panią ,,Sekret". Książki te pomogły mi rozwiązać, niektóre problemy zdrowotne i emocjonalne. Jestem Pani bardzo wdzięczna. Jest to dopiero początek drogi ponieważ według zasad PP odżywiam się od lipca ubiegłego roku. Na razie zapomniałam o wzdęciach, moja waga zaczęła spadać pomimo, że jem ile chcę, mam więcej energii, nie czuję zmęczenia, jest bardziej twórcza , cieszę się, że nie marzną mi nogi i ręce .Od 35 lat jestem alergikiem na niektóre pokarmy i 2 rodzaje pleśni, mam nadzieję, że w końcu miną moje dolegliwości i wszystko się unormuje.... Lekarz zabronił mi spożywania miodu ponieważ jestem bardzo uczulona na propolis ++++, zastąpiłam miód do słodzenia kawy niewielką ilością cukru trzcinowego nierafinowanego, czy popełniam błąd? Dziękuję, serdecznie pozdrawiam :)
data: 2012.01.09
autor: Zsia malarka
 
 Lily, zimowe warzywa oprocz podstawowych (marchew, pietruszka, ziemniaki, cebula, czosnek, por), to rowniez: brukiew, fenkul, jarmuz, kapusty, brukselka, fasola, groch, ciecierzyca, kukurydza z puszki, pomidory z puszki, seler. To wcale nie tak malo, mozna roznorodnie kombinowac. A co do Twoich dolegliwosci, pilabym delikatna imbirowke, ale kilka razy dziennie (tak pol lyzeczki na szklanke) i jadlabym bardzo delikatnie i tylko gotowane, nic zmazonego. Wlasciwie to tylko zupy i moze ziemniaki z sosem miesno-warzywnym, ale niewiele tego. No i cierpliwosci. Moze zadzwon do Pani Ani, ona da Ci najlepsza rade. Kiedys radzila komus przy bardzo silnym zastoju tylko imbirowke i tabletke na przeczyszczenie w ostatecznosci. Pozdrawiam.
data: 2012.01.09
autor: Basia z Bristolu
 
 Ewa S. bardzo dziękuję za wskazówkę, poczytam posty osób, o ktorych wspomniałas:)
data: 2012.01.07
autor: emily
 
 Witam wszystkich serdecznie! Ponownie staram się powrócić na PP.Podpowiedzcie proszę jakie warzywa zjadać w zimie? Wybór sezonowych nie jest wielki. Kombinuję z cukinią, kalafiorem, zielonym groszkiem, duszoną marchwią..ale czuję, że knocę. Oprócz kilku dolegliwości mam kłopoty z jelitami (olbrzymie zaparcia) i refluks. Co jeść ( poza - oczywiście owsianką) żeby lepiej trawić? Jarzyny w zupie - głównie marchew, pietruszka, cebula, czosnek. Ale to przecież mało..Co dodawać do drugich dań?
data: 2012.01.07
autor: Lily
 
 Mam problemy z pamięcią już tak gdzieś od trzech lat,nie mogę zapamiętać nazwisk , imion , nazw ulic ,jak oglądam film to za dwa trzy dni nie potrafię go opowiedzieć.Może wiecie jaka może być tego przyczyna .Boje się co będzie dalej. od dwudziestu miesięcy jestem na PP . Pani Aniu czy mogę coś zrobić żeby ta pamięć mi się poprawiła ? a może wy dziewczyny wiecie w czym jest problem , bardzo proszę o pomoc.Książki pani Ani też czytam na okrągło bo nic mi w tej głowie nie chce zostać.Poza tym wszystko w miarę w normie .
data: 2012.01.07
autor: Aina
 
 Wysuszenie. Jeśli nie jem zupy min. raz dziennie, niezależnie od tego że pozostałe dania są zgodne ze sztuką - wysycham. Trzy dni z rzędu bez zupy i skórki wokół paznokci zaczynają wystawać, skóra na palcach schnie w widoczny sposób, zaczyna się od palców wskazujących (odczucie, jakby były w za małych rękawiczkach). Czyli stara prawda: zupa to podstawa. I to zupa , nie rosół, i zupa właściwa, a nie wyskokowa typu barszcz, pomidorowa czy inna kwaśna :-)
data: 2012.01.07
autor: 
 
 Witam Bardzo dziekuję za wsparcie. Było mi bardzo potrzebne. Niestety na razie efektów brak. Odstawiałam indyka jak radziła Elżbieta z Krakowa i kombinuję dalej. Musze zaopatrzyc się w ostrożeń i spróbować okładów, może pomoże. Mam pytanie. Co zrobić kiedy z roztargnienia ominie się jakiś smak i doda następny? Czy taka potrawa jst już do niczego? Pozdrawiam
data: 2012.01.07
autor: Olga legionowianka
 
 Witam Mam pytanie odnośnie odżywiania wg pp w innym kraju a mianowicie we Francji nad Atlantykiem.Czy nadal mogę gotować wg przepisów z książki czy powinnam dostosować do klimatu w którym będe mieszkała?Jeśli powinnam zmienić to czy ktoś podpowie mi na co powinnam zwócić uwagę i jakie zmiany wprowadzić? Wszystkiego najlepszego w Nowym roku:P pozdrawiam p.Anie i wszystkie forumowiczki:))
data: 2012.01.07
autor: Bliss
 
 Witam! czy w diecie PP mozna stosować ksylitol?
data: 2012.01.06
autor: Aneczka ze Środy
 
 Witam serdecznie! Na forum jest pierwszy raz. Na PP jestem od 2 lat. Moim głównym problelem jest to, że mieszkam z teściami a oni w żaden sposób nie chcą wcielić w życie zasad PP ( a szkoda bo teść jest cukrzykiem a teściowa ma problemy ze stawami) co w głównej mierze uderza w moje 3 letnie dziecko. Chodzi przede wszystkim o to że muszę ciąglę ją pilnować(moją córeczkę) żeby przypadkiem nie dostała od teściowej jabłuszka na kolację lub kapusty z gryzbami itp. no i jak tu powiedzieć teściowej że zupę którą ugotawała jej wnuczka nie może dostać bo się dla niej nie nadaje. Jest to bardzo ciężki temat tym bardziej, że była już jedna poważna kłótnia z tego tytułu. Wiem że najlepsze wyjście z tej sytuacji jest zamieszkanie z dala od nich ale budowa domu niestety nie odbywa się w 2 dni. Poza tym ze strony męża też nie mam wsparcia w tym temacie więc ogólnie jest ciężko. Moje dziecko ma ciągły problem z kaszlem. Ogólnie jest bardzo zaśluzowana. Do tego doszły ostatnio bóle ucha które pojawiają się często tzn. ostatnio co tydzień. Mówi że boli ją lewe uszko zwykle jst to wieczorem. Ma przy tym niedrożny nos. Nie ma przy tym gorączki. Muszę wspomnieć że stosuję również homeopatię i nie wiem czy przy PP jest ona wskazana? Zwykle w tej sytuacji wkładam jej do ucha watę z kroplą olejku kamforowego oraz tabletki homeopatyczne. W ciągu dnia jest w porządku> Staram się jej podawać herbatki z anyżkiem, cynamonem i imbirem oraz kawę zbożową (INKĘ) również z tymi przyprawami to często pije bo za herbatkami nie przepada. Czy któraś a WAS miała podobny problem? Jeśli tak, to jak sobie z nim poradziłyście? I jeszcze jedno pytanie ( a może dwa;)) tym razem chodzi o mnie. Od 2 m-cy męczy mnie kaszel i bardzo dużo śluzu do tego stopnia że jak kładę się spać to wszystko ze mnie "wyłazi" tzn. ta ilość tego śluzu albo tej gęstej śliny właściwie to nie wiem jak to zakwalifikować jest tak duża że muszę kilka razy wstać w nocy i to wszystko wypluć. Trochę mnie to martwi bo czasem zdaż się że prześpię całą noc i wszystko jest w porządku ale są to przypadki sporadyczne. Problem ten pojawił się właściwie jakieś 5 lat temu ale wtedy zdarzało mi się to co jakiś czas. W tym momencie zaczęło to już być bardzo uciążliwe. Kolejny problem to ciągłe grzybice pochwy:( Bardzo prosze o radę!!!
data: 2012.01.06
autor: Aneczka ze Środy
 
 Elzbieto w sprawie makaronu i innych produktów z glutenem.Wiadomości z książki FŻ/ s.131/"Makarony produkuje sie z wysokoglutenowej pszennej białej maki...osłabia,ochładza i zakwasza organizm s.131 "PODSTAWA NASZYCH CIEPŁYCH POSIŁKÓW POWINNY STANOWIC KASZE i ZIEMNIAKI ..A NIE MAKARONY!" Jest tam wykrzyknik więc tak to zrozumiałam.
data: 2012.01.06
autor: Lili-Elżunia
 
 Dla jasnosci, ja tez nikogo nie namawiam na pozwalanie czy zabranianie, bo zdaje sobie sprawe z tego, ze to nie ja bede ponosic konsekwencje jakiejkolwiek decyzji. Tak jak Pati jestem za dokopywaniem sie do prawdy, czym kierujemy sie w podejmowaniu decyzji, jaka jest intencja.
data: 2012.01.06
autor: Basia z Bristolu
 
 Przepraszam, popelnilam blad w slowie "wyrzeczen".
data: 2012.01.06
autor: Basia z Bristolu
 
 Elzbieto z Krakowa, z postu Majki zrozumialam, ze chodzi o jakis krotkoterminowy wyjazd, z kolegami, aby doswiadczyc swiata. Bylam w takiej sytuacji, kiedy moj M chcial wyjechac na kilka miesiecy, sprawdzic sie, zobaczyc czy tam gdzie go nie ma jest lepiej. Obylo sie bez dramatow, ufalam mu, wiedzialam, ze tego potrzebuje, bez zalu i wyzeczen zgodzilam sie na to. Pojechal, wrocil po 4-ech miesiacach, a ja skorzystalam z "wolnego" i dalam ten czas sobie. Sytuacja o ktorej Ty mowisz jest zupelnie inna i inaczej trzeba do niej podejsc, szczegolnie jesli w gre wchodzi dziecko. Pozdrawiam.
data: 2012.01.06
autor: Basia z Bristolu
 
 Akceptować to nie znaczy wyrzekać się. Warto przy tym odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego dążę do tego, do czego dążę. Czy na pewno inspiracją jest miłość. A nie strach? Tak naprawdę nie ma żadnego sposobu, by sobie zagwarantować szczęście i bezpieczeństwo do końca życia. Obawiam się, że takiej gwarancji nikt ne da nawet do jutra;) A każda sytuacja, oprócz minusów, ma jeszce plusy. Choć czasem bardzo trudno je zobaczyć, czasem uwidaczniają się dopiero po czasie (patrz przysłowie, że nie ma tego złego...). Poza tym, nie ma możliwości porównania swoich "żyć alternatywnych", które by było lepsze, za dużo jest tu wypadkowych, zresztą: co znaczy "lepsze"?. Przy czym ja nikogo nie namawiam do pozwalania chłopu jechać w siną dal, tudzież powstrzymywania go. Namawiam tylko, by spróbować się dokopać to tego, co w nas głębiej siedzi, pod tym, co widać, a może nie zdajemy sobie z tego sprawy:) A świadomość tego, czym się kierujemy, pozwoli poprzekładać sobie w głowie, uspokoić wewnętrznie i dokonać trafniejszego wyboru, z którym się będziemy sami zgadzać;) Czego nam wszystkim życzę:)
data: 2012.01.06
autor: Pati
 
 Majko, może trochę późno ale ... lepiej późno niż wcale. Ja nie do końca zgadzam się z tym co napisały dziewczyny. To są słowa niestety na ogół nie poparte życiowym doświadczeniem ... Ja przez takie doświadczenia już przeszłam i nie wiem czy można je polecać. Akceptować, cóż akceptacja kojarzy mi się też z częściowym wyrzeczeniem się. "No tak akceptuję, że robisz bałagan ... ale wewnętrznie aż mnie nosi ..." Żaden związek na odległość nie jest dobry. Ja jeszcze w tym wszystkim zostałam z trzyletnią córką. Sobie potrafiłam wytłumaczyć - nie ograniczaj, to dla kasy, to dla kariery, to dla jego rozwoju etc. ale dziecku tego nie wytłumaczysz ... Wrócił po 3 latach ... ale są tacy, którzy nie wracają. No i nic juz nie jest tak jak przedtem. To inny człowiek, inna ja i inne dziecko. Pamiętaj o tym zanim powiesz O.K.zgadzam się na wszystko. I nie wstydź się miłości. Bo z miłości chcesz aby był przy Tobie. Ja nie miałam dość siły aby go przekonać a dziś po latach mi mówi, że "przecieżnie oponowałaś" ... Powodzenia !
data: 2012.01.06
autor: Elżbieta z Krakowa
 
 Lili/Elżunia - chyba z tym makaronem to przesadziłaś ... Przecież w co trzecm przepisie jest makaron. I do rosołu i do zupy z soczewicą, i do polędwicy wołowej, i do gulaszu etc. Z resztą oczywiście się zgadzam. Pozdrawiam,
data: 2012.01.06
autor: Elżbieta z Krakowa
 
 Olgo, cierpliwości, cierpliwości i wytrwałości. Przede wszystkim wiary w siebie, bo z tym chyba krucho u Cebie ... Pytasz o efekty diety. Niektóre mogą wystąpić już na drugi dzień (to te psychiczne, gdy wstajesz rano i marzysz o kubku wyśmienitej kawy Ciesielskiej), inne po 3 tygodniach (tyle na ogół potrzebuje organizm aby pozbyć się toksyn i w miarę zregenerować), inne po długich miesiącach a inne latach. Warunków jest kilka, oprócz tych wymienionych w pierwszym zdaniu to jeszcze chęć działania, chęć zmiany, brak odstępstw itp, itd. Nie jest łatwo. To nie dieta cud :) Ale działa. Jeśli oboje macie suchą skórę to potrzebujecie nawilżenia. Na 100% trzeba wyeliminować indyka. Resztę porad poszukaj wbijając w wyszukiwarkę "such skór". I jeszcze jedno a bardzo ważne - jesteś w super czasie - Twoje dziecko ma 10 miesięcy więc cokolwiek mu dasz z miłością i przekonaniem przyjmie z akceptacją. Trudniej mają ci, którzy rozpoczynają przygodę z PP mając dzieci w dużo starszym wieku ze swomi przyzwyczajeniami. Tak więc próbuj, pisz na Forum w razie watpliwości i ewentualnych kryzysów, chwal się również sukcesami :) Powodzenia !
data: 2012.01.06
autor: Elżbieta z Krakowa (weteranka na PP)
 
 Z ropnymi wypryskami zmagam się od pół roku. Zaczęłam przyjmować Sylvit od 2 miesięcy mając nadzieję, że ustąpią ale wydaje mi się, że jest jeszcze gorzej. Olgo, zauważyłam jednak, że wyłączenie całkowite słodyczy bardzo pomaga. I też mam mocno wysuszoną skórę.
data: 2012.01.05
autor: Majka z Podlasia
 
 Witam jestem nowa i na forum i w diecie pp. Od miesiąca gotuję rodzinie i synkowi 10 miesięcznemu wg zasad. Wciąż mam mnóstwo wątpliwości i mnóstwo robię błędów, co doprowadza mnie do zniechęcenia i odpuszczenia. Do tej pory synek jadł słoiczkowe zupki i błyskawiczne kaszki. Jak wspomniałam jakiś miesiąc temu wprowadziłam mu owsiankę i różne kasze wg przepisów w książkach. Oo trzech dni sama robie mu zupki wg przepisów ( coś czymś zastępuje w odpowiednim smaku jeśli akurat nie mam tego w domu). Doprawiam przyprawami i ziołami. Nawet mu to smakuje. Ostatnio po wprowadzeniu pp u synka zauważyłam sucha skórę na plecach i dziś na brzuchu i klatce piersiowej, głównie po lewej stronie. Co robie źle? Brakuje mi motywacji, bo i sama mam suche dłonie. Wyczytałam w książkach i tu na forum, że może być to za dużo ostrego lub gorzkiego? Proszę o poradę i motywację do dalszego "zagłębiania" się w tajniki tej metody. A i sama mam problemy skórne od roku (ropne wypryski). Juz nie wiem czym to zwalczyć. Wiem, że nie moge jeść słodyczy. Kidy mam na nie ochotę jem zupę jarzynową i czasem mija. A co jeszcze moge zrobić? Jak długo czeka sie na efekty diety? Pozdrawiam w Nowym Roku
data: 2012.01.05
autor: Olga legionowianka
 
 Witajcie, Chciałabym zasięgnąć Waszej porady. Od prawie 2 tygodni przechodzę ciężkie przeziębienie. Zdecydowałam się przejść na PP, bo bardzo źle się czułam. Jednak jak to na początku bywa nie jestem konsekwentna z powodu braku czasu, braku wprawy itp. Wiem, że moje dolegliwości to osłabiona śledziona i żołądek, robię co mogę, ale jest coraz gorzej. Zaczęło się od kataru i mokrego kaszlu, teraz mam szum w głowie, katar suchy zanikający, przytkane uszy i boli mnie górna szczęka (prawa strona). Przy czyszczeniu nosa brakuje mi sil i czuje ciągnięcie w dziąsłach. Dodam, że zażywam tabletki antykoncepcyjne. Jem owsiankę, zupy, piję mleko kozie z czosnkiem i rosół wołowy. Czy to może kolidować z tabletkami? Dziękuję za wszelkie sugestie. pozdrawiam
data: 2012.01.05
autor: iza_bella_18.01
 
 Witam serdecznie. Na PP przeszłam jakieś 2 lata temu ale forum czytam regularnie dopiero od ok miesiąca odkąd zaczęłam karmić mojego teraz 8-miesięcznego synka wg PP (wcześniej był tylko na piersi, teraz jest ona uzupełnieniem) - a na forum to mój debiut ;) Mam pytanie do Pani Anny i/lub innych dziewczyn zaawansowanych w PP, czym na dłuższy czas mogę zastąpić marchew w zupkach dla dziecka? muszę ją na razie odstawić (na miesiąc lub dwa a potem delikatnie wprowadzić na nowo) z uwagi na alergię skórną. Wydaje mi się że pominięcie marchwi w przepisie i pozostawienie pozostałych składników to za mało.. czytałam że cukinii tez za często nie podawać.. to może dynia? ale czy mogę ją dodawać do każdj zupy przez ten okres? będę wdzięczna za podpowiedź ;) pozdrawiam
data: 2012.01.05
autor: Martka
 
 Dziękuję Dziewczyny! Bardzo to mądre, co napisałyście. Jak zwykle chodzi o tą zasadniczą różnicę w naturze pomiędzy kobietą a mężczyzną. Kobieta pragnie poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i ostoi, którą zapewnia jej mężczyzna a jego ciągnie w świat. Ale przecież wspólne zycie polega na tym, aby wieść je wspólnie przy sobie a nie gdzieś na odległość. O tak, jestem świadoma, że moje ego się mocno odzywa. Wsydzę się tego, że jestem interesowna i samolubna. Już wiem, że to dla mnie nowe doświadczenie. Powinnam być na nie otwarta a jednak boję się. Życie - zmienność i ciągły rozwój... Jak się wreszcie z tym pogodzić?
data: 2012.01.05
autor: Majka z Podlasia
 
 Pani Mario Krzeska ,na ścisłym PP NIE JEMY: nabiału, wędlin, chleba, makaronu..a o ciastach to zapominamy. Myslę,ze jest to odpowiedz na Pani pytanie. Powinna Pani poczytać książki/ ja sobie na zielono popodkreslałam co mozna, a czerwono co nie- łatwiej sie zorientować./Ale to ,że przepis jest w książce nie oznacza, że należy to spożywać. Podstawa sa częsci teoretyczne, no i forum i to od poczatku.Dużo forum wyjasnia. Myślę,że trochę pomogłam. Pozdrawiam :)
data: 2012.01.05
autor: Lili-Elżunia / przedtem E.Kam. zmieniłam ,bo dużo tu Kam.Kamik itp
 
 Kochana Pani Aniu!:) Bardzo przepraszam, to ja się nie podpisałam pod życzeniami z 4 stycznia i to ja pytałam, czy mogę do Pani zadzwonić. Ja, czyli Agnieszka z Wrocławia Jeszcze raz pozdrawiam i mocno Panią całuję :)
data: 2012.01.05
autor: Agnieszka Kapała
 
 Basia z Bristolu ma rację, Majko. Być może wybór Twojego partnera przyniesie również Tobie coś dobrego, czego w tej chwili sobie nawet nie wyobrażasz? Mam wiele przykładów z żcia mojego i mojej rodziny, gdzie choroby, rozstania i czasami nawet smutne wydarzenia życiowe bywały wyzwoleniem i początkiem nowego życia. Czego i Tobie życzę!Polecam Ci lekturę "Nowej ziemi" Eckharta Tolle.
data: 2012.01.05
autor: KamilaK
 
 Majko z Podlasia, najogolniej rzecz biorac, nalezy akceptowac wybory innych, nawet jesli sa to osoby bliskie, partnerzy, dorosle dzieci. Akceptowac czyli wewnetrznie zgadzac sie na nie, bo wolna wola to podstawa. Niezgoda na poczynania drugiej osoby to problem przywiazania do niej, uzaleznienia od niej, oczekiwan w stosunku do niej. To wszystko sa gierki ego. Moze ta osoba "odchodzi" po to abys mogla zerwac z tym uzaleznieniem, oczekiwaniami i poczuc ze mozesz bez tego zyc? Pozdrawiam.
data: 2012.01.04
autor: Basia z Bristolu
 
 No i mam skutki swiatecznego grzeszenia;alegia oczu.Swedza bardzo,az piecze.Jak najszybciej sobie pomoc.A propo WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGOwszystkim forumowiczom,oraz paniA NI.
data: 2012.01.04
autor: BASIA Z GDYNI
 
 Witam serdecznie, prosze o podpowiedz odnosnie temperatury pieczenia czy duszenia w piekarniku. Co oznacza temperatura minimalna i srednia? Skala u mnie zaczyna sie od 50 stopni. Pozdrawiam
data: 2012.01.04
autor: Viktoria
 
 Kochana Pani Aniu! Zdrowia Wielkiego, Radości Słonecznej i "Wszechobecnej" Miłości na Nowy Rok! Również dla Całej Rodziny, ze szczególnym uwzględnieniem żeńskiej linii:) Pani Aniu, czy mogę do Pani zadzwonić na krótką chwilę, tak całkiem towarzysko i bez bólu? Zawsze się zastanawiam, czy nie zajmę niepotrzebnie Pani czasu... Serdecznie pozdrawiam i całuję!
data: 2012.01.04
autor: 
 
 Kochani, a jak zachować się w sytuacji, gdy najbliższa osoba oznajmia, że wyjeżdża z kraju, bo pragnie realizować swoje zainteresowania i spełniać się? Przecież nasze pasje i życie w zgodzie ze sobą są bardzo ważne. W forum wiele o tym. Staram się myśleć pozytywnie, pilnować porządku, ale strasznie mnie to dręczy i czuję odrzucenie. Czy powinnam zaakceptować ten wybór, czy nie zgodzić się i myśleć o sobie? Nie chcę wyjść na egoistkę i nie chcę zmuszać innych do działań wbrew ich potrzebom. Co robić? Ta sprawa zupełnie pozbawia mnie energi! Pomóżcie proszę! Wiem, że jestem dopiero na początku drogi do stworzenia pięknej siebie i dlatego wciąż mam dylematy i nie radzę sobie w życiu. Mam nadzieję, że to zrozumiecie...
data: 2012.01.04
autor: Majka z Podlasia
 
 Czy imbirówkę można słodzić?
data: 2012.01.04
autor: marta
 
 Witam Forum w Nowym Roku! Zycze wszystkim (sobie rowniez)MILOSCI, do siebie, do innych, do (wszech)swiata. Pomyslnosc z pewnoscia moze w tym pomoc ;)
data: 2012.01.04
autor: Basia z Bristolu
 
 Dobrego Nowego 2012! Pięknych chwil i pomocnych ludzi wokół oraz miłości w kazdej ilości życzę Wam dziewczyny i chłopaki, najlepszego dla Szefowej! Słonecznie pozdrawiam
data: 2012.01.04
autor: Poznanianka z Kujaw
 
 SERDECZNE ŻYCZENIA NOWOROCZNE PANI ANI SKŁADA CZYTELNICZKA FORUM IRENA TRZMIELEWSKA .
data: 2012.01.03
autor: 
 
 dzień dobry, Pani Aniu, czy w tym roku będzie Pani organizowała jakieś kursy dwu-, trzydniowe , z gotowaniem ?
data: 2012.01.03
autor: Kasia
 
 Emily, oczywiście ze póltoraroczne dziecko powinno jeść więcej niż tylko zupki i owsianki. Czyli delikatny obiadek w postaci: gulaszyk lub pulpeciki do tego purre ziemniaczane lub co jakis czas kasza gryczana, ryż. Moze tez być jakas ciepla jarzynka. Czasem takze kluski slaskie czy kopytka. Ma się najadać. Było juz sporo na ten temat. Poczytaj posty MamAsik, Rene, Kaspianowej, Jagody. Pozdrawiam p. Anię i wszystkich noworocznie z najlepszymi życzeniami.
data: 2012.01.03
autor: Ewa S.
 
 Przepraszam, zapomniałam się podpisać pod postem o myślach. Pozdrawiam
data: 2012.01.02
autor: KamilaK
 
 Tak,zważajmy na myśli, bo myśl niesie emocje, co może nas zaprowadzić na niezłe manowce (a potem nerwice, depresje itp.) i wtedy żadne specjalne jedzenie nie pomoże....
data: 2012.01.02
autor: 
 
 Na nadchodzący rok życzę Wszystkim pogodności :) i spokoju.
data: 2012.01.01
autor: DanusiaA
 
 Kochani, życzę Wam wszelkiej pomyślności na ten Nowy Rok!Choć przyznaję, jest w tym życzeniu pułapka - zważajcie na myśli...
data: 2012.01.01
autor: Anna Ciesielska
 
 Pani Aniu, Wszystkiego Co Najlepsze z okazji Nowego Roku, spelnienia marzen, duzo zdrowka i usmiechu przesyla Agnieszka z rodzina.
data: 2011.12.31
autor: Agnieszka P z Londynu
 
 Jako że bardzo się wkręciłam w gotowanie to nawet w Sylwestra pozwolę sobie zapytać Was, czy dziecko półtoraroczne ma jeść tylko te zupki i owsiankę, czy moze tez dostawac jakies inne rzeczy? Mój dostaje jeszcze tylko jajko i kromke chleba z masłem. Próbuje tez naszych potraw, ale to doslownie po łyżce. Na Święta zrobiłam pasztet z przepisu Pani Ani i dawałam małemu na sniadanie do owsianki chleb z tym pasztetem, który mu oczywiscie wybitnie smakował. No i nie wiem, czy dobrze robiłam. Jak myslicie? Na noc daje mu jeszcze butelke Bebilonu Pepti - wiem, ze to absolutnie niezgodne z tym, co pisze Pani Ania, ale my na PP jestsmy dopiero od 3 miesiecy i nie chcę tak z dnia na dzien zabrac mu całego mleka, które on uwielbia. Na razie to wieczorne mu zostawiłam, bo nie chciał z niego zrezygnowac póki co. Mam plan, ze bede mu podawac owsianke w butelce i poczatkowo zmieszam z mlekiem, potem w coraz mniejszej ilosci az dojdziemy do samej owsianki. Ale jak na razie serce mi podpowiada, zeby zostawic sprawe tak jak jest (jesli chodzi o mleko). Ale czy na przykład moge mu czasem cos z soczewicą ugotowac, albo groszkiem konserwowym? nie wiem na ile dieta dziecka, ktore ma juz 1,5 roku powinna byc inna od diety takiego przed roczkiem (bo te przepisy w ksiazce są własnie dla niemowlaczków). Wiem, ze nie moge mu do 3 roku życia dawac naszych zup wg PP. Jakie są Wasze doswiadczenia? Wszystkiego najpiękniejszego w Nowym Roku:)
data: 2011.12.31
autor: emily
 
 Życzę całemu forum i Pani Annie, wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym Nowym Roku :)
data: 2011.12.31
autor: Lili
 
 Gorące życzenia Noworoczne wszystkim Forumowiczom, a w szczególności pani Ani, aby nadchodzący rok 2012 okazał się czasem spokojnym, zdrowym i przeżytym w pełnej świadomości, serdecznie pozdrawiam
data: 2011.12.31
autor: Ola ze Zgierza
 
 Hej, pozdrawiam Panią Anię i całe forum bardzo serdecznie i bardzo noworocznie : )
data: 2011.12.31
autor: haniaf
 
 Jak wspaniale, że nie jesteśmy sami przy naszych wpisach! Że Pani Anna wciąż Nas dogląda:) Piękne są te ostatnie słowa do Arnuszki, Pani Anno. Tak, nasze życie to paczłork czy też makatka. Splot zdarzeń i spotkań. Każdy plecie ją z Nas. I fajnie, gdy pieknieje z roku na rok i jest coraz bardziej kolorowa. Ja już prawie od roku, gdy spotkałam się z forum i Panią świadomie dbam o jakość swojej makatki. i jestem o nią spokojna:) Czego wszystkim forumowiczom i żercom kuchni PP życzę w Nowym Roku;)))!
data: 2011.12.30
autor: Majka z Podlasia
 
 Szanowna Pani Aniu! Chciałabym bliżej poznać filozofię , którą Pani prezentuje i może zastosować. Mam jednak pytanie przed zakupem książek. Mam niedoczynność tarczycy typu Hashimoto, Reumatoidalne zapalenie stawów i nietolerancję na szereg produktów. Ogólnie na pszenicę, żyto i gluten, mleko i wszystkie jego przetwory, jajka kurze i kurczaka, soję i niektóre ryby oraz niektóre gatunki mięsa.Byłam na diecie owocowo-warzywnej czułam się lepiej i trochę schudłam. Po powrocie do normalnego jedzenia wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Czy według Pani mam szansę na normalne życie bez bólu i otyłości? Ja się w tym wszystkim gubię, a dietetycy śmieją się gdy proszę o ułożenie diety z wykluczeniem nietolerowanych produktów.Jeśli to możliwe to proszę o pomoc. Mój e-mail: mahex@poczta.onet.pl Dziękuję i życzę szczęśliwego Nowego Roku. Pozdrawiam Maria Krzeska
data: 2011.12.30
autor: Maria Krzeska e-mail: mahex@poczta.onet.pl
 
 Ale piękne wpisy,serce rośnie!
data: 2011.12.29
autor: Elka
 
 Ja też, Sasanko
data: 2011.12.29
autor: ostróżka
 
 Pozdrawiam serdecznie całe Forum. Chociaż nie jestem na zimowych wczasach, ale jak się przeczyta takiego posta do Arnuszki, to czuła struna drgnie i z serca wyrwie się "Pani Aniu, kocham panią!"
data: 2011.12.29
autor: Sasanka
 
 Arnuszko mnie na łupież pomogło płukanie głowy ostrożeniem , kilka razy po umyciu głowy szamponem płukałam ostrożeniem i łupieżu nie ma . Na zły humor jem tylko zupy i owsiankę i wieczorem piję imbirówkę , wszystko mija jak ręką odjął .Pozdrawiam wszystkich po świątecznie ,jak tam wasze żołądeczki wątróbki i śledzionki? U mnie na razie ok.
data: 2011.12.29
autor: Aina
 
 Arnuszka, mam pomysł-może napiszesz eblond24@tlen.pl. W kolejnym Nowym Roku życzę Pani Annie, wszystkim Forumowiczom, aby ich Życie każdego dnia piękniało, było doceniane, aby mało ważne, przeszłe było na końcu, by nasza własna postawa wyzwalała w otoczeniu pozytywne Zmiany i szeroko rozumiane Dobro...
data: 2011.12.29
autor: Ewil
 
 Arnuszko, oj tam, oj tam....Wszyscy mamy swoją Bulimię, rzygamy na coś, na kogoś, na sytuację.... Eliminujemy te hardcorowe momenty jedynie dzięki dyscyplinie w swym myśleniu - czyli Świadomość! Dzięki niej dyscyplinujesz myśli, które Cię rozwalają, pilnujesz, co wkładasz do garnka, z kim się spotykasz i jak dziergasz swą MAKATKĘ, czyli życie. A więc wycisz się i spokojnie w skupieniu zacznij znowu dziergać najpiękniej jak potrafisz. I się nie poddawaj, Arnuszko, te momenty samotności wszyscy przechodzimy, c'est normale.
data: 2011.12.29
autor: Anna Ciesielska
 
 Witam Dziewczyny. Wiem, że dla większości z Was ten tydzień upływa wciąż w świątecznej miłej atmosferze. Dla mnie niestety (zapewne dlatego, że mam chwilę wytchnienia i wolnego) oznacza to nielada problemy. Wróciły moje problemy z zaburzeniami odżywiania (9lat bulimii), nie widzę w niczym sensu itp.. i chociaż jedzeniowo się trzymam, to myślę sobie że to wszystko kwestia psychiki, pewne sprawy z przesżłości, które nierozwiązane wracają kiedy mają okazję. Wiem, że osłabienie narządów też pasuje, dlatego staram się trzymac pięciu przemian i nie wymiotowac, ale jest ciężko. Byłam też wegetarianką 10 lat, więc i to pewnie zrobiło swoje, ale już wróciłam do mięsa i staram się reperowac zapasy energii. Zastanawiam się tylko czy to możliwe że pewnego dnia poczuję się tak poprostu szczęśliwa. że cała zła przesżłośc minie. Oczywiscie myślę sobie, że wszystko co się wydarzyło ma swój cel, i może dobrze że sięwydarzyło, bo np teraz jestem na drodze PP (pomimo ze wciąż niepewnie, ale kroczę własnie tą scieżką) Ale co zrobic w chwilach samotnosci, w chwilach kiedy czuc tylko pustkę.. W tym samym czasie walczę ze swoją wagą, która uparcie zostaje wysoka.Pomimo że właczyłam do swojego życia duża dawkę sportu, ale jem też więcej.. Biegam dużo (ale to akurat lubię, i chyba z powodu wydzielanych endorfin- czuję się bardziej szczęśliwa niż kiedykolwiek, sport dużo wniósł do mojego życia), ale muszę zawsze coś robic, nie mogę się zatrzymac bo wtedy myśli o przeszłości nie odpuszczą. Ten podły humor to zapewne wątroba, coś robię nie tak, mam łupież, bardzo suchą skórę..Dziewczyny czy Wy jecie wtedy kiedy jestescie głodne czy wtedy kiedy jest pora na posiłek> Moje odczucie głodu jest bardzo zaburzone. To już tyle lat od kiedy się z tym zmagam, i mam wrażenie że tak do końca życia może byc. Z wiekiem nic samo się nie zmienia. Wszystkow moich rękach- to wiem, ale jak się zmotywowac, jeśli wszystko idzie tak jak idzie (tzn epizody bulimii wracają, obsesyjne myśli o wadze i cwiczeniach i sporcie) Pozdrawiam wszystkich czytelników. Będę wdzięczna za jakieś wskazówki.
data: 2011.12.29
autor: Arnuszka
 
 Panie Marcinie,układ nerwowy to drzewo mające korzenie w ziemi, a na mózg mają wpływ nerki,wątroba i przede wszystkim serce.
data: 2011.12.26
autor: Maryla
 
 Sporo myślę o Pięciu Przemianach, jestem naprawdę w tym zakochany, kuchnia pod względem smakowym jest wręcz mistrzowska, jednakże jako biolog zastanawiam się, dlaczego ta medycyna, czy jak kto woli - filozofia - nie porusza kwestii układu nerwowego. Jaka energia nań wpływa? Jaki smak mógłby ewentualnie zostać przypisany mózgowi? Dlaczego Pięć Przemian nie uwzględnia tego centralnego narządu dowodzenia naszym ciałem? Pozdrawiam świątecznie!
data: 2011.12.26
autor: Marcin Rabka
 
 Jak się nazywa to nie nazwane/ jak się nazywa to co uderzyło/ ten smutek co nie łączy a rozdziela/ przyjaźń lub inaczej miłość niemożliwa/ to co biegnie naprzeciw a było rozstaniem/ wciąż najważniejsze co przechodzi mimo/ przykrość byle jaka/ jak chłodny skurcz w piersi/ ta straszna pustka co graniczy z Bogiem/ to że jeśli nie wiesz dokąd iść/ sama cię droga poprowadzi. ks. Jan Twardowski
data: 2011.12.26
autor: Ewil
 
 Pani Anno tak bardzo chciałam podziękować za rozmowę. To już ponad miesiąc, jak dzwoniłam (daty nigdy nie zapomnę, bo były urodziny mojej córki), ale nie wiedziałam jak to wszystko napisać, opisać... Dziś znalazłam to słowo. Ufność. Jest dobrze. Przepraszam za nadużywanie praw autorskich, ale mam ochotę przepisać, to co pani właśnie napisała... Dziękuję:) Dobrego świętowania!
data: 2011.12.26
autor: nelisa
 
 Emily, bo w Polsce wszyscy na wpływ leczenia kanałowego na nasze zdrowie mówią "yyyyy?"
data: 2011.12.26
autor: KamilaK
 
 Kochani, pozdrawiam Was wszystkich świątecznie, trwajcie w miłości i ufności, jest dobrze.
data: 2011.12.25
autor: Anna Ciesielska
 
 Zdrowych i pachnących wszystkimi przyprawami świata świąt.Ciepła ducha a za nim i ciała.Miłości bliźniego jak i ukochanego siebie samego.Czucia i wiary bez miary.Pani Ani w każdej potrzebie.Opieki aniołów, wsparcia i w niebie.Niech nam Boży syn błogosławi, miłością w każdej potrawie.
data: 2011.12.25
autor: gawcio
 
 do szyszki: znałam kilku pacjentów oddziałów onkologicznych, ale zadnemu z nim kanałowo leczonych zębów nie kazano usuwac...
data: 2011.12.25
autor: emily
 
 Kiedy kochamy lub głęboko w coś wierzymy, czujemy się silniejsi od całego świata, ogarnia nas pogoda ducha, która bierze się z pewności, że nic nie zdoła pokonać naszej wiary. Ta niepojęta siła pomaga nam podejmować trafne decyzje we właściwym czasie, a kiedy osiągniemy cel, jesteśmy zaskoczeni swoimi zdolnościami. Tej MOCY , Spokojnych Świąt I Nowego roku Pani Ani i całemu Forum -Życzą
data: 2011.12.25
autor: Justyna i Roman
 
 No cóż, ostrzegam niniejszym przed podjadaniem zimnych śledzi i sałatek jarzynowych z lodówki. Załatwiłam się próbując jedynie takowe jadło na wczorajszym spotkaniu opłatkowym, popijając nalewka malinową(jedyny napój rozgrzewający!) Głowa pęka, katar 1-dziurkowy, temperatura, nerki z zimną drżą, a jutro chcę&muszę wniebogłosy zaśpiewać chóralne Glo-o-o-o-o-ri-a in ex-cel-sis De-e-o!!! Natychmiastowa interwencja w domu: TLI, imbirówka, rosół-rozgrzały dopiero po 5godzinach!wywaliły wszystko z jelit. Pani Annie&Forumowiczom życzę z serca Błogosławionych Świąt i miłych spotkań z Rodziną, Przyjaciółmi, Znajomymi... Sąsiadami
data: 2011.12.24
autor: Ewik58
 
 Dla tych,co żyli dawniej,co będą w przyszłości,i dla nas,byśmy w każdym dostrzegali brata,odwieczny Bóg w Dziecięciu zesłał znak miłości,przemieniając oblicze człowieka i świata. Wesołych Świąt pani Aniu i wszystkim !
data: 2011.12.23
autor: Aina
 
 Zdrowych, harmonijnych, rodzinnych i świadomych Świąt Narodzenia Pańskiego oraz wielu wzruszeń duchowych.
data: 2011.12.23
autor: Marzena z Gdyni
 
 Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Pani Ani oraz wszystkim rodzinnego ciepła, spokoju, wiele radości i błogosławieństwa nowo narodzonego Dzieciątka.
data: 2011.12.23
autor: Fox_India
 
 Witam Forumowiczów i Panią Anię. Chciałam życzyc spokojnych i pogodnych Świąt. Ja w tym roku mało świątecznie i z dala od domu i kraju, ale bywa i tak. Ale pozytywnie mimo wszystko jest- wszak wszzystko zalezy od nastawienia!
data: 2011.12.23
autor: Arnuszka/Fr
 
 @sikorka.Tymczasem zrezygnuj z potraw kwaśnych surowych i zimnych(według zalecań pani Ani).Zupy gotuj na wołowinie godzinę,do picia rób herbatkę:do 1,5 litra gotującej wody wrzuć 0,5 łyżeczki tymianku,łyżeczkę lukrecji i szczyptę imbiru.Ja używam tego picia zamiast n.p.kupnych napojów,ale też popijam nieraz zamiast czarnej herb]
data: 2011.12.23
autor: Elka
 
 Witam. Pani Aniu oraz wszyscy forumowicze- wszystkim Wam życzę pogodnych, ciepłych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności i sukcesów w nadchodzącym Nowym Roku. To będzie dobry rok…
data: 2011.12.23
autor: aszkah
 
 Witam! Dzisiaj wcześnie rano gotując barszcz i słuchając świątecznych piosenek, wspominałam i rozmyślałam o moich świętach sprzed PP i o tym, jak ja zmieniłam się przez te 4 lata gotowania wg 5 Przemian. Kiedyś u mnie królowały na stole wszelakie cytrusy, słodycze (nie koniecznie tylko pierniki), potrawy z kiszonej kapusty... Nie wszystko było oczywiście "fe", ale teraz odpowiednio przyprawione inaczej smakuje i chyba już tak nie szkodzi:). Dziś mój dom pachnie piernikiem babci Zosi, owsianymi ciasteczka i pierniczkami - i ze słodyczy to tyle. Z cytrusów jest tylko cytryna do równoważenia potraw:). Jest we mnie wewnętrzny spokój, nie ma gonitwy z myciem okien i trzepaniem dywanów - zdążę, to ok, a jak nie to... zrobi się potem. Teraz ważny jest czas spędzony z ludźmi, których kocham:). Życzę wszystkim spokojnych, rodzinnych Świąt, przeżytych w harmonii z sobą i ze światem. Pani Aniu, dziękuję za zmiany w moim życiu, które się dokonały za Pani pośrednictwem. Dużo zdrowia!
data: 2011.12.23
autor: Marcela
 
 Do U.S.G: Zrobiliśmy podobnie po trzecim wezwaniu i napisaniu pisma do sanepidu, że nie wyrażamy zgody na szczepienie otrzymaliśmy pismo od sanepidu, że albo w przeciągu 7 dni zaszczepimy dziecko albo mamy dostarczyć odroczenie od lekarza specjalisty w przeciwnym razie sprawa zostanie przekazana do egzekucji administracyjnej itd.... Na razie udało nam się załatwić zaświadczenie na 3 tygodnie i nie mam pomysłu co dalej. Dziękuję za każdą wskazówkę i podpowiedź.Pozdrawiam.
data: 2011.12.23
autor: mamaa
 
 Witam, w tym roku Wigilia u teściów...Co można z wiczerzy dla 3-lata bezpieczniejszego? Czy macie jakieś wypróbowane sposoby na podobne sytuacje?
data: 2011.12.23
autor: Amelia
 
 jak zaczac stosowac metode 5 przemian ...gdy mam watrobe chorsa a ksiazki sa w drodze ...Dziekuje za odpowiedz
data: 2011.12.22
autor: sikorka46@tlen.pl
 
 Szyszka - czego Ty się tak boisz? Naczytałaś się jakiejś literatury no i co z tego? Pewnie że wolę nie mieć zębów leczonych kanałowo ale czasem nie ma innego wyjścia. Wiem że mój dentysta nie zrobi mi leczenia kanałowego dla swojej wygody tylko zawsze próbuje wyleczyc zęba bez zatrucia go. Wolę mieć muszelkę - zęba przeleczonego kanałowo - implanty są bardzo drogie - a przecież szczerbata chodzić nie będę bo muszę czymś przeżuwać jedzenie PP:)i jeszcze jakoś wyglądać. Mam jednak nadzieję że ząb leczony kanałowo nie oznacza równocześnie nowotworu:) Zyczę zdrówka i jak najmniej problemów, Spokojnych Swiąt!
data: 2011.12.22
autor: Ania z Warszawy
 
 Co do leczenia kanałowego... to jestem za. Wolę mieć zęba niż nie mieć, nawet jeżeli na kilkanaście lat. Starą metodą trucia i czyszczenia nie zawsze daje się dobrze wyczyścić kanał, i to wielokrotne siadanie na fotelu... brr. Najlepiej znaleźć taki gabinet, gdzie nawet bez wcześniejszego trucia, jak wiadomo,że taki ząb wymaga kanałowego leczenia, w godzinę wyczyszczą i wypełnią kanały i przygotują do odbudowy. Wypełnianie jest za pomocą elektrod pod wysoką temperaturą, co zapobiega zostawaniu w mikrokanalikach zęba bakterii beztlenowych, których rozwój może powodować choroby , nawet serca. Poza tym dobrze,żeby było na miejscu robione zdjęcie rtg,pomagające w sprawdzeniu,czy kanał dobrze wypełniony.Miałam tak robione zęby, a nawet poprawkę po wcześniejszym kanałowym leczeniu(przy pomocy mikroskopu), gdzie pani doktor nie doszła do końca kanału, bo lekko skręcał i co jakiś czas mnie bolał... Koszt w zależności od zęba,ale porównywalny do zwykłego leczenia kanałowego, gdzie za każdą wizytę trzeba płacić, a tu w godzinkę i nawet 4-korzeniowy zrobiony. Co do usuwania.... wygodne, bo już więcej nie boli, ale czym potem jeść? Największy problem to jak zrobić sztuczne na dolną szczękę, bo tylko mostki, a to trzeba opiłować zęby obok dziury, nawet jeśli są dobre. Skoro lekarz mówi,że kanałowe , to lepiej zrobić, bo na odbudowę mocno dziurawego zęba naturalnie nie ma szans. Zdrowych i wesołych Świąt.
data: 2011.12.22
autor: Tereska
 
 Witam, przesyłam Swiąteczne pozdrowienia dla Pani Ani i wszystkich forumowiczów. Nie dawno zdałem sobie sprawę, że to dopiero 1,5 roku jak gotuję według PP, a miałem wrażenie, że dłużej. Dodam na pocieszenie tych, którym ciężko się wyrobić z gotowaniem, że mnie też kosztuje to dużo pracy i wyżeczeń. Ale trzymam się PP. Życzę dobrego samopoczucia, przyjemnych spotkań z bliskimi i słońca w nadchodzące Święta.
data: 2011.12.22
autor: Marcin z Wrocławia
 
 Ale nastraszyłyście tymi zębami leczonymi kanałowo. A przecież wielu ludzi ma tak leczone zęby. To co, mamy wyrywać poł szczęki??Bez sensu trochę.Nie każdego stać na implanty. Dziewczyny, może trochę spokojniej, świąteczniej, pogodniej...
data: 2011.12.22
autor: Aneta z P.
 
 http://kidzik.webd.pl/blog-rak/2009/12/czy-leczenie-kanalowe-jest-potrzebne/ Polecam obejrzeć-to tylko bardzo ogólne wytłumaczenie-ale już daje jako taki pogląd na sprawę kanałowego leczenia zębów. Dodam jeszcze że na Zachodzie przeprowadzono wiele badań na ten temat i potwierdzono ogromną szkodliwość leczenia kanałowego. Np wprowadzano pod skórę królików zęby ludzkie wyleczone kanałowo-zdrowe zwierzęta zdychały po 2 dniach a niektóre po 12 godz! Natomiast gdy wszczepiono zdrowy ludzki ząb-pozostawał on pod skórą ponad rok bez żadnych skutków niepożądanych. Polecam mi.in. rozprawę dr Hala. A. Hugginsa (How root canals generate toxins)-niestety tylko w j. angielskim. Pozdrawiam.
data: 2011.12.22
autor: gosia
 
 Basiu z Gdyni, spójrz też na przepis na owsiankę podany przez Panią Annę w 2007 roku (do znalezienia przez wyszukiwarkę "8 łyżek), wiele kombinowałam i ta się sprawdza wielce. Jak metr z Sevres :-) Pani Anno, ukłony i podziękowania! Kochani, niech się Wam dzieje tak jak sobie życzycie i życzcie sobie jak najlepiej!
data: 2011.12.22
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 Do mamaa: ad.szczepień. po trzecim wezwaniu od lekarza,odważyłam się i poszłam ale oświadczyć, że nie zgadzamy się z mężem na szczepienie naszej córeczki a lekarz powiedział ok.)) musiałam tylko podpisać oświadczenie, które lekarz wysyła do sanepidu. pozdrowienia dla pani Ani, po roku jak nasze dziecko było chore, (mega wychłodzenie)wspominamy jak wielkim wsparciem była wtedy dla nas Pani.Dziękuje))
data: 2011.12.22
autor: U.S.G
 
 Aniu z Warszawy-zastanów się co mieć lepiej-zęby po kanałowym leczeniu, na które dentyści nie dają żadnej gwarancji, np po paru miesiącach trzeba je i tak usunąć-czy nowotwory i inne choroby przewlekłe, co do których kanałowo leczone zęby wybitnie się przyczyniają? Odpowiedz sobie sama. Niech argumentem (jednym z wielu) będzie to, że pacjentom na oddziałach onkologicznych, usuwa się wszystkie zęby leczone kanałowo-nawet jeżeli nic się z nimi nie dzieje-tzn są "wyleczone". To zwykła procedura-pomyśl teraz dlaczego.
data: 2011.12.22
autor: szyszka
 
 Pani Ani i wszystkim forumowiczom życzę pełnych ciepła, spokoju i radości Świąt Bożego Narodzenia a w Nowym Roku wiele pomyślnosci i życzliwości na każdy dzień.
data: 2011.12.22
autor: ostróżka
 
 Dzieki bardzo za odpowiedzi na temat owsianki,kiedys bylo na forum,ze miod do owsianki na samym koncu,ale zagotowac i wylaczyc
data: 2011.12.22
autor: BASIA Z GDYNI
 
 do basi-do owsianki masełko po gorzkim
data: 2011.12.21
autor: 
 
 A ja wole miec zeby leczone kanałowo niż nie mieć zębów:) Jjth zaufaj dentyście jeśli masz dobrego. Ja ufam mojemu :)Nie zawsze musimy uparcie trwac przy swoim, czasem warto się posłuchać specjalisty. Na elektryzowanie włosów polecam olejek Kerastase Elixir Ultime. Jest super! Pani Aniu pozdrawiam Swiatecznie i Noworocznie - dziekuję za rozmowe telefoniczą.
data: 2011.12.21
autor: Ania z Warszawy
 
 Basia z Gdyni, poznać dokładniej tabelę produktów. W smaku słodkim możesz dodać: masło, anyż w gwiazdkach lub mielony-mniam, mniam, kasza kukurydziana, mini szczypta lukrecji, a nawet miód, którego raczej żal przegotować, lepiej dodać do misy-talerza. Właśnie tak kreujemy w kuchniPP nowe smaki starych potraw. Powodzenia, odwagi.
data: 2011.12.21
autor: Ewik58
 
 Basiu, możesz dodać masła, albo cynamonu, albo kaszy kukurydzianej. Totutotam, u nas skończyło się elektryzowanie, w dniu w którym zniknęły z domu wszelkie proszki i płyny do prania. Odkąd używam orzechów indyjskich, eko-kul pioracych lub szarego mydła w płynie nic się nie elektryzuje, bardzo sobie chwalę tę zmianę. U moich rodziców tak samo odkąd przeszli na inne pranie.
data: 2011.12.21
autor: Marta R.
 
 Dziękuję Anonimie za post :) Czytałam bardzo dużo na ten temat. Wiem, że kanałowe to żadne leczenie a jedynie zachowanie zęba. Usunięcie zęba również wiąże się z wieloma "uniedogodnieniami"/zagrożeniami dla organizmu. Póki co nie jestem przekonana, że kanałowe jest bezdyskusyjnie niewskazane. Jeśli chodzi o mnie to chcę zachować te zęby z żywą miazgą. Wiem, że nerwy nie są jeszcze martwe choć dentysta twierdzi, że ich stan może być tylko gorszy. Pozdrawiam serdecznie
data: 2011.12.21
autor: jjth
 
 A ja z innej beczki - czy ktoś z Was zna sposób na choć złagodzenia elektryzowania się włosów i ubrań. Ciągle "strzelamy" iskrami.
data: 2011.12.20
autor: Totutotam
 
 jjth, usuń ząb, leczenie kanałowe, jak udowodniono, może bywac przyczyna wielu chorób, także nowotworów, gdyż zazwyczaj zęby znajdują się na meridianach różnych narządów. Poczytaj o tym na anglojęzycznych stronach, jesli znasz angielski.
data: 2011.12.20
autor: 
 
 witam.w zupie sniadaniowej jezeli nie uzywamy kaszy jaglanej brakuje kolejnosci smakow,czyli slodkiego po gorzkim.Co w zwiazku z tym nalezy zrobic
data: 2011.12.20
autor: BASIA Z GDYNI
 
 Dzień dobry wszystkim na forum ostatnio odzywałam się około 4 miesiące temu choć zaglądam tu bardzo często. Pytałam o zęby i zapalenie miazgi. Dziękuję wszystkim za podpowiedzi, pani Ani również. Dziś byłam u dentysty, zrobiłam zdjęcia po 4 miesiącach noszenia opatrunków i klapa. Dentysta wyrokuje leczenie kanałowe): Przyznam, że ta wiadomość mnie przybiła. Zgodnie z zaleceniem p. Ani płukałam zęby ostrożniem kilka a może i kilkanaście razy w ciągu dnia. Rygorystycznie trzymałam się diety. Schudłam 5kg i wszyscy pytają czy jestem chora (Moja waga była praktycznie zawsze poniżej normy. Teraz wyglądam pewnie jak anorektyczka.) Pani Aniu proszę o pomoc czy mogę zrobić coś jeszcze? Wg dentysty mam 1% szans... Pozdrawiam serdecznie
data: 2011.12.20
autor: jjth
 
 Mania, badanie kału robiłam wielokrotnie i NIGDY nic nie wyszło, poza przerostem candida, a objawy były jak przy robaczycy. W końcu oświciło mnie i zrobiłam badania w kierunku owsików, (chociaż lekarze uważają, że powyższe po prostu widać w kale - otóż nie zawsze widać). Jeżeli chcesz mieć pewność, czy pasożyty są czy ich nie ma to może sprawdź jeszcze te owsiki? No i podstawą jest DOBRE laboratorium i bardzo mądry lekarz. Dużo zdrowia życzę.
data: 2011.12.19
autor: Ika
 
 Totutotam dziękuję za odpowiedź. Leczyliśmy pasożyty 2 razy za pomocą pyrantelum. Skutecznie, ale na krótko. Teraz próbuję inaczej, jutro jestem umówiona z lekarzem, zobaczymy.
data: 2011.12.19
autor: Ika
 
 Bardzo dziękuję Gosiu. Zle zrozumiałam. Mam pytanie odnośnie glisd. Mojej córce zrobiono badanie krwi na glisde. Od roku cierpi na nudności i bóle brzucham a od 3 lat głowy. Stale ma powkszone migdały i ciągnący katar, trwający ponad 2 tygodnie. W badaniu krwi wyszlo, że albo ma albo miała glisde. W kale nie wyszlo. Co prawda wynik był wątpliwy, bo 1.0 a obecnośc przeciwcial to 1.1 ale lekarz kazal przeleczyć Vermoxem. Jakie macie doświadczenie w zwalczaniu pasożytów głownie glisdy ludzkiej?
data: 2011.12.19
autor: Mania
 
 Za tydzień święta, mam nadzieję, że w tym roku mój dom ominie pośpiech, chaos i ogólna nerwówka i tego życzę wszystkim.
data: 2011.12.18
autor: Totutotam
 
 beti, pediatra mojego synka zawsze podkreśla, że matka jest najlepszym lekarzem dla swojego dziecka. pozdrawiam!
data: 2011.12.18
autor: Fox_India
 
 Mania-PP jest dla wszytskich, tylko dla zdrowych nie w takiej ostrej dyscyplinie jak dla np alergików wychodzących z choroby. Nawet ci alergicy po zrównoważeniu organizmu mogą sobie pozwolić na więcej ale już zawsze z dużym umiarem. Opacznie zrozumiałaś mój wpis.
data: 2011.12.17
autor: gosia
 
 Fox indo nasze dzieci się róźnią bo mój syn nie jest alergikiem-podkreślam. Twierdzisz że nie zauważyłam alergii u mojego dziecka przed wejściem na PP? Na pp przeszliśmy ze względu na dolegliwości męża, ja i syn nie borykaliśmy się z niczym szczególnym. Mały NIGDY nie jadł lodów, jogurtów, danonka nigdy nie próbował, obiady sama gotowałam, nie był ani razu w mcdonaldzie, białego cukru nie spożywał, soki które pił, wyciskane świeżo w domu zawsze rocieńczałam ciepła wodą (bez szczególnego powodu-taka intuicja). Pewnie że jadał kurczaka, pomidorową i owoce w sezonie, pił także mleko krowie. I trwało to tylko 2 lata-bo tyle miał gdy przeszliśmy na PP. Dzieci alergiczne są głównie silnie wychłodzone-stąd tak gwałtowne reakcje na nieodpowiednie jedzenie. A i tak przyznajesz że dziecko jada to nieodpowiednie jedzenie-a potem klops. Mój syn ma 4,5 roku, antybiotyk brał 2 razy w życiu, raz gdy ranka po urazie bardzo się ślimaczyła i doszło do zakażenia, drugi-angina. Więc znów nie trafiłaś. A co książek-wracałam do lektury wielokrotnie-dzięki za przypomnienie. A co do pasożytów-może też sprawdź czy twoje dziecko ich nie ma-alergicy to w 99% zakażeni pasożytami ludzie.
data: 2011.12.17
autor: beti
 
 Totutotam właśnie twój post nakierował mnie na tę przyczynę, sporo czytałam o pasożytach i takie objawy to może być zarobaczenie. Dzięki.
data: 2011.12.17
autor: beti
 
 lubczyk suszony czy świeży? W sumie bez różnicy, bo po kwaśnym gorzkie prawda?:)
data: 2011.12.16
autor: Dardanele
 
 Beti - nie tylko jedzenie ma wpływ na stan naszego zdrowia. Z tym kaszlem zastanowiłaś mnie, bo u mojego szkrabika zaczęło się od września z przerwami i zmiennym nasileniem. Ze spokojem do tego podeszłam. Rozwiązania przychodzą same. Odrobaczamy się. Słabe mamy organizmy (rok na pp to niewiele), więc czekam i wzmacniam siebie i synka. Pozdrawiam.
data: 2011.12.16
autor: Totutotam
 
 Musztardy chyba należy próbować, bo są różne: dla mnie te z kamisa są kwaśne (nawet rosyjska czy sarepska). Najlepsze (ostre) są z "dewelaya" :) angielska i rosyjska są naprawdę ostre.
data: 2011.12.16
autor: DanusiaA
 
 Ika ziołowa kuracja Vernikabonem (ziołowy lek) + eliminacja jakichkolwiek słodyczy i chleb do 1 kromki co 2gi dzień i ogólnie to zero mącznych (oprócz w/w chlebka). Przez pierwsze 3 dni czosnkowe kanapki na śniadanie+czarnuszka - "aromatycznie" było w mieszkaniu. Vermox i Pyrantelum braliśmy ponad 2 lata temu, wtedy niewiele wiedziałam o innych sposobach na pasożyty. A w tym roku zapomniałam o corocznym odrobaczaniu, takie tam moje. Przymierzam się do mieszanki ziołowej i ewentualnie nalewki z orzecha czarnego, ale nic pewnego.
data: 2011.12.16
autor: Totutotam
 
 Pani Ania niedawno pisała że lubczyk w smaku kwaśnym.
data: 2011.12.16
autor: Aina
 
 lubczyk jest kwaśny
data: 2011.12.16
autor: DanusiaA
 
 Witam! Mam nadzieję, że ktoś mi odpowie czy musztarda jest kwaśna czy ostra, bo w przepisach książkowych występuje raz jako kwaśna raz jako ostra. I jeszcze brokuł w tabeli na końcu książki jest jako ostry a przecież jest zielony a wszystko co zielone to kwaśne. Pozdrawiam i czekam na odpowiedż.
data: 2011.12.16
autor: Margaret
 
 Fox_India.Pozdrów maleństwo jak się urodzi od pepowego dziadka Irka.Uściski dla Ciebie.
data: 2011.12.16
autor: Irek
 
 Nie moge znalezc dokladnej wymiany zdan w archiwum pomiedzy p. Ania i jednym z forumowiczow, ale o ile mnie pamiec nie myli, chodzilo mniej wiecej o to, ze pan pytal sie jak to jest z tym mlekiem, czy dla dziecka krowie pelnotluste czy tylko kozie pelnotluste, bo sie troszke pogubil. Odpowiedz pani Ani byla mniej wiecej taka, zeby nie dac sie zwariowac i rozrozniac alergika od niealergika. Mam nadzieje, ze nie pomieszalam nic i w razie watpliwosci pani Ania uscisli.
data: 2011.12.16
autor: Kamyk
 
 beti, piszesz, że nasze dzieci różnią się ponieważ moje jest alergikiem a Twoje było zdrowe do momentu przejścia na PP. piszesz że jadał zdrowo. nie chorował przewlekle. jednocześnie dodajesz, że Twój syn (nie wiem w jakim jest wieku) przyjmował antybiotyki (nie wiem również z jakiego powodu - drogi oddechowe?). prosisz by nie pisano o błędach bo wiesz co robisz, jednocześnie przyznajesz, że je popełniasz. piszesz, że wiesz jak działać doraźnie choć nie znasz przyczyn problemów. czy naprawdę wiesz co robisz? jak napisała Pani Ania "jesienny układ energetyczny w naszym organizmie powoduje, że już we wrześniu pojawiają się typowo grypowe objawy jeżeli wcześniej pozwalaliśmy sobie na osłabienie wątroby." wiele odpowiedzi znajduje się w rozdziałach podstawowych o homeostazie, termoregulacji organizmu oraz odporności immunologicznej. dodatkowo Pani Ania pisze, że wszystkie problemy związane z górnymi drogami oddechowymi to najpierw ogólne osłabienie ciała i zimna śledziona, a dopiero w następnej kolejności występuje osłabienie płuc i pojawiają się dolegliwości - grypa, katar, kaszel, chrypka i ból głowy. w ten sposób płuca reagują na brak jang. wszelkie alergie, które są plagą naszego życia - głównie u dzieci - to brak jang. poprzez niewłaściwe (...) pożywienie niszczymy żołądek, śledzionę i płuca a ciało reaguje wysypkami, katarem, dusznością, astmą i kaszlem. (...) osłabiona śledziona produkuje zamiast płynu śluz, który w pierwszej kolejności gromadzi się w płucach utrudniając oddychanie i powodując kaszel. (Pani Ania da mi burę, że cytuję książki na forum ;)) beti, czy jesteś pewna, że nasze dzieci się różnią? gosia czy jesteś pewna, że synek beti jest zdrowym dzieckiem?
data: 2011.12.16
autor: Fox_India_mamusia dziecka alergika :)
 
 Beti, dzięki. Ostatnie zdanie - majstersztyk i puenta 5P. W czasie praktykowania uporządkowanego gotowania, odżywiania wg zasady równoważenia, każdego kolejnego dnia dostrzegamy w nas i wokół nas działanie Porządku. Rozumiemy logikę przyczyny-skutku. Wracamy czy tez otwieramy się na zapomniane przekazy od naszych osobistych pra x 20, gdyż 5P dotarło do Europy w średniowieczu... Mądrej głowie dość dwie słowie...
data: 2011.12.16
autor: Ewik58
 
 Nie zrozumialam Gosiu tego co napisałaś. To PP nie stosuje sie całe życie, a tylko do wyzdrowienia? To znaczy, że zdrowi ludzie nie są na PP. Proszę napiszcie o co chodzi...
data: 2011.12.15
autor: Mania
 
 Dzień dobry, jaką naturę i smak posiada lubczyk (Levisticum officinale)? Czy warto używać tej rośliny w Kuchni Pięciu Przemian jako urozmaicenia przypraw i ziół propagowanych przez panią Annę? Wiadomo, że zawiera w sobie sporą zawartość kurkuminy, więc może to smak gorzki...? Pozdrawiam gwiazdkowo.
data: 2011.12.15
autor: Marcin Rabka
 
 Beti a dlaczego ty trzymasz dziecko w takiej dyscyplinie skoro nie jest alergikiem, nie jest przewlekle chore itp. Może ty za bardzo pilnujesz, rozgrzewasz, ograniczasz kwaśne? Zdrowym dzieciom i dorosłym nie jest to potrzebne, katery czy zapchany nos to nie zawsze wychłodzenie, słodycze czy tzw jabłuszko ale przesada w drugą stronę-rosoły, kilerki, imbirówki, kwaśne praktycznie do zera przy tak ciepłej jesieni i zimie do tej pory. Nie wkręcaj się czytając forum jak mamusie piszą o dzieciach-alergikach które po zjedzeniu deseru rozkładają się na łopatki-tam do równowagi jeszcze bardzo daleko a one i tak pozwalają dzieciom na takie wyskoki. Pozdrawiam.
data: 2011.12.15
autor: gosia
 
 Fox indio, zauważ że twój syn to alergik, wiadome jest że takie dzieci długo wracają do równowagi, byle okruch nieodpowiedniego jedzenia daje reakcję. Mój syn nie był alergikiem a teraz wygląda na takiego, sapka, katar, kaszel. Teraz ma od dwóch nocy suchy kaszel, potrafi tak szczekać prawie godzinę lub dwie. Oczywiście nawilżam teraz, herbatka, zupy z cebulą, rosół itd. Oczywiście wiem że kaszel zmieni się w mokry za dzień lub dwa, potem imbirówka, po której znów zacznie sucho kasłać lub ustąpi wszystko a zostanie zapchany nos. Przerabiam ten scenariusz piąty raz od września a w odróżnieniu od niektórych mam, nie karmię niczym sklepowym ani nie wg PP. Więc odporność wg PP polega na tym że jak zjemy jabłko i mamy katar to jest ok? A ja sądziłam czytając wielokrotnie lekturę że właśnie PP daje tę równowagę, że wreszcie nasz organizm nie głupieje i traktuje jedzenie, pyłki, bakterie, wirusy jako część otaczającego świata. Skoro na PP wychodzi się z alergii np na pyłki (przed PP ciało traktuje je jako wroga i reaguje alergią czyli broni się a na PP równoważy się i pyłki stają się tym czym są w rzeczywistości-niegroźną częścią środowiska w którym żyjemy) to dlaczego oznaką równowagi i odporności wg PP jest katar po jabłku? Chodzi cały czas o to że co mi po znajomości remediów jak nie odnajduję przyczyny.
data: 2011.12.15
autor: beti
 
 Pani Aniu. pozostaje w oniemieniu i szoku po rozmowie z Pania. w ten stan wprawia mnie pomoc i nadzieja ktora od Pani dostalam ot tak po prostu. i Pani glos slysze. i zrozumienie i wsparcie. dziekuje serdecznie. bede klikac. ogarniam chaos mysli, frustracje stanem rzeczy. porzadkuje sie. kupilam emeliowane gary. wcinam rosolek i cielecine z warzywami strona 247. widze tez juz dzis ze moje wnetrznosci szypko wybaczaja. szukam tez terapii na dyskopatie dopoki moja stopa jest czesciej moja stopa niz nie jest. wszystkiego dobrego dla Pani.
data: 2011.12.15
autor: Marmelada
 
 Totutotam, powiedz proszę jaką kurację odrobaczającą zaczęłaś. Czy skorzystałaś z typowych leków aptecznych, czy ziołowych?
data: 2011.12.14
autor: Ika
 
 Objawy, które nie łączyłam z pasożytami: od kilku miesięcy drapanie się podczas snu: plecy, ramiona,a szczególnie nieszczęsne kolana (teraz jest na nich wysypka). Z łagodnego, grzecznego chłopca, mój malec stał się nerwowy,płaczliwy, bojaźliwy i prawie ciągle zły i marudny (wtedy połączyłam to ze zmianami w rodzinie). Zrywanie się (nieczęsto) w nocy. Katary i kaszle, ale z dziwnym natężeniem tzn. kilka smarknięć w ciągu dnia i nie codziennie, kaszel podobnie, ale szczególne natężenie w porze snu nocnego (kaszel raz w godzinie wątroby, potem płuc).Od miesiąca duża chęć na słodkie (powiązałam to z emocjami).Kupki w porządku, ale kuperek tylko czasami zaswędział (pomyślałam,że pupka źle wytarta lub że bączek z kupką wystrzelił itp.)___Św. Mikołaj "dodał" mi wyraźnych wskazówek- tak, tak pozwoliłam na zjadanie słodyczy ;) Imbirówka i rosoły złagodziły skutki. Doszło kilka razy zgrzyt ząbkami w nocy (ale znów, że emocje, nowa umiejętność itp). Najważniejszym sygnałem dla mnie okazała się gorączka 38,4C w minioną sobotę po połodniu w trakcie zabawy + czerwoniutkie policzki. Gorączkę synkowi zbiłam herbatką. Podobne zachowanie synka (gorączka+policzki) zauważyłam ok 2 lat temu i w badaniach wyszły owsiki i glisty. Jaki to spokój czuję, znając przyczynę. Z kuchni pięciu przemian nie rezygnuję, bo mi z nią dobrze i już.
data: 2011.12.14
autor: Totutotam
 
 Pani Ania napisała mi, że swędzące kolana synka to emocje. Ileż ja czasu zastanawiałam się nad ich przyczyną (tych emocji). Od zawsze staram się synka wprowadzić w nadchodzące zmiany, więc zmiany(wyprowadzka męża, przedszkole, mój powrót do pracy, śmierć Babci) nie są przyczyną. Fakt, że nie zwróciła wagi na inne sygnały, które teraz są dla mnie oczywiste.__Od wczoraj jesteśmy na kuracji odrobaczającej. :D
data: 2011.12.14
autor: Totutotam
 
 Witam wszystkich! Czy ktoś ma przepis na zupe rybną wg PP ? I co sądzicie o zupach rybnych czy są dla nas dobre? Pozdrawiam serdecznie...
data: 2011.12.14
autor: Leo
 
 Kamilo nie jestem niesamowita, jestem lekka. Czuję te lekkośc. Nie obchodzą mnie już moje supły karmiczne, stan mojej aury, nie dręczy przeszłość,nie czuję lęku przed wielością wymiarów ani ilością moich ciał eterycznych, czy astralnych.Mam głęboko.... moje przeszłe wcielenia.Ważne jest teraz i wiem że teraz przychodzi do mnie to co potrzebne, co potrafie zrozumieć a reszta przyjdzie póżniej, jak będzie stosowny czas po temu.Ponieważ jest jeszcze owa "reszta" więc spodziewam się, że niejedną jeszcze głupotę palnę na forum i w życiu. Bywaj Zdrowa. FoX Indio przyjmij ode mnie wór serdeczności.
data: 2011.12.14
autor: ostróżka
 
 Witam forum. Co do tracenia odporności o którym beti pisze to już Jagódka o tym pisała jakiś czas temu.Organizm odżywiany w/g PP staje się bardzo wrażliwy.Objawia się to tym ,że od razu nam coś szkodzi,coś musimy wykasłać lub wysmarkać.My to rozumiemy po staremu jako chorobę.Przyczyny dolegliwości dziecka mogą tkwić w naszym postępowaniu, jedzeniu, nastrojach otoczenia, kupionych nowych meblach, także w naszym życiu i zdrowym odżywianiu ,jeszcze, zanim dziecko przyszło na świat, zanim podjęliśmy decyzję o byciu matką.Wszak często dzieci dziedziczą po nas osłabione narządy.Jedzenie w/g zasad PP to nie uciążliwość czy wyrzeczenie które znosi się dla dobra dziecka.To radosny odwrót od toksyczności
data: 2011.12.14
autor: ostróżka
 
 Pani Aniu, serdecznie dziękuję za wczorajszą rozmowę. Dziękuję za cierpliwość i za nieocenianie. Jest Pani niezwykle ciepłą osobą. Pozdrawiam wszystkich przedświątecznie.
data: 2011.12.14
autor: Urszula ze Szczecina
 
 witajcie, może ja opiszę tegoroczne doświadczenia jesienno-zimowe z moim synkiem alergikiem, które być może okażą się przydatne dla mam dzieci kaszlących i katarzących. dla nas wejście w okres jesienny było jak wejście na pole minowe. to co jeszcze latem jakoś ujdzie, jesienią/zimą jest u nas dotkliwie punktowane. każdy najdrobniejszy błąd np. związany ze złym zrównoważeniem, podaniem grzanki ze smarowidłem, zakupem "spajdermemowego" lizaka, generalnie każde odstępstwo od dyscypliny kończy się NATYCHMIAST wysypką na policzkach (dawno przez nas nieoglądaną) oraz sapką. organizm synka już we wrześniu stał się bardzo wrażliwy i nietolerancyjny dla każdego mojego potknięcia. tylko pełna dyscyplina, konsekwencja i stanowczość pomaga nam utrzymać organizm w prawidłowej kondycji. kolejna obserwacja dotyczy zwiększonego zapotrzebowania synka na jedzenie. mój 3,5 latek domaga się jedzenia średnio co 2 - 3 godziny. rano stoi nade mną jak kat domagając się owsianki. byłam niesamowicie zaskoczona kiedy w pewnym tygodniu listopada zjadał 2-3 pełne ikeowskie miski owsianki. potem idzie zupa. gęsta i miksowana ("spłaszczona":)) około 14 obiad - zwykle cielęcina pieczona lub gulaszowa z ziemniakami i jarzynami, na podwieczorek zupa, po czym przed snem syn bez mrugnięcia okiem wciąga kolejną miskę owsianki. najczęściej w tygodniu zjada także drugie śniadanie: głównie jajko na miękko lub naleśniki (smażone bez masła)z mąki owsianej z odrobiną pszennej ze smarowidłem rosołowym. pochłania ogromne ilości jedzenia (waży 15,5 kilo). i tego wszystkiego się trzymamy. zaspokajamy gigantyczny apetyt przy pełnej dyscyplinie. działamy jak saper na polu minowym. w przypadku przytkanego nosa (sapki) lub wysypki działamy pomału, bez zniecierpliwienia, rozważnie. dla nas jesień - zima to balansowanie na linie. o kłopoty naprawdę nietrudno. ani przez chwilę nie pomyśleliśmy, w przypadku komplikacji, że porzucamy PP. nie wiem co by się działo gdybyśmy nie mieli tej wiedzy. chociaż wiem. panująca wokół nas epidemia dziecięcego zapalenia oskrzeli i wcześniejsze doświadczenia nie pozwalają mi o tym zapomnieć. dodam jeszcze że u mnie trwa 39 tydzień ciąży a dzidziolowi ciągle dobrze w brzuchu :) pomimo wcześniejszego zagrożenia przedwczesnym porodem :)termin porodu 25 grudnia :) pozdrawiam serdecznie
data: 2011.12.14
autor: Fox_India
 
 Witam Panią Anię, witam wszystkich. Moje słowa kieruję do wątpiących w PP. Mam dwóch urwisów, starszy jest od 5 lat na PP młodszy od poczęcia ;-D. Mój młodszy bardzo rzadko widuje lekarza, miewa katar, kaszle przy katarze- ale zawsze wiem, że to moje grzeszki [karmie go jeszcze piersią- ma 16 miesięcy]. Czasem jak wyłażą mu ząbki to też ma katar i kaszel a nawet 00zaczerwienione gardło. Zawsze pomaga mu TLI i to jak ja piję imbirówkę. Po za tym skutek pozytywny dają mu rosoły. Jest wesoły , zdrowy i rośnie- jest nawet większy od swoich rówieśników czy starszych od siebie[ 2 -latków]. Wiecie co mi pomaga? cierpliwość i obserwowanie malca. Idę do lekarza jak trzeba to nawet biorę L-4 i siedzę z nim w domu mimo, że mam pomoc babci. PP dało mi równowagę i spokój o moje dzieci. Staram się nie panikować. Mój starszy [ 10 lat] czasem się buntuje ostatnio był „mikołaj” i niestety nazbierał słodycze [ szkoła, babcie]. Pozwoliłam mu najadł się , wiem że to odchoruje on już też to wie- bo organizm mu szybko reaguje. Pozostaje mi tłumaczyć mu i wspierać go i mam nadzieje że przyszłość będzie inna. Mam nadzieje, że jego świadomość się zmieni. Pozwalam mu na samodzielność muszę go nauczyć konsekwencji postępowania. Widzi zdrowego brata i zaczyna sam rozumieć że poniesie konsekwencje swoich czynów. Drogie Panie wątpiące trzymajcie się ciepło i dajcie na luz.
data: 2011.12.14
autor: aszkah
 
 Aniu z Warszawy,najlepiej zajrzyj na stronę www.hellingerpolska.pl są tam materiały z kursów, terminy tychże,wideo z fragmentami, książki do kupienia, recenzje wywiady i nowa bardzo ciekawa rubryka na górze strony pt.Hellinger sciencia2011, a na niej poradnictwo życiowe w formie długiej rozmowy Hellingera z ludzmi którzy biorą udział w ustawieniach lub uczą się je prowadzić.
data: 2011.12.14
autor: ostróżka
 
 Witam! Właśnie dostałam "list" z sanepidu. Myślałam, że już po tych zmianach odnośnie szczepień będzie lepiej a tu nic.Czy możecie polecić jakiegoś lekarza z okolic Poznania lub Zielonej Góry, który wystawi zaświadczenie? Pozdrawiam serdecznie.
data: 2011.12.13
autor: mamaa
 
 Pani Ostróżko, proszę niech Pani napisze jeszcze o tych ustawieniach hellingerowskich - może poleci jakąś książkę, albo kurs? Temat mnie ciekawi - mam strasznie pogmatwaną sytuację rodzinną - wydaje się nie do rozwiązania - może mi to coś wyjaśni? Pozdrawiam serdecznie
data: 2011.12.13
autor: Ania z Warszawy
 
 Witam :) . Przesłałam piękne życzenia świąteczne , które były w poście Aguśki z 2007.12.20 jako słowa ks. Jana Twardowskiego . Otrzymałam podziękowania , ale też informację , że to nie są dokładne słowa księdza . Sprawdziłam i rzeczywiście są inne /Wiersz staroświecki , ks.Jan Twardowski/. Mam więc pytanie . Dlaczego ostatni fragment jest zmieniony , a podana całość napisana w cudzymsłowiu , jako słowa ks . Jana ? . Dodam , że mnie osobiście bardziej podoba się ta zmieniona wersja , ale wtedy słusznym byłoby napisać , że życzenia powstały na podstawie tegoż wiersza ks. Jana Twardowskiego . Pozdrawiam serdecznie i świątecznie . Dziękuję Pani Ani i Wam wszystkim . Jesteście Wspaniali , Wyjątkowi i Wielcy , powtarzam to codziennie i ślę Wam te myśli każdego dnia . Do miłego Kochani . Pierniki pachną , magia zapachów działa , świąteczny czas nabiera mocy...Pozdrawiam Was serdecznie :).
data: 2011.12.13
autor: Nesca
 
 D z i ę k u j ę Pani Aniu!
data: 2011.12.13
autor: Elka
 
 Pisałam rok temu o zapchanym nosie u mojego synka, znów od połowy września ten sam problem, nos zapchany, oddycha tylko buzią, bez kataru (obecnie). Od września syn miał 4 razy katar z kaszlem (suchy-mokry), 2 razy wysoko gorączkował z katarem i kaszlem. Na PP 2 lata jesteśmy, dziecko cały czas ze mną, wiem co je. Tracę wiarę w PP, poddaję się powoli. Co z tego że wiem jak reagować doraźnie (imbirówka, rosół, ostrożen itp) jak nie znam przyczyny. Proszę nie piszcie o błędach, wiem co robię i jak to robię-na pewno popełniam ich niewiele. Synek nie jest alergikiem, nie chorował nigdy przewlekle, antybiotyk brał 2 razy w życiu, przed przejściem na PP nie jadał słodyczy, słoiczków, kaszek. Był zdrowym dzieckiem-teraz mam wrażenie że jego odporność jest bardzo słaba.
data: 2011.12.13
autor: beti
 
 Witam, Na PP jestem 2 lata, teraz jestem w 4 miesiącu ciąży i od jej początku męczę się z grzybicą pochwy. Grzybica pochwy atakowała mnie praktycznie od kilkunastu lat, dopiero na PP i wyeliminowaniu dodatkowo pszenicy od 2 lat nie miałam żadnych objawów. Teraz powróciły, przy czym w ciąży jedzenia bardzo pilnuję. Nie rozumiem dlaczego? Leków na razie nie zastosowałam żadnych-choć lekarz cały czas przepisuje. Zastosowałam czosnek dopochwowo-3 tygodnie kuracją na noc-objawy się nasiliły. Nie wiem czy dalej czosnek stosować a nasilenie objawów jest dobrym objawem (tzn włączyło się oczyszczanie?). Czy jednak zastosować globulki, zaleczyć miejscowo do porodu? A potem konkretnie uderzyć w grzybicę całego układu (bo oczywistym jest że candida jest w całym organiźmie a nie tylko w pochwie)? Proszę o pomoc bo jest to bardzo uciążliwa dolegliwość.
data: 2011.12.13
autor: lilka
 
 Pani Anno, zauważyłam, że w sklepiku nie ma gałki muszkatałowej. Bardzo lubię dodawać ją do kawy. Czy można się jej w ogóle spodziewać?!
data: 2011.12.13
autor: Majka z Podlasia
 
 Pani Aniu Naprawdę daje synkowi pożądnie jeść. Nawet się zastanawiam czy nadal powinien ( ma 5 lat) jeść zupę zmieloną. Oczywiście nie jet to główny posiłek. Lubi, wiec mu gotuję, a maż mi mówi, żebym nie robiła z niego niemowlaka. A co do kaszlu, kaszle i kaszle. Woczoraj byłam u pediatry, powiedziała, że ma zmiany oskrzelowe i znowu zastanawia sie nad podaniem antybiotyku. POMOCY BŁAGAM
data: 2011.12.13
autor: Nela
 
 Dziękuję Ostróżko! Pewnie to przez ten stres, który mnie nie opuszcza... A czy Silvit, który zaczęłam przyjmować pomoże na wypryski?! Pozdrawiam ciepło!
data: 2011.12.13
autor: Majka z Podlasia
 
 Ostróżko, jest Pani niesamowita!
data: 2011.12.13
autor: KamilaK
 
POPRZEDNI TEMAT
..Zobacz, jesień wszędzie
 Czujemy ją już od sierpnia. Przyznaję, że lato przeleciało mi w tym roku za szybko. Łapię się na tym, że wciąż na nie czekam. W miarę swoich możliwości pilnujcie ciepła w domu. Jeżeli przyjdą już chłody, nie siedźcie w zimnych chałupach, nie katujcie się. Gdy w pracy jest zimno, otulajcie krzyż ciepłą chustą, szalikiem, na nogach ciepłe rajtuzy, skarpety. Oczywiście o ruchu, jakiejkolwiek gimnastyce, ćwiczeniach, spacerach nie wspomnę, bo o tym wiecie i tego pilnujecie. Śliwkami się nie opychajcie, jeśli możecie, zróbcie parę słoiczków powideł. Zróbcie raz jeden tylko ciasto z jabłkami. Gdy rozrabialiście latem i grzeszków macie cały worek, włączcie proszę rosoły, imbirówkę, kilerkę, aby pozbyć się śluzu i zimna. Trzymajcie się ciepło!
 
 Chyba będę taka samotna aż do Świąt.Więc się jeszcze wyżyję w sprawie tego niepodpisanego postu o porzadkowaniu relacji z przodkami.Przodków trzeba uszanować, jakiekolwiek były relacje między nimi to ich sprawa i uwazajac je za złe oceniamy je i czynimy sobie krzywde. Sobie, nie przodkom.Problem jest wtedy, gdy ktoś został wykluczony a my o tym nie wiemy .To mogą odkryć ustawienia helingerowskie.Należy takiego zapomnianego wykluczonego przywrócic rodzinie, bo w/g Helingera pole duchowe rodziny obdarza miłością każdego i odebranie tej miłosci poprzez wykluczenie, zapomnienie, powoduje ze ktoś inny z 2lub 3 pokolenia podejmie los wykluczonego w celu zadośćuczynienia.Tyle najkrócej, bo o Helingerze można cały dzień. Z pozdrowieniem dla wszystkich
data: 2011.12.12
autor: ostróżka
 
 Witajcie Kochani! Joanna, nie pojawiały Ci się wcześniej ropniaki, bo Twoje jedzenie było prawdopodobnie ściągające (kwaśne, surowe, zimne). Natomiast po zmianie zasad odżywiania patologiczna wilgoć (ropa), która zgromadziła się w Twoim organizmie daje o sobie znać. Uciskaj do bólu punkty, w których zaczynają pojawiać się ropniaki. To bardzo ważne. No i pilnuj dyscypliny... Ewik58, dobrze że przypomniałaś o szkodliwości pszenicy. Ważne jest nie tylko, aby zmniejszyć jej ilość w codziennym odżywianiu, ale aby koniecznie neutralizować ją za pomocą kurkumy. Marto R., dobrze że łapiesz w mig to co się dzieje z dzieciakami. Czy już się przeprowadziłaś? Elka, jeżeli syn już w tym wieku ma zespół niespokojnych nóg i bierze lekarstwa, to co z nim będzie jak będzie starszy? Czy pomyślał o tym? Zespół niespokojnych nóg pojawia się w organizmach wysuszonych, wychłodzonych. Przyczyną, jak zwykle, jest nadmiar pożywienia kwaśnego, surowego, zimnego. Na temat picia zimnej wody znajdzie wspaniałe wyjaśnienie w linku, który niedawno pojawił się na forum. Do karmienia wnuczki w ogóle się nie wtrącaj. Viktorio i BeBe w sprawie in vitro dzwońcie. Lewirka, nie znam balsamu Kocińskiego. Lili, ból pojawiający się w górnej szczęce świadczy o problemach żołądkowych. Popełniasz jakieś błędy, na co tak mocno reaguje żołądek. Jak zwykle polecam dyscyplinę. Gomera, mam pomóc osobie, która żyje w innym świecie i wysłała do Ciebie maila? Jak mam to zrobić?? Kasiu, Twoje problemy skórne to skutek niewłaściwego wcześniejszego odżywiania. Proszę, przedzwoń, coś zaradzimy. Roma, to nie lukrecja jest przyczyną skaczącego ciśnienia. Popełniasz jakiś inny błąd. Dorota, jesteś zbyt krótko na PP i jeszcze nie w pełni zdyscyplinowana, a zatem nie dziw się ze efektów jest niewiele. Do uporządkowania, jak widzę z postu, masz sporo. Może przedzwoń. Raksa, właśnie dzięki takim „mandarynkowym” przygodom dyscyplinujemy się i idziemy do przodu. Klaudia, namieszałaś dokładnie, proszę zadzwoń. Andrzej, tak – ból pomaga nam w ewolucji. Dzięki niemu szukamy. Trzeba się na nim skupić, żeby znaleźć jego przesłanie. Przeszkadza nam w tym jak zwykle ego. Ania, mam wątpliwości czy w 100% jesteś na PP. 6-miesięcznemu dziecku nie podaje się w południe marchwianki i jabłuszka, tylko zupę i to już z mięskiem. Podbudować się musisz sama, poprzez właściwe zaufanie do tej wiedzy. Mamo Lukrecji, zostaw dziecko w spokoju, kładź ewentualnie na brzuszku i czasem je masuj. Przede wszystkim skup się na sobie, bo to Twoje mleko jest lekarstwem dla dziecka. A więc wyłącznie gotowane potrawy, więcej przypraw i żadnego pojadania. Kamyk, mądry i potrzebny post przesłałaś. Lili, zupę możesz wyłączyć w każdym momencie i dokończyć ją za kilka godzin. Rosół jesienny jest intensywny, przewidziany na osłabienia związane z tą porą roku. Nie zjadamy go z makaronem, ewentualnie możemy z ziemniakami lub kaszką kukurydzianą. Osoba na silnych lekach hormonalnych powinna być ostrożna przy stosowaniu zarówno tego rosołu jak i kilerki oraz imbirówki. Nowawa, postaraj się skupić na tym, aby potrawy miały właściwą ilość przypraw i abyś chociaż przez jeden dzień była wyłącznie na zrównoważonych, gotowanych potrawach. Przeanalizuj jak się wtedy będziesz czuła. Mania, z dziewczynami w tym wieku jest trudno. Może być u niej poważne osłabienie energetyczne z powodu niedożywienia, organizm może reagować bardzo dziwnie, lekarze mogą się nie połapać. Niechęć do jedzenia mięsa również może pojawić się w tym momencie. Organizm nie ma sił do trawienia i „oczekuje” najbardziej lekkostrawnych potraw. Koło się zamyka. A Twoje wątpliwości dotyczące toksyczności pożywienia z pewnością mają wpływ na córkę. Jest to groźne. Jeśli OBIE stwierdzicie że chcecie mojej pomocy, proszę zadzwońcie. Rukola, nie polecam pomagania dorosłym osobom nie będącym na PP. To jest niebezpieczne. Sam rosół i TLACI nie pomoże. Beata, cieszę się że niepokalanek działa :) Kasia, syfki, które się pojawiły na twarzy, mówią o tym że masz w organizmie wiele toksycznego śluzu – ropy. Pomyśl o swej dyscyplinie, przyjrzyj się problemom zdrowotnym najbliższej rodziny, pomyśl jak się wcześniej odżywiałaś. Jak to poukładasz w głowie, to zadzwoń. Totutotam, cieszę się że suniesz do przodu. Pozdrawiam :) Marmelada, ze swoim problemem z miednicą powinnaś również skorzystać z usług dobrego terapeuty. A prześwietlenie jest bezwzględnie konieczne. Nela, suchy kaszel u dziecka świadczy o osłabionej wątrobie. Do płuc nie dochodzi energia. Nie ratuj go syropami, ani antybiotykami tylko daj mu dobrze jeść. Kochani, to by było na tyle. Przy okazji – pokazaliście klasę podczas dyskusji o in vitro. Aż przyjemnie się to czytało. Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie.
data: 2011.12.13
autor: Anna Ciesielska
 
 Majko z Podlasia wpisz w wyszukiwarkę słowo"wypryski" znajdziesz wiele wskazówek, polecam szczególnie post Jagody z2007r. no i p.Ani.
data: 2011.12.12
autor: ostróżka
 
 Witam.Mania ,my swoje a Ty swoje.Pamiętaj jedno ze troche Tombaka ,troche Ciesielskiej, troche twojego a troche innego to chaos który całkiem Cię pogrąży.To dopiero będą maliny, a raczej dzikie kolczaste chaszcze. Jak to sobie wyobrażasz ,piszesz że" boisz się wpuścić w maliny" a to co, my tu w nich siedzimy i Ciebie zapraszamy żebyś też w nich tkwiła?PP to inny sposob gotowania, dzięki temu powstaje w garnku potrawa łatwo strawna dla organizmu,zdrowa,dająca nam więcej siły do zmagania się z życiem, wszelkimi wirusami,grzybami,bakteriami,itp.I tego na poczatek się trzymaj.Ale nie musisz, bo reszta swiata jest na innym sposobie gotowania i tez żyje My za Ciebie wybierać nie będziemy ani na siłe przekonywać. Na próżne dyskusje czy to będą maliny czy porzeczki, szkoda czasu.
data: 2011.12.12
autor: ostróżka
 
 Dziś odebrałam wyniki córki na glisde. Wynik wątpliwy, a to znaczy, że albo ma glisdy albo miala kontakt. Lekarz zalecil wermox. Z tego co kiedyś czytalam leczenie glisd jest niebezpieczne, gdyż glisda wydziala ogromne ilosci toksyn broniąc się. Czy znacie jakies inne sposoby leczenia glisd ludzkich. A co do brzucha to ze wzgledu na nudnosci, bole, wstret do miesa, co moze miec podloze nowotworowe ma zalecona kolono i gastroskopie.
data: 2011.12.12
autor: Mania
 
 Maniu pełno w Tobie obaw :), ja też tak miałam na początku (tyle różnych sprzecznych argumentów i lęków). Ponad rok temu moją przygodę z pięcioma przemianami zaczęłam od delikatnej(szczypty ziół) herbatki TLI, rezygnując z innych napojów. Bałam się konsekwencji całkowitej zmiany jedzenia, więc stopniowo wprowadzałam zmiany. Po tygodniu doszły zupy, owsianka, drugie dania obiadowe i czekanie z ciekawością: co się stanie? Na początku przyjemne ciepło wewnątrz i ten ogólny spokój i wyciszenie.
data: 2011.12.12
autor: ToTuToTam
 
 Może to dla Was oczywiste, ja dopiero odkryłam, jak bliziuteńko jest od stóp do nerek. Otóż mam w samochodzie buty zmienne, czekają tam na mnie wychodzącą z pracy na obcasach i całą ciepło opatuloną. Wsiadam, wsuwam stopy w te wyziębione całodziennym oczekiwaniem pantofelki i… OD RAZU czuję skurcz nerek – nie że bolą, ale dają taki baaardzo wyraźny sygnał ‘gdzie nam się tu pchasz z tym zimnem’ :-). Dokładnie sekundy po zmianie butów! Nic to, że podwójne ciepłe rajstopki i kilka wełenek powyżej. Owszem, jest ze mnie chuderlawy delikatesik i nie każdy to tak samo odczuje, ale strzeżcie się zimnej stopy :-)
data: 2011.12.12
autor: Ania ze Stacji Owsianka :-)
 
 Basia z Bristolu. TAK chce i napisalam do Ciebie!! :o) serdecznie dziekuje
data: 2011.12.12
autor: Marmelada
 
 Droga Pani Anno i drodzy forumowicze, przy chorych jelitach stosuję kuchnię PP od roku, jednak do tego lata borykam się z poważnymi stanami zapalnymi na twarzy i we włosach. Popełniam grzeszki - przyznaję. Ale dlaczego pojawiają się na skórze non stop pryszcze i aż w takich dużych ilościach? Nigdy wcześniej nie miałam tak strasznej cery. Ani dermatolog ani kosmetyczka nie radzą sobie z tym. Proszę poradźcie coś!
data: 2011.12.12
autor: Majka z Podlasia
 
 Marmelada ja znam dobrego kregarza ale w Zielonej Gorze. Pare osob, w tym mnie, doslownie postawil na nogi. Jesli chcesz dane kontaktowe, to napisz do mnie: bejba@o2.pl Pozdrawiam:)
data: 2011.12.12
autor: Basia z Bristolu
 
 Czasami po wypiciu herbatki TLI lub TLACI mam uczucie mdłości. O czym to świadczy, czy ktoś z Was wie? Ja podejrzewam wątrobę, ale dlaczego tylko czasami tak jest? Pozdrawiam przedświątecznie.
data: 2011.12.12
autor: 
 
 Dziękuję Basi i Ostróżce za posty. Próbuję zrozumieć, ale do łatwych te zagadnienia nie należą. A to ponoszenie konsekwencji za czyny przodków ... Dało mi to trochę do myślenia, bo mam w drzewie genealogicznym, gdzieś tam pra pra, straszną tragedię która rozegrała się między matką i córką.Ja z moją mamą też uosabiamy troche chore relacje. Mam 40 lat i jestem 000podporządkowana, ale nie mężowi, tylko matce. Mama strasznie nadopiekuńcza a małżon gdzieś tam w tle.Chore.Zastanawiam się jakie słowo wpisać w wyszukiwarkę, coby można poczytać o prostowaniu tych relacji rodzinnych. Maniu piszesz, że nie da się uniknąć raka. Chemii wokół strasznie dużo, ale przecież nie wszyscy chorują na raka.Chyba trzeba w pierwszej kolejności zmienic myślenie.Odkąd pamiętam panicznie bałam się raka. Z byle pierdołą do lekarza latałam. Jak mnie tylko coś zabolało to od razu myślałam, czy to nie rak. Jak przeczytałam książkę Sukces, to mnie na kolana powaliło. Chyba nic innego nie robiłam, tylko choróbsko przyciągałam :( Dopiero choroba otworzyła mi oczy, jaka ze mnie pesymistka. Za to teraz staram się i powiem Ci Maniu, że na diecie PP bardzo dobrze się czuję.A ludzie mówią, że wyglądam lepiej niz przed chorobą. Zacznij gotować na całego, wtedy odkryjesz siłę PP. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2011.12.12
autor: 
 
 Ostrózko, Danusiu ja mam obawy, czy znowu nie zostanę wpuszczona w maliny. Wszystko co poznawałam, diety, religie wygląda pieknie i logicznie. Ale jak potem słucham tego i tamtego, to w natłoku wiedzy gubie się zwyczajnie. U Tombaka nie bardzo mogłam zmobilizować się do kaszy, bo jej zwyczajnie nie lubię. Ziemniaków nie potrafię sobię odmówić, po mięsie dobrze się czuję, ryżu nie lubię. Za to uwielbial zieloną herbatę i pije hektolitrami. Dlatego tak trudno mi się zmobilizować i stosować jedną "dietę". Muszę dużo pić, bo mam wapnice nerek. Zresztą ciągle mi się chce, może to wynik wysuszenia po herbacie. Słonecki tez pisze logicznie... A jak z terapią Gersona opartę na sokach i wyeliminowaniu soli w terapii antynowotworowej? Zastanawiam się od czego zacząc PP... Zaczęłam od kawy, gotuję łyżeczkę, dodaję imbir, kardamon, gożdzik. Nie wiem na ile moge wprowadzać inne rzeczy... Czy na poczatek wystarczy, kawa co dzień, czy herbata...Nie chcę na raz za dużo. Czytam archiwum i ksiązki, może trochę haotycznie, ale musze zrozumieć o co w tym chodzi. A miód...przecież nie ma pszczól, a miód jest dosładzany cukrem, jaki sens. 2 lata temu miałm 10 litrowych słoików od znajmego, ale już od 2 lat, nie ma od kogo. Pszczelarze narzekają, że pszczoły, albo się wyprowdzaiły, albo pozdychały. Po co kupwać sztuczny? Czytam o kaszy jaglanej i nie wiem jeść czy nie jeść? Eh... Martwię się co córce wprowadzć. Na poczatek kupuję Anatola, kawę zbożowa, ale nie wiem czy taka w saszetakch może być, czy lepiej inka...czy dodawać tam przyprawy... Co mogę jej wprowadzić jeszcze, skoro ona niewiele chce jeść a mięsa wcale. Marmelada, jak byłam w Międzyzdrojach na wakacjach, to lekarz powiedział, że Szczecin ma dobrych kręgarzy, chiropatów. Wygooglaj sobie na pewno znajdziesz. Są teraz różne formy kręgarstwa, bardziej delikatne. Na śląsku podobno ten Pan jest dobry. Mój były byL tam ze mną raz i chłop nie mógł chodzic tak go bolało a wyszedł jak nowy. Ja tego nie plecam, ale wiem, że ludzie są zadowoleni. Poznałam panią, której córka lata tam chodziła. http://www.chiromed.biz/
data: 2011.12.11
autor: Mania
 
 Dziekuję Wszystkim za wskazówki. Nie jest to łatwe przejscie na gotowanie wg pp, takie, aby dziecko sie wyleczylo. Teraz widze, ze w mojej zupie za duzo bylo smaku ostrego, przez to skora dziecka jest bardzo sucha. Ale tak to jest, jak sie jest na poczatku drogi. Sądziłam, że gdy wiecje bedzie czosnku i cebuli szybciej uda mi sie zlikwidowac gronkowca na jego skorze. Ale 00chyba nie tedy droga. Caly czas sie martwię, bo policzki ma sączące (ostatnio nawet bardziej), a całe ciało przesuszone. Pozostaje mi czytanie, szukanie i analizowanie co jeszcze moge robic nie tak. Pozdrawiam!
data: 2011.12.12
autor: Klaudia
 
 SUCHY KASZEL - pomocy. Mój synek miał zapalenie płuc i uszu. Jak pisałam uległam i podałam antybiotyk, Najpierw zinnat polem klacid. O mało co wylądowałabym w szpitalu ( dostałam skierowanie). Antybiotyku nie brał ponad rok. Dwa tygodnie temu zakończyłam leczenie, a on ciągle sucho kaszle. Osłuchowo niby jest czysto. Ale ten kaszel mnie niepokoi. Daję mu drosetux - syrop homeopatyczny, ale ulga nieiwielka. kaszel w większości występuje po południu i weczorem. Rano i w nocy nie ma. I jeszcze po antybiotyku nasiliło się odbijanie. Nie wymiotuje, ale odbija mu sie bardzo często, nie tylko pojedzeniu. Co to może być , jak mu pomóc? Jeśli macie jakieś pomysły będę wdzięczna.
data: 2011.12.11
autor: Nela
 
 Aina, takie świadectwa jak i Twoje są potrzebne. Czasem zwątpienie, wszystko nas rozwija... Tak jak Ty troszczę się o moje mądrale, już od lat samodzielne. Wiedzą swoje, a moje poszukiwania właściwej drogi są im niepotrzebne. Sami muszą się sparzyć, czyli o naszemu skutecznie wychłodzić, żeby ewentualnie coś zacząć reorganizować sie w kuchni. Ale - przyglądam się moim klientkom i stwierdzam, że właśnie to młode, oczytane i świadome chaosu kobiety są otwarte na sugestię życia wg filozofii 5P. Jest bardzo miło, gdy wracają z refleksją, pytaniem, zauważają szeroko pojęte dobroczynne skutki 5P, niespodziewane zmiany jakościowe w swoim życiu - zdrowia, pracy, organizacji, planowania, także swoich emocji w relacjach, nabierają dystansu do wielu zniewoleń. Zaakceptujmy i to, ze NIE jesteśmy autorytetami dla swoich najbliższych. Trzeba czasu, by mieć taką skale oddziaływania swoją wiedza, przykładem jak p. Anna na córkę Magdę C. Wyznaczyłam sobie cel na kolejne lata : być zdrową i rozumną babcią dla Marcelka-Precelka, który jeszcze boksuje w brzuchu mamy...
data: 2011.12.11
autor: Ewi58
 
 Melduje, ze w szczecinskim Auchan jest do nabycia jagniecina. Na malych tackach.
data: 2011.12.11
autor: Kamyk
 
 Maniu, ja nie chcę na Ciebie naskakiwać :) ale najpierw przeczytać trzeba książki. Naprawdę dużo lepiej się je czyta niż te Tombaka (wiesz, co złoto, to złoto :)). I spokojnie. Zostaw te wieprzowinę, nawet ta ze wsi Ci nie służy. I nie bój się - nikt Ci tu wody z mózgu nie będzie robił ani niczego nakazywał. Tutaj sama dokonujesz wyborów i oceniasz, co Ci służy, a co nie. A jak przeczytasz książki, to zawsze wątpliwości możesz wyjaśnić zaglądając do archiwum albo prosząc o pomoc na forum. Ale najpierw je przeczytaj, bo tam jest to, co najważniejsze. Pozdrawiam Wszystkich.
data: 2011.12.10
autor: DanusiaA
 
 Dla mnie pp to jedyna droga do końca życia, po prostu nie ma już innej lepszej.Książki czytam tylko te które napisała pani Ania.Półtora roku temu byłam chora ,miałam zgagę, refluks żołądkowy bolały mnie stawy ,menopauza i coraz gorszy wzrok.na wszystko i na wszystkich miałam ciągle nerwy .nigdy nie miałam własnego zdania a jeżeli już udało mi się mieć to własne zdanie to i tak nie widziałam czy ono jest właściwe.Byłam coraz grubsza i nie mogłam schudnąć , ogólnie bardzo żle się czułam każdego dnia. Łykałam wszelkiego rodzaju tabletki dostępne bez recepty bo nie lubię chodzić do lekarza i byłam przerażona co będzie dalej ze mną bo przecież bez tabletek już się nie da żyć a było ich coraz więcej w mojej torebce .Od kiedy przeszłam na pp (i tutaj pragnę podziękować mojej bratowej za wskazanie mi tej drogi) od pierwszego dnia do tej pory nie wziełam nawet jednej tabletki.Moim lekarstwem na wszelkie pojawiające się dolegliwości a jest ich coraz mniej to imbirówka i kilerka . Moje wszystkie choroby znikły od kąd jestem na pp .Mój jedyny tylko problem to bardzo opornie znikająca łuszczyca na nogach od kolan w dół , ale pani Ania pisze że trzeba być cierpliwym i ja jestem . Własne zdanie też już mam i jestem spokojna i zadowolona z życia i w mojej rodzinie tak jakoś wszystko się poukładało . A to wszystko pani Aniu dzięki pani ,pragnę pani za to bardzo mocno podziękować!.Uwierzcie wszystkie nie do wiarki że nie ma innej drogi lepszej niż PP żeby żyć zdrowo nie chorować i nie starzeć się za szybko .
data: 2011.12.10
autor: Aina
 
 Witam. Mam uwagę do sklepiku. Coś mi się kliknęło i nie podałam adresu. Proszę o kontakt na maila aszkah@vp.pl
data: 2011.12.10
autor: aszkah